Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Michał 1972 22 mar 2011, 01:12
Witam wszystkich, pierwsze objawy nerwicy miałem około 20 lat temu mając lat 20. Przez kilkanaście lat miałem spokój poza małymi epizodami których nie traktowałem nigdy jako ataki nerwicy, ale jako chwilowe niedyspozycje spowodowane ciągami alkoholowymi bądź po "przejaraniu" się trawą czy haszem ( po paleniu miałem owe ataki zawsze, więc po 3-4 razach dałem sobie spokój). Problem tak naprawdę zaczął się 2-3 miesiące temu kiedy to po dwóch dniach ostrego picia jadąc samochodem zrobiło mi się słabo. Pojechałem więc do szpitala gdzie zaaplikowano mi dwie kroplówki i stwierdzono ,że powinno być wszystko OK. Niestety sytuacja wkrótce się powtórzyła, ale wtedy nie bardzo można było ją powiązać z ostrym piciem bo po pierwszym razie przestraszyłem się trochę i robiłem sobie przerwy pijąc nie codziennie tylko raz w tygodniu. Tym razem w szpitalu na "pierwszej pomocy" potraktowano sytuację troszkę poważniej i zrobiono mi EKG i badania krwi pod kątem jonów. EKG w porządku, jony : potas,magnez i inne w dolnych granicach lub trochę poniżej. Więc byłem jak to się mówi "w domu" (przynajmniej tak mi się wydawało), znałem przyczynę wiedziałem co robić itd.itp. Więc zupełnie odstawiłem nie tylko alkohol ale i fajki, kawę, red bulle i wszystko inne co mogłoby mieć wpływ na moje zdrowie. Zacząłem się zdrowo i regularnie odżywiać , pić 2litry wody dziennie, spać po 8 godzin dziennie i żyć z zgodnie z 10 przykazaniami, ograniczając nawet stres do minimum co w moim przypadku nie było łatwe.

Jak nietrudno się domyślić byłem święcie przekonany, że to koniec moich zdrowotnych problemów i teraz zacznę żyć pełnią życia bez podobnych "atrakcji" a przy okazji pozbyłem się bezboleśnie dwóch nałogów : picia i palenia.

Niestety moje szczęście trwało około dwóch tygodni. Pewnego pięknego słonecznego dnia musiałem wyjechać w interesach, niedaleko 220 kilometrów. Wstałem wyspany, zjadłem śniadanie i ruszyłem w drogę, po przejechaniu połowy drogi zacząłem odczuwać lekki niepokój,później zaczęło mi się robić zimno i zaczął oblewać mnie zimny pot,serce walić jak oszalałe a ręce drżeć. Sytuacja z każdą chwilą robiła się bardziej dramatyczna , całe szczęście było to w dużym mieście. Zjechałem z trasy zapytałem pierwszą napotkaną osobę o pogotowie ratunkowe (Bogu dzięki było 200m dalej) gdzie z najwyższym trudem udało mi się dojechać. Wzięto mnie do karetki, zmierzono ciśnienie,zbadano cukier. Ciśnienie jak i tętno podwyższone cukier ok, przy drugim pomiarze już było lepiej , a kiedy zawieziono mnie do szpitala i wszystkie wyniki (tym razem przeprowadzono kompleksowe badania) wyszły ok wszystko minęło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Wtedy to zdałem sobie sprawę ,że to nerwica. Od tego czasu udało mi się zrobić jeszcze jedną trasę(700km) na Xanaxie, później z każdym dniem było coraz gorzej, a dzisiaj to już jest chyba apogeum, mam typowe objawy agorafobii . Bałem się wyjść nawet na dwór po drewno do kominka, cały dzień przeleżałem w łóżku, nie kąpałem się już od trzech dni, chciałem dzisiaj iść pojechać psychiatry ale nie byłem w stanie nawet jako pasażer, po prostu jestem sparaliżowany strachem. Mija dwa tygodnie jak biorę Bioxetin 20mg i chyba jeszcze nie zaczął działać choć wieczorami czuję się dobrze i nie mam problemów ze snem to już w tej chwili boję się co będzie jutro.

-- 22 mar 2011, 00:35 --

P.S. Chciałem edytować posta i dopisać nie wiem dlaczego ale się nie da :bezradny:

Od dłuższego czasu mam ciągłe napady ziewania w szczególności po wejściu do auta, dzieje się to niejako z automatu i po kilkunastu minutach mija.

No i na koniec mam pytanie, czy to co mnie spotkało może mieć związek z tym,że przestałem tak nagle pić i nerwica ta jest niejako skutkiem odstawiennym rzucenia nałogu?

-- 22 mar 2011, 00:37 --

P.S. 2 Jednak się da dopisać, to dobrze :mrgreen:
Życie jest jak transwestyta, wszystko ładnie pięknie , a tu nagle ch...!

Velaxin 150sr 1-0-0
Chloroprothixen 15 0-0-2
Velaxin 75er 0-0-1
Avatar użytkownika
Offline
Posty
367
Dołączył(a)
14 mar 2011, 00:36

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez ewela20007 23 mar 2011, 11:26
Michał 1972, Witaj...
Doskonale Cię rozumiem, czytając Twoją historie to tak jakbym czytała o sobie. Niestety ta okropna choroba tak szybko nie odpuszcza. Pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie , nie sądzę że papierosy i alko przy gwałtownym rzuceniu objawiają się w ten sposób. Wiem że wręcz przeciwnie jak się pali i pije to objawy się nasilają. Chyba że ciężko jest Ci pozbyć się nałogu , i to jest przyczyna. Robisz najgorszą rzecz kiedy zostajesz w domu i nie wychodzisz z łóżka , wtedy właśnie nerwica atakuje ze zdwojoną siłą, bo sam się nakręcasz i wsłuchujesz się w siebie, i szukasz objawów choroby (jakiejkolwiek) . Musisz się przemóc i wyjść z domu choć na chwile, i tłumaczyć sobie że to tylko umysł płata Ci figle. Na prawdę pomaga lecz nie za pierwszym razem , ale za drugim lub trzecim. Spędzaj jak najwięcej czasu ze znajomymi to też jest dobra terapia przy tego typu dolegliwościach , bo wtedy zapominasz o nerwicy. Życzę Ci powodzenia i pisz jak sobie radzisz. :yeah:
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
03 lut 2011, 10:28

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez lot_nad_kukulczym 27 mar 2011, 13:04
błagam pomóżcie mi! wiem, że ludzie, którzy mają nerwice, mają lepsze i gorsze dni. Ale ja już funkcjonować nie potrafię. W autobusie mam paranoje, że zaraz zemdleje, ręcę mi drżą, ogólnie czuję lęk. A domu nie mogę jeść przy innych, bo mam wrażenie, że drżą mi ręcę, jak tak myślę to rzeczywiście tak się dzieje... już nie wspomnę o tym że serce mi wali jak oszalałe itd... pomocy, co możecie mi na to poradzić??
Posty
8
Dołączył(a)
06 mar 2011, 23:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez sebastian86 27 mar 2011, 13:18
lot_nad_kukulczym, zapisz sie do poradni zdrowia psychicznego. ja takie objawy mialem kiedys. bedziesz musial przez jakis czas brac cos na uspokojenie.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez lot_nad_kukulczym 29 mar 2011, 22:59
biorę leki na uspokojenie, ale nie bardzo pomagają... są to takie lekkie chyba leki "Hydroxyzonium". Braliście to kiedyś? sebastian86 czy też miałeś tak, że nie mogłeś jeść przy innych itd?ciągle drżą mi ręce, to jest jakaś masakra!
Posty
8
Dołączył(a)
06 mar 2011, 23:14

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez *Monika* 30 mar 2011, 01:13
lot_nad_kukulczym, Pisałam przed chwilką w innym wątku na ten temat.
Zażywając same leki nie dojdzie się do równowagi, może chwilowo, a problemy mogą wrócić. Polecam psychoterapię, jako metodę dojscia do przyczyny i źródła nerwicy lękowej, leczenia skutków w późniejszym czasie. A nie tuszowania objawów i skutków. Dobry psychoterapeuta!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez lot_nad_kukulczym 01 kwi 2011, 18:18
Dzięki wielkie za radę. Właśnie zrobiłam olbrzymi, jak dla mnie krok do przodu. Mianowicie pokonałam swoje lenistwo i niechęć wyjścia z domu i byłam na pierwszej rozmowie u psychologa. W zasadzie nie dowiedziałam się niczego nowego, to bardziej ja opowiadałam o swoich problemach. Psycholog skierował mnie do psychiatry, mówił, że w moim przypadku najlepsza będzie, po paru spotkaniach indywidualnych z psychiatrą, terapia grupowa. Dziś czuję się lepiej, chociaż jak zaczęłam mówić psychologowi o moich problemach, objawach itd. to dostałam ataku lęku. Nagle myślałam, że zemdleję. Ale pózniej było już coraz lepiej. Teraz wierzę, że da się z tego wyleczyć, mam przynajmniej taką nadzieję. Bardzo mi pomogły metody, które wyczytałam na blogu "Historia pewnej nerwicy". Stronę tę znalazłam dzięki temu forum i którymś tam wątku. Polecam!!!
Posty
8
Dołączył(a)
06 mar 2011, 23:14

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Borysia 02 kwi 2011, 11:12
heloł

Moja historia z nerwica zaczeła sie w sumie nie wiem kiedy. pewnie długo wczesniej zanim zorientowałam sie o co chodzi.

W domu moim "rodzinnym" nie pamietam w sumie zeby było fajnie. Nie pamietam zeby sie przytulali do siebie rodzice. Ani nic w tym stylu. Ale nie było tez jakos strasznie źle. jezdzilismy do rodziny na wakacje. Spedzałysmy z siostra czas z mama przy liscie przebojów niedzwieckiego. Pisze bo to akurat bardzo zapadło mi w pamiec:) Potem mama straciła prace a ojciec nierób z kopalni poszedł na rente bo mu sie nie chciał pracowac. I jak mam zaczeła potem pracowac zeby spłacic wszystkie długi na dwa etaty to zaczeły sie w domu awantury. Ojciec zaczał wiecej chlac piwa pewnie z nudów siedzenia w domu. Wiecznie miał do nas pretensje o wszystko. I zawsze patrzył sopde łba z wzrokiem mordercy jak spadła mi łyżka ze stołu albo cos w tym stylu. Potem zaczał bic matke. Po trzech latach niezłego koszmaru mam sie w koncu z nami wyprowadziła do babci.

Juz wtedy pewnie miałm nerwice ale kto w latach 80/90 myslał o tym zeby zaprowadzic dziecko do psychologa.

Pamietam ze przez cały okres dzieciństwa i dojrzewania miewałam takie napady ze nie umiałam wziąsc oddechu głebokiego i takie tam. Niby nic ale to juz przeciez nerwica. Nawet nie był sie komu poskarzyc bo matki w domu juz nie było prawie w ogole bo albo w pracy albo na studiach kótre w miedzyczasie rozpoczeła. Nigdy nie było sie komu zwierzyc.


Potem po szkole zaczełam pracy. Parszywa zreszta i do dzisiaj w niej sie mecze. Potem poznałam mojego meza. Po ślubie miewałam juz małe jazdy alew jeszcze nie wiedziałam ze to nerwica. Np bałam sie ze ze mam AIDS albo znowu nie umiałam nabrac powietrza ale myslalam ze to z bolu miesni od noszenia w pracy. Zreszta jeszcze wtedy duzo sie u mnie dział wiec nie było czasu na jakies głupie myslenie.

Wszystko było ow miaredo czasu mojej ciąży i i pewnych informacji w telewizji ze kobiety w ciazy najczesciej umieraja na zatory płucny. I zaczeła sie cała spirala lęku która trwa do dzis w mocniejszym lub mniej mocnym nasielniu. Zaraz po porodzie było bardzo źle. Tym bradziej ze duzo nosiłam dziecko i bolały mnie miesnie i klatka piersiowa. wiec od razu małam zawał lub zator of corse. Potem latem sie jakos pozbierałm i juz było w miare bez wiekszych ataków i natretnych mysli. Po roku od porodu wróciłam do pracy z wesołym nastawienie. Ale niestety po dwuch tygodniach zmarła bliska mi osobo młoda w ciagu 3 tygodni na chłoniaka i zaczeło sie od pocztaku. Osoba ktora zmarła była dodatkowo partnerem mojej mamy wiec doszło opieka nad nia itd.

Coraz bardziej dojrzewam do tego zeby isc do psychoterapełty. Mam nadzieje ze w konu tam dojde.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
05 gru 2010, 14:06

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez karolina89 02 kwi 2011, 13:24
Witam,
tak jest. pora powaznie porozmawiać z kimś kto zna sporo sposóbow aby człowiekowi nakreslić rozwiązanie.
Może się czegoś boisz/balaś/coś wywarło na tobie spore negatywne wrazenie ??
Ja mam "nerwicę" totalny lęk, polączony z bólami brzucha, takim ogólnym ściskiem kl.piersiowej...;/
no i masa tych myśli negatywnych zalewajacychmój mózg (to wszystko po mojej pierwszej rozmowie o prace. ;/ nastawiona byłam pozytywnie, ale na miejscu spotkalam samych niekompetentnych ludzi którzy zwyczajnie zjechali mnie po rowni ;/ teraz nie potrafie się nie bac idąc np. do biura pracy ;/ dochodza do tego też inne cvzynniki które ni były ode mnie zależne... )

koszmar.

spróbuj uderzyć do specjalisty :)
poszukaj w sieci najlepszego w okolicy.
i ratuj siebie.


Pozdrawiam.
Karolina.
Kocham życie, przyjacielu, i nawet wtedy, kiedy zraniło mnie tak bardzo, że przez krótką chwilę zapragnęłam umrzeć, nawet wtedy nie popełniłam zdrady.

Halina Poświatowska
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
31 mar 2011, 18:53
Lokalizacja
Malbork

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez monis000 11 kwi 2011, 17:24
Witam. Moja historia( wydaje mi sie) ze zaczela sie od 2008r kiedy wlasnie przezylam zatorowosc plucna mialam wtedy 20 lat. objawialo sie u mnie uciskiem w klatce piersiowej dusznoscia wrecz problemem z oddychaniem ale nie takim jak mam teraz( tzw klucha w gardle i uczucie jakby takiego zatkania) ale taka dusznosc z wnetrza organizmu nie potrafie inaczej tego wyjasnic ale roznica jest mniejsza o to. pamietam ze w piatek szlam do szkoly, bieglam na autobus a raczej podbieglam i tak strasznie sie zmeczylam i mowie sobie ale mam slaba kondycje no nic bylam wrocilam, w sobote wyszlam z psem zrobilam kolko na okolo bloku i zaczelam strasznie kaszlec poza tym ten ucisk w klatce i oddech jakbym przebiegla spory odcinek, w domu usiadlam pare glebszych oddechow i tak sobie mysle pewnie mam zapalenie oskrzeli albo pluc w poniedzialek pojde do lekarza nie chcialam panikowac bo moja mama zawsze mowi ze jestem przewrazliwiona na swoim punkcie, hipochondryczka i w ogole tym bardziej ze pracowala wtedy za granica to po co dzwonic i ja martwic. na miejscu byl moj chlopak i jakos mnie wspieral. niedziela- caly dzien przelezalam ciezko mi sie nawet mowilo bo jak mowilam to sie strasznie meczylam. w poniedzialek wstalam umylam zeby z trudem ubralam sie i poszlam do przychodni ktora mam w odleglosci 300m od domu szlam jak babulka conajmniej 90letnia czyli po pol kroczku az w koncu stanelam bo tak mi si ekrecilo w glowie i niestety zrobilo sie glucho ciemno a juz upadku nie pamietam, pamietam jak mnie kobieta za reke szarpala i pytala czy mi pomoc ale najpierw to uslyszalam taki moj ciezki oddech ludzie wezwali karetke pojechalam mierzyli cisnienie chyba nie bylo najgorsze za to serce bilo za szybko puls byl 125 jak lezalam dali mi na miejscu tabletki, zastrzyk i kroplowke na uspokojenie serducha po czym za ok 10 15 min mialam juz ok 40 i ponizej bo im prawie odjechalam( i "dzieki" temu incydentowi mam wielki strach przed braniem jakiegokolwiek leku oprocz witamin i lekow ziolowych ew. p/bolowych). po 10 dniach wyszlam ze szpitala ale dopiero zaczela sie moja historia ciagle badania (oczywiscie caly czas na lekach) leczylam sie w akademii medycznej poradnia hematologii w kazdym razie nie postawili mi jednoznacznej diagnozy stwierdzili ze najprawdopodobniej bylo to od tabletek antykoncepcyjnych. kazdemu lekarzowi jak mowie o przebytej chorobie to robie wielkie wrazenie a tym samym daja mi do zrozumienia ze tak na prawde nasza medycyna nie jest na tyle rozwinieta zeby mi postawic diagnoze. przepraszam ze sie rozpisalam ale teraz po krotce napisze o dalszych mych losach...

W 2009r mialam przypuszczenia tetniaka mozgu tzn nie ja sobie wymyslilam tylko lekarze bo przyjechalam do nich z anizokoria(czyli nierownoscia zrenic) moja byla na prawde duza wiec mnie tym przypuszczeniem zalamali.
przez te incydenty zaczelam byc akltycznie przewrazliwiona na swoim punkcie czesto mierzylam sobie cisnienie jak bylam poza domem to liczylam sobie puls, patrzalam w lustro to sprawdzalam czy zrenice sa rowne, nie zamykalam sie w lazience jakbym np zemdlala, balam sie zamykac oczy przy myciu glowy i tak sama po malu sie rozkrecalam w tych moich lekach.
w tym roku wyjechal moj chlopak za granice na 2 miesiace ja bylam w domu z mama ktora malo ze mna rozmawia z reszta nie jest nawet przecietnym sluchaczem:) oczywiscie chodzilam do pracy lecz od 2010 r mialam problemy z kregoslupem i dostalam sie w koncu na rehabilitacje na ktora dostalam 2 tyg zwolnienia podczas ktorego zlapalam infekcje goraczka zatoki zawalone kaszel itp. i od tego zaczela sie moja nerwica nasilac nie moglam spac to gralam w luxora zeby sie zajac czyms innym dusznosci nagle pocenie sie panika i oczywiscie lek przed zatorowoscia i smiercia.
teraz od ponad miesiaca jest moj chlopak i ciagle mnie wspiera i mowi mi ze to sa nerwy i ze to co sie dzieje to jest we mnie i nie powinnam brac lekow bo to nie jest wyjscie i ja go popieram poniewaz jesli sami sobie z problemem nie poradzimy to tabletki juz tego na pewno nie rozwiaza a moga uzaleznic. moim problemem jest tez to ze jak o tym opowiadam to placze i ogolnie duzo placze, 8go bylam u pani psychiatry i przez 3/4 wizyty plakalam ale wiedzialam ze tak bedzie bo jestem wrazliwa osoba i nie powiem zebym nie uzalala sie nad soba. poza tym w moim zyciu na prawde duzo sie dzialo ojciec bil matke, mama przeszla 2 depresje z proba samobojstwa i ja przy tym bylam chociaz bylam moze za mala zeby kumac ale gdzies to w glowie zostalo, czesto matka ze mna spala bo bala sie ojca ze ja pobije jak wroci, uciekala z nami do kolezanek na pare nocy w koncu sie rozwiedli ale nie raz budzilam sie z koszmarem ze matka krzyczy. moj brat od 8 roku zycia jezdzil do szpitala mial bardzo duzo operacji i na niego skupiali sie rodzice dziadkowie wujostwo nawet kiedys powiedzialam ze tez chciala bym byc chora zeby wszyscy mnie tak kochali teraz wiem ze dziecku ktore jest chore poswieca sie wiecej uwagi ale dzieci nie musza tego rozumiec i czuja sie odepchniete.
pewnie wiekszosc z Was nie przeczyta mojej historii i jeszcze duzo moglabym tutaj pisac ale zawsze sobie tlumacze nawet tej psychiatrze ze sa osoby ktore maja gorzej i daja rade, wiem ze nie mam az tak zle ale czasami czlowieka przerastaja problemy i czara goryczy sie przelewa... pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 kwi 2011, 15:04

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez LukLuk 13 kwi 2011, 20:20
:( od poczatku tygodnia czuje się na krawedzi ataku nerwicy. Trzesa mi się rece, boli mnie brzuch, ściska mnie w glowie, mam natretne mysli, serce mi kołacze, ogolnie czuje się lekowo .. dłuzszy okres było dosyc dobrze a tu nagle pf. cos sie zepsuło. Boje sie, że nerwica znów zdominuje Moje zycie codzienne i bedzie tak jak kiedys. Mam na mysli to, że znow zaczne bac sie wychodzić do pracy, do ludzi, do znajomych. :? zaszyje sie jak kret a tego starałbym się uniknąc.
Jeżeli chodzi o te przeczucia to nauczylem się przeczuwać/ wyczuwać Swój nadchodzacy lekowy nastrój. Jeżeli kilka dni wczesniej duzo mysle o pracy, Swoich zainteresowaniach, o przyszłosci - w takim kontekscie, że czuje jak mi to ucieka to znaczy, że w niedługim czasie znów odezwie się nerwica. Zagmatwane to, ale mniej_wiecej mozna cos z tego zrozumieć. .., zeby było jeszcze jasniej to podam konkretny przykład: jak wiadomo Moja praca i zarazem najwieksze zainteresowanie to mechanika samochodowa/ samochody/ i wszystko co z tym zwiazane. Ogólnie jeżeli mam dobry humor traktuje to jako zwykla prace/ zainteresowanie jak kazde inne natomiast gdy czuje sie lekowo (jakby to powiedziec) traktuje to jako jeszcze wiekszy powod do leku i zdołowanie. .. bo przecież jakbym juz nie wyszedł z nerwicy to tyle jest jeszcze rzeczy, których chciałbym się nauczyć, które chciałbym poznać i przezyć. Jest tyle ciekawostek, ..
Jeżeli ktoś nie rozumie Mojego problemu to nie wiem jak lepiej wytłumaczyć i nakreslić to co chciałem w tym poscie przekazać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
430
Dołączył(a)
12 lip 2010, 17:42

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Michał 1972 13 kwi 2011, 21:21
Hmmm, wiem o co Ci chodzi, ja czuję podobnie. Ja lubię podróżować a tak na dobrą sprawę dopiero co zacząłem od kilku lat. Raz ,że wcześniej nie miałem na to środków ani czasu , dwa zamiast wybierać nowe miejsca jeździłem przez 15 lat w jedno miejsce do Hiszpanii a zimą co roku do Egiptu. Teraz wszystko miało się zmienić, mieliśmy polecieć w tym roku do Tajlandii w planie były też Chiny a póki co mam problem wybrać się 10km do marketu na zakupy. Tyle,że nie myślę ,że mógłbym z tego nie wyjść. Medycyna i farmakologia/farmaceutyka robi ciągle postępy, poza tym wierzę w siebie i w terapię która mnie czeka. Tego na razie się trzymam i niech tak będzie.

Jeśli wiara czyni cuda to ja wierzę ,że się uda :D
Życie jest jak transwestyta, wszystko ładnie pięknie , a tu nagle ch...!

Velaxin 150sr 1-0-0
Chloroprothixen 15 0-0-2
Velaxin 75er 0-0-1
Avatar użytkownika
Offline
Posty
367
Dołączył(a)
14 mar 2011, 00:36

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez nerwicowa 14 kwi 2011, 19:19
Witajcie,
Moja "choroba" prześladuje mnie już od ok. 10 lat. Jestem na etapie 3 terapii. Niestety zawsze kiedy już mam odstawione leki i zaczynam się czuć lepiej, kończę terapię i myślę, że nerwicę mam już za sobą, ona powraca jak bumerang.
Dzięki terapiom mogę funkcjonować, ale co to za życie...Owszem chodzę do pracy, w weekendy uczę się a w wolnym czasie spotykam z ludzmi. Jednak LĘK jest zawsze obecny. Nie wiem co zle robię. Często myślę, że mam lepszy dzień, czuję się spokojnie a tu nagle atak...Cały czas walczę z natłkoiem myśli, który chyba najbardziej mi przeszkadza, bo do objawów biologicznych już się przyzwyczaiłam.
Prawdopodobnie fakt, że jestem "chora" od wielu lat nie pozwala mi się do końca pozbyć lęków. To wszystko jest tak głęboko zakorzebione, że naprawdę trudno jest z tego wyjść. I tutaj rada dla osób, które dopiero zaczynają zmagać się z nerwicą. Nie lekceważcie problemu, bo im dłużej będziecie zwlekać z terapią tym ciężej będzie w przyszłości. Kujcie żelazo póki gorące.
Na szczęście mam pomoc męża, który jest zawsze przy mnie i nigdy nie narzeka (chociaż ma powody!). Jednakże blokada, której sama nie rozumiem, nie pozwala mi na to aby cieszyć się życiem. Czuję się ograniczana. Jest tyle rzeczy, które chciałabym robić a nie mogę bo po prostu się boję lub nie chce mi się. W tak smutny sposób tracę najlepsze lata mojego życia.
Chcialabym mieć dziecko ale się boję, że przez nerwicę uszkodzę płód. Chciałabym sie rozwijać zawodowo ale boję się, że będę się za bardzo stresować, przez co ataki będą się częściej pojawiać. Cały czas studiuję, mam duży potencjał ale często nie chce mi się po prostu uczyć. W zasadzie to boję się wszystkiego...
Cały czas wierzę, że będzie lepiej. Widzę poprawę, ale wystarczy mały stres, niewyspanie, zmęczenie aby nerwica głośno się przypomniała.

Cieszę się, że odnalazłam to forum. W jakiś sposób uspokaja mnie fakt, że nie jestem sama i że to co przeżywam nie jest obłędem...

Walczmy. Ja do tej pory się nie poddałam, czego i Wam wszystkim życzę.

Pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 21:43

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Michał 1972 14 kwi 2011, 23:11
nerwicowa są komentarze na forum , które niosą nadzieję ale są też takie które ją odbierają. Twój zalicza się do tych drugich :( . Jak sobie przypominam początki nerwicy to miały one miejsce 20 lat wstecz i do tej pory nie wiedziałem ,że to właśnie nerwica i chyba dzięki temu normalnie z tym żyłem. Ostatnimi czasy miałem 4-5 napadów paniki i lęku w ciągu pół roku. Teraz kiedy wiem ,że to nerwica , żyję w ciągłym strachu i nie bardzo sobie wyobrażam jak to może zmienić terapia. Chyba bardziej wierzę w leki, co prawda od kilku tygodni biorę bioxetin i nie bardzo mi pomaga ale np. po xanax mam natychmiastową poprawę (wiem ,że to nie jest rozwiązanie, a wręcz przeciwnie). Oczywiście terapię mam w planie ale kiepsko to widzę :? czytając komentarze ludzi takich jak Ty. Wygląda na to ,że to choroba nieuleczalna i trzeba się z tym pogodzić a terapia i leki służą tylko łagodzeniu przebiegu i objawów choroby.
Życie jest jak transwestyta, wszystko ładnie pięknie , a tu nagle ch...!

Velaxin 150sr 1-0-0
Chloroprothixen 15 0-0-2
Velaxin 75er 0-0-1
Avatar użytkownika
Offline
Posty
367
Dołączył(a)
14 mar 2011, 00:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do