Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: nerwica?

przez greeneyes 31 gru 2010, 00:04
Kiedyś też tak miałam, wkręcałam sobie, myślałam ze ktoś się może włamać itp :>
I wiesz co mi pomogło ?
Gdy nachodziły mnie takie myśli starałam się odwrócić od nich uwage, włączałam Tv na jakies zabawne programy, słuchałam muzyki, cokolwiek żeby tylko myśleć o czyms innym :D
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
21 gru 2010, 14:53

Re: Nerwica?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 31 gru 2010, 02:41
greeneyes, wzloty i upadki :)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Proszę o radę..jest źle

Avatar użytkownika
przez Tornado 31 gru 2010, 10:43
Zamiast czekać na kopniaka, może lepiej poczekać na wyciągniętą, pomocną dłoń ;)

Czy próbowałaś kiedyś jakiejś terapii?
Powiem dla przykładu, jak to u mnie wyglądało. Nie mogąc się odnaleźć kompletnie w rzeczywistości postanowiłam się wybrać do psychologa (lekarz rodzinny bez problemu wydał mi skierowanie). Rozmowy ze specjalistą owszem, porządkowały mi pewne sprawy, ale zagubiona byłam dalej. Po jakimś czasie po przerwaniu terapii wybrałam się do psychiatry, który zalecił mi jednak powrót do terapii - ale z innym psychologiem. Tu rozmowy już mi dawały o wiele więcej. Łatwiej mi było podejść do problemów w pracy i w domu. Teraz dodatkowo mam jeszcze wizyty u innego psychologa (trafiłam do niego ze względu na sytuację rodzinną i chęć przygotowania do rozwodu, teraz druga szansa mimo psychicznego znęcania się) - u niego zaczynam bardziej rozumieć siebie samą. Bardzo podbudowują mnie spotkania u niego i nabieram na tych spotkaniach wiary w to, że będzie inaczej...

Co do pracy - cóż - nie wiem, jakie masz predyspozycje. Znam wielu ludzi, którzy ze względu na przeszłość lub na problemy ze zdrowiem psychicznym łapali się pracy jakiejkolwiek. W magazynie marketu, jako hostessa, jako kasjerka - po prostu co wpadło do rąk. Często te osoby zmieniały miejsce pracy, ale po jakimś czasie mając doświadczenia z różnych firm i różnych stanowisk, znając już lepiej też rynek pracy znajdywały posady nawet i nie związane z tym, co robiły do tej pory, ale zgodne z zainteresowaniami. W moim akurat przypadku najpierw pracowałam w dziale reklamacji TV Marketu. Bardzo niewdzięczna praca, nie tylko ze względu na wściekłych klientów, ale i na zarząd, który sam nie wiedział jak prowadzić ten biznes by wyjść na swoje (co rusz miałam nowego szefa). Problemów co nie miara. Później przez 4 miesiące praca w banku - zostałam wykorzystana do stworzenia dokumentacji zgodnego z prawem i wyrzucona na zbity pysk. Dostałam od prezesa banku pracę tymczasową, która mi nie odpowiadała w cholerę i mało płatna była, ale coś robiłam (najgorsze 3 albo 4 - już nie pamiętam dokładnie - miesiące w moim życiu). Ale dzięki doświadczeniu z klientami z TV Marketu dostałam pracę jako informatyk (mój zawód), mimo iż w tematach informatycznych byłam - może nie zielona, ale raczkująca... Wyszkolili mnie - jestem teraz Starszym specjalistą IT... Wszystko się na przestrzeni lat zmieniło.

Co mi najbardziej pomogło? Uwierzenie we własne siły. Chciałam studiować dziennie - nie dostałam się. Ale uparłam się na wybrany kierunek i mimo problemów finansowych skończyłam zaocznie licencjat. Później ciąża przerwała moją naukę, wiele przygód z emocjami przeróżnymi po drodze. Wszystko na szczęście dobrze się skończyło (z tymi emocjami) i postanowiłam, że skończę to, co zaczęłam - jestem teraz na 2 roku studiów uzupełniających. Pomogły mi ambicje, upartość i wiara, że w końcu kiedyś coś musi mi się udać. Gdybym miała zacząć w tej chwili wymieniać drobne sukcesy - znalazło by się pewnie ich trochę, a więc coś się udaje, mimo iż nie zawsze od razu to dostrzegam - ale świadomość tego, że tak jest też mi pozwala głębiej wierzyć, że zbyt surowo siebie oceniam (a robię to bez ustanku) i nie jest tak źle jakby mi się na pierwszy rzut oka wydawało...
...Zawsze jak opisuję swoje podejście chcąc podać przykład - zakręcam się w tym co piszę jak świński ogonek. Nie wiem, czy to, co napisałam ma jakiekolwiek dla Ciebie znaczenie, ale pamiętaj, że nie ma sytuacji bez wyjścia, tylko tego wyjścia czasami trzeba długo szukać...
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Proszę o radę..jest źle

Avatar użytkownika
przez namiestnik 31 gru 2010, 11:38
A jaka chcesz być za wiele lat?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: nerwica?

przez paradoksy 31 gru 2010, 13:45
Magdulex, psychiatra nie powie Ci, że masz przestać się bać i że Twój lęk jest irracjonalny... problem tkwi gdzie indziej, nasze lęki i natręctwa zawsze coś zakrywają.. jakiś głębszy problem. I chodzi o to, żeby się dowiedzieć samemu o co chodzi.
paradoksy
Offline

Re: Nerwica?

przez greeneyes 01 sty 2011, 12:54
a może nie będzie upadku juz ? ale bym się cieszyła :yeah:
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
21 gru 2010, 14:53

moja nerwica, jak z nią walczyć

przez skryty 02 sty 2011, 19:47
Witam Wszystkich.
Jestem studentem, zawsze byłem osoba energiczną i optymistyczna. od Jakiegoś pół roku wydaje mi się ze dopadła mnie nerwica. Zrobiłem wszystkie badania (kardiolog, neurolog, krew itp) wszystko jest dobrze. Zaczęło się od duszności w lato, uczucie jakbym umierał, panika bicie serca za szybkie, pocenie sucho w ustach. pojawiało tylko się sporadycznie raz w tygodniu, od jakiś dwóch miesięcy jest to prawie dzień w dzień, ale objawy się zmieniły. Byłem u psychologów (mówili ze nic mi nie będzie) u psychiatry też byłem (powiedział mi ze nie potrzebuje brać leków, ale zapisał mi Afobam na wrazie co jakby mi było bardzo źle (nie brałem go nigdy, bo siego boję) Teraz nie mam duszności tak jak kiedyś tylko robi mi się słabo w miejscach z których nie do końca mogę wyjść w tedy kiedy bym zechciał (komunikacja miejska, długie kolejki w sklepach, zajęcia na uczelni) staram się nad tym panować ale to jest silniejsze, to mnie wyniszcza, czuję się beznadziejnie, myślę że jestem nienormalny.
Drugą sprawą jest jeszcze takie coś że sprawdzam 10 razy czy woda nie leci z kranu czy gaz zakręcony, przechodzę przez próg prawą noga i to jest straszne takie jakbym był od czegoś zależny. Liczę na waszą pomoc
Ostatnio edytowano 10 sie 2013, 12:43 przez abcZdrowie, łącznie edytowano 2 razy
Powód: przyłączono do istniejącego już tematu
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 sty 2011, 18:34

Bardzo proszę o jakąś pomoc

Avatar użytkownika
przez PannaNiewiadoma 02 sty 2011, 20:57
Witam, mam 17 lat jestem aktualnie w 2kl Liceum.
Szczerze powiedziawszy nie radzę już z sobie ze sobą.
Problem zaczął narastać wraz z przyjściem do szkoły średniej, na początku myślałam i wmawiałam sobie że to chwilowy stan, że przecież każdy w swoim życiu pewnie przechodzi coś takiego.Że ten lęk jest w zasadzie normalny.
BOJE SIE dosłownie mówić na głos, wyjść na środek.. nie jest to coś w stylu lęku że odpowiem źle.
Ja nawet wiedząc że coś umiem,że coś wykułam boje sie zwyczajnie odezwać,co nie ułatwia mi życia, wręcz jest koszmarnie.
Ostatnio mój stan wydaje mi się że sie pogorszył.. doszło do tego że pod głupim pretekstem nie chcenia, ludzie w szkole sa nie z tej ziemi, nie tylkoja tak uwazam, nie pasuja do mnie, sa z innejbajki.Kiedys probowalam nawiazac z nimi kontakt ale to zupelnie inna historia, nie ma w ogole tematu, oprocz "co jest na zadanie?" Zreszta wyczułam w nich to że nie akceptuja ludzi innych niz oni.. nie zalezy mi akuratna ICH sympati ale nie fajnie jest siedziec w klasie samemu.przestałam wychodzić z domu, zwyczajnie nie mam na to siły,i wydaje mi sie to nie potrzebne.
Sytuacja w domu też nie jest zadowalająca, ojciec jest w stosunku do mnie bezczelny wulgarny czasami agresywny.
Z mamą już nie wiemy co robić,ja jej mowie zeby jakos to zakonczyla zeby wziela rozwod,separacje cokolwiek.Ale jest to chyba juz uzaleznienie materialne i psychiczne.Byleby nie było go juz w naszym otoczeniu.Od małości nazywał mnie beztalenciem, że nic mi i tak nie wyjdzie, że robie to i to źle etc.. nie wytrzymuje czasami psychicznie i uciekam w choroby, błagam o pojscie o skierowanie na jakies kontrolne badania, i czasem modle sie zeby cos mi wyszło żeby w jakis dziwny sposob uciec od zycia.
Nie jestem tez pesymistka, bo marze o wielu rzeczach.
Przedewszystkim chcialabym wyjechac stad,daleeeko gdzies gdzie nie bedzie nikogo kto bedzie do czegokolwiek mnie zmuszal.
Chciałabym żyć jak kiedyś, mówić na głos,nie bać sie wychodzic z domu.
PRZEDEWSZYSTKIM JAKOS PRZYWROCIC SIE DO ZYCIA bo jestem w masakrycznym dole i wpadam w jakiś muł.. eh.

ma ktoś tak?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 sty 2011, 20:37

Re: Bardzo proszę o jakąś pomoc

Avatar użytkownika
przez joakar4 03 sty 2011, 01:21
Ja też mam lęk przed publicznym zabraniem głosu. Jestem na studiach (4 roku) i bardzo czasami mi to utrudnia życie. Choćbym nie wiem jak dobrze się przygotowała i znała odpowiedź to sama się nie odezwę. Ja mam jeszcze coś takiego, że jak się stresuję to mówię bardzo szybko (czasami trudno zrozumieć). Najgorsze są dla mnie egzaminy ustne, chociaż wtedy jakoś potrafię się zmotywować i odpowiem (robię to tylko dlatego, ze wiem, że poprawka też jest ustna :lol: ). Koszmarnie wspominam obronę licencjatu i maturę z polskiego ustną. Bałam się nie tyle, tego że nie będę znała odp co tego, że nie uda mi się odezwać.
I też mam hipochondrię (głównie kancerofobię), tylko ja panicznie się boję, że coś mi wynajdą i umrę. A jestem młoda i jeszcze tak naprawdę nic nie przeżyłam.

Wydaje mi się, że dla Ciebie najlepszym wyjściem byłaby wizyta u psychologa.
Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
791
Dołączył(a)
08 lis 2010, 00:11

Nie wiem co robic z tym wszystkim...

przez jolanta_d 03 sty 2011, 13:40
Witam wszystkich.. od bardzo dlugiego czasu borykam sie ze strasznymi myslami z ktorymi wogole nie umiem dac sobie rady co najgorsze wyrzucic ich z siebie a jak staram mowic sobie ze bedzie lepiej wracaja z podwojna sila, najgorsze jest to ze ze mam ogromny lek przed wszystkim boje sie czego kolwiek dotknac cos zrobic boje sie ze cos mi sie stanie ze nie starcza mi sil ze jestem caly czas zmeczona nie umiem sie z niczego cieszyc najchetniej zaszylabym sie w domu wszystko zaczelo sie gdy urodzilam moje wspanialego syna ktory ma teraz 4 miesiace tzn moze tak wszystko sie nasililo bo juz w podstawowce korzystalam z wizyt u psychologa chociaz szczerze to olalam ale teraz juz nie moge dac sobie rady z tym wszystkim bylam 2 dni temu na pogotowiu okazalo sie ze nasilila sie nerwica i skierowanie na psychoterapie udalo mi sie umowic na pojutrze ale ten lek jest tak wielki ze nie wiem jak sobie z tym radzic prosze o jakis rady........
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
03 sty 2011, 13:25

Re: Nie wiem co robic z tym wszystkim...

przez polakita 03 sty 2011, 13:44
jolanta_d napisał(a):bylam 2 dni temu na pogotowiu okazalo sie ze nasilila sie nerwica i skierowanie na psychoterapie udalo mi sie umowic na pojutrze ale ten lek jest tak wielki ze nie wiem jak sobie z tym radzic prosze o jakis rady........

Jolanta, koniecznie idź na psychoterapię... skontaktuj się ze specjalistami, psychologiem, psychiatrą, samemu nie da się walczyć, zrób sobie też wszystkie badania w tym hormonalne, być może po ciąży coś się rozregulowało w organiźmie, a może samo wróci do normy, ale nie wiadomo - korzystaj z państwowej służby zdrowia jeśli masz ją bezpłatną!
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Re: Bardzo proszę o jakąś pomoc

Avatar użytkownika
przez PannaNiewiadoma 03 sty 2011, 15:13
joakar4 napisał(a):Ja też mam lęk przed publicznym zabraniem głosu. Jestem na studiach (4 roku) i bardzo czasami mi to utrudnia życie. Choćbym nie wiem jak dobrze się przygotowała i znała odpowiedź to sama się nie odezwę. Ja mam jeszcze coś takiego, że jak się stresuję to mówię bardzo szybko (czasami trudno zrozumieć). Najgorsze są dla mnie egzaminy ustne, chociaż wtedy jakoś potrafię się zmotywować i odpowiem (robię to tylko dlatego, ze wiem, że poprawka też jest ustna :lol: ). Koszmarnie wspominam obronę licencjatu i maturę z polskiego ustną. Bałam się nie tyle, tego że nie będę znała odp co tego, że nie uda mi się odezwać.
I też mam hipochondrię (głównie kancerofobię), tylko ja panicznie się boję, że coś mi wynajdą i umrę. A jestem młoda i jeszcze tak naprawdę nic nie przeżyłam.

Wydaje mi się, że dla Ciebie najlepszym wyjściem byłaby wizyta u psychologa.



Wszystko o czym piszesz to absolutna prawda i jakbyś czytała z moich ust ;) Ale problem jest taki że mam ciężki charakter.. :D i najpierw się nakręce że pójde na tą wizyte, wszystko bedzie ustalone a rano obudze sie i nie pójde ;)
No ale bądźmy dobrej myśli.

Dzięki za odpowiedź na mój post ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 sty 2011, 20:37

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez jolanta_d 03 sty 2011, 15:35
Witam wszystkich.. od bardzo dlugiego czasu borykam sie ze strasznymi myslami z ktorymi wogole nie umiem dac sobie rady co najgorsze wyrzucic ich z siebie a jak staram mowic sobie ze bedzie lepiej wracaja z podwojna sila, najgorsze jest to ze ze mam ogromny lek przed wszystkim boje sie czego kolwiek dotknac cos zrobic boje sie ze cos mi sie stanie ze nie starcza mi sil ze jestem caly czas zmeczona nie umiem sie z niczego cieszyc najchetniej zaszylabym sie w domu wszystko zaczelo sie gdy urodzilam moje wspanialego syna ktory ma teraz 4 miesiace tzn moze tak wszystko sie nasililo bo juz w podstawowce korzystalam z wizyt u psychologa chociaz szczerze to olalam ale teraz juz nie moge dac sobie rady z tym wszystkim bylam 2 dni temu na pogotowiu okazalo sie ze nasilila sie nerwica i skierowanie na psychoterapie udalo mi sie umowic na pojutrze ale ten lek jest tak wielki ze nie wiem jak sobie z tym radzic prosze o jakis rady........
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
03 sty 2011, 13:25

Re: moja nerwica, jak z nią walczyć

przez tynka92 03 sty 2011, 21:18
skryty, po pierwsze, jesteś normalny :D zaburzenia psychiczne obecnie stają się coraz normalniejsze. Masz nerwicę lękową i natręctw. Ja również: n.lękowa, natręctw, stany depresyjne. Jestem taką mieszanką zaburzeń, ale to chyba też nic wyjątkowego wśród nerwicowców. Też czuję, że to wszystko to jedna wielka beznadzieja i zniewolenie. Ale co zrobić? Próbować żyć tak jak inni :bezradny:
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do