Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez jaga70 05 gru 2010, 03:28
Witaj Polo, zapisałam się na Wasz portal, ale na razie tylko pobierznie go przejrzałam. W szpitalu terapia to taki standarcik, mix, z przewagą behawioralno-poznawczej, trochę niby psychodramy, gimnastyka poranna, spacery, info o lekach. Śmieszna w ogóle sprawa.
Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.Joanne Kathleen Rowling
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 gru 2010, 15:17
Lokalizacja
Gdańsk (Gdański)

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez jaga70 05 gru 2010, 03:28
Witaj Polo, zapisałam się na Wasz portal, ale na razie tylko pobierznie go przejrzałam. W szpitalu terapia to taki standarcik, mix, z przewagą behawioralno-poznawczej, trochę niby psychodramy, gimnastyka poranna, spacery, info o lekach. Śmieszna w ogóle sprawa.
Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.Joanne Kathleen Rowling
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 gru 2010, 15:17
Lokalizacja
Gdańsk (Gdański)

Re: Moja nerwica

Avatar użytkownika
przez asiek2712 05 gru 2010, 15:35
Każdy jest inny, każdy inaczej reaguje na stres…Ja najchętniej bym się gdzieś schowała, uciekła, kiedy zbliża się sesja a do tego jeszcze problemy normalnie mnie wszystko rozwala,…ale przecież ucieczka to nie wyjście. Trzeba się jakoś pozbierać i próbować dalej. Daj znać jak sobie radzisz Basiu.
"Nie udawajmy pochopnie, że jesteśmy „samotni wśród tłumu ludzi” – kiedy będziemy samotni naprawdę, zrozumiemy tę różnicę."
Leszek Kołakowski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
14 lis 2010, 14:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moja nerwica

przez basia1978 06 gru 2010, 19:18
I poszłam dziś do pracy. Nastawiłam się tak, że jak mnie dopadnie optwór to i tak w końcu przejdzie. Jak zawsze. Wcale się go nie bałam, nic a nic, wręcz czekałam na niego. I nie przyszedł. Przez cały dzień :). Fałszywy alarm, czy pokonałam to paskudztwo? ?
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
01 gru 2010, 18:39

Ehh ta nerwica :) Moje początki :P

przez Marcinek231 06 gru 2010, 20:36
Ciężko zacząć :) A więc...(w tym momencie przypomina mi się nauczycielka która straszyła wszystkich nie przepuszczeniem do kolejnej klasy jeśli ktoś zacznie zdanie od "a więc", lecz teraz to mnie nie dotyczy:) Rozmawiamy na luzie prawda?:) To przecież jeden z kluczy do sukcesu w walce z tym Schorzeniem (w tym momencie znowu widzę setki postów "to nie choroba tylko schorzenie !" :D ). Nie zacznę od "a więc". Mam 19 lat. Moje problemy dotyczące nerwicy zaczęły się stosunkowo nie dawno, bo jakoś pod koniec tych wakacji. Za chwilę opiszę pewne zdarzenie nerwicowe (takie moje pierwsze), lecz przed tym powiem co było pare dni przed tym zdarzeniem. Mianowicie czułem się dziwnie. Tak jakoś odcięty ale delikatnie odcięty od świata, takie rozkojarzenie, jakby rozmazanie umysłowe, nie mogłem się tak porządnie skupić na świecie, często miewałem na klatce piersiowej takie czerwone duże plamy, tak rozsiane w mniejszych lub większych stężeniach po Torsie, zwykle podczas kąpieli. W domu mam nieciekawie, nie chodzi o sytuacje finansową bo z tą jest bardzo dobrze, lecz o ojca który dom traktuje jak hotel i wraca do niego wieczorami by się przespać, a dniami ma "swój dom" z kumplami od wódki. Tak. Alkohol. Wybaczcie że się żalę, ale to możliwe że pomoże utożsamić się niektórym z moją sytuacją:) No i już nie wytrzymywałem, czasem coś mu odwarknąłem, często się denerwowałem przez niego, uderzałem pięściami w drzwi, ściane ale po paru minutach złość zwykle mijała nie pozostawiając po sobie śladu. Teraz opiszę to zdarzenie. Usiadłem wygodnie w fotelu, wziąłem gazetę (Claudia jakaś czy coś, nie wiem, to mamuśki:D ) i przeglądam. Natrafiam na artykuł w którym opisane były objawy zawału serca. Czytam o tych objawach i czuję, że właśnie tak jakby te objawy mi się "włączały". Zacząłem się trząść tak okropnie, prawie jak podczas padaczki, serce waliło mi jak oszalałe, bałem się okropne. Z każdą chwilą było co raz gorzej. W niepamięć posłałem myśli o przeczekaniu tego stanu. Szybko pojechaliśmy z mamą na izbę przyjęć. Każda chwila była co raz gorsza. Byłem pewny że to zawał. PO PROSTU BYŁEM tego pewny. Na miejscu było już fatalnie. Nieustające trzęsienie się, ludzie czekający do internisty patrzyli na mnie jak na głupka, a ja do mamy ciągle "zrób coś mama no zrób" ! Mama mówi "no widzisz że wszyscy ludzie czekają, tu nie ma ludzi zdrowych" na co ja głośno odwarknąłem "ALE NIE WSZYSCY MAJĄ ZAWAŁ" ! W końcu wszedłem do internisty. Zapytała o co chodzi. Mówię o tym co mi się dzieje. Zrobiła mi EKG które wyszło mega dobrze. Powiedziała że te plamy to oznaka silnej już nerwicy (tylko dlaczego "już silna, skoro nie widziałem jej początku?", że w tym wieku nie ma się zawałów, że to ewidentny oznak nerwicy, że wmawiam sobię to co czytam. W tym momencie wszystkie objawy nagle zniknęły. Jakby lekarz użył na mnie jakiegoś zaklęcia. W jednej chwili zniknęło wszystko. Zacząłem się ciągle uśmiechać aż do końca dnia:)Zaleciła żebym znalazł sobie dziewczynę (miałem i mam dotąd), żebym zaczął sport jakiś czy siłownie (chodziłem) i Przepisała mmi jakieś tabletki (kurde nie pamiętam, coś na "V" 30 tabletek, nie jakieś uspokajające tylko coś nie komercyjnego, długa skomplikowana nazwa, opakowanie bez opisanego przeznaczenia, malutkie zielone tabletki, wielkości Rutinoscorbinu) kazała brać 3 razy dziennie a po skończeniu opakowania kazała brać persen i jeśli po tym objawy by nie ustąpiły, kazała zgłosić się do psychiatry. Było super. Brałem te tabletki i zero śladu po całej akcji. Gdy skończyło mi się opakowanie tego cuda, brałem persen. Potem długo było dobrze, ponad miesiąc, gdy nagle znowu nawrót już nie taki jak wtedy. Po prostu niepokój i lekkie drgawki nieco mocniejsze niż naturalne drżenie rąk...przy trzymaniu widelca na przykład:P wtedy pomagał persen. Półtora miesiąca temu zaczęło się dziwne uczucie w sercu. Kłucie, bardzo mocne bicie serca, wyczuwalne nawet przez kurtkę zimową. Po prostu mocne bicie serca. Gdy kładłem się do łóżka, zaczynało się to samo. Mega silne drgawki, nóg, rąk i całego ciałą, przy tym szybkie i mocne bicie serca. NIe było mowy o jakimkolwiek zaśnięciu więc pare nocek zaliczyłem...Poszedłem do kardiologa. Gdyby nie rodzina to bym czekał na wizytę do Marca 2011 roku takie kolejki -.-" Lekarz przebadał, od razu "na oko" zobaczył we mnie kłębek nerwów mimo że się śmiałem:P Przebadał i osłuchowo powiedział że z sercem jest ok. Znowu śpiewka o sporcie (spoko tylko że uprawiam sport) i zlecił Echo i holtera. Przepisał też Propranolol doraźnie, ale nie biorę przetrzymuję te ataki. Tydzień temu miałem Echo, wyszło oczywiście dobrze. Holter to samo. Mimo to nadal czuję praktycznie przez połowę dnia bardzo mocne bicie serca, teraz np. gdy to piszę trzęsą mi się trochę ręce i w ogóle drżę, ale to chyba z emocji:) Nie miewam żadnych lęków, jedynie to cholerne mocne bicie serca, czasami bardzo szybkie i odczuwalne, ciężko czasem usnąć, szczególnie to czuć gdy już leżę w łóżku. Napady zimna i czasem takie lekkie, bardzo lekkie jakby odcięcie od świata, tzn. jestem gdzie jestem, ale jakby nie zauważany, tylko tak w małym stopniu, że gdy powiem swojemu "ja" że tam jestem to...to jestem:D zawiłe:) Biorę rano magnez, ale 50% dawki bo nie chcę przeholować (ch? :D), nie piję kawy, jeśli już to zawsze piłem delikatną mieloną z tylko jednej łyżeczki, nie palę i nigdy nie paliłem, nie chwaląc się nawet raz nie miałem papierosa w buzi mimo naporu otoczenia, nie piję, czasem piwko z kumplami oczywiście:) Może ktoś oceni co to za rodzaj nerwicy, i czy to w ogóle jest nerwica bo wiecie^^ Przepraszam za meeega dużo tekstu ale chciałem się podzielić dokładnie tym co czuje:) Słucham Paula Mckenna-grunt to pewność siebie i innych jego wykładów i to nawt pomaga:) Dzięki za wysłuchanie tego co napisałem:* Jesteście wspaniali :) Jeśli ktoś chciałby porozmawiać lub szuka jakiegoś wsparcia, bardzo chętnie udostępniam swój GG: 10406551, piszcie, rozmawiajmy, śmiejmy się z nerwicy, przecież ona tego nie lubi:) Jeszcze raz wielkie dzięki:) to nieprawdopodobnie budujące uczucie gdy się wie że nie jest się samemu z tym schorzeniem. Aż się mordka cieszy^^ Przepraszam za ew. błędy ortograficzne nie zaliczając przecinków przez "że" bo mi się po prostu nie chciało ich stawiać^^ Powiedzcie też, bo mam zamiar leczyć się u psychiatry:) dzięki wielkie, pozdrawiam:) :*** 3majcie sie:)
---nie ufam nikomu, kocham tylko tych co na to zasłużyli---
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 gru 2010, 19:44
Lokalizacja
Radom

Ataki paniki, izolacja, obżeranie, agresja...

przez ewa1987 06 gru 2010, 21:42
Witam wszystkich!
Piszę, bo nawet jesli chce iśc do psychologa-muszę wiedziec jakkolwiek co mi jest...
Zaczęło się od fobii szkolnej w liceum, nie byłam w stanie chodzic do szkoły, musiałam skończyc szkołę zaocznie. Na studia nikt nie jest w stanie mnie wypchnąc. W pracy-na szczęscie mam własną firmę, którą zarządzam z domu(bardzo ją zaniedbuje, coraz gorzej jest mi zmusic się do obowiązków), ale wcześniej pracowałam do pierwszego"zawalenia". Mogłam się spóźnic, pokłócic z chłopakiem-i wtedy już nie docierałam na miejsce...nigdy. Nigdy nie potrafiłam stawiac czoła praoblemom-nawet tak błachym.
Potem...nie mogłam odbierac telefonu - po prostu. Zazwyczaj jak nie wiedziałam kto dzwoni, potem nawet gdy dzwonił znajomy, rodzina-po prostu wyciszałam, jakoś nie mogłam.
Potem zaczęłam bac się wychodzic z domu-również tak po prostu-nie potrafię tego uzasadnic. Mam psa-wychodzę z nim na dłuższe spacery ale tam gdzie nie ma ludzi... do sklepu już nie wejdę-a jeśli, to z ogromnym trudem.
W domu nie lubie światła, najlepiej jakby był półmrok, cho na dworzu uwielbiam słońce i bardzo poprawia mi humor.
Dziś było już apogeum-pojechałam do centrum handlowego... gdy tylko straciłam chłopaka z oczu - dostałam ataku paniki, nie mogłam znaleźc wyjścia, nie mogłam oddychac, prawie zemdlałam.
Od jakiegoś czasu mieszkam sama - byłam agresywna w stosunku do chłopaka, kochałam go do póki go w domu nie było.
O sexsie nie ma mowy-najlepiej, żeby nikt mnie nie dotykał.
Jest coraz gorzej...
Gdy już skończą mi się obowiązki i pomysły na wolny czas - zaczynam się obżerac. Nic mi nie sprawia przyjemności, a jesli nawet to chwilową, zaraz znowu jest tak samo-nijak. Cały czas w śroku jestem spięta, zdenerwowana, serce mi tak wali, że czuję każde uderzenie całym ciałem.

Co mi jest? niech mnie ktoś nakieruje-proszę :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 gru 2010, 21:28

Re: Ataki paniki, izolacja, obżeranie, agresja...

przez hugim21 06 gru 2010, 22:23
Ewa a masz problem ze zbyt częstą masturbacją?
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
04 gru 2010, 19:25

Re: Ataki paniki, izolacja, obżeranie, agresja...

przez montechristo 06 gru 2010, 22:50
Ewa - Ty masz nerwicę.
Idź po leki a potem terapia.

Byłem do niedawna managerem w korporacji dość wysoko...
Nic nie stawiło probelmu - teraz od 2 lat pierdoły staja sie nie do pokonania
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Nerwica - agresja ?

przez Lukason 07 gru 2010, 00:42
Walczę i walczę ale nie i tak myśli są ;/ Ale mnie to dołuje ^^ . Od dzisiaj z rana będę ćwiczyć potem pobiegam i tak codziennie może coś pomoże :)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 lis 2009, 11:01

Re: Nerwica - agresja ?

przez hugim21 07 gru 2010, 00:52
Canis co Ci zrobiła matka że się tak kobiet boisz?:P
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
04 gru 2010, 19:25

Re: Moja nerwica

Avatar użytkownika
przez asiek2712 07 gru 2010, 12:11
No to gratuluję oby tak dalej nie daj się :mrgreen:

[Dodane po edycji:]

I tak trwa ta moja walka, chodzenie po lekarzach, myśli czy to oby na pewno nerwica a nie jakaś poważna choroba…Czy to kiedyś się skończy?
"Nie udawajmy pochopnie, że jesteśmy „samotni wśród tłumu ludzi” – kiedy będziemy samotni naprawdę, zrozumiemy tę różnicę."
Leszek Kołakowski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
14 lis 2010, 14:52

Re: Ataki paniki, izolacja, obżeranie, agresja...

przez polakita 07 gru 2010, 12:51
ewa1987 napisał(a):Na studia nikt nie jest w stanie mnie wypchnąc. W pracy-na szczęscie mam własną firmę, którą zarządzam z domu(bardzo ją zaniedbuje, coraz gorzej jest mi zmusic się do obowiązków), ale wcześniej pracowałam do pierwszego"zawalenia". Mogłam się spóźnic, pokłócic z chłopakiem-i wtedy już nie docierałam na miejsce...nigdy. Nigdy nie potrafiłam stawiac czoła praoblemom-nawet tak błachym.
Potem...nie mogłam odbierac telefonu - po prostu. Zazwyczaj jak nie wiedziałam kto dzwoni, potem nawet gdy dzwonił znajomy, rodzina-po prostu wyciszałam, jakoś nie mogłam.
Potem zaczęłam bac się wychodzic z domu-również tak po prostu-nie potrafię tego uzasadnic.

Kochana, moim zdaniem to co się z tobą dzieje, tak bardzo zaburza twoje codzienne życie że kwalifikujesz się do natychmiastowej psychoterapii! Patrząc z praktycznego punktu widzenia - ty nie żyjesz jak zdrowy człowiek - nie studiujesz, nie pracujesz, nie odbierasz telefonów od znajomych - co jeszcze nerwica ci może zrobić? Nie czekaj aż sie w ogóle zamniesz w 4 ścianach, moim zdaniem jeżeli powiesz psychologowi to co wyżej napisałaś, natychmiast cię wyślą na terapię!
Ja jednak musiałam mieć najpierw spotkanie z psychiatrą, który jako lekarz kieruje na psychoterapię z psychologiem. Odwagi, zobaczysz że będzie ciekawie i na pewno nie będziesz żałować! Zapisz się państwowo, będziesz miała za darmo, tylko będziesz musiała na pewno trochę poczekać na pierwszą wizytę.
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Ogromna potrzeba ! :)

przez Marcinek231 07 gru 2010, 17:29
=* Witam :) słuchajcie, mam ogromną potrzebę by jak najwięcej osób powiedziało mi, że to co czuję mianowicie te ciągłe mocne uderzenia serca i trzęsienie się ciała z napadami zimna, nie są w żaden sposób groźne dla mojego organizmu, że to tworzy moja psychika:) Z góry dziękuję :)
---nie ufam nikomu, kocham tylko tych co na to zasłużyli---
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 gru 2010, 19:44
Lokalizacja
Radom

Re: Ogromna potrzeba ! :)

Avatar użytkownika
przez marcja 07 gru 2010, 17:32
To ja pierwsza!!! :D To co czujesz mianowicie te ciągłe mocne uderzenia serca i trzęsienie się ciała z napadami zimna, nie są w żaden sposób groźne dla Twojego organizmu, to tworzy Twoja psychika :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do