Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: no to sie porobilo :)

przez polakita 30 lis 2010, 19:41
wieslawpas, cześć, myślę że praca to ważna rzecz, może znajdź sobie taką pracę która będzie ci odpowiadała, a nie będzie się wiązała z wysyłaniem ludziom spamu ;) ja tego akurat też nie lubię. W Warszawie sa możliwości, sama chciałabym się już za czymś nowym rozejrzeć... może zrób sobie subkonto i wpłacaj co miesiąc małą sumę żebyś nie został na lodzie kiedyś jak jakaś firma się zamknie.
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Re: witam szukam pomocy

przez Heron 30 lis 2010, 20:19
Znaczy się ja rozmawiałem z lekarzem rodzinnym i sie pytałem czy do psychologa nie dałoby rady, a koleś stwierdził ze to lekami najpierw spróbuje wytłumić. Wiem że lekarze lubią testować leki. Nie chciał wypisać ale jak się nie poprawi do końca tygodnia to nie ma bata żebym odpuścił. Chciałbym żeby to się skończyło a lekarza od głowy się nie boje.... pytanie wyleczyłeś/łaś to calkowicie czy zostaje pamiątka na całe życie?
pozdro
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
30 lis 2010, 17:12

Re: Zatraciłem siebie

przez Marcin_12 30 lis 2010, 20:51
Spoko bedzie OK tylko najwazniejsze nie mysl o tym nie ogladaj sie za siebie bedzie wszystko OK :):)
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
08 cze 2010, 10:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez mel89 30 lis 2010, 23:03
Hej, chciałam się podzielić z Wami swoim "zaburzeniem", nie umiem go sklasyfikować, w poniedziałek mam wizytę u psychiatry.

Wszystko zaczęło się gdzieś w kwietniu. W trakcie jazdy czy to autobusem czy to tramwajem zaczęłam łapać się na myśli, że zaraz coś wybuchnie, że coś w nas uderzy i tym podobne rzeczy. Towarzyszył temu niepokój, nie panika, ale niepokój. Minęło parę miesięcy, na wyjeździe wakacyjnym wszystko minęło, a po powrocie..

We wrześniu lęk się przeniósł na... wyimaginowaną ciążę. Zrobiłam 5 testów ciążowych w ciągu 3 tygodni, za każdym razem uważając, że mógł się pomylić. Nawet kiedy dostałam okres dalej się bałam, "bo przecież są przypadki gdzie ma się okres i jest się w ciąży" Zaczęłam snuć realne plany pdt "ok, jestem w ciąży, więc teraz muszę pomyśleć co z tym zrobić" . Zaczęłam łykać relamax przed snem, bo budziłam się kilka razy w nocy. Raz obudziłam się z panicznym strachem, wzdętym, twardym brzuchem, nie mogłam się opanować, wpadłam w histerię, to było straszne, bo wtedy pierwszy raz pomyślałam sobie, że to NIE JEST normalne. Że JA nie jestem normalna. Oczywiście żadnej ciąży nie było. Zaczęłam brać tabletki antykoncepcyjne, wizyta u ginekologa, infekcje, leki i .. powiększona szyjka macicy. W sierpniu robiłam cytologię, wyszła II grupa(czyli ok), ale powiększona szyjka macicy nie dawała mi spać. I dalej nie daje. Kolejna wizyta u ginekologa
, pani mnie uspokajała, że to pewnie przez hormony, że jak się martwię to możemy powtórzyć cytologię ( no i powtarzamy - 8 grudnia) itd itp.
W ciągu 2 miesięcy schudłam 7 kilo. Żyję w ciągłym stresie, że to rak. I to nie byle jaki, tylko w najgorszej postaci, że cytologia na pewno była źle przeprowadzona, że umrę w wieku 21 lat. Żadne racjonalne tłumaczenia nie pomagają, jakby nie docierają do mnie. Szukam od razu czegoś, co zaprzeczy racjonalnemu tłumaczeniu.Płaczę prawie codziennie, często trzęsą mi się ręce (zwłaszcza jedna), mam widoczne żyły na dłoniach, zgagę. Źle śpię, nie chce mi się nic (bo po co, skoro umrę). Co gorsze boję się, że ten przewlekły stres doprowadzi do zaostrzenia nowotworu, że szkodzę swojemu ciału, które nie można zwalczyć przez to choroby i go osłabiam, co jeszcze bardziej mnie stresuje. Błędne koło. W dodatku boli mnie gardło, zatoki, mimo że łykam srebro koloidalne, tran i inne odpornościówki. Od dwóch dni łykam deprim, odstawiłam tabletki anty, jest chyba trochę lepiej... ale strach ciągle jest. Staram się w niego nie zagłębiać, zajmować się czymś..
Wszystko wokół mnie uspokajają, że nie ma powodów do niepokoju, że muszę iść do psychoterapeuty, bo lęk jest tylko w mojej głowie.Tylko raz tak jakby oddzieliłam się od lęku i zobaczyłam siebie i to, jak irracjonalnie się zachowuję. Niestety trwało to krótko, następnego dnia znów wróciłam do urojeń i obaw.
Bywają dobre, spokojniejsze chwile. Ale one trwają krótko i gdy zostanę sama choć na parę godzin wszystko wraca ze zdwojoną siłą. Jestem już tym bardzo zmęczona. Czy ktoś może mi powiedzieć czy to nerwica, hipochondria? A może depresja lub coś pomiędzy? A może ktoś udzieli mi dobrej rady jak sobie radzić do czasu wizyty u psych? dziękuję z góry wszystkim znerwicowanym za przetłumaczenie mi co się ze mną dzieje. :bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
30 lis 2010, 22:55
Lokalizacja
łódź

Re: PROBLEMY W SZKOLE ATAK LEKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

przez zubik49 01 gru 2010, 00:35
Dlaczego nie pójdziesz do dyrektora ? Skoro nauczyciel nie pozwala.. To trzeba iść do kogoś kto jest wyżej - Dyrektor. :) Głowa do góry i idz do dyrektora.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
22 lis 2010, 23:34

Re: PROBLEMY W SZKOLE ATAK LEKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Avatar użytkownika
przez agusiaww 01 gru 2010, 11:27
Marcin_12, niech tata 1) zadzowni do dyrektora i o tym powie po 2) napisze Ci o tym w dzienniczku, albo na kartce, nauczyciel powinien sie dostosowac, jezeli jest ludzki.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: PROBLEMY W SZKOLE ATAK LEKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

przez Marcin_12 01 gru 2010, 12:12
Witam,
dzis nie bylem w szkole poniewaz przerosly mnie te lekcje. Lecz od szkoly nie zamierzam uciekac z powodu 2 przedmiotow wiec jutro ide przed szkola do mojej wychowawczynie i poprosze ja o przesadzenie doradzicie co jeszcze mam zrobic?
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
08 cze 2010, 10:13

Re: Moja nerwica

Avatar użytkownika
przez asiek2712 01 gru 2010, 13:31
A jak było kiedyś? Co sprawiało ci przyjemność, radość? I tak masz ze wszystkim? Długo już chorujesz? Przepraszam, że tak cię wypytuje...
"Nie udawajmy pochopnie, że jesteśmy „samotni wśród tłumu ludzi” – kiedy będziemy samotni naprawdę, zrozumiemy tę różnicę."
Leszek Kołakowski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
14 lis 2010, 14:52

Re: jelito drażliwe.

przez tomaszek81 01 gru 2010, 14:45
Witam wszystkich
Moze powiecie co mi jest prosze. Wszystko zaczelo sie w marcu tego roku. Bylem na nocy w pracy nagle dopadla mnie biegunka strasznie bolal mnie brzuch ale jakos poszlo. Niestety gdy juz mnie konczylo meczyc pojawila sie krew. Pozniej zaczelo mnie scigac do toalety co pol podziny i tylko kropelki krwi. Przestraszylem sie niezle wiec pojechalem na ostry dyzur wieczorem do wieczora juz mnie scigalo coraz zadziej do toalety. W szpitalu mi zrobili badania krwi na ostrym dyzurze lekarz mi zrobil apadanie palcem wiecie czego i wyslal na konsultacje to chirurga. chirurg tez mi zrobil badanie palcem powiedzial ze wszystko miekkie i mi dal skierowanie na signoskopie. Badanie mialem kilka tygodni pozniej wyszlo wszystko ok zadnych dziwnych zmian ani polipow. Zapytalem skad ta krew., lekarka powiedziala ze to moze hemoroidy. Troche sie uspokoilem. Zaczalem normalnie kozystac z toalety przewaznie codziennie. Do kolejnej dziwnej sytuacji doszlo w pazdzierniku na nocy jak bylem , zaczelo mi walic serce bardzo szybko puls bardzo szybki sie zrobil a mi zaczelo sie krecic w golwie delikatnie tak jakbym odplywal. Tez sie przestraszylem co to ,poszedlem do lekarza pierwszego kontaktu powiedzial ze to nerwy. Przed marcem jeszcze przed ta biegunka tez mialem taka akcje z sercem obudzilo mnie kolo 5 rano i mialem bardzo szybkie tetno ze myslalem ze mi zaraz wyskoczy. Poszedlem do kardiologa robilem ekg echo serca i badania kompleksowe krwi wszystko ok. A teraz wroce znow do pazdziernika po wizycie u lekarza pierwszego kontaktu poszedlem do psychiatry opowiedzialem mu to wszystko i powiedzial ze to nerwica lekowa z atakami paniki. Dal mi diazepan ale nie bralem go zeby nie tracic zmyslow pije sobie tylko melise na uspokojenie. Kolejny problem pojawil sie 8 dni temu przeczyscilo mnie znow wiec zastosowalem sobie diete na bieguke z trzy dni niestety moze to byl blad bo od osmiu dni mam zaparcie. wprawdzie chodze do toalety od trzech dni raz diennie ale wychodza ze mnie tylko takie kozie bobki i to tez nie zawiele. wczoraj bylem 2 razy ale wszystko mi przyszlo z wielkim trudem. Staram sie teraz jesc produkty bogate w blonnik i pic duzo wody. Po tej biegunce blad zrobilem ze jadlem przez 3 dni prawie same bulki i banany. dzisiaj z kolei znow bylem w toalecie i znow bobki ale za chwile poszedlem znow i taki olowkowy stolec. Mialem go wczesniej tylko raz jak mialem ta biegunke w marcu. potem raczej zawsze bylo okej. dodam ze jestem osob abardo nerwowa i czasem miewam te ataki paniki. Jak bylem u gastrologa powiedzial mi ze to jelito drazliwe moze byc. Od tego nieszczesnego marca jestem juz przewrazliwiony na ponkcie swego zdrowia. W miedzy czasie mialem kilka razy biegonke od marca ale tylko raz z mla iloscia krwi w kazdym razie mnijsza niz za pierwszym razem. Dodam ze czesto mam wzdety brzuch i gazy ze mnie wychodza ale raczej mnie brzuch nie boli no moze czasem ale wychoda gazy i jest oki. Mam stresujaca prace i pracuje w nocy wiec moze to wszystko wina nerwow. Prosze poradzcie cos bo ja sobie wkrecam raka jelita przez ten olowkowy stolec ( mialem go niby dwa razy ale juz sam nie wiem czy on moze byc przyczyna nerwow ) w dodatku to zaparcie ktore mnie trzyma juz 8 dni. prosze pomozcie dzisiaj ide do lekarza internisty zobaczymy co mi powie jak mu to wszystko opowiem. Mam nadzieje ze to tylko nerwy. z gory dzieki za odpowiedzi
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 lis 2010, 16:12

Re: Moja nerwica

Avatar użytkownika
przez sebastian86 01 gru 2010, 14:58
kiedys prawdziwa radosc sprawialy mi mecze ogladane na zywo z trybun a nawet przed tv . to bylo cos przy czym bylem soba. dlatego tak ubolewam ze nawet to teraz nie moze mnie oderwac od nerwicy. choruje juz od gimnazjum. na poczatku bylo tylko nadmierne pocenie sie , choc bardzo dokuczalo ale jednak udawalo sie funkcjonowac. pod koniec szkoly sredniej zaczelo sie juz bardzo zle.omdlenia i ciagle uczucia slabniecia , w efekcie szybko wpadlem w stan depresyjny a nerwica sie poglebiala.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2248
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Re: TreMA u 12latka Help

przez Symbian 01 gru 2010, 15:33
Uświadom sobie że stres to Twój naturalny towarzysz, nie walcz z nim bo nie wygrasz dobrym pomysłem jest wizualizacja osób zgromadzonych przed Tobą w zabawny sposób. wyobraź sobie że zamiast mówić do ludzi, mówisz wprost do śmiesznych elfów lub że słuchacze maja wielkie czerwone uszy, tylko należy się również wtedy kontrolować by nie wybuchnąć śmiechem.
http://www.stronazpromocjami.pl
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
02 paź 2010, 16:17

Re: PROBLEMY W SZKOLE ATAK LEKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

przez kochanie 01 gru 2010, 19:20
Zrób tak jak napisałes, idź jutro porozmawiać z wychowawczynią. A jak tylko będziesz się widzial z rodzicami, powiedz im koniecznie o tym problemie, oni to na pewno załatwią z Twoją nauczycielką.
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
26 sie 2010, 15:02

Witam,cieszę się,że jesteście.

przez anna72 02 gru 2010, 10:32
Witam serdecznie
Cieszę sie bardzo,że przypadkiem trafiłam na to forum.Od samego czytania poczułam się lepiej.
Nie miałam dotąd świadomości,że jest nas tak wiele.Ja od dwóch lat zmagam się napadami leku.Głównie lo lęki o moje zdrowie.Wciąż umieram,mam obiawy wielu śmiertelnych chorób, które oczywiście wykluczają badania.Drobne symptomy mojej choroby pojawiały się już wiele lat temu(teraz mam 35 lat)ale oczywiście brak świadomości spowodował ich bagatelizowanie.Ńagła śmierc mojego taty,praktycznie na moich oczach wyzwoliła pierwszy potężny atak panicznego lęku o własne życie.Szczęśliwie szybko dotarło do mnie,że potrzebuję pomocy specjalisty.Leczenie farmakologiczne pomogło bardzo szybko.Teraz po dwóch latach i odstawieniu leków pół roku temu nawrót.Znów zbagatelizowałam objawy,znów horror.Teraz już lepiej,jakoś się podnoszę ale potrzebuję wsparcia tych którzy potrafią mnie zrozumieć czyli Was.Mam nadzieję,że przyjmiecie mnie do swojego grona i podzielicie się ze mną doświadczeniami.POzdrawiam serdecznie "braci i sistry"w niedoli.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:28

Re: Witam,cieszę się,że jesteście.

przez Natusia 02 gru 2010, 10:37
anna72 witaj ;)
...śmierć jest spokojna łatwa życie jest trudniejsze...
Offline
Posty
1382
Dołączył(a)
13 maja 2010, 11:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: RafalXX, SCF i 14 gości

Przeskocz do