Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez martitta 08 lip 2010, 00:10
Kris ciekawe jest to co piszesz o tym kontrolowaniu lęku. Gdzieś się muszę z Tobą zgodzić aczkolwiek z drugiej strony taki lęk "na wierzchu " strasznie wyczerpuje , bo to ciągła walka, poddam mu się albo tym razem wygram i się nie dam. I w tym momencie wychodzimy z założenia, że lepiej żyć w ciągłym, że tak to nazwę "czuwaniu, nie pozwalamy sobie na relaks , luz, zapomnienie bo a nóż znów przyjdzie.Tak też się nie da żyć...
A co do Anglii to już tu jestem prawie dwa lata i jest ok. Mam dużo fajnych ludzi wokół siebie , tak jak pisałam jestem raczej towarzyską i żywą osobą i w sumie to aż tak nie tęsknię. Wręcz jest mi tu łatwiej bo jestem daleko od problemów, które mam w Polsce.
Więc to raczej nie jest przyczyna.
A Twoja historia, która w skrócie przedstawiłeś w poście wyżej jest inspirująca. Ja też jestem osobą wierząc i to właśnie wiara powoduje , że zupełnie nie zwariowałam.
Aczkolwiek mam momenty totalnej załamki i brakuje mi wiary, że to wszystko ma jakiś sens.
Chociaż to chyba takie ludzkie , nie ?
pozdrawiam ciepło!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 lip 2010, 18:25

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez stokrota333 08 lip 2010, 12:20
ja przy swoich napadach nerwicowych ;)) stosuje floradix srodek do picia bardzo mnie uspokaja sa to witaminki wiec nie szkodzi na inne rzeczy;))
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 lip 2010, 12:17

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez hudy85 08 lip 2010, 13:19
a ja proponuje Wam ksiazke ktora sprawi ,ze Wasze zycie stanie sie nie tylko fajniejsze...ale i latwiejsze ,bez tych wszystkich leków ,ktore niedosc ze (jak to powiedzial mi jeden psycholog) - "nie maja pomoc ,one tylko nie poglebiaja" ,to i pewnie malo kto zdaje sobie sprawe ,jak latwo uzalezniaja..bo przeciez - biezesz leki...i od razu czujesz sie leeepiej...no nie?:)
Ksiazka ,ktora zmienila zycie wielu ludzi ,w tym i moje. Fascynujace techniki wplywania na wlasny umysl...kontrole emocji...a co za tym idzie? - swojego zachowania.
Jak latwo i szybko dokonac trwalych zmian...jak pozbyc sie lęków...jak wygrac z depresja...doznac przyjemnego uczucia spokoju ,w kazdym momencie ,kiedy tylko zapragniesz... nauczysz sie z ksiazki Richarda Bandlera - "Transformacja".
Jedyna prosba z mojej strony ,odlozcie swojego sceptyka na czas czytania tej ksiazki...jak i tego co tutaj czytacie...i dajcie sobie prawdziwa szanse:) to naprawde jest latwiejsze ,niz ktokolwiek Wam mowil ,jak i Wy sami mysleliscie;)
http://www.empik.com/transformacja-hipnoza-dla-kazdego-bandler-richard,prod54370128,ksiazka-p
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 lip 2010, 12:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kris1966 09 lip 2010, 02:30
Oj,niezbyt ładne "towarzystwo" tej książki:"Alchemia manipulacji","Techniki manipulacji","Wykorzystaj potęgę podświadomości".Ja tam rewelacje z kraju,gdzie rządzi "sukces"(inteligencja sukcesu!),pieniądz i oczywiście seks przyjmuję z duuuuuużym dystansem.Swego czasu było modne NLP-neurolingwistyczne programowanie.Autora nie pamiętam.Gdzie to się podziało.Na pewno ci panowie mają już te swoje wille z basenem.
Wybacz,hudy,takie jest moje zdanie.
Świat bez cierpienia? Cierpienie ma zniknąć?Wyobrażam sobie obraz namalowany tylko samymi jasnymi kolorami,jaki będzie?Bez światła i cienia żaden obraz nie będzie wyrazisty.
A co do nerwicy.Moim zdaniem nerwica jest tylko ekranem.Zaraz wyjaśnię.Dla naszego ciała ekranem jest skóra,bo kiedy chorujesz,często pojawiają się na niej różne rzeczy,zmienia się kolor itd.
Nerwica jest ekranem naszego stanu ducha.Kiedy na tym ekranie pojawiają się różne rzeczy,nieprzyjemne,lęki,emocje,to znaczy,że ze stanem naszego ducha marniutko.A kiedy jesteśmy mocni duchem,to ten ekran jest spokojny.
Dla kogoś może to być jakaś chińszczyzna,bo przecież mnóstwo jest ludzi,którzy nie zakładają w ogóle,że jakaś tam sfera duchowa istnieje.
Albo tak,krócej: Im bliżej Boga-tym mniej lęku.
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez andrew_wawa 09 lip 2010, 15:17
Od stycznia miewałem dziennie silne nerwobóle serca , po zażywaniu Mg , oraz środkach przeciwbólowych przeszło .
W maju dwa dni bolała głowa , trzeciego dnia czułem się otępiony , jakby odizolowany od świata , brak czucia szyi oraz tylnej części głowy , lekarz stwierdził nadciśnienie .
Mimo tabletek nadal czułem się dziwnie , jakby wzrok się pogorszył , czasami było dobrze , póżniej przez parę dni znów to samo . Ściskanie gardła , brzucha , strach przez zemdleniem , bóle głowy , drętwienie i brak czucia lewej dłoni , ten cholerny wzrok , jakby otępiony , brak czucia twarzy , szyji .
Ostatnio jeszcze bardziej się nasiliło , do tego doszło bardzo silne drętwienie szyi , jakby ktoś sznur zawiązał , mrowienie lub kłucie tylnej części głowy , wylądowałem na sotrym dyżurze , podano kroplówkę ,po której ustało , lekarz stwierdził , że wszystko pod względem neurologicznym jest ok , mimo tego nie bardzo byłem przekonany , bez żadnych badań odesłano mnie do domu .
Dzisiaj znowu otępienie oraz po raz pierwszy drętwieją mi nogi ..

Do tego podczas objawów ciągłe myślenie o śmierci,. szukanie choroby w internecie , objawów itd ...

Wcześniejsze badania w ośrodku stwierdziły zniesioną lordoze , badanie krwi oraz mocz ok , u okulisty również wszystko dobrze .

Czy lekarz bez badań mógł stwierdzić , że to nerwica ?
Co Wy o tym sądzicie ?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lip 2010, 15:04

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez tomy 1939 12 lip 2010, 00:21
Mam takie małe pytanko,czy nałogowa masturbacja może mieć jakiś wpływ na stan naszej psychiki,mianowicie na nerwice lękową,sam osobiście jestem weteranem w tej kwestii dobre 15 lat,napady lękowe najczęściej dopadają mnie w miejscach publicznych,przy spotkaniach z ludzmi których dawno nie widziałem,a dodam że jeszcze 6 lat do tyłu,byłem normalnym wesołym człowiekiem,moja ostatnia praca polegała na stałym kontakcie z ludzmi.Najdłuższy okres abstynencji jaki miałem to może dwa tygodnie,aż wstyd mi się do tego przyznać.Co jeszcze zauważyłem kiedy tego nie robię,przez parę dni czuje jakąs tam poprawe,co prawda jest to dalekie od ideału.Dodam że jestem osobą wierzącą,ale nigdy siebie nie obwiniałem za to,z tego powodu też nie miałem nigdy wyrzutów sumienia.Być może grubo się mylę,ale zawsze warto się spytać.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
21 lis 2009, 15:00

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez LukLuk 12 lip 2010, 19:26
Tak to jest chyba ten dział w, którym napisze co nieco o Sobie.
Jestem normalnym 22 latkiem. Mam prace, dziewczyna (super), Jestem zdrowy, nie mam problemów z prawem, z ludźmi, mam super rodzine, .. Wielu ludzi byłoby bardzo szcześliwych na Moim miejscu. Ja też jak najbardziej Jestem, ale jedynym problemem w życiu jaki mnie dręczy jest nerwica. Tylko jeden problem z którym wielu ludzi na tym forum nie może sobie poradzić. Tylko jeden albo aż jeden.
Chciałbym całą tą historie ująć w taki sposób, żeby wiele tu osób zaciekawić ..
A wszystko zaczęło się kilka lat wstecz. Tak patrząc na ten przypadek nerwicy, ostatnie kilka lat, cała ta historia składa się z etapów.
Jak wiele osób nerwicowych, miałem takie chwile w życiu, że straszliwie bałem się o Swoje zdrowie, życie. Jejku, dosłownie zwykły kaszel, krostka, ból głowy, zęba to wizyta u lekarza i panika czy przypadkiem nic mi nie jest. Eh, strasznie męcząca sprawa, ale teraz wspominając to mam uśmiech na twarzy. Wtedy naprawdę myślałem, ze Mój problem to unikat na skale światową. .. i chyba nie spodziewałem się, że w przyszłości będę miał gorsze i bardziej męczące objawy nerwicy. Zapomniałem jeszcze wspomnieć o uciążliwych natręctwach takich jak: sprawdzanie po kilkanaście razy drzwi (czy są zamknięte), kurków gazu od kuchenki, bałem się podchodzić do okna (swego czasu), bałem i nadal boje się śmierci, itd. Jest tego tyle, że aż w głowie się nie mieści. Żyłem z tym aż samo przeszło na jakiś czas. I chyba to była cisza przed burzą.
To było lato, jeszcze za czasów szkoły, więc miałem wakacje. Zostałem Sam w domu, rodzice pojechali na wakacje, brata też gdzieś wywiało .. 2 tygodnie samemu, ale czad. To był coś. I bodajże drugiego dnia dostałem takiego ataku paniki, że nie wiedziałem co się ze mną dzieje. To było coś nowego. Zawroty głowy, pieczenie, dolegliwości sercowe, dreszcze, ból mięśni, wymioty, mgła przed oczami, nogi z waty i lęk .. przed czym ? przed niczym, po prostu strach. Nie wiedziałem co mam ze Sobą zrobić. o godzinie 2 w nocy,zadzwoniłem do rodziców, którzy byli kilkaset km od domu. Po dłuższej pogawędce uspokoiłem się, położyłem się spać .. udało się zasnąć dopiero nad ranem. uf. Niestety sytuacja powtórzyła się i nikt nie zgadnie jak to się skończyło .. ? Rodzice musieli do mnie przyjechać z nad morze, z wakacji. Było mi tak wstyd, że najchętniej schowałbym głowe w piach. .. Totalne porażka, mając prawie 18 lat bałem się zostać w domu. Jejku.
.., ale rok później dostałem drugiego w życiu ataku nerwicy. To był listopad, objawy takie same jak za pierwszym razem. Już pracowałem. Byłem już tak wyczerpany, że płakałem po kątach. Z jednej strony miałem chęć siedzieć tylko w domu, ale z drugiej strony miesiąc wcześniej zacząłem pracować i wiedziałem, że jak nawale to wylecę z pracy. Byłem tak zdezorientowany i zmęczony, że postanowiłem iść do lekarza .. Zrobili mi EEG (wynik bardzo dobry), EKG (wypadająca zastawka w dwóch miejscach). Lekarz zasugerował mi, że powinienem iść do psychologa. I tak zrobiłem .. Wygadałem się jak nigdy, choć nie było łatwo. Dostałem Asentre .. Wtedy czułem, że żyje .. Byłem szcześliwy, pracowałem, było super. Lęków, nerwicy, brak. Od czasu do czasu chodziłem tylko na kontrole. Chyba wszyscy odetchnęli wtedy z ulgą a zwłaszcza Moja rodzina. To była dla nich ulga bo sytuacja kiedy Oni musieli przerywać wakacje nie powtórzyła się.
Odstawiłem ten lek. Raz bywało gorzej, raz lepiej, ale ogólnie dawałem rade przez długi czas
Teraz czuje, że to chyba powraca .. Boje się tego, znów zaczynam rozmyślać tak samo jak kiedyś. Boje się o Siebie, rodziców, dziewczyne .. Jestem jak kłębek nerwów. Pracuje fizycznie i to też w jakiś sposób mnie męczy ..

To nie jest tak, że załamuje się. Mam Swoje pasje, hobby, zainteresowania, Jestem energiczny, lubie pracować, relaksować się, świrować .. :), ale nerwica też potrafi swoje nabroić i zepsuć dobry humor.

p.s dopisałbym jeszcze z kilka metrów tekstu, ale jest tyle tego, że nie wiem jak ułożyć to chronologicznie i z sensem. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
430
Dołączył(a)
12 lip 2010, 17:42

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez paw3lo 16 lip 2010, 09:17
Witam wszystkich i naprawdę dziekuję że tutaj jesteście. Sam fakt że nie jestem sam ze swoimi problemami wręcz mnie uspokaja .
Zawroty głowy, uczucie duszenia się, wieczne osłabienie, wysoki puls ( nawet 120 na min.w stanie spoczynku )biegunka po jedzeniu, wymioty po jedzeniu, zimne stopy, drżenie wszystkich mięśni, gula w gardle.
W chwili ataku mam wrażenie że zaraz zemdleję ale na szczęście prawie wszyscy to mają.Nie boję się śmierci,ale za to panicznie boję się bólu.
Boli mnie wszystko a najczęściej serce i okolice brzucha. Czasami to nawet wolałbym umżeć niż ciągle czekać kiedy mnie zaboli.
Z powodu tej choroby straciłem pracę- niech to szlag trafi.
Na szczęście już od 11-tu lat mam wspaniałą żonę.Śliczna kobieta i tak jakby każdego dnia robiła się coraz ładniejsza.
Jakoś jeszcze ze mną wytrzymuje ale nie wiem na jak długo wystarczy jej sił.
Nie wiem co się dzieje , bo w naszym związku to ja byłem zawsze tym silniejszym psychicznie.
Dzięki że mogłem napisać i pozdrawiam tego co przeczytał.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
16 lip 2010, 08:09

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez panel 16 lip 2010, 09:19
paw3lo napisał(a):Witam wszystkich i naprawdę dziekuję że tutaj jesteście.


nikogo tu nie ma tylko reklama gabinetow psychologicznych zeby wydusic od ciebie ostania stowke i kopnac pozniej w biodrowke. Tez sie cieszymy ze jestes. Idzi do lekarza wylecz sie i zyj i sie rozmnazaj :twisted:
Offline
Posty
127
Dołączył(a)
04 lut 2010, 05:59

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez paw3lo 16 lip 2010, 09:59
Idzi do lekarza wylecz sie i zyj i sie rozmnazaj :twisted:

Idę , wyleczę się, będę żył a potem się rozmnożę.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
16 lip 2010, 08:09

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez apus 16 lip 2010, 20:07
Postaram się opowiedzieć moją historię. Wszystko zaczęło się jakieś 5-6 lat temu w liceum. Teraz mam 22 lata a wyglądam co najwyżej na 15 z powodu chorób hormonalnych tj. niedobór hormonu wzrostu, tarczycy ogólnie mam problemy z przysadką mózgową odpowiedzialną m in. za te choroby. W szkole byłem ciągle wyśmiewany, nawet w mojej klasie. Miałem kliku przyjaciół dzięki, którym czułem się tam lepiej, ale uraz do ludzi mi pozostał. Niestety to jeszce nie jest najgorsze, mój ojciec jest alkoholikiem, jak się napił zawsze bałem sie o mamę. Stary po pijaku potrafił z nożem chodzić po domu, od tamtej pory nieustannie bałem się o zdrowie i życie mamy. Teraz ojciec jest już jedną noga w trumnie z powodu chorób trzustki i cukrzycy, wystarczy, że się napiję i już ląduję na pogotowiu, ale niestety strach pozostał, ale nie tylko o mamę. Martwię się jak najmłodsza siostra długo nie wraca czy też nie dzwoni, boję się wyśmiania z powodu mojego wyglądu, z powodu nerwicy rzuciłem studia (bałem się pójść na egzaminy ustne :roll: ). Do tego dochodzi paniczny strach o moje zdrowie czy życie, co chwile wymyślam sobie nowe choroby, od jakiegoś czasu nie mogę usnąć bez ataku paniki. Po prostu moje życie jest do bani i nawet bym pomyślał o najgorszym gdybym nie wiedział, że za bardzo będę się bał to zrobić.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy już przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja."
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 lip 2010, 15:58
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez guaranka 19 lip 2010, 21:41
U mnie wszystko sie zaczęło dwa lata temu we wrzesniu. Miałam bardzo stresująca sesje, w czerwcu nie zdałam egzaminu z którego miałam warunek i ostatnia szansa we wrześniu, a że to byl 2 rok to wiadomo nikt nie liczy sie ze studentem a nie wyobrażałam sobie że miałabym powtarzac rok:/ przez cały wrzesien cały czas chodziła mi po glowie chemia analityczna, zanim zasnęłam kilka godzin analizowałam w głowie całą sytuację, rano po obudzeniu pierwsza mysl ; egzamin. Nigdy tak nic nie przezywałam. Pod koniec wrzesnia siedzialam sobie przy komputerze i nagle zaczelam odczuwac dusznosci i uczucie gorąca, otworzylam okno żeby się dotlenić, po chwili zrobiło mi sie tak zimno że dreszcze mnie przeszywały i weszlam pod kołdre, za chwile znowu goraco :/ nie wiedziałam co sie ze mna dzieje. na drugi dzień oczywiscie prosto do lekarza a tam pani dr zapisała mi persen i magnez, nie wierzyłam jej że to stres. Kolejne dni wyglądaly pododbnie. najgorszy był powrót do akademika :/ cały czas powtarzały sie akcje z dreszczami, doszły biegunki, złe samopoczucie rano po przebudzeniu. Wszyscy obstawiali że jestem w ciązy. Kilka razy byłam na pogotowiu, zawsze ta sama diagnoza. Raz zrobili mi badania krwi i wyszło że mam niedobór potasu więc zaczęłam braz potas. Nie chodziłam na poprawki w pazdzierniku bo wciąz sie fatalnie czułam i nie miałam siły się uczyć. Na zajęcia chodziłam rzadko a jak juz to nieprzytomna i cały czas brałam tabletki uspokajające. W pazdzierniku wróciłam do treningów karate które zaczełam kilka miesięcy wczesniej i po pierwszym treningu od razu poczułam się lepiej, jak nowo narodzona. I przez kilka tygodni nic sie nie działo ;) myslałam że wszystko mam za sobą. Aż do czasu kolejnej sesji ... ale juz nie było tak zle, teraz juz biorę magnez caly czas i mam w pogotowiu tabletki uspokajające. Chociaż jak jest sytuacja stresująca tak jak teraz że zaczełam praktyki w nowej firmie znowu wszystko wraca, dlatego wybieram się na psychoterapie.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
11 lip 2010, 23:13

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Izuś 26 lip 2010, 11:10
Dzień dobry .

To chyba dobry dział , żeby napisać co sie u mnie dzieje jak się czuje itp.

Zacznę od tego że mam 32 wiosenki , od trzech lat jestem mężatką a od roku matką ślicznej córeńki z której niestety nie umie się cieszyć ale o tym później
A więc problem zaczął się od tego że miałam ojca alkoholika , od najmłodszych lat patrzyłam jak wraca z pracy pijany, ale to jeszcze nic najgorsze było to że znęcał i bił matkę , mnie i siostrze tez czasem się dostało ale rzadko bo przeważnie matka nas osłaniała przed ojcem :( Po 13-tu latach (po tym jak ojciec pobił na moich oczach mamę prawie do nieprzytomności tylko dlatego że wóciła później z pracy bo ktoś robił imieniny) , powiedziała dość i w końcu mieliśmy spokój , chociaż nie do końca bo niestety mieszkał w tej samej miejscowości i jak tylko zobaczył mame na ulicy to jej ubliżał ile sie dało i od najgorszych .
My z siostra nie chciałyśmy mieć z nim nic wspólnego ale niestety mama kazała nam do niego chodzić bo to ojciec . Teraz po wielu latach cały czas powtarza że tego żałuje .
Nasz spokój skończył sie po roku , wprowadziła się do nas babcia (mamy mama) której tez wszystko nie pasowało , a to za długo sie światło świeciło , albo za duzo wody z kranu leciało itp. No i zaczął sie kolejny ciężki okres , marzyłam żeby wyjść za mąż i wyprowadzić się byle jak najdalej od domu .
No i moje marzenia się spełniły , tyle tylko że weszłam z deszczu pod rynne :(
Męża poznałam na plenerowej imprezie , znajoma sobie postawiła za cel nas poznać , spotykaliśmy sie przez pół roku i podjęliśmy decyzje o ślubie , ze względu na dużą odległość od siebie (mieliśmy do siebie 200 km) .
Pobraliśmy się po roku znajomości , wydawało mi się że wreszcie będę mogła o sobie decydować , robic co chce itp .
Niestety bardzo się myliłam , zamieszkaliśmy z teściami mimo że ja tego nie chciałam , ale mąż mówił że jakoś będzie , szybko wykończymy górę i będziemy na swoim .
Niestety minęło prawie trzy lata a my nadal jesteśmy na piętrze z teściami w dodatku teściowa okazała się człowiek który zawsze ma racje a nie daj Boże się sprzeciwić to jest od razu obraza (a mąż mimo że jest bardzo dobrym człowiekiem i dużo mi pomaga to niestety nie umie sie odezwać do swojej mamy tylko patrzy jak mnie wykańcza i nigdy jeszcze się nie odezwał albo stanął po mojej stronie , umie mi tylko powiedzieć żebym się nie przejmowała ) :( :(
Póki nie było dziecka to jeszcze sobie dawałam rade , ale jak się pojawiła córeczka na świecie to już nie umiałam powstrzymać nerw . Po porodzie w domu byłam raptem tydzień i musiałam wracać do szpitala bo dostalam 40 stopniowej gorączki i nikt nie umiał powiedzieć czemu , ja wiedziałam że to przez nerwy , teściowa jak tylko córeczka zapłakała to leciała i wyrywała mi ją z rąk :( doszło w końcu do tego że jak mała zapłakała to zaczynałam się cala trząś bo wiedziałam że nie minie chwila i juz ta wleci i mi wyrwie córeńkę z rąk :( Oczywiście mąż milczał :roll:
Doszło do tego że zaczęłam chudnąć w oczach , mdleć itp .
Poszłam do lekarza , dostałam leki i po jakimś czasie się wyciszyłam , pomyślałam że już jest ok i przestałam brać leki i tu zrobiłam błąd moje leki przed teściową i nerwy wróciły z większą mocą :(
Wynik jest taki że chciałam sobie zrobić krzywde na oczach męża , kurcze aż wstyd o tym pisać :( Zaczęłam od nawa brać leki ( byłam u psychiatry ) ale biore od kilku miesięcy i nie widze wielkiej poprawy :(
Wczoraj np . teściowa mi powiedziała że moje dziecko jest głodne , a godzine wcześniej dostała jajeczko . Kolejne pouczenia i stwierdzenia że źle się zajmuje dzieckiem :( że jestem złą matką itp. czuje sie jak śmieć , nie mam poczucia własnej wartości :(
I znowu wpadłam w szał :( i znowu zaczęłam wyłupywać tabletki z listków i sie dusić sznurkiem .
Mimo że męża kocham to szleje na jego oczach i daje mu nieźle w kość , mam do niego ogromny żal że się nic nie odezwie i że się nie chce wyprowadzić :( Powiedziałam o tym to kazał mi sie samej odezwać , ale jak ja coś powiem to jest taka obraza że się odechciewa wszystkiego :( a o wyprowadzce nie chce słyszeć :( Najgorsze jest to że o niczym inny nie myśle w takich chwilach tylko o tym żeby ze sobą skończyć i nawet ta mała słodka istotka jaka jest moja córeńka nie działa na mnie jako motyw że mam dla kogo żyć i być :(
Wiem z autopsji że za kilka dni mi przejdzie , ale boje się że kiedyś jednak nie przejdzie i dojdzie do tragedii :(
Pomóżcie .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
26 lip 2010, 09:35

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Shadowmere 26 lip 2010, 11:20
Izuś, Iza,przeczytalam Twoją historię i aż mnie krew zalewa.Nienawidzę jak ktos wpieprza się z butami w moje życie-bylam już ostro wkurfiona jak teściowa podkarmiala mi psa,a przecież to rzecz nieporownywalnie mniejszego kalibru.A i tak wyszlo na jej-pies jest tlusty,oddychac nie może,ale śpi z nią :blabla: Nie ma innego wyjścia,musicie stamtąd uciekać,bo się wykonczysz.Faceci to czesto takie dupy wolowe,mamusi synusie,na forum co i rusz slyszy się historię,jak to facet taki duży chlop,a narzeczonej przed rodzicami nie obronil..Albo (razem z mężem) postawicie sprawe jasno-podzial obowiązkow,coreczka jest Wasza,Ty sie nia zajmujesz,a ona tylko wtedy jak będziecie tego chcieli,albo musicie uciekać gdzie pieprz rosnie,bo nie bedziesz miala życia.
Shadowmere
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do