Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: jak wyglądało...

Avatar użytkownika
przez rushia 17 maja 2010, 15:11
Rowniez bylam nazbyt spokojna i grzeczna..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
08 maja 2010, 14:19

Re: jak wyglądało...

przez Nenaja 17 maja 2010, 20:01
Dzieciństwo-2 żłobki, ze 3 przedszkola, 2 podstawówki, 2szkoły średnie, do 8roku życia raz z Mamą raz z Tatą, potem razem z rodzicami i siostrą...kiedy mnie to <cenzura> dopadło? myślę, że gdzieś w podstawówce dzięki rówieśnikom i krytyce rodziców...najlepsze jest to, że ja bez pracy bez studiów z tą chorobą, a siostra młodsza i studia i praca-wiadomo z kogo rodzice są dumni. A ja mam ochotę się zapaść pod ziemię, po prostu zniknąć, zrobić się niewidzialna. Bo tego wszystkiego nie da nazwać się życiem tylko formą wegetacji.
Nenaja
Offline

Re: jak wyglądało...

Avatar użytkownika
przez marcja 17 maja 2010, 22:16
Silny kontakt z matka (do dzis), baaardzo nikly kontakt z oschlym nieczulym ojcem (tez do dzis)

Bylam dzieckiem pogodnym,beztroskim i radosnym-cale dnie spedzalam na podworku z gormada dzieciakow;) Zywot wiodlam raczej bezproblemowy.

Od dziecinstwa nie znosilam lekarzy-panicznie balam sie,ze ktorys wysle mnie do szpitala,mimo,ze nigdy w szpitalu nie bylam (odpukac...) i bylam generalnie okazem zdrowia. "Od poczatku" bylam tez hipochondrykiem-kazda najmniejsza dolegliwosc oznaczala atak jekliwosci,placzu i paniki,ze moze to cos strasznego i posla mnie do szpitala!!!! (blad,ze nikt tego nie spostrzegal,moze wczesna interwencja jakos wstrzymalaby pojawienie sie nerwicy w pozniejszym okresie)

Ale to byly rzadkie przypadki,bo jak mowie-bylam dzieckiem ogolnie zdrowym.
Pierwszy atak nerwicy i sugestia pediatry by wybrac sie ze mna do psychologa to wiek 10 lat,jak u przedmowcy:)
Jechalam na rowerze i nagle nie moglam zlapac oddechu!Badania nic zlego nie wykazaly. Wszystko przeszlo i wrocilo w wieku 17 lat,i do tej pory wraca co jakis czas,z jeszcze ciekawszymi objawami,znanymi wszystkim nerwicowcom;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moja historia, 10 lat z nerwicą lękową

przez zebrak_nadziei 18 maja 2010, 22:56
agusiaww,
W zasadzie cały okres choroby miałam terapię indywidulaną, zmian terapeutów - około 3 razy. Oprócz tego 3 miesięczny oddział dzienny oraz terapia grupowa. Jakie metody? najczęściej psychoanaliza, ale także behawioralna. Od 3,5 roku przyjmuje lek. Przyniósł ogromną ulgę. Pod wpływem terapii zobaczyłam bez klapek funkcjonowanie rodziny, i podjęłam wiele ważnych kroków - przeszłam okres nienawiści do matki, potem wyprowadziłam się, przebaczyłam, zerwałam pępowinę, uniezależniłam, nauczyłam odmawiać mamie, skończyłam studia, wyszłam za mąż...wiele się wydarzyło, ale mimo tego stan mojego ciała jest niedobry....
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 maja 2010, 21:56

Re: Moja historia, 10 lat z nerwicą lękową

Avatar użytkownika
przez agusiaww 19 maja 2010, 08:20
zebrak_nadziei, ja juz mam 12 lat nerwice, a od 1,5 roku biore lek. Jest teraz bardzo dobrze, ale sadze ze trzeba nad soba pracowac, wypoczynek, sport itd :) Dobrze ze Ci jest tez lepiej, warto sie cieszyc nawet drobnymi zmianami na plus :) To krok w kierunku polepszenia samopoczucia, zdrowienia.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez karolin-a1 19 maja 2010, 20:13
Witam
Powiem Wam wszystkim tylko tyle, przez rok może nawet więcej męczyłam się z tak zwaną nerwicą, dokładnie z lękiem przed jedzeniem , miałam też inne obajwy duszności ataki paniki, wszyscy lekarze twierdzili ze to nerwica. byłam u dwóch psychiatrów, jeden chciał mi zapisać lek po którym funkcjonowałbym jak roślina, drugi zapisał mi relanium i tak żyłam przez kolejny rok aż w koncu na wskutek wyczeprania organizmu zaczely mnie dopadać rozne choroby. Po tym czasie trafiłam do dobrego psychiatry który postawił mnie na nogi, zapisał lek który z dnia na dzień po prostu mnie leczy, i stwierdziła lekarka ze nie ma juz w ksiązkach terminu nerwica - to jest już przeszłość a to wszystko co nas dopada to zaburzenia biochemiczne w mózgu np spdek serotoniny, nie sugerujcie się ze tylko depresji mozna od tego dostać. Na własnej skórze przekonuje się każdego dnia, że lek który mi przepisała jest dobry, działa tak jak powinien....nie wpływa negatywnie na organizm jak relanium czy tez afobam bo te leki nie leczą mogą być stosowane doraźnie w sytuacjach nerwowych a nie lękowych. Jestem z Poznania i jeśli ktoś chce namiar na dobrego specjalistę to tu jest mój e-mail karolin-a1@wp.pl
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
19 maja 2010, 19:56

nerwica lekowa z elementami...

przez Kataleptyk 21 maja 2010, 11:26
Dzien dobry
Na wstepie pragne zaznaczyc, ze moj przypadek w ogromie wszystkich innych obecnych tu, to nie jakis tam ewenement tak czy siak mam wiele watpliwosci czy aby nie stanowi on zlozona mieszanke wszystkiego po trochu bez nacisku na jaka kolwiek skladową. Mam 21 lat, moja przygoda z nerwica zaczela sie jakies 8 lat temu, pamietam ten moment bo nieraz doswiadczam retrospekcji przy probie odtworzenia dziejow tejze przypadlosci. Powiem tylko pokrotce, ze moim problem sa lęki i wybuchy histerii przy ktorych trace poczucie tozsamosci nie umiejac przy tym wskazac na obiekt sprawczy, pozatym towarzysza mi leki zwiazane z mozliwoscia zabicia...czlonkow rodziny. Obecnie studjuje daleko poza domem ale kazdy moj powrot do domu oznacza problem we wspomnianej postaci(czuje sie tam zle) chodz moje relacje z rodzina sa bardzo dobre(ojciec wybuchowy). Boje sie spac w swoim pokoju bo nachodza mnie myslotoki czyniace ze mnie szalenca biegajacego po domu z jakas mania przesladowcza. Bralem w zeszlym roku lekarstwo- fevarin, ale rzucilem po 3 miesiacach bo po co sie truc. Bywam podejrzliwy i zamykam sie na noc(akademik) w obawie, ze ktos moze wejsc do pokoju.
Towarzyszy mi ciagly niepokoj i zyje w ciaglym napieciu, malo spie i duzo pracuje przed komputerem.
Nie sprawiam problemow w kontaktach z rowiesnikami...chyba
Prosze o rade forumowiczow, co mi moze byc bo widze ze cos ze mna nie tak.
pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 maja 2010, 10:38

Re: nerwica lekowa z elementami...

przez ewaryst7 21 maja 2010, 14:05
Witaj.Tutaj raczej niewiele Ci doradzimy.Prócz wizyty u psychiatry i rozmowy z psychologiem..Trzymaj się.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez dabna 03 cze 2010, 14:11
nie wiem co robić...
mój narzeczony( za dwa miesiące bierzemy ślub) miał ostatnio atak , który wyglądał na zawał. Mieszkamy w UK więc pojechaliśmy na "pogotowie" gdzie zrobili mu przeswietlenia klatki piersiowej i dwa razy ekg ktore niczego nie wykrylo. Lekarz dal mu leki rozkurczowe bo bolaly go tez wszystkie miesnie i w razie gdyby jego puls przez dwadziescia minut byl przyspieszony kazał wrocic. Po tym :ataku: zaczelo sie tzn ma objawy typowe dla nerwicy jak trudnosci ze zlapaniem oddechu jakby sie dusił, skurcz mięśni ale taki ze az mu rece wykrzywia i stany lekowe. Boi sie ze go nie kocham ze go zostawie - T. nie ma rodziny, rodzice mu zmarli pare lat temu i teraz ja jestem jego rodzina. Bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale jestem bezdradna. Jak ma ataki staram się mu pomóc, wyciszyć, żeby czuł że jestem, ale nie przynosi to rezultatów. Dziś znów mielismy ciężką noc i rano wstał cały obolały bo bolą go mięśnie. Teraz ma tak coraz częściej- nawet 2-3 razy w tygodniu a ja się boję. Może to dlatego, że zbliżają się takie duże zmiany tzn mieszkamy teraz razem i przeprowadzamy się na nowe mieszkanie i ślub w Polsce, ja zmieniam pracę i może to go obciąża, ale wydaję mi się że tak naprawdę chodzi o to, że miał bardzo trudne dzieciństwo gdzie czuł się nie kochany i odrzucony i przenosi te lęki na mnie, że boi się, że go przestanę kochać albo zostawię. A ja mu mówię i pokazuję jak bardzo go kocham. Robi teraz też prawo jazdy i ostatnio ustaliliśmy termin egzaminu praktycznego. A wczoraj jak wrócił z pracy zrobiłam obiad i uczył się i w sumie nie było jakiegoś powodu do tego, żeby się zdenerwował. Planujemy dziecko- bardzo tego pragnie- mieć pełną rodzinę, ale ja się boję jak to na niego wpłynie. Psychoterapia odpada bo jesteśmy w UK i nie ma na tyle dobrego języka, żeby móc wytlumaczyć, co mu dolega. Wszystkie sprawy związane z :urzędami: itd załatwiam ja.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 cze 2010, 14:10

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez mikamika 29 cze 2010, 11:52
czesc! Prosze Was i porade i pomoc. Nerwice mam od kilkunastu lat (czyli od dziecka). Mam etapy gdzie moge praktycznie normalnie funkcjonowac (wiekszosc mojego zycia), ale sa chwile nasilenia takie, ze nie jestem w stanie zrobic cokolkwiek. Pierwsze spotkanie z nerwica bylo najsilniejsze, nie moglam wychodzic z domu a i w domu bylo slabo ze mna, wtedy bralam dlugo leki, ale nie pamietam juz jakie. Wtedy byla moja jedna jedyna wizyta u psychologa. Jakos sie wygrzebalam. Potem bralam xanax od domowego i bralam doraznie. Raz na np. 2 lata czy poltorej roku zdarzal mi sie gorszy okres i nasilenie objawow wtedy xanax bralam serią codziennie np. przez 2 tyg, odstawialam i jakos dalej zylam. Rok temu bylam u psychiatry, troche jej opowiedzialam. Chcialam recepte na xnanax, wypisala, ale nagadala sie przy tym jak to uzaleznia blebleble cala litanie o tym strzelila. Wiem o tym dobrze, ze to nie cuekierki, ale nie biore tego dla przyjemnosci. Polecila zapisac sie na terapie, dala jakies adresy, telefony. Chcialam, ale wszytsko platne. Ja niestety nie pracuje więc... nie poszlam i na razie nie pojde z powodow finansowych. I tu pytanie do Was - jakie sa szanse na terapie na nfz? Minal rok, xanax na wyczerpaniu, ja mam nasilenie i szczerze mowiac czuje, ze powinnam zrobic przez jakis czas serie codziennie xanaxem. Bardzo mnie sciska. Jak wychodze z domu czuje, ze sie poszcze, porzygam i posram (jak to ladnie przekazac lekarzowi?). Na razie kupilam valused, ale to wiadomo nie da rady. Ide do psychiatry, ale czy jest jakis lek podobnie dzialajacy jak xanax taki przeciwlekowy, rozluzniajacy, przeciwmysleniowy, ale ktory nie jest tak uzalezniajacy? Nie wiem czy mowic temu psychiatrze o zamiarze przyjecia go w serii ciągiem... boje sie, ze wtedy mi nie wypisze bo powie, ze sie uzaleznie, nic innego nie da tylko wysle na platna terapie, na ktora mnie nei stac. Wyszukalam juz nazwiska najlepszych psychiatrow z mojego miasta i zamierzam sie zapisac do jednego z nich, ale wiem, ze na nfz beda na pewno dluugie kolejki do takich "sław" wiec na razie musze isc tutaj na dniach. A do dobrego sie zapisze rowniez, ale potrzebuje teraz szybko xanaxu. Czy na razie sciemnic i nie mowic, ze bede brala codziennie i czekac na wizyte do lepszego lekarza? Kurna, boje sie, ze mnie przepedzi jak powiem jej o tym z radą zebym sobie "gniotka" na nerwy kupila.... I co z ta terapia sa jakies szanse zeby dostac na nfz? Czy sa jakies inne leki niz xanax mniej uzalezniajace?
mikamika
Offline

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kris1966 01 lip 2010, 12:23
Od dziecka byłem nerwicowy.Wpadałem w lęk,gdy byłem sam w domu,że niby gaz się ulatnia,że ktoś obcy zapuka itd.Pod koniec ogólniaka zaczęło się to nasilać,bałem się że ktoś mnie posądzi że kłamię i wtedy robiłem się strasznie zmieszany.Potem było różnie,najlepiej się czułem wtedy,jak miałem jakieś ambicje i plany,ale gdy się rozpadły,a do tego zmarła matka-zaczęły się schody w dół.Straciłem kolegów i znajomych,zacząłem unikać ludzi.Z resztą rodziny miałem słabe relacje.Potem zacząłem unikać miasta,ludzi-przemykałem się chyłkiem na rowerze do pracy,a po pracy-do lasu,za miasto.Byłem całkiem sam,cierpiałem na bezsenność.Potem była terapia grupowa,pewna poprawa,ale w końcu przyszło całkowite załamanie-silny atak nerwicy natręctw.Leki,wszystko straciło sens,życie stało się wegetacją.
Zacząłem chodzić z bratem do wspólnoty w kościele,bo całymi dniami leżałem w łóżku,a tam była jakaś odmiana,byli ludzie.
Zaczął pracować nade mną Lekarz nad lekarzami.Panów Pan,Królów Król.Stopniowo,prawie niezauważalnie,moje życie zaczęło podnosić się z ruiny.
Najbardziej spektakularne wydarzenie przyszło wiosną 2004.Uzdrowienie z ciężkich natręctw,odstawiłem leki.Wierzę,ze wymodliła to moja obecna żona.Dziś mam rodzinę wielodzietną,jestem słabszą osobowością,to wiem,ale to co kiedyś mnie tak niszczyło,dziś mnie już nie zabija.Powiem więcej,jest moim błogosławieństwem.
Dziś widzę,że tamto życie,sprzed powrotu do kościoła,to wcale nie było życie,tyle tu czytam podobnych historii...
Takie moje świadectwo,więcej nic.

[Dodane po edycji:]

Jak pomyślę,że kiedyś moim największym marzeniem było,żeby nie było tej cholernej nerwicy.Chciałem tylko tyle,a dostałem dużo,dużo więcej.
A nerwica?Zamieniła się ze strasznego potwora(w dawnych czasach) w łagodnego potwora,obłaskawionego,który przypomina mi czasem:"O tu,bracie,masz jeszcze jakiś obszar nierozwinięty" itd.
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez 19_latek 03 lip 2010, 21:43
Razem z psychologiem doszlismy do wniosku ze moja nerwica lękowa zaczela sie tak naprawde jak mialem 8-10 lat. Wtedy przez kilka lat co noc budzilem sie, zapalalem swiatlo i wolalem kogos zeby spal u mnie w pokoju bo sam sie zaczynalem trzasc i mialem napady lęku. Dodatkowo mam alkoholika w domu co raczej mi nie pomaga, pamietam ze zawsze jak wracalem do domu balem sie zebym czasami nie zobaczyl plamy krwi przed domem i karetki czy radiowozu bo alkoholik kogos pobił czy zabił.

Czy jest szansa wyjsc z nerwicy w moim przypadku? Bede chodzil do psycholog na jakies terapie, dodatkowo biore leki i ataku lęku juz nie mialem prawie od 11 miesiecy, jednak gdy mam gdzies dalej wyjsc czy jechac to wracaja natretne mysli ze dostane atak i np zemdleje w samochodzie czy zwymiotuje choc tak na prawde to sie nigdy nie zdazylo.

Na pewno jest lepiej niz rok temu gdy nawet lapaly mnie lęki przy wyjsciu przed dom a juz nie bylo mowy o wyjsciu do sklepu :D , teraz to wydaje sie troche smieszne.
19_latek
Offline

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez martitta 06 lip 2010, 20:09
Witajcie!

Czytam już to forum od jakiegoś czasu ale dopiero teraz odważyłam się sama coś napisać.
Dobrze wiedzieć, że inni ludzie mają podobne problemy bo zanim trafiłam na to forum i temu podobne myślałam , że jestem jakaś nienormalna i ludzie generalnie nie mają takich jazd...Z resztą przez długi czas nie wiedziałam co mi jest.
Ciągle nie mam zdiagnozowanej nerwicy , nie byłam u psychiatry i psychologa ale czytając więcej o tej chorobie (?) przekonuje się , że to właśnie to...
Wiem, ze takie historie pojawiały się tu miliony razy, ale potrzebuję się po prostu wygadać.
Zawsze byłam dosyć znerwicowana i lękowa. Głupie schizy typu strach, że nagle przestanę oddychać , albo idąc ulicą wyobrażałam sobie (co trwa do dzisiaj), że ktoś mnie zaatakuje albo ,że wpadnę pod samochód, napady niepokoju bez wyrażnego powodu , strach przed czymś nieokreślonym, problemy z zasypianiem, czasem nie spałam cała noc.
Tak było do 2007.
Po tym czasie zaczęłam dobrze sypiać jakby wszystko się uspokoiło, czułam się dużo lepiej.A to też było dziwne bo to był akurat czas kiedy pisałam pracę magisterską i się broniłam więc teoretycznie powinnam być bardziej nerwowa.
Zaznaczę więc tutaj, że moje objawy często nie miały powiązania z sytuacjami jakie przeżywałam.
Wręcz w czasach kryzysów było lepiej czułam się silniejsza , a wtedy kiedy nie było realnych zagrożeń - załamka.
I pierwszą poważną jazdę miałam właśnie jakiś dwa lata temu kiedy palilismy trawę ze znajomymi ( wcześniej paliłam tylko kilka razy w życiu )..Miałam świetny humor, byłam z moimi z najlepszymi przyjaciółmi.
I pierwszych parę minut super faza, głupawka , euforia . I nagle jakby mi odbiło. Poczułam paniczny strach, histeria, walenie serca, poty, wydawało mi się , że nie mogę oddychać, zaczełam płakać, krzyczeć, że umieram, że chce, żeby ktoś zadzwonił na pogotowie. To było straszne. Moi znajomi nie zadzwonili oczywiście myśląc, że tak się spaliłam tylko włożyli mi głowę pod kran i uspokajali. Faktycznie po paru minutach uspokoiło się wszystko.
I cały czas myślałam, że to była taka jazda po trawie. Oczywiście więcej nie sięgnęłam.
I niby wszystko było ok.
Po paru miesiącach wyjechałam do pracy do Anglii na wakacje. Było ciężko, rózne dziwne problemy itp. Ale dawałam radę.
I pewnego dnia kiedy miałam wolne wybralismy się ze znajomymi do knajpy.Super lajtowa atmosfera, maksymalne wyluzowanie , dobry humor. Zamówiłam sok z mango .Zrobiłam łyka i zaczęła się jazda. Znów ten paniczny lęk, drapanie w gardle ,kołatanie serca, stwierdziłam wtedy, że może mam alergię na mango i wtedy już w ogóle jazda była. Znów myslałam, ze zaraz umrę, moi znajomi się przerazili, ale zaczełam wtedy kojarzyć to z tym atakiem wtedy po trawie i zaczęłam się sama uspokajac, że wtedy to minęło , próbowałam brać regularne wdechy i wydechy i minęłó....
Ale wtedy zaczęłam się porządnie martwić. Płakałam cały dzień, totalne rozbicie. I te myśli ,że to może jakieś stany przedzawałowe,
I lęk przed kolejnym atakiem, wsłuchiwanie się w swoje ciało. I wtedy przeczytałam w necie , ze to ataki leku panicznego i są obecne w nerwicy . I że choremu wydaje się , że umiera ale tak naprawdę to jest tylko w jego głowie. I to z jedne strony uspokoilo mnie a z drugiej przeraziło.I ciągle przez kolejne dni czułam, że znów "ta jazda " przychodzi , ale próbowałam ją dusić w zarodku. Np zaczynałam spiewac , głęboko oddychać, szukac towarzystwa ( strach przed tym , że coś mi się stanie i nikt mi nie pomoże).
Po powrocie do Polski poszłam od razu na EKG. Pani doktor powiedziała, ze serce jak dzwon i ze to moze być nerwica.
Ale nie miałam mozliwości kontynuowania wizyt u lekarza , bo drugi raz jechałam do Anglii tym razem na dlużej. ( jestem tu do dzisiaj ).
I znów jakby się wszystko uspokoiło. Były małe akcje, ale jakby czułam , że jestem silna i kontroluje to gówno.
Ostanie 10 miesięcy było bardzo ciężkie dla mnie, miałam wypadek samochodowy, problemy z mieszkaniem , choroba i śmierć mojego taty , problemy spadkowe ( ciągnące się do dzisiaj). Ale ciągle jakby nerwica moja drzemała.
I ostatnie 4 miesiące to jakaś masakra. Przede wszystkim znów problemy ze snem. Zasypialam ok, tyle , ze budziłam się nagle w nocy z walącym sercem, przerażeniem,trzęsłam się. Zaczęłam brać persen forte z Polski na spanie i troszkę się uspokoiło aczkolwiek ciągle nawet po tym budzę się nocy.
No i ciągłe zdenerwoanie , zaczęlam być bardzo wybuchowa, wręćz rozhisteryzowana.
I miałam kolejny atak paniki. Z tym, ze z nowym objawem a mianowice zawroty głowy i strach, że zemdleje. Siedziałam sobie sama w moim pokoju, dobry humor, słuchałam ulubionej muzyki, zadnych chorych mysli i nagle bum... Zaczęło mi wszystko wirować, do tego serducho. Niby trwalo to chwile, ale wystarczyło, żeby totalnie mnie rozbić i rozmontowac...:/
Za parę dni to samo z tym, że w stołówce w pracy ( pracuje z dzieciakami autystycznymi). Duszności, zawroty głowy, uczucie jakby wszystko było obok i panika.
Musiałam wyjść na powietrze i jakoś się uspokoiłam ale i tak cały dzień byl pod znakiem lęku.
Za 2 dni to samo tym razem w sklepie w markecie. Nie mogłam dokończyć zakupów.
Mam też mini ataki jadąc samochodem i to mnie przeraża, boję się,że znów będę mieć wypadek.
Poszłam w koncu dzisiaj do mojego lekarza ogólnego i skierowal mnie na badanie krwi i EKG... No i zobaczymy .
W sumie to nie wim za bardzo co mam z tym wszystkim robić.
Nie chcę brać leków , chciałabym chyba iśc na jakaś terapie ale się boję . No i też nie wiem jak to tu w Anglii wygląda
A najlepsze jest to , że ja generalnie jetem radosna, żywa , kontaktową osobą i tak mnie potrzegają ludzie i nie maja zielonego pojęcia, że ja moge miec takie jazdy...
Boję się , że pomyslą, ze histeryczka ze mnie jakaś , że sobie wmawiam coś czego nie ma. Czasem sama się tak czuję ze soba... :Próbuje się wręcz wysmiewać z siebie i to czasem pomaga a czasem jest po prostu zle. Tak jak dzisaj. Totalne zmeczenie, cay dzień leże w łóżku i nic mi się nie chce.
No właśnie "chcę odpocząć!!!" jakby to Adaś Miauczyński powiedział w "Dniu Świra"...
Ale się rozpisałam, dziękuję tym co dotrwali , doczytali i pozdrawiam wszystkich nerwicowców!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 lip 2010, 18:25

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kris1966 07 lip 2010, 00:56
Z tą trawką tak jest,też miałem kiedyś w dawnych czasach napad takiego ogromnego lęku,bo trawka wzmacnia-uwydatnia te emocje:agresję,czy lęk itd.
Olej te badania,bo będziesz sobie jeszcze więcej wmawiać jak już będziesz miała jakiś papierek.
A lęk atakuje wtedy znienacka,kiedy go tłumisz po prostu i tyle.I wtedy,w sytuacji jakiegoś luzu,zabawy i chwili spontaniczności,kiedy osłabiają się mechanizmy tłumiące i spychające go,on naglę wyłazi i BUUM!!!,halo kochanie,tutaj jestem,ja,twój przyjaciel lęk!
Kiedy masz ten lęk na wierzchu,czujesz go-kontrolujesz go,a kiedy go tłumisz(i pozornie czujesz się dobrze)-on kontroluje Ciebie.
Ja teraz siedzę przy klawiaturze i czuję ten swój lęk,i tak jest dobrze.Teraz jest on trochę silniejszy,bo w ciągu dnia byłem trochę nakręcony,rozemocjonowany(tak pozytywnie).Kiedy mam go jak na dłoni,to na pewno bezpieczniej prowadziłbym samochód i paradoksalnie zasnąć też mi będzie łatwiej.
Mnie z nerwicy wyleczyła wielodzietna rodzina,czyli cała masa codziennych,RZECZYWISTYCH!,problemów,czego i Tobie życzę :)

[Dodane po edycji:]

Podłożem nasilania się tych stanów może być też ta Anglia-czyli Twoja samotność,utrata dotychczasowego,naturalnego dla Ciebie środowiska osób bliskich i przyjaciół,to znaczy poczucia bezpieczeństwa i bliskości,stress i odpowiedzialność.Pamiętam jak w wieku 13-tu lat miałem ostre jazdy z lękami hipochondrycznymi,bo znalazłem się w szpitalu na obserwacji(z powodu problemów skórnych) i musiałem przez 3 miesiące radzić sobie z tą nową,trudną dla mnie sytuacją bycia poza domem.
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do