Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 14 mar 2010, 03:21
angela_be

Wygląda na to ,że masz nerwicę. Ale to pewnie wiesz i po przeczytaniu tutaj tego co piszą inni wiesz ,że trzeba zacząć to leczyć, więc nie będę powtarzała tych oczywistych rzeczy. Chciałam Ci tylko napisać, żebyś przestała myśleć o tym facecie, który Cię w takiej chwili zostawił. Jeśli nie potrafił Ci pomóc i wytrwać, to nie masz czego żałować. Po co Ci ktoś taki, kto będzie z Tobą tylko wtedy gdy jest dobrze. Życie nie składa się z samych przyjemnych i łatwych chwil. Często zdarzają się niepowodzenia i trudne chwile i dopiero to jest prawdziwym sprawdzianem dla związku. Jeśli tak szybko się poddał i uciekł, to co był wart Wasz związek? Spróbuj spojrzeć na to w ten sposób. Nie był Ciebie wart , więc bardzo dobrze,że masz ten etap za sobą. Zacznij się leczyć i żyć dla siebie, a reszta z czasem się ułoży. Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez cleo31 18 mar 2010, 13:28
Masz dziewczyno zapewne nerwice,powinnas pojsc na terapie,co do lekow to ja niebralabym tego afobamu bo to szybko uzaleznia,moze popij sobie hydroksyzyne,to lagodny uspakajacz i nie ma takich skutkow ubocznych jak afobam,ale pamiętaj,ze to tylko leki,one same Cię z nerwicy nie wyprowadzą....a co do chlopaka..to sorry,ale nie ma tu kogo zalowac,okazalal sie zwyklym szczylem,ktory odchodzi jak zaczynają sie problemy,dobrze,ze odszedl teraz a nie wtedy jak mielibyscie dzieci....gdyby naprawde Cie kochal,to nawet jezeli nierozumialby Twojej choroby to niezostawilby Cie.Moj maz nie rozumie mojej choroby,mowi,ze jestem histeryczką,ale nie zostawia mnie,tkwi ze mną w tym gownie jakim jest newrica juz tyle lat a przecoiez moglby znalezc sobie normalną zone,z ktora mialby normaln zycie i dzieci.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 wrz 2009, 15:10

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez gregory21 11 kwi 2010, 19:43
cleo31 napisał(a):(...)Moj maz nie rozumie mojej choroby,mowi,ze jestem histeryczką,ale nie zostawia mnie,tkwi ze mną w tym gownie jakim jest newrica juz tyle lat a przecoiez moglby znalezc sobie normalną zone,z ktora mialby normaln zycie i dzieci.


Wiesz co Twoj mąż ma wiele racji.. Jestes Histeryczka.. jak zreszta 99% osob chorujacych na nerwice..ale jak powiedziala moja pani psych. nerwica to nie choroba..a dlaczego?? bo na nerwice sie nie umiera..jesli zrozumiesz te 2 rzeczy moze bedzie prosciej.. ja sie powoli tego ucze , wszystko w glowie kiedy zaczynam sie rozkrecac, a uwierz potrafie mowie sobie CHOLERNY HISTERYKU znowu zaczynasz.. smiech to zdrowie:) wysmiac lęk
pozdrawiam

ps. moc nie zawsze znaczy chciec..
gregory21
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez whateva9 19 kwi 2010, 18:41
Witam to moj pierwszy post tutaj.W skrocie opisze swoja historie.Zaczelo sie mniej wiecej w pazdzieniku 2008 roku, po kilku sytuacjach stresowych zaczelem miec silne stany lekowe,dziwne odczucia (cos jak "flashbacki" po narkotykach tj.rozplywanie sie obrazu, dziwne piski,myśli itp.) Doszedlem do wniosku ze cos jest ze mna nie tak tym bardziej ze lęki ograniczyly mnie mocno w kontaktach z innymi.Odczuwalem caly czas dziwny niepokoj i jakas blokade w relacjach z ludzmi,mimo ze wczesniej nie bylo czegos takiego,zawsze bylem usmiechniety,mialem mnostwo kumpli i lubilem sie dobrze "zabawic".Zdalem klase z mnostwem nieobecnosci i nieustannym krzykiem rodzicow ze jestem leniem,nie mowilem nikomu nic o tym bo uwazalem ze dzielenie sie swoimi slabosciami i zamartwianie innych jest dla lamusow.Nie wychodzilem z domu za duzo przez to stracilem "kolegow" i stalem sie bezzyciowcem i wlasciwie tak jest do dzis. W tym roku przestalem chodzic do szkoly, po kilku tygodniach nieobecnosci powiedzialem prawde mamie,troche pochodzilem do psychologow i psychiatrow na rozmowy ale nie zbyt mi to pomagalo mimo ze szedlem z dobrym nastawieniem.Po wnikliwej rozmowie obydwoje psychiatrzy mowili ze to przez regularne palenie marihuany haszyszu szalwii w okresie dojrzewania(chociaz nie ponad miare) i przez to pojawily sie te "flashbacki",dziwne stany lękowe itp. Rodzice sa na mnie wkurzeni i niezbyt rozumieja moje problemy(mysla ze jakbym sie zawzial to bym pochodzil i odzyl)moze przez to ze nie spowiadam sie jak sfrustrowana dziewczynka i do tamtej pory mialem raczej silna osobowosc. Dziś mam 17 lat i nawet na silke sie boje pojsc 3 razy w tygodniu.Siedze w domu bebzun mi rosnie i ogladam codziennie pierwsza milosc.Do szkoly nie chodze.Stracilem marzenia,ktore moze kiedys mialem, dzis jedyny moj cel to kupic ramke fajek na dzien bo jak nie mam to lapie mnie ku*wica a nie nerwica.Moze jestem sadysta,ale zrobilo mi sie troche lepiej jak zobaczylem ze tyle ludzi ma podobne problemy jak ja,Przepraszam:).
Sadysta
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 16:56

nerwica ciagle jest

przez znowulęki 29 kwi 2010, 19:22
W styczniu skończyłam terapię grupową, przestałam brać leki. Okazuje się że nie potrafię sobie radzić sama z nerwicą. Zwolniłam się z pracy gdyż uważam że ona jest powodem moich lęków. Znalazłam nową pracę i zdołałam przepracować miesiąc. Nadszedł dzień kiedy nie potrafiłam , nie miałam siły wstać z łóżka. Przez kolejne dni to samo, bieda wstać o normalnej porze a jak już wstaję to pojawia się lęk i objawy somatyczne związane z sercem, nastrój fatalny, w ciągu dwóch tygodni tylko jeden dzień był taki, że miałam energię do życia. Wieczorem lepszy nastrój niż w dzień i każdego wieczoru obiecuję sobie że muszę od jutra wziąć się w garść ale rano wszystko jest do d. Dowiedziałam się na terapii skąd biorą się lęki, mówię sobie że nie ma zagrożenia ale to nie chce działać. Czy znów będę mogła normalnie żyć?Kiedy? Zapisałam się do psychiatry znowu. Czy jet ktoś kto brał udział w terapii grupowej i wyszedł z nerwicy na dobre?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
29 kwi 2010, 18:18

Re: nerwica ciagle jest

przez yans 29 kwi 2010, 19:36
Może tym razem spróbuj terapii indywidualnej? Czasem jak jedno nie działa, trzeba spróbować drugiego. Ja osobiście uważam terapię grupową - przynajmniej w nerwicy lękowej - za chybioną. Raz że terapeutą się "trzeba dzielić" z innymi, dwa nie wiem jak rozmowa z drugim "zlęknionym" może mi pomóc. Raczej by mnie w większe lęki wprawiała. No ale to tylko moje zdanie, są pewnie tacy którym lepiej robią grupy wsparcia.
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: nerwica ciagle jest

przez eldruto 30 kwi 2010, 14:26
obok jest inny dzial - "Kroki do wolnosci" - poczytaj. Poszukaj.
Probowalas sobie wmowic "nie ma zagrozenia" - to nie ma szans zadzialac. Tak samo jak jedni boja sie mysz, a inni nie. Bez sensu jest tlumaczyc komus "przeciez nie ma sie czego bac". Boisz sie czegos i juz. Kluczem do wyjscia z nerwicy jest akceptacja tego co sie aktualnie dzieje. Nigdy nie bylem na terapii grupowej, ale mysle ze jakbym kiedykolwiek byl, to moje wyjscie z nerwicy bylo by znacznie szybsze. Dlaczego?? Bo jedna z rzeczy z ktorymi sobie najbardziej nie radzilem byl strach przed tym ze ktos sie dowie ze mam nerwice i "cos ze mna nie tak" Glupi bylem - bo pozniej wystarczylo ze ludzie sie sami dowiedzieli - a mi nagle strach przed tym minal.

Pomysl sobie co jest powodem twojego strach w pracy? Czego sie boisz najbardziej. Krzykow szefa, tego ze cos zle zrobisz, cos zawalisz, ze bedziesz miala atak nerwicy i ludzie cie uznaja za wariata/tke??
Nie wazne czego sie boisz - wazne ze sie boisz. Teraz chodzi o to, by o swoich lekach pogadac, niewazne czy indywidualnie czy grupowo. Dowiesz sie wowczas, ze np szefa trzeba traktowac przez palce, bo kazdy sie drze w pracy, ze bledy popelnia kazdy, ze nerwice na swiecie ma miliardy ludzi, a tak wogole to nie wiadomo kto w dzisiejszym swiecie jest normalny a kto nie:D
Humor, luz, akceptacja. Drogi do sukcesu. Kroki do wolnosci.
pozdro
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
14 gru 2009, 19:26
Lokalizacja
wioska

Re: nerwica ciagle jest

przez yans 30 kwi 2010, 15:00
Dużo zależy od naszej osobowości, od celu jaki się chce osiągnąć. Niektórzy wybierają drogę oswojenia z lękiem i jego objawami. Starałem się, ale nie potrafiłem tego zaakceptować. Chciałem odzyskać siebie sprzed nerwicy, nie czuć żadnych objawów, żadnego lęku. Próbowałem różnych rzeczy, wreszcie znalazłem odpowiednią terapeutkę. Dziś nerwica jest przeszłością. Zniknęły wszystkie objawy, została mi tylko niewielka arytmia serca (przy zdenerwowaniu, stresie zdarza mi się czasem odczuć jeden, dwa dodatkowe skurcze serca) którą traktuję bez emocji, jak coś normalnego. Ledwo to zauważam. Dla mnie metody kognitywne typu "pokochaj swoją nerwicę" to absurd, więc polecam psychoanalizę. Strach w pracy może brać się z powodów, które nie są tak oczywiste dla zwykłego człowieka, potrzebny jest specjalista, co młodość zmarnował w bibliotece nad dziełami Freuda, Junga i wszystkich ich następców ;) Nie wiem co Tobie najlepiej pomoże, nie wie tego nikt na tym forum. Musisz sprawdzić sama - dlatego zachęcam do próbowania na różne sposoby :)
Powodzenia w wysiłkach o lepsze jutro!
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: nerwica ciagle jest

przez znowulęki 01 maja 2010, 00:10
Dzięki że się odezwaliście. Ja mam problem z akceptacją tego co się dzieje, to prawda. wszystko biorę za bardzo do siebie. Jestem typem człowieka ,który nie chce popełniać błędów a jak już coś zrobię nie tak to przeżywam to przez dwa tygodnie.Ciągle pojawiają się myśli, że byłoby inaczej gdyby...... Jak zaakceptować stan rzeczy???????? Gdy ktoś "pochwali " moją decyzję wtedy staję się spokojna. to tak jakbym odzyskiwała wiarę w siebie. a w pracy to chcę być chyba supermenem co jest niemożliwe i to wiem ale jednak objawy się pojawiają. Pozdrawiam

[Dodane po edycji:]

znowulęki napisał(a):Dzięki że się odezwaliście. Ja mam problem z akceptacją tego co się dzieje, to prawda. wszystko biorę za bardzo do siebie. Jestem typem człowieka ,który nie chce popełniać błędów a jak już coś zrobię nie tak to przeżywam to przez dwa tygodnie.Ciągle pojawiają się myśli, że byłoby inaczej gdyby...... Jak zaakceptować stan rzeczy???????? Gdy ktoś "pochwali " moją decyzję wtedy staję się spokojna. to tak jakbym odzyskiwała wiarę w siebie. a w pracy to chcę być chyba supermenem co jest niemożliwe i to wiem ale jednak objawy się pojawiają. Pozdrawiam


[Dodane po edycji:]

Myślę też sobie ,że gdyby przyszły pracodawca wiedział że mam nerwicę to mógłby mnie nie zatrudnić. Po co? żeby nie być pewnym czy sobie poradzę? Jak przekonać go że to choroba z którą można pracować. Ja nie "chwalę" się że mam nerwicę. A na terapii grupowej wszyscy sobie równi bo sami nerwicowcy. Jak na razie to wygląda tak jakbym była uczulona na pracę. wczoraj byłam tylko zarejestrować się w biurze pracy i przed wyjściem z domu trzęsawka strach. przed wejściem do biura totalny strach . :(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
29 kwi 2010, 18:18

Re: nerwica ciagle jest

przez eldruto 01 maja 2010, 17:20
Dla mnie metody kognitywne typu "pokochaj swoją nerwicę" to absurd, więc polecam psychoanalizę.

Calkowicie sie z tym zgadzam. Nie da sie jej pokochac, bo nie ma czego. Ale wlasnie chodzi o ta akceptacje, pewne przyzwolenie - jak ty nie zwracasz uwagi na dodatkowy skurcz serca. Nie zwracajac na to uwagi nie myslisz o tym, a wiec nie denerwujesz sie tym czy cos ci jest czy nie, jestes bardziej na luzie - bedzie to bedzie, nie to nie. Dzieki temu skurczow pewnie masz co raz mniej. Ja tak mialem z wymiotowaniem - ale w pewnym okresie wymiotowalem 3 razy w tygodnu... i przyzwyczailem sie... wiedzialem ze jak bedzie mi niedobrze to zwymituje i bedzie ok. Kupowalem sobie tylko wtedy wiecej jogurtow i mlecznych rzecy zeby nie nabawic sie problemow z przelykiem czy zoladkiem. Okazalo sie, ze jak tylko przestalo mi przeszkadzac czy zwymiotuje czy nie, to przestalem wymiotowac. (no, jak sie opije to wymituje:D)

Jak najbardziej polecam psychoterapie. Ja mam za soba parenascie spotkan. Zawsze jest fajnie, bo w ogole psycholog to osoba dla ktorej nie dziwne sa rzeczy z ktorymi przychodzimy i nie slyszy sie negatywnych komentarzy itd. Niemniej jednak, rozmowa taka pomaga, bo psycholog jest osoba ktora wskarze ci zrodlo twoich problemow. I jak bylo w moim przypadku...dowiedzialem sie ze jestem zbyt ulegly i konformistyczny... inaczej rzecz biorac to D**** ze mnie a nie chlop:) Nie jest milo dojsc do takiego wniosku, nie jest fajnie wiedziec o tym... ale sama swiadomosc takiego faktu, pozwala na to, bysmy zwracali uwage na to jak w danych sytuacjach sie zachowujemy i zmienic nasze postepowanie, ktorym nauczylismy sie reagowac w pewnych sytuacjach.

Znowuleki - jestes perfekcjonista. To bardzo czeste u nerwicowcow - wszystko jak najlepiej, wszystko super, bezblednie, wspaniale. Znam to, bo mialem to samo. Wynika to chyba z niskiej samooceny. Problemem moze byc u ciebie to co myslisz o sobie, to jak siebie widzisz, jak sie oceniasz.
Bledy to normalna sprawa...kazdy je popelnia. Gorzej, jak sami stajemy sie dla siebie sedziami i potepiamy sie za kazdy blad. Wiadomo ze nikt nie chce ich popelniac, ale one sa nieuniknione - bez bledow nie bylo by postepu. NIgdy nie lubialem Giertycha, ale jedno jego zdanie zapadlo mi w pamiec "nie popelnia bledow tylko ten, co nic nie robi" - wspaniala mysl!

Twoim problemem moze byc rowniez konformizm. Byc moze jestes za bardzo ulegla? Bylabys wowczas dosc podobna do mnie w tym. Wowczas zadanie jakie staloby przed toba, to po 1 zaakceptowac wlasna osobe, siebie takim jakim sie jest, a nie jakim sie byc powinno, a po 2 stawiac na swoim i robic to co sie tobie podoba, a nie to co inni wymagaja.
Ja od swojego psychologa usluszalem, ze np zachowuje sie tak, ze probuje odgadnac jakie ludzie maja zyczenia w stosunku do mnie i je spelnic. Okazalo sie to prawda. Teraz zmieniam ten fakt ciagle od dluzszego juz czasu.


A co do nerwicy w pracy...hmm... po 1 nerwica to nie choroba. Tak dlugo jak normalnie bedziesz pracowac, nikogo w pracy nie bedzie za bardzo obchodzilo czy masz nerwice czy nie. Ale mozesz miec inny problem - twoja nerwice/ lęk w pracy moze powodowac fakt ze masz nerwice. Starajac sie ja ukryc, mozesz napedzac sobie lek przed tym, ze ktos to odkryje. (takie bledne kolo)
Proponuje ci podzielenie sie tym ze masz nerwice i problemy z kims - przyjaciolmi, rodzina etc. Wowczas zobaczysz, ze to nic strasznego, bo ludzie to zaakceptuja (jezeli masz normalna rodzine/przyjaciol), za chwile zapomna (jak bylo w moim przypadku - a ja myslalem, ze to bedzie konec swiata jak sie ktos dowie ze np bylem u psychologa).

No i wejscie do biura...jak piszesz totalny strach. Ale czego sie boisz? Sa ludzie ktorzy nie pracuja cale zycie i olewaja system, zyja z zasilkow, kabinuja etc. Jak napiszesz wiecej szczegolow czego dotyczy twoj lek, to bedzie mozna ci pomoc.

Idz na psychoterapie - bo po co sie meczyc. Samo nie przejdzie. Ale mowie ci, naprawde warto, bo nerwica to cos, co mozna pokonac i zyc normalnie jak wszyscy. Nie wczytuj sie w to forum za bardzo - bo to jedna z cech nerwicowcow - zastanawiac sie nad soba, rozgrzebywac rany, opisywac swoje stany, a nie robic nic zeby przeszlo. Szukaj tylko watwow w krokach do wolnosci - tam jest prawdziwa kopalnia wiedzy i ludzi, ktorzy przeszli nerwice i chcialo sie im jeszcze cos napisac o niej dla innych.
pozdro
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
14 gru 2009, 19:26
Lokalizacja
wioska

Re: nerwica ciagle jest

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 maja 2010, 18:30
eldruto,

No właśnie......ja w pracy popełniałam i jeszcze popełniam taki błąd: nie mówię o tym co mi się nie podoba swoim pracownikom. Zaczęłam to robić od niedawna.Chyba sobie uświadomiłam jedną rzecz-tlumiłam złość i gniew w pracy. A to spowodowalo,ze tłumiłam ją wszędzie. Nie mówię,ze to jedyna emocja czy konflikt, który w sobie mam.
Zajmuję kierownicze stanowisko trzeci rok. W pracy jestem najmłodsza.Nieraz głupio mi było zwrócić uwagęproacownikowi......dlaczego? Bo był (jest) starszy ode mnie. Krew zalewała mnie od srodka, ....mimo to...nic nie mówiłam. Ostatnio znów złapałam się nad taką sytuacją.....przyszedł do mnie rodzic jednago dziecka, żeby załagodzic sprawę zaczęłąm przytakiwać, uspokajać. A najchętniej to powiedziałąbym mu tak: wypierd....j pan mi stąd, nie zgadzam się z tym o czym pan do mnie mówi., najpierw niech pan zrobi porzadek ze sobą , a potem zacznie mnie uczyc co ja mam zrobić. Wiem...chamskie to jest, zero kultury, ale tak mnie rozzłościł,że to właśnie miałąbym ochotę powiedzieć.
I mam niedosyt. Ta sobie myślę,że poproszętego rodzica dziecka na rozmowe i jeszcze raz mu wyjaśnię co ja sądzęna temat, który poruszył.Nie chce tu pisac o co poszło.
Powiem tylko tyle,ze nie kazde dziecko musi uczestniczyc w jakimś konkursie czy turnieju bo nie kazde dziecko jest we wszystkim dobre. U dziecka trzeba rozwijac to .....w czym sobie daje radęw czym sie wyróznia. To,że jest w czymś gorsze...tego nie utrwalać w nim. Zresztą konkurs jest po to,żeby w nim brały udział najlepsi.
Ale wracam do tematu......jest wiele plaszczyzn w pracy........w których zrobiłabym rewolucję. Dlaczego nie zrobię? Bo nawet jak zaczynam cos zmieniać....to i tak wzbudza to we mnie nowe emocje. Jest to dla mnie cośnowego....i dlatego wzbudza lęk, czujęsięniepewna. Ale jedno jest pewne-muszę próbować. Nie mogesię dać manipulowac.
Wcześniej chciałam być poprostu ludzka, ale przyjelam postawe Matki Teresy. A ludzie sa rózni.
Dobrze chociaz ,ze sobie zdałąm z tego sprawę. Teraz nadszedł czas na zmiany w tym zakresie. Chciałabym być konsekwentna i wytrwała w tym co zamierzam. Inaczej nie mogę.........bo mnie zjedzą w butach.
Fajny temat. Piszesz,że masz za sobą parenaście spotkań. Ja mam paredziesiąt, a wydaje mi się,że stoje w miejscu, że czasami sie cofam.Że nic mi to nie daje. Ale to chyba normalne-takie myślenie co?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: nerwica ciagle jest

przez znowulęki 03 maja 2010, 23:03
eldruto, ja nie wiem czego tak naprawdę się boję. Mam wrażenie że sprawy które muszę załatwić mnie przerastają. Może chodzi o to że w podświadomości nadal chcę być dzieckiem i chcę żeby ktoś mi pomagał albo był obok. Był czas kiedy przerastały mnie zwykłe obowiązki domowe, miałam wrażenie że gotowanie obiadu zajmie mi mnostwo czasu ,wtedy nie miałam chęci cokolwiek robić . Teraz jest lepiej daję radę w domowych obowiązkach ale nie może to być narzucone przez np męża. Muszę cokolwiek robić w swoim tempie i w wybranym przeze mnie czasie. A w pracy niestety trzeba się podporządkować np kierownikowi, wysłuchiwać jego uwag, i i to jest wkurzające. Myślę że masz rację , pisząc że chce ukryć nerwicę w pracy. Nie myślę o tym w ten sposób ale może to dzieje się podświadomie. Być może zachowuję się wtedy sztucznie? nie wiem. W kontaktach z ludżmi chociażby w pracy pohamowuje swoje emocje, może dlatego wracają lęki. Nie mam odwagi powiedzieć komuś że nie podoba mi się jego zachowanie. A może dobrze robię nie krytykując osoby, która żle zachowuje się w stosunku do innych osób , nie dotyczy to mnie, ale ja jestem tego świadkiem. Co o tym myślicie? Może powinnam być więcej egoistyczna, a nie mieć potrzebę pomagać innym. Jeżeli osoba zainteresowana nie odpiera ataku , to po co ja chcę sie wtrącać. Powinnam zacząć wyrażać swoje zdanie niezależnie od konsekwencji.,? miałam chęć powiedzieć w pracy kierownikowi co myślę w danym temacie, ale tego nie zrobiłam w obawie że np mnie zwolni { pracowałam tam zaledwie tydzień czy dwa} pracownice z dłuższym stażem nie odezwały się na pretensje kierownika więc dlaczego ja mam się narażać. hamuję swoje zachowania emocje i stąd może te lęki.
Masz rację co do tego że sama siebie oceniam, a nawet katuję za dokonane decyzje. i to trwa długo ,wtedy potwornie żle się czuję. Często zastanawiam się jak mnie odbierają inni.
Moim problemem jest to że chcę aby wszyscy mnie lubili. A przecież jest to niemożliwe.
Jestem chyba łatwym obiektem do manipulacji.
Byc kierownikiem i nie wyrazać swojego zdania to straszne. Tez to przerabiałam. Wolałam sama coś zrobić , po kimś coś poprawić zamiast upomnieć podwładną.
Widzę że muszę na co dzień zwracać uwagę na to jak zachowuję się w różnych sytuacjach i zmieniać to. Tylko w życiu codziennym nie jest to łatwe, bo przecież nie potrafię przewidzieć zachowania ludzi i obmyślić sobie jak wtedy zareaguję. A moje reakcje są spóżnione. Pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
29 kwi 2010, 18:18

Moja historia, 10 lat z nerwicą lękową

przez zebrak_nadziei 04 maja 2010, 22:03
Witam, 10 lat z nerwicą lękową. Wciąż dziwię się, że żyję, bo każdego dnia brak sił na jeden dzień nawet. Zachęcam Was do poznania mojej historii i przemyśleń, które z całego tego cierpienia wynikają. Jest niewątpliwie jedna pozytywna rzecz, którą dała mi nerwica - to świadomość, że nie żyłam w wolności i że wolność jest tym czymś pierwszym i najważniejszych czego pragnę. Bo bez wolności nie mogę doświadczyć prawdziwej miłości. Lęk zabiera przede wszystkim wolność, a pierwotnie brak wolności przyczynia się do powstania lęku. Ja wciąż żebrzę o nadzieję. Zapraszam na http://www.zebraknadziei.blogspot.com i życzę Wam wszystkim, którzy żyjecie z cholernym lękiem, i sobie samej, nieustającej nadziei.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 maja 2010, 21:56

Re: Moja historia, 10 lat z nerwicą lękową

Avatar użytkownika
przez agusiaww 05 maja 2010, 09:13
A leczylas sie? Uczeszczalas na psychoterapie? Jakie metody wyprobowalas?
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do