Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Problemy z emocjami podczas rozmowy

przez blue_girl 17 sty 2010, 20:30
Witajcie

Jestem TU nowa.
Bardzo się cieszę że jest to forum, może nie będę się czuła taka samotna z moją nerwicą.
Zachorowałam na nią ok 8 lat temu, teraz mam 28.
Staram się sobie z nią radzić sama, moim marzeniem jest znaleźć sposób żeby
w ogóle się jej pozbyć.
Właściwie wszytskie objawy nerwicy jakie znalazlam w opisach innych osów są mi znane...
Miewam zawroty głowy, ucisk w głowie sercu, gardle, uczucie że odplywam, że zaraz umrę,
paniczny lęk... drętwienie ciała, twarzy... wymieniać moge długo ;)
Ale te 8 lat mnie już nauczyło że to tylko nerwica...

Mam jednak pewien problem który od zawsze wiedziałam że jest połączony z nerwicą
ale zdarzał się rzadko lub jedynie w wyniku stresu, lub kiedy długo płakałam.
Mianowicie robi mi się słabo podczas rozmowy w którą wkładam nawet minimum emocji.
Ostatnio to ma miejsce cały czas. Muszę się pilnować aby prowadzić rozmowę na poziomie
raczej obojetnym i za wiele nie mówić, gdyż jesli sie rozbawię albo opowiadam o czymś z przejęciem,
z emocjami, nerwami robi mi się słabo. Mam wrażenie że zaraz stracę przytomność albo dostanę zawrotów
głowy.
Nie jest tu istotne z kim i o czym rozmawiam, po prostu kiedy właczają się emocje ja ....

Od ponad 3 tygodni mam nawrót nerwicy, czasem tak spinam ramiona i szyję, twarz że potem
mięśnie bolą mnie tak jakbym cały dzień coś dźwigała, o bólu głowy nie wspomnę... :/
Boję się że jest mi coś poważnego ale tłumaczę sobie że to tylko nerwica.
Jednak byłoby mi łatwiej gdybym widziała że ktoś też miał takie doświadczenia.

Pozdrawiam wszystkich
Ps: czy jest tu ktoś z wawy???
Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę. Ale to nic nie zmieni.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
17 sty 2010, 19:34

Re: Problemy z emocjami podczas rozmowy

Avatar użytkownika
przez Donkey 17 sty 2010, 20:45
Wejdz na zakladke Warszawa tam na pewno poznasz wielu mieszkancow stolicy!

Witaj na forum!

Piszesz ze starasz sobie pomoc sama. Ja mysle ze skoro tak dlugo sie z nerwica juz meczysz ze moze warto wybrac sie do lekarza zeby raz na zawsze sie jej pozbyc!

Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Problemy z emocjami podczas rozmowy

przez blue_girl 17 sty 2010, 21:48
Dzięki zaodpowiedź.
Obiecałam sobie że w tym roku dostanę się na psychoterapię grupową
gdyż czuję potrzebe pogadania z innymi, jakiejś integracji.
Kilka lat temu byłam u psychologów i psychiatrów, dostałam skierowanie na leczenie
nerwicy na oddziale ale nie poszłam, czułam że to jakaś makabra że mam do tego wszystkiego
co przezywam jeszcze być gdzieś poza domem...
Teraz może bym się już zdecydowała... sama nie wiem.
To co usłyszłam od lekarzy to że mam nerwicę, że to dlatego że jestem bardzo wrażliwą osobą,
że powinnam więcej dbać o siebie.
I ja się z tym oczywiście zgadzam i staram się do tego stosować ale ... to trochę za mało.
Brałam jakieś leki, próbowałam. Różne... bywały i takie że nie byłam w stanie chodzić normalnie
więc definitywnie z nich zrezygnowałam.
Inne uspokajały mnie, tłumiły we mnie lęki ale wszystko i tak wracało.
Ale nie mam zamiaru się poddać! :)
Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę. Ale to nic nie zmieni.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
17 sty 2010, 19:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Problemy z emocjami podczas rozmowy

przez Pstryk 17 sty 2010, 21:57
Jeśli 'domowe' sposoby nie pomagają - nie warto marnować czasu. Specjaliści są po to, aby pomóc znaleźć rozwiązanie. Naprawdę szkoda czasu... ech gdybym to wiedziała 10 lat temu :roll:
Pstryk
Offline

Re: Problemy z emocjami podczas rozmowy

przez blue_girl 17 sty 2010, 23:03
ok, pójdę więc za waszą radą i zgłoszę się do specjalisty.
A jak Ty sie czujesz teraz Pstryk? Udało Ci się jakoś sobie poradzić z nerwicą?
Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę. Ale to nic nie zmieni.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
17 sty 2010, 19:34

Re: Problemy z emocjami podczas rozmowy

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 sty 2010, 23:13
blue_girl

Mówisz,że nawet jak rozmawiasz o czyms niekoniecznie smutnym i przygnębiającym...to włączają się Tobie emocje, wtedy nie czujesz siękomfortowo. Czyli jest to zaakcentowanie faktu,że jednak u Ciebie to emocje biorą górę i nie potrafisz nad nimi zpanowac,żeby nie miec nieprzyjemnych odczuć. Znam to z autopsji. Nie muszę sie stressować, oglądam np. cos w tv., oczekuje na jakiś wynik meczu itp....wtedy mam objawy jak przy odczuwaniu negatynych emocji. Jestem spieta cały czas.
To sprawa emocji.Zdaję sobie z tego sprawe dlatego poszłam na terapię. Mam za sobą dopiero przeszło 20 sesji.To dopiero początek, ale cóż..........poznawanie siebie to mozolna praca, cieżka charówka. Ale oplacalna. Inwestujemy w siebie, w lepsze poznanie, radzenie sobie w chwilach załamania.

Namawiam Cię na terapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Problemy z emocjami podczas rozmowy

przez blue_girl 18 sty 2010, 01:18
Masz rację Moniko, a ja jestem bardzo emocjonalna, za bardzo i myślę że to się bardzo
przyczynia do odczuwania nerwicy.
Bardzo bym chciała odkryć jaki jest u mnie powód nerwicy, bo wydaje mi się że odpowiedź
jest bardzo zagmatwana ale może terapia wyłowi jakąś sensowną odpowiedź.

Trzymam za Ciebie kciuki! :)
Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę. Ale to nic nie zmieni.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
17 sty 2010, 19:34

Re: Problemy z emocjami podczas rozmowy

przez mp1 18 sty 2010, 03:56
"negatywne emocje" to nieprzyjemne emocje? :)
mp1
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
19 lis 2009, 01:00

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez haniok 20 sty 2010, 18:16
chciałabym sie dowiedziec czy jest to mozliwe ze po stosowaniu rexetinu podskakuje mi ciśnienie?

[Dodane po edycji:]

bardzo prosze o odpowiedz bo biore rexatin(okropne) i ja wyskoczyło mi ciśnienie to wzięłam tritace2.5 no i oczywiście musiałam wziąść xanax zeby sie uspokoić.Bardzo juz bym chciała wyjść z tego xanaxu ale stosuje rexetin juz 9 dzień i nic mi sam nie pomaga,ratujcie co robić
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 sty 2010, 17:56

Re: Moja przygoda i przemyślenia

przez Ciśnieniowiec 21 sty 2010, 02:54
Sorry, że odświeżam temat, ale szperał na forum i odnalazłem ten wątek. Ja k też miałem różne jazdy z używkami. Jeszcze w liceum chodząc na imprezy eksperymentowałem z amfetaminą i pigułami. Na szczęście nie trwało to długo i robiłem to tylko idąc na imprezę. Szybko jednak zrozumiałem, że to jest bez sensu i nie potrzebuję "przyspieszaczy". Z alkoholem i ziołem było inaczej. Moja choroba zaatakowała mnie otwarcie podczas jednej z imprez gdy byłem pod wpływem obydwu tych specyfików. Zioła nigdy nie paliłem regularnie, tylko podczas imprez. Owszem z czasem przypomniałem sobie, że miałem jakieś lekkie objawy depresyjno-nerwicowe, ale od tamtej imprezy wszystko się zmieniło. Z imprezy wyjechałem karetką do szpitala z podejrzeniem zawału. Było to ponad dwa lata temu i od tamtej pory nie dotknąłem zioła. Alkohol pierwszy raz po tamtej imprezie wypiłem kilka miesięcy później. Obecnie piję sporadycznie: jakieś urodziny, wesela, święta itd. Wyjdzie kilka razy w roku. Unikam picia jak mogę, bo wiem co dzieje się ze mną na kacu, Lęki są kilka razy silniejsze, błędnik szaleje, objawy nerwicowe są częstsze i mocniejsze, a ja myślę tylko o tym żeby jechać na pogotowie się przebadać. Czytałem też dużo o kacu i wręcz obsesyjnie robię wszystko, żeby organizm wrócił do formy. Uzupełniam witaminy i minerały, woda niegazowana, wartościowe posiłki itd. Wiem, że to akurat jest dobre, ale ja się filmuję, że i tak za mało zrobiłem, żeby dojść do siebie. Palę też fajki, rzucałem kilka razy i obecnie chcę definitywnie z nimi skończyć, bo to też mnie filmuje. Ogólnie czasami wydaje mi się, że za bardzo się interesuję wszystkim co ma wpływ na moje zdrowie, przez co jestem bardziej sfilmowany. Znajomi śmieją się ze mnie, że jestem ich podręczną encyklopedią chorób i dietetykiem :smile:
Ostatnio też mam niewiele ruchu. Jestem na chorobowym, całkiem niedawno miałem mały wypadek i nie bardzo mogę się ruszać. Kiedyś uprawiałem dużo sportu: piłka, biegi, pływanie, siłka. Teraz nie ruszam się wcale od kilku miesięcy i wiem, że to negatywnie wpływa na mój organizm, ale niestety nie mogę jeszcze :(
Pozdrawiam wszystkich tych, którym chciało się przeczytać mój referat :D
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sty 2009, 23:34

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez m_k 22 sty 2010, 00:06
Hej.

Podejrzewam, że i mnie dopadła nerwica...
Moja sytuacja wygląda tak - bolał mnie żołądek i miałam mdłości po jedzeniu przez dobre 2 tygodnie. Pewnego dnia w pośpiechu zjadłam bułkę, wybiegłam z domu na autobus, no a w autobusie znów się owe mdłości pojawiły. Jak zwykle wyjęłam książkę, ale nie mogłam się na niej skupić, w końcu mi się udawało na chwilę, ale na każdym przystanku się zastanawiałam, czy nie lepiej będzie jeśli z niego wysiądę. W końcu zrobiło mi się słabo, wysiadłam. Od tamtej pory nie jestem w stanie wejść bez żadnego stresu do samochodu, autobusu, tramwaju, a nawet do sklepu kiedy wiem, że muszę stać w kolejce. Ogarnia mnie lęk, że zrobi mi się niedobrze i, że tak powiem, nie będę miała gdzie sobie ulżyć ;)
Zaznaczę, że przez całe 3 tygodnie problemów z żołądkiem ani razu nie zwymiotowałam, więc nie w tym rzecz.
Jutro podejmę ostatnią próbę, spróbuję się porządnie zmęczyć, a później wsiąść do autobusu, mam nadzieję, że zapomnę o lęku.

Główny problem polega na tym, że we wtorek muszę być na nogach, muszę przejechać całe miasto, a w dodatku napisać dwa egzaminy. Nie wiem co mogę zrobić, żeby to uspokoić. Farmaceutka jako uspokajający poleciła mi Valerin Forte, ale niestety nic mi nie pomógł. Dwie godziny po zażyciu spanikowałam, rozpłakałam się i nie mogłam długo uspokoić.
Dodam, że jestem sytuacją nieco zaskoczona, gdyż wiodę szczęśliwe, w miarę spokojne życie (nie objawiło mi się nic np. przed maturą, która kosztowała mnie maaasę stresu). Fakt faktem zawsze łatwo się denerwowałam, ale raczej wyrażałam swoje odczucia poprzez agresję, nie tak jak teraz - płaczem.

Pozdrawiam
m_k
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 sty 2010, 23:49

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez wouldntitbegood 25 sty 2010, 21:39
idź do lekarza pierwszego kontaktu, niech ci przepisze cos lagodnego, np hydroxizinum (nie wiem czy poprawnie napisalam). leki bez recepty nie działają, nawet na bol glowy ;)
.

[Dodane po edycji:]

ok.
jako ze pol dnia przegadalam do siebie (było miło), drugie pół, mogę wystukać do komputera ;)

nie potrafię zidentyfikować momentu, kiedy cokolwiek się zaczęło, bo odkąd pamiętam, zawsze byłam małym, przestraszonym dzieciakiem, który wybuchał płaczem przy byle okazji, bał się obcych i miewał myśli natrętne. do lekarza koniec końców trafilam pięc lat temu, miałam 20 lat, rzuciłam wymarzone studia, skończyłam 3 letni, bardzo udany, związek i przestałam sypiać, zupełnie. w nocy chodzilam co pięć minut do drzwi żeby sprawdzić zamek, takie tam, myśle że wiecie o co chodzi. lekarz przepisal mi antydepresanty, a na własną rękę brałam alprazolam, w każdych ilościach, hypnogen, w kontrolowanych. dostałam się na kolejne wymarzone studia, pojechałam do ojca, poznałam paru chłopców, przerwałam terapie, bralam tylko leki nasenne/uspokajające, wydawało mi się że było coraz lepiej, i chyba bylo. może po prostu przyjęłam do wiadomości, że taki już mój zły urok, zła karma, cokolwiek. bylam przez rok w związku z osobą chorą na chad, więc mialam na czym się skupić. nauczyłam się przełamywać lęk przed ludźmi alkoholem, generalnie robię mnóstwo głupot które próbuję nazywać życiem, bo na prawdziwe, nie mam po prostu jaj :)
w gruncie rzeczy potrafię się z tego śmiać. jestem tylko zmęczona, na powrót mam stany lękowe, chyba świeże problemy z sercem, ciągły niepokój, słabo sypiam. od paru tygodni wybieram się do lekarza, na forum trafilam szukając opinii ludzi na ten temat (na temat lekarzy, nie mojego leniwego wybierania się). starałam się nie być dramatyczna, więc przynudziłam, sorex ;)
and now i don't know why, but i still try to smile when they talk at me like i'm just a child
well, i'm not a child, i am much younger than that.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
25 sty 2010, 17:54
Lokalizacja
wrocław

Re: Moja matka...

przez monika03 27 sty 2010, 21:52
ja do mojej nie czuje nic:((
monika03
Offline

Re: Moja matka...

Avatar użytkownika
przez serek87 28 sty 2010, 00:18
a nam sie udaje powolutku dojsc do porozumienia:)
"Wiem,że nigdy nie będę szczesliwa-mogę być jednak wesoła"-Marilyn Monroe przy okazji swoich 35 urodzin...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
28 gru 2009, 01:12
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do