Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Niemożność wytrzymania ze sobą.

Avatar użytkownika
przez zalamka87 23 gru 2009, 21:39
na problemy nie bierze sie lekarstw chyba że jako dodatek bez terapii ani rusz

[Dodane po edycji:]

i o to właśnie chodzi żeby był to obcy człowiek który podchodzi do ciebie obiektywnie bez założeń i dobry psychoterapeuta potrafi zdziałać cuda wiem co mówie leki nie rozwiążą problemów które tkwią w psychice, błędnego podejścia do różnych spraw, wyuczonych zachowań itd z mojego doświadczenia z lekami moge powiedzieć że tłumią lęk owszem ale i inne rzeczy takie jest moje zdanie :) wierze że znajdziesz najlepszy sposób żeby sobie pomóc :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Nerwica lękowa

Avatar użytkownika
przez scrat 24 gru 2009, 10:07
Dużo ludzi tutaj to ma, poczytaj forum.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica lękowa

Avatar użytkownika
przez Donkey 24 gru 2009, 10:14
Po świętach wybierz się do lekarza- tylko on postawi diagnoze!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: ataki

Avatar użytkownika
przez frozen78 25 gru 2009, 20:40
Jestem w podobnej sytuacji - niezbyt zdrowe serce (przerost miesnia lewej komory, wypadanie zastawki mitralnej - ponoc niegrozne; od 2 lat biore lek na nadcisnienie "Bisocard"; ze strony Ojca obciazenie genetyczne i mozliwosc wystapienia naglej smierci sercowej; ze strony Matki - 2 zawaly w rodzinie). Lecze sie na nerwice lękowa z atakami paniki + socjo- i agorafobia (nie zdajac sobie sprawy z tego, ze przez lata rozwijala sie we mnie ta choroba, tlumilem, delikatne wtedy objawy roznymi lekami - skonczylo sie na uzaleznieniu od Lorafenu). Przez lata prog mojej wytrzymalosci na stres obnizal sie, rozwinal sie lęk uogolniony, poczucie zagrozenia i wieczny strach przed ludzmi, sytuacjami. Wizyta w jakims urzedzie, zakupy w duzym sklepie - koszmar. Wrazenie jakby na ulicy wszyscy sie na mnie patrzyli jak na "obcego". Dlatego zeby jakos funkcjonowac "zarzucalem" sobie uspokajacze no i skonczylo sie jak sie skonczylo - organizm nie mogl juz sobie radzic bez wspomagaczy i zaczely pojawiac sie silne ataki paniki (2 lata temu). Znienacka, niezaleznie od tego czy bylem czyms zajety czy nie, pojawialo sie pieczenie w klatce piersiowej, kolatanie serca, silny bol w zoladku, paralizujacy bol w plecach, zimne i dretwiejace konczyny i zaburzenia widzenia. I oczywiscie do tego jedna mysl - zbliza sie ZAWAL... Smierc. Ze nikt mi nie pomoze, ze nikt nie bedzie nawet wiedzial, ze umarlem. Cos okropnego. Bez tabletki wowczas sie nie obeszlo. Bylo coraz gorzej, ataki wystepowaly coraz czesciej, pojawil sie "lęk przed lękiem" - balem sie bardzo wieczorow i porankow w wolne dni, bo wtedy bylem sam w domu. Postanowilem wowczas wziac sie za siebie i poszedlem do psychiatry. Za moja namowa lekarka zgodzila sie przeprowadzic u mnie w warunkach domowych odwyk od Lorafenu (czytalem wczesniej o tym duzo w internecie) i wprowadzila leczenie Paromerckiem. W ciagu bodajze 2 miesiecy przestalem zupelnie brac Lorafen, a zastepujacy go Cloranxen bralem jeszcze przez jakis czas w minimalnych dawkach. Paromerck dzialal na tyle dobrze, ze nie potrzebowalem doraznych uspokajaczy, ataki paniki nie pojawialy sie, jednak lęk uogolniony nie zniknal. Terapeutyczne dzialanie Paromercku ustapilo po 9-ciu miesiacach. Zakonczylem na dawce 20 mg, a lekarka nie chciala mi zwiekszyc dawki, twierdzac, ze czesto tak jest, ze lek przestaje dzialac. Zmienila mi lek na Alvente, jednak po zakupieniu owego i przeczytaniu ulotki wystraszylem sie - psychiatra wie, ze nie mam zdrowego serca, a zapisala mi lek, ktory moze podnosic cisnienie i generalnie jest niewskazany w przypadku "sercowcow". Balem sie tez innych mozliwych skutkow ubocznych (wypadanie wlosow, krwawienia, zaburzenia funkcji seksualnych) na tyle, ze od wrzesnia br. nie przyjmuje zadnych pigul. Czuje sie fatalnie - pojawily sie objawy depresji (ogolna niechec do wszystkiego, zmienne nastroje). Powrot silnych atakow paniki tez napewno bedzie, czuje to w kosciach. Zdaje sobie sprawe z tego, ze Alventa jest bardzo skutecznym lekiem, ale boje sie jej jak cholera! Z psychiatra o tym juz nie rozmawialem... Obecnie analizuje co zrobic - czy sprobowac tego leku czy isc do lekarki i przyznac sie, ze Alventy nie wzialem i poprosic o cos innego :-( Echhhhh...

Pozdrawiam wszystkich,

Pawel
I just have to laugh to keep from crying...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
09 mar 2009, 20:51
Lokalizacja
Świnoujście

Re: ataki

Avatar użytkownika
przez Donkey 26 gru 2009, 11:02
lekarz ogolny moze przypyuszczac ze to jets nerwioca- ale od postawienia trafnej diagnozy jest psychiatra wiec moj drogi wybierz sie do niego. Twoje objawy swiadcza o tym ze to lęk napadowy - mam tak samo, a u mnie stwierdzono to właśnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

ciagle nawroty choroby

przez sawik160284 27 gru 2009, 15:57
witam ponownie.
po krotce przypomne swoja chorobe a mianowicie cierpie na fobie spoleczna ktora objawia sie tym, ze mam ataki wymiotne gdy mam gdzies wyjsc ze znajomymi, do rodziny i jest to bardzo uciazliwe. na takich spotkaniach ciagle sie martwie czy oprzypadkiem zaraz nie bede zle sie czul i ciagle sie z tym mecze. bylem juz 4 razy u psychiatry. za kazdym razem przepisywal mi rexetin ktory bardzo mi pomagal ze nie odczuwalem swoich dolegliwosci. ostatnio moj psychiatra sie zmienil gdyz tamten odszedl na emeryture i nowy stwierdzil ze nie potrzebuje rexetinu i musze sobie sam z ta choroba poradzic.mowil ze to tkwi w mojej glowie i sam sie nakrecam do takiego stanu(wiem ze tak jest ale nie umiem sobie z tym poradzic). nie wypisal mi zadnego leku i teraz sie mecze bo nie umiem tego sam przezwyciezyc.leczylem sie u psychiatry jakies 1,5 roku. jak mam sobie z ta choroba sam poradzic?pomozcie bo ciezko mi jest zyc.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 sty 2007, 21:20

Re: ciagle nawroty choroby

przez angsthasse 27 gru 2009, 16:22
sawik160284 napisał(a):witam ponownie.
po krotce przypomne swoja chorobe a mianowicie cierpie na fobie spoleczna ktora objawia sie tym, ze mam ataki wymiotne gdy mam gdzies wyjsc ze znajomymi, do rodziny i jest to bardzo uciazliwe. na takich spotkaniach ciagle sie martwie czy oprzypadkiem zaraz nie bede zle sie czul i ciagle sie z tym mecze. bylem juz 4 razy u psychiatry. za kazdym razem przepisywal mi rexetin ktory bardzo mi pomagal ze nie odczuwalem swoich dolegliwosci. ostatnio moj psychiatra sie zmienil gdyz tamten odszedl na emeryture i nowy stwierdzil ze nie potrzebuje rexetinu i musze sobie sam z ta choroba poradzic.mowil ze to tkwi w mojej glowie i sam sie nakrecam do takiego stanu(wiem ze tak jest ale nie umiem sobie z tym poradzic). nie wypisal mi zadnego leku i teraz sie mecze bo nie umiem tego sam przezwyciezyc.leczylem sie u psychiatry jakies 1,5 roku. jak mam sobie z ta choroba sam poradzic?pomozcie bo ciezko mi jest zyc.



Twoj nowy psychiatra zrobil to co powinnien zrobic twuj poprzedni i dzis byl bys zdrowy. Nie wiem czy ci to cos pomoze ale przeczytaj muj temat " nerwica lekowa jest 100% wyleczalna"

I naprawde nie potrzebujesz lekuw. Uwiez mi i uwiez w siebie.
angsthasse
Offline

Re: ciagle nawroty choroby

przez magdalenabmw 27 gru 2009, 17:03
''Uwierz w siebie''
lol

Też mam fobię społeczną i tez wymiotuję jak mam sie z kimś spotkać itd Wierzę w siebie, bardzo sie staram. I co? I jajo?
Ma ktoś jeszcze jakąś zajebistą radę w stylu 'uwierz w siebie' ?
magdalenabmw
Offline

Re: ciagle nawroty choroby

przez angsthasse 27 gru 2009, 17:42
Lol NIE WIERZYSZ W SIEBIE. Bo gdybys wierzyla w siebie to bys byla juz zdrowa.

A co do jajka ... no cuz jesli masz na nie ochote to prosze.

No i jeszcze raz moje rada uwierz w siebie i zaufaj sobie.

Ja mialam ta fobie tez i juz jej nie mam ...rok czasu nie wychodzilam z domu nie spotykalam nikogo dzis mam mase znajomych, przyjaciul i zyje normalnie.

Zaczym cokolwiek krytykujesz najpier sprubuj i daj WSZYSTKO z siebie. Z tego co piszesz moze i sprubowalas ale sobie na 100% nie zaufalas .

I uzywanie sluw ja "zajebiste" zpewnoscia nie pomoze w wyzdrowieniu ukazuje tylko twuj poziom. Ta agresje ktura teraz tu uzylas aby napisac co napisalas uzyj przeciwko swojej chorobie.

[Dodane po edycji:]

I przedewszystkim opusc role "nieszczesliwej ofiary swojej choroby" Dopuki jestesmy ofiara naszej choroby, nie mozemy dzialc po nasz strach(fobia) nam na to nie pozwala . Dopiero jak zrozumiesz ze nie jestes ofiara to bedziesz w stanie cos cokolwiek robic aby wyzdrowiec.
angsthasse
Offline

Re: ciagle nawroty choroby

przez magdalenabmw 27 gru 2009, 17:53
Wybacz, ale piszesz takie pierdoły że mi ręce opadają. Nie znam osoby która była by tak pewna siebie jak ja. Która miała by w sobie tyle optymizmu i chęci do walki z nerwicą. Serio. Pare razy już myślałam że jestem zdrowa, ale zawsze wraca- prędzej czy póżniej. Skoro wg Ciebie jesteś zdrowa w 100 % (chociaż ja w to nie wierzę) to napisz mi
-Od jak dawna nie masz żadnych objawów nerwicy ? (ataków, lęku, objawów somatycznych)

p.s. Nie jestem żadną cholerną ofiarą i nie wypowiadaj sie na temat mojego poziomu- jesteś na forum od wczoraj, nigdy ze mną nie rozmawiałaś, nie znasz mnie ! Wpadasz tu nagle na forum pisząc nieskładne posty o tym samym w każdym temacie pisząc te swoje cydne rady- uwierz w siebie, ufaj sobie... A co Ty myślisz że my tego nie wiemy? Jesteśmy tępi i naprawdę coś nam pomoże to że 'uwierzę że lęk jest tylko w mojej głowie'? Ależ my to wiemy ! Serio ! Nie musisz mnie oświecać. Bo nic konkretnego nie napisałaś.
magdalenabmw
Offline

Re: ciagle nawroty choroby

Avatar użytkownika
przez agusiaww 27 gru 2009, 18:01
Sawik moja rada-zmien psychiatre. Leczenie tego typu lekami POWINNI BYC DLUGOTRWALE co najmniej dwa lata bez przerwy to raz. Druga rzecz pomysl o psychoterapii.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: ciagle nawroty choroby

Avatar użytkownika
przez zalamka87 27 gru 2009, 18:05
mi psychoterapeutka powiedziała że same leki nie wyleczą nerwicy, do pełnego wyleczenia konieczna jest psychoterapia, ja też byłam na etapie poradze sobie sama i efekt był taki że męczyłam sie 4 lata ale już nie wierze w bzdury w stylu dam sobie rade bo prawda jest taka że nie wiem to i dlaatego wzięłam sie za porządną psychoterapię no i działa po co męczyć sie samemu i popaDAĆ W CORAZ WIĘKSZE DOŁY ŻE SOBIE NIE RADZE PO to są specjaliści żeby Ci pomóc
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: ciagle nawroty choroby

przez angsthasse 27 gru 2009, 18:06
magdalenabmw napisał(a):Wybacz, ale piszesz takie pierdoły że mi ręce opadają. Nie znam osoby która była by tak pewna siebie jak ja.

Tak i dlatego masz fobie spoleczna, bo jestes tak pewna siebie. HAHA

Która miała by w sobie tyle optymizmu i chęci do walki z nerwicą.

Tak i dlatego piszesz wszystko "jako" i tak jestes chora ...ja rozumiem optimist troche innaczej, ale to kwestia spojrzenia

Serio. Pare razy już myślałam że jestem zdrowa, ale zawsze wraca- prędzej czy póżniej. Skoro wg Ciebie jesteś zdrowa w 100 % (chociaż ja w to nie wierzę) to napisz mi
-Od jak dawna nie masz żadnych objawów nerwicy ? (ataków, lęku, objawów somatycznych)

I tu jest pierwszy twuj blad. Po pierwsze musisz zrozumiec ze wyleczenie polega na tym ze sie nauczysz z tym zyc . Obojetnie jak to teraz brzmi. Bo dopiero jak to zaakceptujesz pozbedziesz sie tej choroby. W momencie kiedy juz jestes zdrowa nadal nie powinnas zapomniec o chodzeniu na grupy, w mojej grupe mam kobiete ktura jest od 23 lat wolna ale nie zapomina o swojej chorobie. Pracuje nad soba od 23 lat i nie ma powrotuw. Inna od 10 lat bez choroby itd nie musze ci niczego udowadniac ja jestem zdrowa muj syn jest zdrowy i znam mase ludzi kturzy od lat sa zdrowie bo zrozumieli. A ty NIE!!!

p.s. Nie jestem żadną cholerną ofiarą i nie wypowiadaj sie na temat mojego poziomu- jesteś na forum od wczoraj, nigdy ze mną nie rozmawiałaś, nie znasz mnie ! Wpadasz tu nagle na forum pisząc nieskładne posty o tym samym w każdym temacie pisząc te swoje cydne rady- uwierz w siebie, ufaj sobie... A co Ty myślisz że my tego nie wiemy? Jesteśmy tępi i naprawdę coś nam pomoże to że 'uwierzę że lęk jest tylko w mojej głowie'? Ależ my to wiemy ! Serio ! Nie musisz mnie oświecać. Bo nic konkretnego nie napisałaś.


Ty mnie ruwniez nie znasz i musisz sie liczyc z tym nie tylko tu w forum ale rowniez w zyciu, ze jak kogos atakujesz to bedzie sie bronil. Moze sprubuj to w zyciu a nie tylko tu!!!!
Nie oswiecam nigogo jedyne co bylo i jest moja intencja bylo danie tym kturzy sie poddaja odrobine nadzieji i sily aby mogli dalej walczyc.


Nie wiem ile masz lat ale jeszcze duzo musisz sie w zyciu nauczyc.

Jesli wszystko wiesz i wszystko zrozumialas, to pytam czemu jeszcze jestes chora??????????????
angsthasse
Offline

Re: ciagle nawroty choroby

Avatar użytkownika
przez agusiaww 27 gru 2009, 18:10
Bo nie wszyscy od uwierzenia w siebie wychodza z tej choroby, moze Ty mialas niskie poczucie wartosci i to byl powod wywolywanych przez Ciebie atakow co nie znaczy ze wszyscy beda miec tak samo :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 45 gości

Przeskocz do