Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

Avatar użytkownika
przez anonim25 13 gru 2009, 23:25
Nie wiem , czy to coś znaczy , ale przypadkiem jak czytałem sobie o znakach zodiaku a dokładnie o swoim to coś wyczytałem, popis ogólny znaku :

Szczęśliwy dzień - niedziela, liczba - trzy, kolor - żółty, kamienie - topaz, bursztyn i chryzolit. Znak męski. Żywioł - ogień.

Lew chodzi zawsze z podniesioną głową. To ponoć najszczęśliwszy znak Zodiaku, pozostający pod wpływem Słońca. Jest pełen godności, honoru i dumy. Energiczny i pełen życia, o dominującej, silnej osobowości. Ekstrawertyk i urodzony aktor. Gra przez całe życie. Cechuje go bardzo silny egocentryzm. Kto ma inne zdanie niż on, ten nie może mieć racji. Ma charakter niezależny, ambitny, odważny, ale nie bojowy. Posiada silną wolę, którą potrafi narzucać innym. Sam natomiast nie ulega wpływom. Ma poczucie własnej wartości. W towarzystwie musi stanowić centrum zainteresowania. Przychodzi mu to łatwo, bo jest miły i atrakcyjny, życzliwy
i szczery. Budzi zaufanie. Jest zwykle otoczony świtą wielbicieli i pochlebców, do czego przyczynia się również jego wręcz przesadna hojność. Odpowiada mu to - lubi nadskakiwanie. Lubi też przepych i luksus. Kocha ostentację i pieniądze. Nie jest zbyt pracowity. Raczej wyręcza się skutecznie innymi. Jego żywioł to panowanie. Dąży do władzy, zaszczytów, uznania. Umie rządzić. Jako idealista
i człowiek prawy, rządzi dobrze i sprawiedliwie. Jest wielkoduszny i wspaniałomyślny. Uczciwy - czasem aż do naiwności. Bywa dobrym organizatorem imprez o wielkim rozmachu. Może być wojskowym, sędzia czy aktorem. Również i kobieta-Lew sprawdza się na stanowiskach kierowniczych, choć bywa, że nie zna się na ludziach i łatwo ją oszukać. Wyróżnia się spośród innych pań urodą
i wytwornością. Jako żona - bardzo gospodarna, jako matka - jedna z najlepszych. Niestety, ekstrawagancja Lwa może go czasem doprowadzić do upadku. Mogą się w nim rozwinąć takie złe cechy jak zarozumiałość, przerost ambicji, arogancja i związane z tym skłonności do bójek i kłótni. Uważaj Lwie, byś nie stał się pysznym i rozpustnym lub co gorsze - tyranem!

W młodości Lew często łamie serca niewieście. Jest bardzo atrakcyjny dla płci odmiennej. Prowadzi intensywne i zdrowe życie seksualne, wynikające jednak bardziej z ambicji niż z rzeczywistej pobudliwości. Ale gdy naprawdę pokocha jest wspaniałym, romantycznym kochankiem. Wierny, rycerski, zasypuje prezentami. Skłonny do dramatyzowania i wynoszenia obiektu swego uczucia na piedestał, choć jednocześnie potrafi tyranizować go i nękać zazdrością. Miłość Lwa jest barwna - nigdy nie nudna. Nie znosi krytyki więc trzeba go głośno chwalić i adorować, a szczęście zapewnione.

Najlepszym partnerem dla Lwa jest Baran lub Strzelec. Udana para to Lew-kobieta i Skorpion-mężczyzna - ale nie odwrotnie! Mimo wielu czyhających niebezpieczeństw może być Lew szczęśliwy z Bykiem, Rakiem, Lwem i Wodnikiem. Inne znaki, a szczególnie Koziorożec, nie są szczęśliwe dla Lwa.

Dziecko-Lew to mały tyran. Ambitny, choć leniwy i niezbyt chętny do nauki.

Lew powinien zwalczać w sobie snobizm, a także ostrożniej dobierać przyjaciół.

Na ogól tryska Lew zdrowiem, o ile go nie zaniedbuje. Bardzo ważny jest dla tego znaku magnez, szczególnie w postaci fosforanu magnezu. Niedobór tego składnika osłabia płuca, mózg, układ nerwowy i mięśnie. Produkty bogate w sole magnezu to śliwki, otręby pszenne i groch. Zdrowe są dla Lwa również płatki owsiane, kakao, kapusta, pomarańcze, cytryny i sałata.

Zwróćcie uwagę Szczeglinie na pogrubiony druk , nie wiem czy to zbieg okoliczności , ale tak se pomyślałem ze wam to napisze i co tym sądzicie ?

[Dodane po edycji:]

fosforanu magnezu byłem a aptekach i nigdzie tego nie milei, mieli inne postacie magnezu ale tego nie mieli.wie kto skad to mozna nabyc a moze to jest w jakism preparacie ? zwykle te magnezy w aptekach itp to nie są fosforany magnezu, a ja niby co z tego wynika opisu potrezbuje fosforanu magnez , wkoncu niby by sie to zgadzało ze mam problemy z:
płucami, mózgiem, układem nerwowym i mięśniami.
Dwulicowe ścierwa żyją i nas niszczą udają naszych przyjaciół i znajomych od siedmiu lat choruje i nie pracuje, wstydzę się tego a jak ktoś mnie się pyta czemu nie pracuje wtedy mowie : " W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
09 gru 2009, 22:17

mopja historia jakich wiele

przez andulka 13 gru 2009, 23:47
Zaczelo sie dawno. W dziecinstwie. Mialam dobrze. Tato pracowal w Niemczech, przywozil mi zabawki, slodycze, rzeczy o ktorych sie nie snilo kolezankom i kolegom. Ja? maly grubasek. Dzieci wysmiewaly sie ze mnie na kazdym kroku.Moze bylam zadufana w sobie? nie wiem, analizujac to wydaje mi sie, ze wrecz przeciwnie, ale moge sie mylic. Zawsze wszystko staralam sie kupowac za wlasne (tzn z kieszonkowego) pieniadze, w miare mozliwosci oczywiscie. Potem ojciec wrocil z Niemiec, zostal kierownikiem duzej firmy i szybko firma padla a on zaczal pic. Wracalam ze szkoly i widzialam go spiacego a w domu syf.... z czasem zaczelam sprzatac ten ogromny dom, po 1 dlatego, ze nie lubie balaganu a po 2 bo wtedy rodzice mnie chwalili. Wtedy bylam lepsza od mojego brata, ktory byl najlepszym uczniem w szkole i oczkiem w ich glowie. Okres liceum nie byl najgorszy. Mialam chlopaka, ktory znal moja sytuacje i wspieral mnie niesamowicie. Tylko nie mogl mnie pocieszyc jak ojciec znow wyzywal mnie i mame. A jak wypil byl bardzo agresywny. Wyzwiska, jakie slyszalam, piesci jakie poczulam...moj brat tez zaczel pic, wracal pijany rano i zawsze konczylo sie awantura, bo pijany spotykal pijanego ojca. Prawie codziennie tel;efony do domu, ze moj brat znow nie przyszedl do pracy, szukanie go po wszystkich melinach...dostal od nich mieszkanie pare lat wczesiej i samochod, wyprowadzil sie. Ja nie mialam dokad. Czasem bylo dobrze....jak nie pil. Najgorsze byly swieta, ostatnie szczesliwe pamietam jak mialam 13 lat...gralismy wspolnie w kosci z naszym malutkim wtedy kotkiem i rodzicami a nasz smiech bylo chyba slychac wszedzie. Potem ten czas byl najlepszy na balangi. Zawsze zbieralam go gdzies w Wigilie i potem siadalismy do stolu, robiac szopke, ze wszystko jest ok. Raz nawet wzielam dla nich kredyt, bo przepil wszytsko. Potem mama przeszla na ameryture, ja zaczelam po maturze staz w firmie, gdzie obecnie pracuje. Teraz pili juz oboje....i moj brat. Wracalam z pracy, mialam w domu pijana mame, potem wracal z knajpy ojciec, bo przegral wszytsko na automatach, a to czego nie przegral to przepil i zaczynala sie awantura. Ja pracowalam i studiowalam zaocznie....jakos dawalam rade, tak mi sie wydawalo. Oczywiscie probowalam pomoc rodzicom, blagalam, prosilam, krzyczalam, plakalam. Probowalam sie otruc, nic. Wydrukowalam sterte artykulow o DDA, ojciec mnie nazwal wariatka bo nikt nie ma tak dobrze jak ja. Mama w tym czasie nie wychodzila juz z domu i polykala tony lekow, ktore popijala alkoholem. Wmowila sobie chorobe kregoslupa, przestala cokolwiek robic w domu i wychodzic nawet do sklepu...namawialam ja na wizyte u lekarza, nic. a do domu bylo mi wstyd wezwac kogokolwiek bo byl tam wieczny brud i jedno z nich zawsze bylo pijane. W koncu namowilam mojego chlopaka, zebysmy wynajeli mieszkanie. Bylismy dorosli, razem 9 lat...dzien przed przeprowadzka powiedzial, ze mnie nie kocha. Rozstalismy sie, 2 miesiace pozniej mial inna kobieta, ktora nazywal miloscia swojego zycia. Zaczelam walczyc o siebie, myslalam, ze sie udalo. Schudlam, odzyskalam wlasne ja, bawialm sie i nie plakalam. Rodzice uwazali juz, ze jestem ich sluzaca, wiele razy musialam konczyc wczsniej spotkanie bo dzwonili pijani z awantura |(ojciec) albo palczem (mama) bo nie maja papieosow albo piwa i nie dawali mi posiedziec z przyjaciolmi. Rzucilam studia. Tak minely 3 lata. Po 2 zmarla moja ukochana babcia i to mnie zalamalo. Poszlam do lekarza, zdiagnozowal nerwice lekowa, przepisal psychotropy. w tamtym okresie leki nie dawaly mi juz zyc. Analizowalam kazde slowo i zawsze znalazlam cos takiego, co analizowalam i balam sie. Napady strachu bez wytlumaczenia, fizyczne objawy....przez te 3 lata nie ulozylam sobie zycia. Faceci traktowali mnie jak zabawke, panienke do ozdoby, a jeden ranil mocniej od drugiego. Z jednym myslalam, ze wszystko sie ulozy...namowil mnie na wyprowadzke z domu, do wynajetego pokoju....daleko od miasta. Rozpoczelam studia. Ale u rodzicow bylam i tak codziennie, nie umialam przerwac pepowiny. Po 8 miesiacach facet pwoiedzial mi, ze dla niego to byla niezobowiazujaca zabawa....zalamalam sie. Powiedzialam, ze nie chce nikogo, ze bede sama i niezalezna, zeby juz nikt mnie nie zranil. Zmienilam mieszkanie, znalazlam fajnego wspolokatora....na ostatkowej imprezie spotkalam przypadkiem przyjaciela mojego brata, ktorego znam od X lat. Zaiskrzylo. Mialam jednak w sobie lek, nie chcialam faceta a jego szczegolnie bo wiedzialam, ze lubi pic. on przekonywal mnie, ze sie zmieni, zebym dala nam szanse. Byl zawsze blisko i pewnego dnia poczulam, ze go kocham...jaka to byla milosc! Pol miasta nam zazdroscilo, wszystkie moje kolezanki. Zamieszkalismy razem i kwitlo. Wspolnie budowalismy swoje szczescie. On zrobil dla mnie tyle....bez niego nie poradzilabym sobie finansowo. Cudowny przyjaciel, wszedzie razem, widzialam jak mnie kocha. U mojej mamy zdiagnozowano wtedy alkoholowy zanik kory mozgowej. Nie pamieta o czym roazmawiala ze mna 5 minut wczesniej. Ojciec juz zupelnie zrobil ze mnie sluzaca, uwaza, ze choroba mamy to nie jego wina i on jest czysty. Ja robie mu zakupy, place rachunki...nie mam swojego zycia. Moj brat pije i nie odwiedza ich w ogole. Moj chlopak mnie wspieral, ale byly o to klotnie, ze on ma dosc, ze codziennie tam jestem itd. W naszym zwiazku byl alkohol-z umiarem, lubimy oboje wypic piwo po pracy...awantury byly jak on za duzo wypil, ja reaguje agresja na pijanych ludzi. Potem byly kwiaty do pracy i blaganie, zebym dala szanse. Dawalam. Jakis czas temu wypil za duzo i zaczal sie awanturowac. Wyzwal mnie strasznie. Kazalam mu sie wynosic. W glebi czulam jak peka mi serce. Tak mocno kocham.....nastepnego dnia, na moja prosbe, powazna rozmowa. Kolejna szansa. Od tego czasu sielanka. Rozmowy o przyszlosci, ze mam wyleczyc nerwice bo chcielibysmy dziecko. Od jakiegos miesiaca mam silny powrot choroby, napady etc. Wczoraj pilismy sobie drinki. Bylo cicho i milo, w koncu ja pwoiedzialam, ze ide spac. On chcial jeszcze sam posiedziec. Wkurzylam sie bo w butelce zostal alko i bylam pewna, ze go wypije. Od slowa do slowa...nie wiem kto zaczal. Nie pamietam moich napadow furii, wlacza mi sie agresor ... wyzwal mnie i uderzyl kilka razy, dosc mocno, ze dzisiaj czuje. Ja tez sie na niego rzucilam. Wyszedl gdzies i wrocil w nocy albo rano....dzisiaj pojechalam do szkoly, wrocilam, spal, w pokoju mocny smrod alkoholu. Wstal, kilka razy pysknal i wyszedl. Nie ma go. Nie ma juz nas. Kocham go tak mocno, ze wszytsko mnie boli. Obarczam sie wina za klotnie, moze naprawde ze mna nie da sie zyc? A tworzylismy taki szczesliwy zwiazek. Z nikim nie bylam taka szczesliwa. Nie wiem co zrobic. Jego wyprowadzka oznacza automatycznie moja, musze wrocic do rodzicow. Nie dam rady finansowo, place za mieszkanie bardzo duzo i kredyt, z ktorym zostawil mnie eks. Mysle, ze moj chlopak nie wytrzymal psychicznie albo juz mnie nie kocha. Chcialam sie tylko wypisac, nigdy nie bylam tak bliska samobojstwa...a ja marze tylko o normalnej rodzinie i Swietach. Dlaczego mam takie zycie? jak tylko probuje sie odbic od dna cos znow sie wali! Ide do lakarza w przyszlym tygodniu, chociaz juz stracilam sily. Po 15 latach walki mam dosc, nie chce juz dluzej. Latwiej jest umrzec a ja juz nie mam sil by walczyc. Przepraszam za literowki i dziekuje jesli ktos to przeczytal.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 gru 2009, 22:37

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 13 gru 2009, 23:52
anonimie!!

Nie czytaj horoskopow,zeby w nie wierzyc. Czytaj dla kabaly.
Juz tez mialam za soba horoskopy, tarota i inne badziewia. Teraz jestes slabszy psychicznie. Horoskop moze Cie wkrecic tak jak mnie latem. Jak sie cos zgadzalo-ciagle czytalam go i tak wkolko. A jak sie cos nie sprawdzilo-popadalam we flustracje.
Oczywiscie magnez mozesz sobie zazywac, ale nie czytaj takich info w horoskopach.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

Avatar użytkownika
przez anonim25 14 gru 2009, 00:03
Nie wiem sam , ja mysle ze nic nie dzieje sie bez przyczyny,czasem czlowiek szuka odpowiedzi na pytania itp i ich nie znajduje, a czasem wpadnie na cos zupelnie przypadkiem i to jest to, wiec sam juz nie wiem ,to co napisałem tzn wkleilem z opisu LWA jest w kazdym horoskopie i LWIE o tym magnezie i dolegliwosciahc wiec zgodność jest.
Dwulicowe ścierwa żyją i nas niszczą udają naszych przyjaciół i znajomych od siedmiu lat choruje i nie pracuje, wstydzę się tego a jak ktoś mnie się pyta czemu nie pracuje wtedy mowie : " W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
09 gru 2009, 22:17

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 gru 2009, 00:05
Tam jest tez napisane,ze dobry zwiazek stworzysz z baranem.

Ja jestem zodiakalnym baranem ;) Tez w to wierzysz? ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: mopja historia jakich wiele

Avatar użytkownika
przez iryss 14 gru 2009, 00:11
Moge tylko powiedzieć żę bardzo mocno Cię teraz przytulam! Bardzo mocno! Mam nadzieje że czujesz...
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

Avatar użytkownika
przez anonim25 14 gru 2009, 00:11
Niee, ALE nauko jest udowodnione ze ludzie urodzeni w roznych okresach zycia maja jakies wadym doleglowosci itp, wiec musi cos w tym byc ,nie mozna wszytskiego odzucac bo mozna przeoczyc odpowiedzi na pytnaia swoje.
Dwulicowe ścierwa żyją i nas niszczą udają naszych przyjaciół i znajomych od siedmiu lat choruje i nie pracuje, wstydzę się tego a jak ktoś mnie się pyta czemu nie pracuje wtedy mowie : " W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
09 gru 2009, 22:17

Re: mopja historia jakich wiele

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 14 gru 2009, 00:14
Przeczytało zapewne wiele osób. Nie ma komentarzy, bo co tu powiedzieć. Sytuacja faktycznie trudna, na pierwszy rzut oka nie do rozwiązania. Ale zapewne tak nie jest. Zawsze jest jakieś wyjście. Na razie to dobrze ,że zrobiłaś ten pierwszy krok i to z siebie wyrzuciłaś. Masz pewnie rację pisząc historia jakich wiele. Na pewno nie jedno z nas ma za sobą podobne ale to dobrze. Zobacz sa ludzie, którzy też sporo przeszli i jakoś pchają ten swój los dalej, rozmawiaj z nami, nie możemy Ci pomóc, ale możemy dać wsparcie, dodać otuchy i pokazać ,że jest nadzieja.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: mopja historia jakich wiele

przez andulka 14 gru 2009, 00:18
Dziekuje za cieple slowa. U mnie jest teraz ten etap, ze sila walki zostala wyparta przez uzalanie sie nad soba. Od jakiegos czasu zrobilam sie przylepa, skarze sie na dziecinstwo, zawsze walczylam, widzialam cel, myslalam, ze bedzie lepiej....a teraz to gdzies zniknelo, nie mam sil umyc glowy, nie zwracam uwagi na balagan, na siebie. Uciekam z zajec bo lek przed tym, ze grupa usyszy, ze kalecze jezyk obcy jest silniejszy. Nie daje rady.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 gru 2009, 22:37

Re: mopja historia jakich wiele

Avatar użytkownika
przez iryss 14 gru 2009, 00:26
Strasznie chciałabym Ci coś powiedzieć najlepiej coś mądrego ale nie jestem tak genialna...Bardzo mi przykro nawet sobie nie wyobrazasz jak bardzo ale Wiola napisała coś bardzo marego "jest nadzieja" nadzieja umiera ostatnia i skoro tu jesteś to szukasz tej nadziei na leprzy dzień..Szukaj jej bo kiedyś się znajdzie a wtedy marzenia i cele powrucą. Walcz o siebie jeśli nie o rodzine to o siebie bo warto!!! jesteś bezcenna jedyna w swoim rodzju i cholernie silna bo choc tak wiele przeszłaś nie poddałaś się. Walcz!!!
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: mopja historia jakich wiele

przez andulka 14 gru 2009, 00:27
tak. Walcz. Tylko, ze jesli wroce do rodzicow to szybko skoncze ze soba bo nie wytrzymam codziennego pijanstwa i bluzg a ojciec wciaz pije :( z nim nie moge byc a bez niego nie dam rady z kasa. I jak mam walczyc?!
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 gru 2009, 22:37

Re: mopja historia jakich wiele

Avatar użytkownika
przez iryss 14 gru 2009, 00:30
ale zarabiasz jakieś pieniądze prawda? moze wynajmiesz coś jakiś pokuj...
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: mopja historia jakich wiele

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 14 gru 2009, 00:52
OJJ
Przepraszam , ale chyba trzeba Tobą wstrząsnąć !! Teraz mówisz tak jakbyś szukała usprawiedliwienia żeby zostać z tym facetem!!!
Dziewczyno uciekaj i nie łudź się ,że to ma sens!! A na problemy z mieszkaniem na pewno można coś zaradzić. Poszukaj pokoju a nie mieszkania , nawet z współlokatorką!!!
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

przez nascar 14 gru 2009, 00:54
anonim25 napisał(a):Niee, ALE nauko jest udowodnione ze ludzie urodzeni w roznych okresach zycia maja jakies wadym doleglowosci itp, wiec musi cos w tym byc ,nie mozna wszytskiego odzucac bo mozna przeoczyc odpowiedzi na pytnaia swoje.


Cześć anonim a skorpiony jakie maja dolegliwości :)
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
21 kwi 2009, 23:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do