Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

przez magdalenabmw 10 gru 2009, 16:56
Też mam taką nadzieję, ale sam pewnie wiesz jak jest trudno jak człowiek czuł, że ma 5 metrów do mety a nagle jedna sekunda zmienia te 5 metrów w 5 kilometrów. Ale postaram sie nie poddać, po raz kolejny. Wierzę w to, ze nerwica jest wyleczalna. Dzięki za wsparcie !
magdalenabmw
Offline

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Deriiii 11 gru 2009, 00:59
witam..
piszę tutaj z nadzieją, że ktoś mnie 'wysłucha' i zrozumie..
powoli nie mogę sobie dać już z tym rady...
opiszę to w takim większym skrócie...
otóż wszystko się zaczęło (chyba?) od tego, że mój były kumpel zaczął kręcić i okłamywać mnie.
niesamowicie mnie to wkurzyło i zresztą moją kumpelę też. a że nietylko my z nim miałyśmy 'na pieńku', tylko jeszcze inne dziewczyny z naszej klasy to po prostu wspólnie go obgadywałyśmy i też dowiadywałyśmy się nowych, super rzeczy, które ponoć mówił kiedyś naszej koleżance.
więc ta nasza złość na niego się pogłębiała. pech chciał, że ta koleżanka prawdopodobnie już wtedy zaczęła z nim pisać na nowo, nie przyznając nam się do tego i podejrzewam, że napisała mu wiele rzeczy, które ja mówiłam na jego temat.
to co mówiła moja kumpela nie, ale to co JA już tak. przynajmniej to są moje podejrzenia. przestaliśmy się odzywać.
w końcu on nagadał jakichś głupot i kłamstw, tym dwóm dziewczynom, chyba z zemsty i mnie z nimi skłócił.
nie rozumiem też tego czemu tak jak mu nie wierzyły w nic na początku, to nagle zaczęły mu ufać, ale to już pozostawię może bez odzewu...
zrobiła się straszna atmosfera, nie do przyjęcia dla mnie. po prostu nie umiem sobie dać rady z takimi sprawami.
najgorsze jest to, że one mu chyba całkowicie ufają, mnie w ogóle (w sumie się nie dziwię, bo naprawdę dużo było tych bajek wszelkiego rodzaju).
do tego co chwilę jakaś nowa sprawa wypływa, co chwile jakaś plota totalnie przekręcona albo wymyślona i sporo historii z dawnych, odległych czasów.
ja już kiedyś im tłumaczyłam, że było między nami różnie, że je obgadywałam ale to było kiedyś. tylko do nich znowu dochodzą informacje, że to się dzieje TERAZ...
i już nawet sama nie wiem czy tylko on coś im gada, ale na pewno ma w tym duuży udział. co chwilę ktoś do mnie o to ma pretensje, a ja już nie wiem jak się bronić, nawet gdy próbuję to to i tak nic nie daje.
mam wrażenie, że wszyscy są przeciwko mnie. moja przyjaciółka powiedzmy, że też się ode mnie odwróciła, chyba też sobie nie dawała już rady z tymi atakami na mnie, a do tego wiele osób miało jej za złe to, że się ze mną kumpluje.
więc teraz nasze kontakty uległy zmniejszeniu. raczej nie ma nic do mnie, ale woli się 'nie wychylać', takie wrażenie odniosłam. mam do niej żal o to, ale nie o tym chciałam tu pisać...
boję się, boję się po prostu pójścia do szkoły, narazie dość długo mnie nie było, chorowałam, wcześniej zaczęłam wagarować, powodem była również ta sprawa.
siedzę w domu, a i tak już zdążyłam doświadczyć nowych pretensji o nowe historyjki, które wyszły...
boję się też, że moja dość zaleczona nerwica wróci. czuję w sobie straszny lęk, niepokój, który nie mam już gdzie mieścić.
nie wiem co mam robić, dla mnie ta sprawa jest jak narazie bez wyjścia, bo one mi po prostu nie wierzą, a cały czas jakieś nowe sprawy wypływają.
a moim zdaniem ja najmniej w tym wszystkim zawiniłam. nie, nie uważam, że jestem święta i na nikogo nigdy złego słowa nie powiedziałam. lecz to było kiedyś, a to, czego one się teraz dowiadują w dużej mierze odbiega od prawdy, albo jest całkowicie wymyślone. popełniłam błąd, że mu kiedykolwiek ufałam, wiem, ale co zrobić. i on też popełnia błąd, że im w 100% ufa, tak samo jak one jemu. mam wrażenie, że się nawzajem nakręcają i dlatego tego się nie da uciąć. rozmawiam o tym z bliskimi, chodzę do psychologa, nietylko z tym problemem. ale i tak nie potrafię sobie z tym dać rady, po prostu nie potrafię. przerasta mnie to. ten 'problem' może się wydawać dla kogoś śmieszny, ale gwarantuję, że nikt nie chciałby być w takiej sytuacji. nie ma kto za bardzo się za mną wstawić, za to oni wszyscy nawzajem się wspierają i śmieją się, obgadują. nie wiem kiedy się to skończy. mam nadzieję, że w końcu on się na nich przekona, albo one na nim, bo jedna i druga strona to są niezłe ziółka.

może ktoś przeczyta te moje wypociny, starałam się za bardzo nie zamotać tego, nie wiem jak to wygląda.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 mar 2008, 22:09

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

przez nascar 11 gru 2009, 02:37
Cześć czytam te Wasze wypowiedzi i powiem tak, każdy z Was ma rację. Niby mamy tylko ataki, powinniśmy się do nich przyzwyczaić odbierać je jako coś rzeczywistego, codziennego. Niestety ja tak nie umiem. Nie mam na szczęście takich problemów i objawów jak anonim. Nie brałem tylu lekarstw. Moim największym i praktycznie jedynym odczuciem jest uczucie że zemdleję, robi mi się przy tym słabo, muszę się czegoś lub kogoś chwycić gdyż czuję, że zraz padnę. Wiem, nie mam na szczęście żadnych objawów typu duszenie, ucisk, kołatania serca itp. Czasami odczuwam drętwienie kończyn ale mimo tych niewielkich objawów i tak nie potrafię sobie z tym dać radę .....
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
21 kwi 2009, 23:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

przez maxyncius 11 gru 2009, 10:01
nascar - sprobuj nastepnym razem kiedy pojawi sie lek ze zaraz zemdlejesz dopuscic go do siebie, nie walczyc z nim, pomysl sobie dobra najwyzej zemdleje i tyle, zachowaj przy tym spokoj(wiem ze to trudne) i jakby nic czekaj co dalej sie bedzie dzialo, tylko nie mozesz byc wtedy przerazony wrecz przeciwnie zachowuj sie tak zeby dac mu do zrozumienia ze wygral, niech robi z Toba co chce a Ty sie tym w ogole nie przjmujesz (masz to gleboko w dupi..:) i nie walczysz z nim ani w zaden sposob nie reagujesz tylko spokojnie czekasz na co faktycznie go stac i co takiego z Toba zrobi, jezeli Ci sie uda zachowac spokoj i go zignorowac to bedziesz milo zaskoczony, bo nie zemdlejesz a lek odpusci szybciej niz myslisz a jak wroci bedzie mocno oslabiony przy kolejnym ataku
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
25 lis 2009, 11:04

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

przez christina122 11 gru 2009, 19:05
Ja też czasami nie daję rady z tymi objawami, np.wczoraj byłam na zakupach i w pewnym momencie tak mi się zaczęło kręcić w głowie, zachwiałam się, gorąco, uciski w głowie, że myślałam, ze juz po mnie, że zemdleję, szybko skończyłam robienie zakupów ... no i tyle.
Potem było jakby ok, tyle, że uciskało mnie w głowie, mrowiło w pewnym punkcie w głowie.
Ale jak już jest dużo ludzi w sklepie to zaczynam się bardzo źle czuć i boję się, że stracę przytomność, albo coś w tym stylu.
Czasami nawet pozytywne myślenie już nie pomaga.

Ale My nerwicowi ludzie musimy się jakoś trzymać.

Kiedyś brałam Zomiren, teraz sporadycznie Persen, Magnefar B6, jak gdzieś wychodze to Zomiren biore koniecznie


Pozdrawiam
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
21 lis 2009, 20:17
Lokalizacja
Warszawa

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

przez nascar 11 gru 2009, 23:58
maxyncius napisał(a):nascar - sprobuj nastepnym razem kiedy pojawi sie lek ze zaraz zemdlejesz dopuscic go do siebie, nie walczyc z nim, pomysl sobie dobra najwyzej zemdleje i tyle, zachowaj przy tym spokoj(wiem ze to trudne) i jakby nic czekaj co dalej sie bedzie dzialo, tylko nie mozesz byc wtedy przerazony wrecz przeciwnie zachowuj sie tak zeby dac mu do zrozumienia ze wygral, niech robi z Toba co chce a Ty sie tym w ogole nie przjmujesz (masz to gleboko w dupi..:) i nie walczysz z nim ani w zaden sposob nie reagujesz tylko spokojnie czekasz na co faktycznie go stac i co takiego z Toba zrobi, jezeli Ci sie uda zachowac spokoj i go zignorowac to bedziesz milo zaskoczony, bo nie zemdlejesz a lek odpusci szybciej niz myslisz a jak wroci bedzie mocno oslabiony przy kolejnym ataku


Dzięki wypróbuję to , przynajmniej się postaram i mam nadzieję, że nie wpadnę w panikę. Podoba mi sie Twój opis, abym dał mu do zrozumienia, że wygrał.
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
21 kwi 2009, 23:07

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 12 gru 2009, 00:05
Niestety , nie takie to proste:(
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

przez nascar 12 gru 2009, 00:28
wiola173 napisał(a):Niestety , nie takie to proste:(


Wiem ale wszystkie metody, które prowadzą do sukcesu są dobre ......
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
21 kwi 2009, 23:07

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

Avatar użytkownika
przez mała26 12 gru 2009, 19:44
Mnie to choróbsko też już zaczyna wkur...nie mogę sobie dać rady,tak bardzo bym chciała wrzucić na luz, wciąż w mojej świadomości jest ,,TO", ciągłe sprawdzanie kontrolowanie,analizowanie dookoła mnie czy to real czy już schizy, wszystko o czym pomyśle jest związane z choroba psychiczną nie potrafię na dłuższą metę przestać myśleć o chorobie, czy tak będzie zawsze?te myśli o chorobie zabierają mi całą radość z życia i całą energię, chciała bym zajść w ciążę ale się boję,biorę leki terapie skończyłam ale nigdy już nie będzie tak jak przed pierwszym epizodem 2 lata temu od tego momentu wszystko się zmieniło.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
28 paź 2009, 19:54
Lokalizacja
ZAGŁĘBIE

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

przez magdalenabmw 12 gru 2009, 19:47
Mała26- u mnie o samo, i z ciążą to samo. A już tyle razy myślałam że to już meta. Zawsze wraca...
magdalenabmw
Offline

Re: Mam dość i to totalnie (Nerwica -depresyjno -lękowa)

Avatar użytkownika
przez mała26 12 gru 2009, 19:51
I z tego co mi wiadomo będzie co jakiś czas wracać :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
28 paź 2009, 19:54
Lokalizacja
ZAGŁĘBIE

Kolejny dziwny objaw... prosze pomozcie!!

przez hamikal 12 gru 2009, 20:03
Witam! Pisalem kilka postow na temat siebie wiec co niektorzy moze juz wiedza co mi jest, lecz od wczoraj doszedl mi dziwny objaw... mianowicie serce bije mi tak jak by to powiedziec bardzo slabo...jak przykladam reke do klatki to prawie go nie czuc w sumie czuje tylko jak bije jak leze na lewym boku i przyloze reke... czy ktos z was mial tak? I czy mysliscie ze to moze byc spowodowane nerwica? Dodam ze w swym zyciu mialem robione ECHO serca i w ostatnich 3 tygodniach 2 razy EKG i wszystko ok... w sumie to dziwne uczucie bo przed tymi dwoma dniami mialem wrecz odwrotnie bo serce bilo wlasnie mocno i szybko a teraz bardzo slabo i sie boje co to moze byc?? Z gory dzieki za odpowiedzi!!
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
18 mar 2009, 11:32

Re: Kolejny dziwny objaw... prosze pomozcie!!

Avatar użytkownika
przez Separatysta 12 gru 2009, 20:15
Na początku mojej nerwicy miałem kłopoty głownie z układem krążenia. Bardzo często ataki ograniczały się do lęku i bardzo szybkiego bicia serca. Jednak zdarzał i nadal zdarza mi się mieć bardzo wolny, prawie niewyczuwalny puls. Z tym, że u mnie te wolne bicie serca przeradza się w takie jakby nierównomierne podwójne uderzenia. Najdłuższy atak tego typu trwał z 10 minut, a gdy robiłem ECHO czy EKG też nic nie wykazywało. Jedynym ratunkiem w takiej sytuacji jest zająć myśli czymś innym choć wiem jak trudno się to nieraz osiąga.
Ostatnio edytowano 12 gru 2009, 20:22 przez Separatysta, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
07 gru 2009, 23:04
Lokalizacja
System Mustafar

Re: Kolejny dziwny objaw... prosze pomozcie!!

przez hamikal 12 gru 2009, 20:19
ja nie mam nierownomiernych uderzen serca... serce bije rowno lecz bardzo slabo bynajmniej tak mi sie wydaje, w kazdym razie nie moge go wyczuc jak przykladam reke do klatki jak np stoje... I tez nie wiem czy moze to nie jest spowodowane spadkiem cisnienia ale nie wiem juz sam co o tym myslec... :(
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
18 mar 2009, 11:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], nefretis i 40 gości

Przeskocz do