Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica spowodowana chorobą

przez Amy Lee 02 gru 2009, 00:17
A masz wyciętą tarczycę?
Ja znałam kogoś, kto był po operacji wycięcia i musiał brać cały czas leki i hormony, a kiedy znudziło mu się je brać, zaczął łapać doły.
Tak więc mogę zgadywać, że twoje zaburzenia mogą mieć podwójną przyczynę:
a) biologiczną - zaburzenia hormonalne związane z tarczycą mogą dawać objawy depresyjno-lękowe.
b) wynikającą z sytuacji - bo raka boimy się jak diabła, przeżyłaś ogromny stres, masz prawo czuć się niepewnie.

Ważne jest, że chcesz iść do przodu i jakoś sobie z tym poradzić :smile:
Amy Lee
Offline

Re: Nerwica spowodowana chorobą

Avatar użytkownika
przez *Monika* 02 gru 2009, 01:31
pindzix126

W wieku 22 lat dokladnie dzien po Sylwestrze złapałam sie przypadkowo za szyje i wyczulam wielka kulę- guza, od tej chwili zaczal sie koszmar. Robilam badanai-to byl guz tarczycy, wielki, endokrynolog na cito wyslala mnie na operacje.
W wieku 2,5 roku miałam nowotwora zlosliwego, wiec mozesz sobie wyobrazic co myslalam dowiadujac sie o guzu tarczycy.......
PO operacji jak przyszly wyniki, okazalo się ,ze to lagodny guz....zaczelam miec ataki leku, nie wierzylam,ze badania sa dokladne, wbijalam sobie do glowy,ze to rak, co drugi dzien przyjezdzalo do domu pogotowie, zastrzyk na uspokojenie i spanie. Z dnia na dzien bylo coraz gorzej. Bralam leki chodzilam na terapie indywidualna i grupowa. Przeszlo, nawet nie wiem kiedy. Teraz mam 35 lat, w lutym mialam kolejna operacje tarczycy, zrobil mi sie pod zuchwa guz-odszczep tarczycy, tez lagodny.W kwietniu kolejny zabieg-ale na cos innego. Po Nowym Roku będę miala kolejną ...trzeciąoperacjętarczycy, od lutego znów mam guzy i podejrzenie tarczycy zamostkowej. Wiec widzisz.........wierze,ze jest Ci zle, ciezko, przerabialam to wszystko 13 lat temu i teraz znow od sierpnia. Chodze prywatnie dwa razy w tygodniu na terapie psychodynamiczna i do psychiatry, aby wspomoc sie lekami.
Nie martw sie, przemysl psychoterapie, naprawde pomaga.

MOzesz do mnie napisac na priv.
Pozdrawiam.
Monika.

[Dodane po edycji:]

Rak tarczycy jest do wyleczenia w 100%, a to co przezywasz....to ciagla obawa o zdrowie, znam to z autopsji. Widzisz...niby wyciagnelam wnioski z terapii sprzed 13 lat, ale teraz do tych wszystkich chorob dolaczyly i sprawy osobiste................ech...duzo tego. Dlatego chodze ta terapie. Mam zespol depresyjno-lekowy, moja terapeutka stwierdzila,ze to zalamanie nerwowe.
W koncu musi sie to skonczyc nie?
Ja w to wierze. I Tobie tez tego zycze.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Nerwica spowodowana chorobą

przez pindzix126 02 gru 2009, 13:55
Dziekuje wszystki na wsparciu sa jeszcze takie dobre i pełne ciepła osoby jak Wy. Chciałam dodac ze usuneli mi cała tarczyce i wezły chlonne po lewej stronie ale wezły chłonne nie zawierały komórek rakowych. Był to rak złosliwy brodawkowaty.teraz ciagle biore eutyrox 126. Moze tak warjuje bo od maja nie byłam na kontroli bo lekarz mi taka przerwe wyznaczył. Teraz jade do niego 10 grudnia i napisze czy wszystko ok. Najspokojniejsza bede kiedy przejde 2 radioterapie bo wtedy sprawdzą czy jestem czysta...która mam miec 27 stycznia 2010. POZDRAWIAM WSZYSTKICH SERDECZNIE I JESZCZE RAZ DZIEKUJE!!!

[Dodane po edycji:]

Mam jeszcze pytanie do Moniki, ale Tobie to nie wycieli tarczycy??? Bo mo wycieli wszystko i po lewej stronie miałam ogromny guz to dlatego wycieli mi wezły chłonne szyi w razie wu. A radioterapie miałam dlatego zeby zniszczyc resztki tarczycy które nie mogli wyciac i zniszczyc komórki rakowe gdyby zostały. Najgorsze jest to ze te objawy nerwicy te zle samopoczucie dusznosci w klatce piersiowej itd to boje sie ze cos sie dzieje i ze cos przeocze
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
01 gru 2009, 22:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica spowodowana chorobą

Avatar użytkownika
przez *Monika* 02 gru 2009, 15:55
pindzix126


16.12. jadę na rezonans do Cieszyna bo mam podejrzenie zamostkowej tarczycy.
Moja tarczyca produkuje caly czas guzki, guzy.
Zobaczę kiedy sie zdecyduję na operację , narazie nie chcę bo w tym roku mialam za dużo narkoz, znieczuleń. Muszę dojść do siebie, do równowagi psychicznej. Wiem,ze to ważne, nie mogę tego zaniechać.
Wiesz mam znajomą, która jest po usunięciu całej tarczycy. Teraz niedawno urodzila dziecko, leki bierze cały czas, miala naswietlania, ale już jest ok. Mowiła mi,że przez te hormony, które bierze czuje się raz źle, raz lepiej, ale nie czuje się jużtaka żywotna. Ma 37 lat.
Będzie dobrze, musisz tylko dokładnie i tak jak lekarz nakazuje robic badania, sprawdzać poziom hormonów, można to uregulować wszystko. Teraz są rózne metody. Ona np. co jakiś czas jexdzi na naświetlania,zeby dostarczyc organizmowi jodu. NIe martw się. Masz takie dolegliwości bo hormony szaleją u Ciebie, a przecież mówi się o regulacji nerwowo-hormonalnej. Więc układ nerwowy ściśle związany jest z hormonalnym. Zobaczysz,ze to wszystko sie ustabilizuje. Porozmawiaj szczerze z lekarzem endokrynologiem na ten temat.
Pozdrawiam.
Monika
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Nerwica spowodowana chorobą

przez pindzix126 02 gru 2009, 18:03
Dziekuje Ci Monika za wsparcie. Jutro ide do endokrynologa tu u siebie ( Ww Gorzowie Wlkp.) zobaczymy co powie jak juz bede cos wiedziała to dam znac.
Tobie tez zycze duzo zdrówka i zeby ten cały koszmar sie skonczył

[Dodane po edycji:]

Witam serdecznie.....Dzisiaj byłam u pani endokrynolog, zrobiła mi usg i jest wszystko w porzodku, przyjeła mnie bardzo cieplo i odpowiedziała na moje wszytkie pytania. Powiedziała ze najlepiej by mi zrobił wypad do senatorium. Oprócz tego dostałam dzisiaj prace . Powinnam sie cieszyc ale siedze teraz przed komputerem i chce mi sie płakac Cała sie trzese boli mnie brzuch i sie boje nie wiadomo czego..:(((( zwarjuje
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
01 gru 2009, 22:44

Dziwny przypadek

przez Forsi123 03 gru 2009, 12:31
Witam
Na poczatku chciałbym przedstawic krotko swoja historie
Wszystko zaczeło sie po sylwestrze 2007/2008 wrociłem do domu po imprezie moco zakrapianej alkoholem obudziłem sie i zdawało mi sie ze nie czuje własnych nog (teraz wiem ze mogł to byc jakies sen lub paraliz senny)wpadłęm w taka panike ze serce zaczeło walic mi jak młotem siedziałem na fotelu i nie wiedzac co sie zemna dzieje zaczałem juz nawet sie modlic myslac ze to juz koniec. Cały drazałem pociły mi sie dłonie a serce waliło chyba 3 razy szybciej niz normalnie. po jakiejs godzinie byłem juz tym tak wymeczony ze polozyłem sie na łozku ale bałem strasnie bałem sie zasnac poniewaz bałem sie ze to powroci. Pozniej za normalnego dnia czułem sie normalnie ale jesli wypiłem jakis alkohol na ktorejs z imprez te napady powracały.Postanowiłem wiec iz przestane spozywac alkohol. po pewny jednak czasie zaczeło mi sie to dziac nawet w normalne dni.... przespieszony puls pocace sie dłonie i te mysli co jest po smierci czy ja umre? co sie ze mna dzieje? czy jestem z tym sam ... napewno jestem sam nikt tak nei ma nie poradze sobie z tym . Natłok najgorszych z najgorszych mysli... Czasami wydawało m isie ze jestem jakby w matrixie ze to wszystko naprawde sie nei dzieje ze skad mam byc 100 pewien ze ja to ja x_X wkrecały mi sie rozne mysli. Zazwyczaj wtedy siedziałem i nie wiedziałe mco sie dzieje kiedys w srodku nocy tak mnei dopadło ze moj ojciec zadzwonił na pogotowie bo całym mna telepało pogotowie przyjechało zabrało mnei zrobili mi EKG doktorka powiedziałą mi ze jestem zdrowy ze wszystko ok i zebym nie spozywał duzo soli pił magnez i ograniczył palenie papierosow.. troche mnie to podbudowało :) poznie nastały dziwne dni siedziałęm w domu całymi dniami czytałem roze fora starajac sie znajsc kogos z przypadłosciami podobnymi do moich jak strach przed jazda autobusem etc. znalazłem to forum poczytałem troche i zrobilo mi sie lepiej gdyz uswiadomiłem sobei ze sa podobne przypadki i nei zwariowałem. posłuchałem rad ktore wyszytałe mudałe msie do psychologa jezdziłem tam kilka miesiecy opowiadajac mu o moim zyciu i o tym jak sobie radze z tymi napadami. Psycholog stwierdził ze jestem sliny psychicznei i nie przepisał mi zadnych lekow gdyz dobrze sobei z tym radze. Bywały lepsze i gorsze dni gdy byłem zajety nie myslałem tyle o tym wszystkim ale gdy przychodził czas wolny koszmar powracał... teraz gdzy tak siedze i pisze to wszystko rozmyslam tez o tym ze człowiek jest nicoscia ze moj zyci nic nie znaczy ze gdy umre nic po mnie nie zostanie ze nicnie ma sensu na tym swiecie i oczywiscie co jest po smierci... Moje napady juz nie sa tak silne jak kiedys gdyz wczesniej na powaznie rozwazałem nawet popełnienie samobojstwa. Teraz tez mma taki mysli cały czas lez mniej teraz mniej sie boje ze naprawde to zrobie.. Mysle ze jak na pierwszy post i tak za duzo sie rozpisałem wiec pozniej jeszcze moze cos dopisze w rozmowie z wami :) Pozdrawiam wszystkich i chociaz nadzieja jest matka głupich to nie traccie jej bo to jest najgorsze :)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
30 mar 2009, 14:32

Re: Dziwny przypadek

Avatar użytkownika
przez *Monika* 03 gru 2009, 13:37
Forsi123

I co teraz robisz?
Masz jeszcze objawy zaburzen nerwicowych , depresyjnych? Co powiedział psychiatra? Chodzisz na terapie dalej? Od kiedy chodzilsz i czy pomaga?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Dziwny przypadek

przez Forsi123 03 gru 2009, 17:37
Witaj Moniko
Staram sie zyc z dnia na dzien i byc ciagle zajety czyms zeby nie myslec.... jest to ciezkie do osiagniecia. Ciagle wydaje mi sie ze nie potrafie juz cieszyc sie zyciem .... jak juz obiore sobie jakis cel to daze do tego 2 dni a pozniej przychodzi juz niechec i znow wszytko od poczatku.Do psychiatry nie chodziłem psycholog powiedział m ize to wszystko co teraz sie dzieje to sprawa tego ze bardzo przezyłęm rozwod moich rodzicow ze to przez traumy ktore przeszedłem w dziecinstwie i tak teraz moj organizm odregowuje ... JAk na dzien dzisiejszy nei chodze jzu do psychologa i jakis okres był w miare szczesliwy w moim zyciu wiadomo czasami napady wracały ale szybko z nich wychodziłęm teraz jednak rozmyslam juz o tym zeby znow zaczac chodzic do psychologo i poprosic go o jakies tabletki na uspokojenie bo czuje ze zaczyna sie znow coraz gorzej robic x_X
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
30 mar 2009, 14:32

Re: Dziwny przypadek

Avatar użytkownika
przez just fine 03 gru 2009, 17:56
hej :)
moja historia wygląda podobnie. jedyna różnica - nie miałam paraliżu. zaczęło się w lipcu tego roku, też po imprezie zakrapianej różnymi rzeczami... ;) nie tylko alkoholem ;P wizyta pogotowia, przeszło i chwila spokoju. później złapało mnie na "trzeźwo". skończyło się tym, że pogotowie zabrało mnie do szpitala.

od dwóch miesięcy biorę paroksetynę i afobam. na razie jest ok, ale bez leków bym sobie nie poradziła... zbyt dużo złych myśli, strachu i te ataki... jeszcze teraz potrafię się tak wkręcić, że czuję to mrowienie na twarzy, zawroty głowy i uczucie nierealności. jakby zaraz miało zgasnąć słońce.

psychiatra odradził mi psychoanalizę. powiedział, że wszystko mam w miarę poukładane i czasem się tak zdarza...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
17 paź 2009, 17:30
Lokalizacja
wawa

Re: Dziwny przypadek

przez Forsi123 03 gru 2009, 18:46
Witam Cie Just fine
fajnie jest porozmawiac z ludzmi ktorzy to rozumieja naprawde a nie słuchaja a mysla sobie swoje :) ja juz przestałem o tym rozmawiac ze znajomymi bo to nie ma sensu:) ciesze sie ze nie jestem z tym sam :) mnie psycholog powiedział ze nie da mi narazie lekow i ze ta opcjie zostawimy na chwile w ktorym powiem mu ze juz naprawde sobie nei radze :) mnie jak napadały takie mega straszne ataki nierealnosci samotnosci i strachu przed smiercia to naprzykład radziłem sobie z tym w ten sposob ze czytałem duzo o smierci klinicznej o tym ze nie jestesmy wytworem przypadku i starałem sobie wpoic ze po smierci cos istnieje jak juz tak sie naczytałem i wmowiłęm sobie ze nie bez powodu sie to stało ze zachorowałem moze miało mnei to zmienic moze przez to popełnie mniej błedow w zyciu bo bede na innych teraz patrzał innym okiem to podnosiło mnei to na duchu teraz bardzo zadko mam napady takie gwałtowne w sensie ze az drze ze strachu i poce sie cały na trzezwo :P a z alkoholem uwazam gnebi mnei tylko to ze jak patrze teraz na ten rok to wszystko jest takie szare mimo ze duzo sie działo a rozdziały przed moja choroba wydawały sie kolorowe i beztroskie ...:(
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
30 mar 2009, 14:32

Re: Dziwny przypadek

Avatar użytkownika
przez just fine 03 gru 2009, 19:53
no właśnie... wiem, że to głupie i nie powinnam tak robić - w końcu się leczę - ale zdarza mi się poimprezować. kończy się to wzmożonym poczuciem strachu i lęku przed atakiem, jestem rozdygotana, zlękniona, mam wrażenie, że moja kuracja jakby "resetuje się" itp. ale czuję się za młoda, żeby dać się zamknąć w skorupie choroby i psychotropów i wyrzec wszystkiego, co mi sprawia przyjemność... oczywiście, że można się bawić bez alkoholu i innych używek, ale .... ale... ale. trochę to, jak balansowanie na linie, z której nie wiadomo, na co się spadnie, ale nic to. zdarza mi się - jak napisałam. niezbyt często ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
17 paź 2009, 17:30
Lokalizacja
wawa

Re: Dziwny przypadek

Avatar użytkownika
przez carlos 03 gru 2009, 20:45
Forsi z przykrością to mówie, ale witaj w gronie ludzi z zaburzeniami nerwicowymi.
Znajomi, którzy nie przeżyli nawet jednego epizodu z prawdziwymi lękami czy też jakimiś subiektywnymi zmianami percepcji rzeczwistości, myślami i innymi objawami "z nikąd", raczej mogą mieć problemy ze zrozumieniem Ciebie.
Psycholog owszem może, ale wypisywać Ci leki? Leki wypisuje lekarz psychiatra, nie psycholog.
Możesz równie dobrze pomyśleć o psychoterapii indywidualnej lub grupowej. Psychoterapeuta jest bardziej przygotowany do walki z zaburzeniami.:)
Aczkolwiek korzystaj póki z wizyt u psychologa, jeśli Ci one pomagają, to jak najbardziej.
Ja choruje już z półtora roku. Moja walka wciąż trwa, czasami jest bardzo źle, czasami dobrze, ale chyba jest już lepiej niż na początku.
To są akurat podziały indywidualne, jeżeli chodzi o powrót do zdrowia. Jeden zdrowieje szybciej, drugi wolniej.
Ja Ci życzę, abyś pokonał wszystkie swoje lęki i myśli jak prędko tylko się da!
Nie łam się i wracaj jak najszybciej do równowagi psychicznej. ;)
Pamiętaj, nie jesteś sam ze swoim problemem. Zawsze gdybyś sobie nie dawał rady, napisz tu, ktoś na pewno pomoże!

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Dziwny przypadek

przez Forsi123 04 gru 2009, 12:31
Just fine
Doskonale cie rozumiem i wiem co czujesz mimo ze ja nie biore lekow ale umiem sie postawic w twojej sytuacji bo ja na kacu przez kilka godzin czuje sie jakby nie soba i wtedy sa najwieksze lęki u mnie ..Ja tez jestem młody bo w lultym bede miał dopiero 21 lat mimo to czuje ze moje najlepsze lata zycia juz mineły i obawiam sie ze nigdy nei wroca przez te Leki i to co mnie spotkało:(:( Wiadomo imprezuje tez czasami ale zawsze staram sie byc kierowca albo zrobic cos zeby jednak nie pic.
Carlos
Mnie tez sie wydaje ze psycholog nie moze wypisac lekow a jednak moja Pani psycholog powiedziałą mi ze nie wypisze mi narazie zadnych lekow bo dobrze sobie radze bez nich.Co lepsze pani psychologo powiedziałą mi ze narazie nei widzi potrzeby spotykania sie i zebym przyszedł jak sobie wszystko poukładam tzn, zaczne chodzic do pracy etc. Dlatego zastanawiam sie czy to był dobry psycholog;/ Co do obajaw nerwicy lękowej napady przebiegaja teraz u mnie delikatniej gdyz na poczatku gdy to mi sie działo to strasznie sie bałem ze to serce ze cos złego sie dzieje z moim organizmem a teraz gdy zrozumiałem mechanizm tego wiem ze nic mi sie nei stanie i potrafie w pewnym sensie to kontrolowac wiadomo nei zawsze sie udaje ale daje rade.Teraz jestem bardzo zaniepokojony innymi objawami budze sie rana naprzykład tak jak dzisiaj i nie chce wstawac w ogole chce spac jeszcze bo wtedy nie mysle wszystko wydaje mi sie dziwne takie bezsensowne , zadnych celow nie moge sobie obrac , nic mnie nie cieszy zadko kiedy, i wszystko jest takie szare obawiam sie ze moge dodatkowo miec jakas depresje... co o tym myslicie??
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
30 mar 2009, 14:32

Re: Dziwny przypadek

Avatar użytkownika
przez just fine 04 gru 2009, 12:44
myślę, że tak... zwłaszcza, że pora jesienna temu sprzyja. u mnie podobnie. nie mogę w nocy zasnąć... oglądam do późna tv, a wstaję minimum o 10 ;) i to z oporami... nie mam siły pracować (pracuję w domu), sprzątać, gotować, nic!!!!!!!!!!! nawet spotykać ze znajomymi mi się nie che. myślę, że to jakiś rodzaj depresji.... co dość dziwne, bo w końcu jestem na antydepresantach :P

a co do zaniepokojenia.... najpierw też myślałam, że umieram. tego się bałam - jestem śmiertelnie chora na serce lub nadciśnienie albo coś jeszcze innego. gdy dowiedziałam się o nerwicy - trochę się polepszyło... tylko po to, żebym za jakiś czas zaczęła się bać czegoś innego. np boję się, że się będę bać. czuję strach przed lękiem i atakiem paniki... zawsze człowiek coś sobie znajdzie, żeby się pomartwić, co nie? :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
17 paź 2009, 17:30
Lokalizacja
wawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 21 gości

Przeskocz do