Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

nie wyrabiam czasami !!!!

przez felipemelo 23 lis 2009, 01:21
witam wszystkich !!!
Jestem nowy na forum. Mam 22 lata. Zdecydowalem sie napisac bo juz czasami nie wiem co jest i strasznie mnie to denerwuje. Poprostu boje sie ze zaraz umre ze cos mi sie stanie ze teraz jestem a za chwile mnie nie bedzie choc nie chce umierac !!! panikuje odrazu jak mnie cos boli przed oczami mam najgorsze scenariusze. Jestem osoba palaca a i wypic piwko tez lubie. I jak lapie mnie atak to nakrecam sie myslac ze mam zawal ze to przez fajki i takie tam wmawiam sobie choroby !!! Nawet teraz mam jakies dziwne leki ze zaraz serce przestanie mi bic:( Boje sie przebywac gdzies dalej od domu nie moge oddychac dusi mnie stresuje sie odrazu w miejscach gdzie jest duzo ludzi ze zaraz padne. bylem u lekarza nawet robilem ekg serducho mam ok . Panicznie boje sie umrzec i ze cos mi sie stanie !!! juz czasami to mnie przerasta !!!! Nie wiem co mi jest ! Czuje sie dobrz i tu nagle brak tchu rece mi dretwieja i probuje odrazu do domu uciekac jak jestem w pracy np. Jest ok nic mnie nie boli a tu zonk zaraz popadam w panike nie wiem jak sobie poradzic . Mowie sobie chlopie to nerwica a zaraz nastepna mysl a jak jednak nie jezeli naprawde cos mi jest:(!!!!!!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 lis 2009, 00:52

Re: nie wyrabiam czasami !!!!

Avatar użytkownika
przez agusiaww 23 lis 2009, 09:03
Masz typowe objawy nerwicowe, idz do lekarza psychiatry.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: nie wyrabiam czasami !!!!

przez Joaśka 23 lis 2009, 12:38
A fajki swoją drogą też mógłbyś rzucić, bo tak naprawdę nasilają ataki lęku i nerwicę.
Joaśka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez juliette 24 lis 2009, 17:00
witam,
jestem na forum nowa
otóż mój problem polega na tym iż pocę się,mój organizm nauczył się tak paskudnie reagować na najmniejszy stres i emocje
doszło do tego,że odczuwam ogromny dyskomfort związany z wyjściem z domu,gdyż wiem,że zaraz po wyjściu zacznę się mimowolnie pocić
towarzyszy mi lęk przed nieświeżym zapachem mojego ciała i w związku z tym przed bliskimi kontaktami z ludźmi
nie pomógł mi lekarz internista ani dermatolog
podejrzewam,że musi byc to jakaś odmiana nerwicy wegetatywnej
umówiłam się na moją pierszą wizytę u psychiatry gdyż problem uniemozliwia mi proces normalnego funkcjonowania
napisałam w ogromnym skrócie o moim frustrującym i często wstydliwym problemie
mam pytanie czy ktoś spotkał się z podobnym problemem,jesli tak to czy znalazł pomoc???
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 lis 2009, 16:43

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez takajatam 25 lis 2009, 03:23
Z góry przepraszam, będzie długo i męcząco:
Mam 26 lat. Czasem przypominam sobie stare czasy i nie mogę uwierzyć, jak bardzo zmieniło się moje życie. Byłam bardzo aktywna: szkoła, potem studia, dodatkowe zajęcia - nie były dla mnie problemem, wręcz je uwielbiałam. Angażowałam się w wolontariat, imprezowałam po kilka nocy w tygodniu, biegałam na koncerty, zjeździłam z ówczesnym chłopakiem/dziś narzeczonym całą Polskę i pół Europy na stopa...heh
I nagle wszystko się skończyło, może nie nagle, ale że tak powiem: wkroczyłam na równię pochyłą. Dodam, że kiedyś nie myślałam o "tym, co się może stać", nie skupiałam na zdrowiu i samopoczuciu...po prostu żyłam pełnią życia. Nawet kiedy zdarzyło mi się zemdleć w kościele, nie przejęłam się i tego samego dnia wieczorem potrafiłam wyjechać ze znajomymi na biwak. W sumie nie wiem co było punktem zwrotnym Ale chyba to, jak pewnego dnia źle się poczułam na uczelni. Siedziałam jakby nigdy nic na wykładzie i nagle poczułam jakbym zaraz miała zemdleć. W panice pobiegłam do łazienki i kranu z zimną wodą - nic się nie stało, ale po powrocie do domu czułam dziwny lęk. Przypomniałam sobie różne sytuacje z przeszłości: typu wspomniane omdlenie (kilka ładnych lat wcześniej heh), nagłe niezwykle strresujące dostanie mocnego okresu, jakieś tak kłucia serca kiedyś - ogólnie wszelkie niemiłe sytucje quasizdrowotne jakie mi się kiedykolwiek przydarzyły. I nagle zaczęłam je demonizować oraz nabrałam pewności, że się powtórzą albo że nadejdą o wiele gorsze problemy...
Od tego czasu zaczęłam śmiesznie skupiać się na własnym samopoczuciu i zauważyłam takie np objawy: podwyższone tętno, kłucia w głowie, kłucia serca, nudności, nagłe uczucia gorąca lub chłodu, dławienie w gardle...ogólnie masę objawów o jakich pełno na tym forum. Nie wiem czy wcześniej ich nie miałam czy po prostu nie zwracałam uwagi. W każdym razie doprowadziłam się do stanu, kiedy pojedyncze, obiektywnie delikatne zakłucie serca powodowało myślenie, że to początek drogi ku śmierci albo co najmniej utracie przytomności. W międzyczasie doszły komplikacje z miesiączkami, stały się nieregularne i bardziej obfite: zaczęłam się maksymalnie stresować, że "zaleje mnie krew w miejscu publicznym i wszyscy zobaczą" itp. Później doszedł lęk przed porażką (w wielorakim rozumieniu), kompromitacją w miejscu publicznym (też na wielu płaszczyznach). Zaczęłam myśleć, że tak naprawdę nikt (poza moim facetem) mnie nie lubi, że ludzie się ze mnie śmieją kiedy mnie nie ma, że tak naprawdę nie umiem nic i nie mam szans by po latach spojrzeć na swoje życie i powiedzieć że było szczęśliwe i pożyteczne. Oczywiści wszystko to nie pojawiło się z dnia na dzień, ale obecnie sytuacja wygląda następująco:
1. miewam często wszelkie somatyczne objawy nerwicowe,
2. nawet jak nie miewam, włącza mi się myślenie, że zaraz się pojawią - i oczywiście pojawiają się (nie umiem nad tym myśleniem zapanować)
3. wydaje mi się, że ludzie mnie nie lubią, przez co w sumie w myśl zasady "Jak kuba Bogu.." przestałam lubić ludzi i staram się ograniczać kontakty interpersonalne do minimum
4. problemem jest dla mnie wyjście do sklepu, kościoła, kina..w jakiekolwiek miejsce publiczne - zupełnie zmieniłam życie, stałam się totalnym odludkiem
5. nie umiem cieszyć się życiem bo ciągle gdzieś mam ten strach, że coś się złego stanie mi lub bliskim. Kiedy łapię się na tym, że jest ok, od razu jeszcze bardziej boję się nagłej zmiany na gorsze,
6. przypisuję sobie każdą prawie chorobę o jakiej słyszę - ale panicznie boję się też lekarzy i "wyroku" (wiem jak śmieszne to brzmi) przez co unikam nawet głupiego badania krwi,
...
i jeszcze parę podpunktów, które teraz nawet nie przychodzą mi do głowy, ale przypomną się jak skończę pisać :)
Cała męczarnia trwa już jakieś 4 lata i jest coraz gorzej. Studia cudem udało mi się skończyć (nawet z 5 na dyplomie) – ale jechałam już chyba na opinii wypracowanej sobie wcześniej. Rzuciłam wolontariat i dobrą pracę, jaką dostałam po studiach, bo nie radziłam sobie z napadami lęku. Relacje przyjacielskie zeszły do poziomu luźnych lub zamrożonych – ile można wykręcać się od spotkań nie tłumacząc szczerze o co chodzi…Doskonale rozumiem swoją śmieszność i żałosność, dlatego starałam się zawsze jakoś lawirować, byle tylko nikt nie dowiedział się, że mam tak wstydliwą przypadłość. Wolałam wyjść na chama, niż powiedzieć koleżance, że nie przyjadę, bo na myśl o wyjściu z nią na zakupy dostaję palpitacji serca.
Przestałam prowadzić aktywne życie, biegać na siłownię i zdrowo jeść (jak tu się wybrać na bazarek warzywny jak serce szaleje) – przez powyższe roztyłam się i objawy są oczywiście mocniejsze.
Zdaje sobie sprawę, że wybrałam złą drogę: zamiast walczyć jak było o niebo łatwiej, zaczęłam iść na łatwiznę i olewać to czego zrobić nie muszę..a do listy „nie muszę” dodawałam nawet rzeczy jakie nie powinny się na niej znaleźć.
Bogu dzięki mam ogromne wsparcie w narzeczonym (w sumie jedyna stała w moim życiu i wiem, że to ta najważniejsza), jemu mogę powiedzieć o wszystkim, budzić go w nocy z prośbami żeby sprawdzał mi tętno itp. Ale ile tak można, czuje, że marnuje mu życie, nie w takiej dziewczynie się zakochał…
W tej chwili sytuacja wygląda tak, że jest ze mną coraz gorzej. Wynajmujemy mieszkanie, ale praktycznie jestem na utrzymaniu faceta bo obecnie nie pracuje. Boję się życia najogólniej mówiąc i nienawidzę tego stanu rzeczy. Mam strasznego doła, że lekkomyślnie rzuciłam pracę – teraz nie mam szans na równie dobrą, a myśl, że miałabym ze swoim lękiem pracować w jakimś markecie chwilowo (o ile łaskawie mnie przyjmą) dobija mnie. Boję się, że nie mam nawet 30stki a już zmarnowałam życie i nawet nie zauważyłam jak i kiedy.
Już naprawdę nie wiem jak wrócić do dawnej siebie i jakoś powoli odbudować życie. Wiem tylko, że bardzo chcę i czasem jeszcze czuję, że mam potencjał…
Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca..od samego wypłakania się jakoś lżej chociaż na chwilę.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
25 lis 2009, 03:09

jak przytyc z ta cholerna nerwica :(

Avatar użytkownika
przez never1337 25 lis 2009, 12:46
witam, mam nerwica zoladka i nerwice lekowa od kilku lat i ubolewam nad waga, przez to schudlem juz kilka kg,a przytyc jest wrecz niemozliwe. jestem dosc wysoki a waze mniej od wszystkich moich rownesnikow ktorzy sa duzo nizsi :P mam 20 lat. nerwica odbiera mi apetyt, a jak zbyt duzo sie najem to wiadomo jak to sie konczy przez moj zoladek... chodzilem tez na silownie dluzszy okres czasu ale malo co to dalo. dodam,ze iz jakies odzywki na mase i tego typu rzeczy nie wchodza w gre. i jak tu przytyc w takim stanie ;(?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
19 lut 2009, 13:25
Lokalizacja
Kraków

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez 1507 25 lis 2009, 13:34
takajatam, życia nie zmarnowałaś jeszcze czas coś z tym zrobic, to co ci sie przytrafiło to prawdopodobnie lęki troche takie agorafobiczne, sprawa moim zdaniem do wyleczenia, mnie się to akurat udało pokonać. Pozdrawiam
1507
Offline

Re: jak przytyc z ta cholerna nerwica :(

Avatar użytkownika
przez agusiaww 25 lis 2009, 14:57
Widzisz ja tez na poczatku wazylam 45 kg, teraz po pol roku brania lekow przytylam 2 kg :) co jest dla mnie pocieszajace bo wygladalam jak anorektyczka. Po pierwsze jedz regularnie, zmuszaj sie do jedzenia, jedz duzo ale malych posilkow w ciagu dnia. Ja jem 5-6 posilkow ale to np na sniadanie jajecznica, pozniej na drugie sniadanie kanapke, pozniej obiad np kotlet z makaronem, nastepnie deserek jakis owoc/owoce, plus cos slodkiego i na kolacje zupe mleczna. Tak jedzac przytylam 2 kg :) takze jest to medoda bardzo dobra, ja tez ogolnie mam wrazliwy zoladek ale po takim jedzeniu nic mi sie nie dzieje.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: jak przytyc z ta cholerna nerwica :(

przez magdalenabmw 25 lis 2009, 15:11
Hmm dziwne.. ja jedząc rzadko ale często chudnę lub trzymam wagę. Za to jak byłam u teściowej kilka miesięcy i jadłam trzy posiłki dziennie ale wielkie to przytyłam 4kg w trzy miesiące a nie mam tendencji do tycia.
A dlaczego odżywki nie wchodzą w grę? To przecież nie są sterydy.
magdalenabmw
Offline

Re: jak przytyc z ta cholerna nerwica :(

Avatar użytkownika
przez never1337 25 lis 2009, 15:23
odzywki daja efekt tymczasowy a pozniej wszystko spada... poza tym duzo kosztuja i ciezko dobrac odpowiednie, wiekszosc to chemiczny syf, watpie ze moj zoladek by cos takiego zaakceptowal.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
19 lut 2009, 13:25
Lokalizacja
Kraków

Re: jak przytyc z ta cholerna nerwica :(

przez magdalenabmw 25 lis 2009, 15:59
Wiesz co, moj chłopak przerabiał ten temat. Też ma wrażliwy żołądek ale wkońcu znalazł jakieś odpowiednie w formie koktajlu mlecznego, jak chcesz to na pw mogę Ci nazwę podać. One same nic nie dadzą, ale pisałeś że ćwiczyłeś trochę na siłowni -super. Odżywka połączona z ćwiczeniami i dietą (dużo ryb) da rezultaty.
magdalenabmw
Offline

Re: nie wyrabiam czasami !!!!

Avatar użytkownika
przez slitzikin 25 lis 2009, 18:08
I mniej lub wcale nie pić alkoholu. Ja "też lubię piwko wypić" i czuję jak to na mnie beznadziejnie wpływa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Kn24 25 lis 2009, 19:53
mam niestety podobnie...a najgorsze jest to ze czlowiekowi sie wydaje ze juz nigdy z tego nie wyjdzie, smuci tez fakt ze nie ma sie na nic ochoty. Cos co kiedys mnie cieszylo juz teraz nie sprawia mi zadnej radosci i boje sie ze to nigdy nie minie a nie chce byc takim totalnie nieczulym glazem ...
Nie ważne, ile razy się upadnie.
Ważne jest, ile razy się podniesiemy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
09 lis 2009, 16:32

Re: mam nerwice natrectw oraz nerwice lenku

przez harnas 26 lis 2009, 08:59
czesc wiesław napisze szczeze mysle ze jestes psychiatra albo przezyłes to co ja..:-)ja obecnie jestem na tym etapie ze te rady sa bardzo bardzo potrzebne i mysle ze sam lekarz mi tego tak nie sprecyzował jak ty.(chociaz nie jest tani)a ja zwykły młody robol)hehe teraz czuje sie no prawie normalnie a te lenki jeszcze sa ale nie wiem jak duze bo musze ci napisac ze nie jestem w stanie tego opisac...mysle ze nie boje sie niczego az tak mocno ale te natrectwa moga kona obalic ...wiesz sa ochydne wkrecaja sie nie swiadomie kiedy sie totalnie wyluzuje mysle oczym innym prubuje stworzyc sobie jakas przyszłosc w głowie to one mie sie wkrecaja .nie wiem jak ten etap bedzie wygladał dalej ale uwierz robie wszystko aby było dobrze.sport,joga,zioła,nie pije,a z 12 lat piłem piweczka i troche narkotykow...zdrowe odrzywianie .......Tak szczeze dziekuje za dobre rady i zycze powodzenia dla ciebie dobry kolego..
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
05 paź 2009, 08:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 32 gości

Przeskocz do