Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez milkeaa 09 paź 2009, 13:32
zastanawia mnie jedna rzecz jak to u was było- najpierw pojawił się lęk a potem skurcz czy inaczej? :?: . Ja jedyny lęk jaki posiadam to zejście ze schodów które nie posiadają poręczy, albo to przejście na pasach ale w ogóle nie łączy mi się to z łykaniem. Tych problemów z połykaniem nie odbieram jako lęku, nie kołacze mi serce nie drżą ręce a skurcz po prostu jest w momencie pojawienia się płynu w buzi czy jedzenia to jest nagle :(
Kasia Mi zaraz poczytam :) jak udało Ci się wyjść? ja skusiłam się na hipnozę i nic :(

pozdrawiam
A.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
07 paź 2009, 16:25
Lokalizacja
Katowice

Re: (Nerwica lękowa) Co dalej?

Avatar użytkownika
przez linka 09 paź 2009, 13:51
W sensie tiki nerwowe, czy trzęsąca się głowa - ciężko powiedzieć, że wiemy bo ja w życiu nie miałam z tym problemu.
Najpierw w takich przypadkach idzie się do lekarza ogólnego, badania krwa, hormonó itd, w związku z tym, że to tego typu sprawa wskazane by było prześwietlenie kręgosłupa, iść do neurologa i zobaczyć czy podłoże tych problemów jest psychosomatyczne czy może jednak coś z nerwami ( w sensie fizycznym).
Jełsi się okaże, żeś zdró jak ryba to trzeba iśc do psychologa i tyle.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: nauczycielka z nerwica lekowa

Avatar użytkownika
przez agusiaww 09 paź 2009, 14:07
Honey_lady ja tez mialam nasilone bardzo objawy somatyczne, szczegolnie bole i zawroty glowy, bezsennosc, i ciagle plakalam. Dostalam lek ALventa -odpowiednik Effectinu i jest bardzo dobrze, chociaz na poczatku moj organizm go zle tolerowal, teraz skierowali mnie na psychoterapie, zapisalam sie na -bo mialam do wyboru-albo indywidualna albo grupowa, na inydwidualna do psychiatry -psychoterapeuty i zaczynam od listopada. Zapisalam sie na terapie poznawczo behawioralna bo czytalam ze taki rodzaj terapii najlepiej dziala na zaburzenie lękowo -depresyjne .
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: (Nerwica lękowa) Co dalej?

przez sanchez 09 paź 2009, 14:35
U psychologa byłem parę lat temu. Nie było źle, wszystko prawie było ok, ale zwrócono uwagę na lekko drgające ręce - mam tak do tej pory, gdy się zdenerwuję / znajdę w niewygodnej sytuacji, nasila się także trzęsienie głową.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 paź 2009, 11:15

Jestem "w kropce" w związku z terapią..

przez pawełpoz 09 paź 2009, 17:38
Witam wszystkich,

chciałbym podzielić się pewną sprawą związaną z moją terapią.

Bardzo chciałbym usłyszeć parę Waszych opinii na temat całej tej sytuacji.

Od początku..

Na terapię zdecydowałem się około półtora roku temu. Długi czas cierpiałem na obniżone samopoczucie, często zmagałem się z dołami i pesymistycznym podejściem do życia, ostatecznie pojawiły się ataki lęku (wtedy po ok dwoch miesiącach gdy je dostałem, poszedłem na terapię). Szukałem psychoterapeutów w swoim mieście, aż natknąłem się na moją panią S. Jestem ogólnie zadowolony z terapii. Wprawdzie Pani S. zawsze więcej słucha niż mówi, to chyba dla mnie główny minus. Bywały sesje gdy wysuwała ciekawe wnioski i dawała do myślenia, ale też bywały dni, gdy sam „produkowałem się” przez całą niemal sesję i słyszałem tylko „yhm, więc jest pan smutny”.. :? Wtedy byłem sfrustrowany, ale nie mam doświadczenia z innymi lekarzami tej profesji, więc nie mam porówania. Żadnych leków mi nie przepisywała nigdy. Mimo wszystko, uważam, że terapia poskutkowała i czuję się coraz lepiej i cieszę się, że zdecydowałem się na ten krok. Ataki lęku zniknęły, eliminuję negatywne emocje, myślę bardziej optymistycznie, układam sobie od nowa życie prywatne ze wspaniałą osobą :D

Pojawiły się na horyzoncie niestety problemy finansowe :( Obecnie jestem bez pracy. Staram się nie załamywać, choć nigdy za bogato u mnie nie było (o czym psychoterapeutka zawsze wiedziała) i trochę z tego szło na nią zawsze, ale teraz naprawdę sytuacja jest ciężka, a wydatków na życie codzienne też się nazbierało… Nie wiem ile mi zajmie znalezienie nowej pracy. Powiadomiłem moją psychoterapeutkę o mojej sytuacji i poprosiłem o zmniejszenie na okres dwóch mcy liczby spotkań z 4 na 2 spotkania na mc. Usłyszałem stanowczą odpowiedź, że to bezsensu i jej zasady terapii są inne. Zdaję sobie sprawę, że terapia powinna być ciągła i że zapewne przez ten okres postępy będą mniejsze, ale szczerze mówiąc spodziewałem się większego zrozumienia i odpowiedzi w stylu „Proszę pana, nie jestem z takiej decyzji zadowolona, mogą być gorsze wyniki, ale jeśli jest tak ciężko, to na pana odpowiedzialność niech tak będzie” lub coś w tym rodzaju. A ja za każdym swoim argumentem, że nie dam rady teraz pieniężnie, otrzymywałem odpowiedź, że to bezsensu i nic więcej. Gdy zapytałem czy jeśli uprę się na te dwa razy w mcu to czy ona zakończy ze mną terapię, usłyszałem tylko, że mam się zastanowić co jest dla mnie najważniejsze i zobaczyłem wzruszenie ramionami :? Czyli mam rozumieć, że się skończy :? Ostatecznie usłyszałem oprócz tych paru poprzednich zdań, że mogę jej oddać pieniądze po jakimś czasie. Absolutnie nie chce się zadłużać. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Tym bardziej, że kiedy moja Pani S. szła w czasie mojej półtorarocznej terapii trzy razy na urlop dwutygodniowy, czyli przez trzy różne mce chodziłem po dwa razy na miesiąc to to nie było bezsensu i nic się takiego nie stało wtedy, a kiedy ja mam problemy finansowe to już jest wszystko fe i niedobrze. Czuję się dziwnie, czuję jakaś dziwną presję, że niby nie dbam o terapię, co jest kompletną nieprawdą, zawsze się starałem, przychodziłem i otwierałem się. Gdyby mi nie zależało to nie chodziłbym taki okres. Myślałem, że po takim okresie chodzenia, mogę liczyć na większe zrozumienie.. Nie chciałbym rezygnować, zależy mi na swoim rozwoju, nie chciałbym (może się boję) zaczynać od nowa u kogoś nowego, ale czuję brak zrozumienia, chyba trochę moje zaufanie do tej Pani podupadło. Piszecie tu często też o metodach terapii, czy zasadach terapii. Ja szczerze mówiąc oprócz tego, że mam przychodzić 4 razy w mcu nie dowiedziałem się w jaki sposób ma się odbywać leczenie, a zdaje mi się, że po analizie i wstępnych konsultacjach Pani lekarz powinna powiadomić mnie nad czym będziemy dokładnie pracować, jak, itp.. Tak naprawdę oprócz zwiększonej ilości spotkań, nie różniły się one od moich „pierwszych” (raz na dwa tyg) konsultacji niczym. Wiem, że oprócz tych minusów są postępy tej terapii, ale zastanawiam się co dalej robić i jak się to ostatecznie skończy, bo czuję się „w kropce” :( :(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
07 paź 2009, 19:46

Re: Jestem "w kropce" w związku z terapią..

przez milkeaa 09 paź 2009, 18:18
witaj,
nie mam zbyt dużego doświadczenia z psychoterapeutami czy lekarzami i tym jak powinna wyglądać psychoterapia i ile razy w miesiącu, tygodniu czy inaczej powinna się odbywać, ale wg mnie to czy będzie 2 czy 4 razy w miesiącu nie jest aż tak istotne myślę, ze zamiast skończyć się w przeciągu roku to przedłuży się o pół roku i tyle, ale efekt będzie i tak
pozdrawiam
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
07 paź 2009, 16:25
Lokalizacja
Katowice

Re: Jestem "w kropce" w związku z terapią..

Avatar użytkownika
przez bliksa 09 paź 2009, 18:20
też mi sie tak wydaje, wazna jest systematyczność po prostu, najwyzej terapia sie przedłuzy. cos mi sie wydaje, ze ta pani S. chce kase wydębic od ciebie :?
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Jestem "w kropce" w związku z terapią..

przez milkeaa 09 paź 2009, 18:26
bliksa napisał(a):też mi sie tak wydaje, wazna jest systematyczność po prostu, najwyzej terapia sie przedłuzy. cos mi sie wydaje, ze ta pani S. chce kase wydębic od ciebie :?


To samo pomyślałam, ale nie chciałam pisać :D
Zmieniać nie ma sensu bo trzeba zaczynać od początku :. Myślę, że najlepiej zrobisz jak się postawisz i jak będzie tak jak Ty chcesz (Może ona właśnie na to liczy,ja tak z jedną psycholożką miałam)
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
07 paź 2009, 16:25
Lokalizacja
Katowice

Re: Jestem "w kropce" w związku z terapią..

przez pawełpoz 09 paź 2009, 18:43
No tak, postawić się.. Tylko, że nie wyobrażam sobie potem współpracy z tą panią, kiedy w momencie mojej propozycji zmniejszenia liczby sesji atmosfera zrobiła się między nami "gęsta", ona była bardzo stanowcza i z tego co zasugerowała "albo 4 razy albo zero" :?
Trudno się przed kimś dalej otwierać w takiej sytuacji.. Kiedy nie mam do końca zaufania, bo sama wykazuje się niekonsekwencją (jej urlopy a moja terapia)...

Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy..
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
07 paź 2009, 19:46

Re: Jestem "w kropce" w związku z terapią..

przez wovacuum 09 paź 2009, 18:48
wydaje mi siè,ze ta terapeutka jest jakas lipna,moze zastanow siè nad zmianà terapeuty,skoro tamtej juz nie ufasz to nic na silè :D
wovacuum
Offline

Re: Dziwne Objawy

przez Ytrewq6308 10 paź 2009, 01:03
Dziękuję za porady:) uspokoiłem się trochę.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 21:47

Re: jelito drażliwe.

Avatar użytkownika
przez cud-kobieta 13 paź 2009, 21:58
ja mam taki sposób na zaparcia.

otóż wypijam sok z marchwi i jabłka, albo sama marchew lub samo jabłko.
oczywiście to nie może być sok z kartonu, bo w niczym nie pomoże. najlepiej samemu wycisnąć.
osobiście nie mam czasu na zabawę z sokowirówką, więc kupuje soki jednodniowe Marwit. Jednorazowo wypijam dwa soki i że tak ładnie powiem, zaparcia przestają męczyć.
Z tym, że zauważyłam, że mój organizm już się przyzwyczaił do tych sków (obecnie wypijam ok 2 litry dziennie) i już tak łatwo nie reaguje na byle sok:P
W każdym razie, na pewno warto spróbować.
A co do krwi w kale, to nie musisz wiedzieć, czy masz hemoroidy, bo niekoniecznie muszą być na zewnątrz. Skoro masz zaparcia, to i hemoroidy są, czasami są małe, ale krwawić będą.

oczywiście warto zmienić dietę.
mleko, cukier, białe pieczywo, mięso...to wszystko powoduje zaparcia.
żadnych activii, actimelii, bo to czysta chemia z nadmierna ilością cukru.

jak jogurt, to naturalny, najlepiej ekologiczny.
pieczywo ciemno, warzywka najlepiej ekologiczne, albo ze znanego źródła, dużo jabłek itp.
mięso, to już wedle uznania (ja akurat nie jestem mięsożerna).
żadnych gazowanych wytworów.
siemię lniane jest jak najbardziej polecane (chociaż mi nie pomaga na zaparcia, ale wyleczyło ze zgagi).

i zapamiętać sobie, że nie istnieje coś takiego jak zespół drażliwego jelita.
to jest jakiś wytwór, który ma podłoże w tym, co jemy i jak jemy.
można jeszcze do tego dorzucić pasożyty i candidę, ale to już inna bajka.
najlepiej zacząć jednak od zmiany diety.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
03 paź 2008, 18:34
Lokalizacja
Warszawa

Re: jelito drażliwe.

przez rusek_pl 22 paź 2009, 20:11
Proszę was koleżanki - nie opowiadajcie głupot, że IBS nie istnieje. Zaburzenia jelitowe na tle nerwicowym są najczęstszymi ze znanych medycynie. Każdy nerwicowiec przechodzi przez to wcześniej czy później. Albo żołądek, albo jelita, albo odbyt. Oczywiście czynniki cywilizacyjne mają tu ogromny wpływ, ale nie można powiedzieć, że medycyna nie rozpoznała takich przypadków. Przeciwnie, są świetnie znane. Druga sprawa, że ich leczenie wiąże się właśnie ze zmianą nawyków żywieniowych i przyzwyczajen a także sposobu życia.
Co do zgłaszanych przez koleżankę dolegliwości: zaparcia, śluz, krew w stolcu... USG nic nie wykaże, bo to nie jest badanie dolnego odcinka przewodu pokarmowego. Jak ktoś wspomniał - rozwiązaniem byłaby kolonoskopia. Niemniej nie trzeba od razu wykonywać tego nieprzyjemnego badania. Najpierw warto iść do gastroenterologa po poradę. Zgłosić mu wszystkie objawy. Krew w stolcu (w każdej wydzielinie) zawsze niepokoi, ale podłoże występowania często bywa banalne. Ty zgłaszasz jednak ołówkowe stolce, zaparcia i do tego krew. Niestety takie objawy są też tożsame z polipami i guzami jelita grubego. Gdy są duże potrafią przymykać światło jelita i stąd kał jest cienki, rzadki a krew pochodzić może ze ścianek guza. Oczywiście to TYLKO teoria, bo w praktyce w 99% przypadków są to zupełnie inne schorzenia jelit, w tym nerwica. A skoro tu piszesz, to na nią chorujesz. A skoro chorujesz na nerwicę, to i twoje jelita chorują z tobą. Wyluzuj więc i idź do lekarza, chociażby dla uspokojenia psychiki. A hemoroidy nijak się mają do zaparć. Kał może kaleczyć błonę śluzową odbytu i krwawić, ale sam żylak nie zamknie światła odbytu. Lekarz per rectum diagnozuje hemoroidy w 5 sekund. Warto, sam byłem i się nei wstydzę.
Powodzenia.
rusek_pl
Offline

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kasienka-f- 24 paź 2009, 21:39
Witam,tak czytam i czytam i wydaje mi sie ze tez mam nerwice i to niezla.Od kilkunastu dni boje sie ze umre...zaczynam sie zastanawiac dalaczego ludzie umieraja....boje sie tego bardzo.Mam leki i nie moge normalnie funkcjonowac.W glowie czuje tak chocby byla przeladowana jakims ciezarem.Chcoby to nie moja glowa! Boje sie ze cos mi jest.Jak wychodze na dwor to robi mi sie slabo,czuje sie dziwnie ,taka nie swoja,czuje chocbym snila na jawie!Nie wiem co robic.To okropne!!!!! Boje sie smierci!!!!
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 paź 2009, 19:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: minou i 18 gości

Przeskocz do