Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: mężczyźni....

Avatar użytkownika
przez scrat 23 wrz 2009, 09:14
ewaryst7 napisał(a):Można trafić na psychopatę , lenia , pasożyta , i wiele innych typków.

A to wszystko mamy w forumowej ofercie - tylko brać!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: mężczyźni....

przez Lili-ana 23 wrz 2009, 10:39
scrat napisał(a):
ewaryst7 napisał(a):Można trafić na psychopatę , lenia , pasożyta , i wiele innych typków.

A to wszystko mamy w forumowej ofercie - tylko brać!

:mrgreen: haha

[Dodane po edycji:]

sylvie004 napisał(a):co według was oznacza to że mam dobrego męża...

napisz coś więcej, przecież nie wiemy jaki jest Twój mąż. Opisz go.
Lili-ana
Offline

Re: mężczyźni....

przez Abradab 23 wrz 2009, 13:03
'dobry mąż' to pojęcie baaaaardzo względne. Przykładzik? Proszę bardzo:
Jedna osoba powie:
"Mój mąż jest dobry, pracuje po 14h w warsztacie samochodowym, potem idzie na piwo i wraca do domu. Ja mu gotuję, piorę, prasuję, a on przynosi pieniądze. Co prawda czasem mnie uderzy, ale ma do tego przecież prawo, bo jest mężczyzną. To moja wina, bo go niepotrzebnie sprowokowałam"
Druga osoba powie:
"Mój mąż? Chlejus okropny! Nie pracuje, pije piwo pod sklepem cały dzień, żadnego pożytku z niego nie ma. Czasem jedynie zajmie się rodziną, jak nie jest na kacu, czyli od święta. Szkoda mi mojego chłopa, bo tak naprawdę dobry z niego mąż. Potrafi mnie zaspokoić, a ostatnio nawet przyniósł ślicznego pieska bezdomnego, którego przygarnęliśmy".

Wiesz już teraz o co mi chodzi?
Warto uściślić, bo pojęcie 'dobry' dla każdego z nas znaczy co innego, ponieważ każdy ma inną wizję idealnego partnera/partnerki.
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: mężczyźni....

przez magdalenabmw 23 wrz 2009, 14:51
Ja mam prawie męża i jest najlepszy na świecie. Czemu?
Bo jest moim przyjacielem, rozumie moją chorobę, rozumie to że nie mogę iść do roboty przez nerwicę, że marudzę, że jestem leniwa, wspiera mnie, rozsmiesza, jest moim kompanem, jest cudowny w łóżku, srząta, gotuje, znosi to że ja czasem to wykorzystuje ;), jest domatorem jak ja ale lubi wyskok na weekend, kocha morze jak ja, i przedewszystkim jest mi wierny i kocha mnie całym sobą.
Ale pojęcie dobrego męża jest względne... Ludzie są różni i mają inne potrzeby. Dla Ciebie dobry mąż to moze byc taki, ktory co dwa dni bedzie z Tobą na balety chodzil ;D
magdalenabmw
Offline

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez magma88 23 wrz 2009, 14:55
tez boje sie kazdego dnia,nie wiem co mam ze soba robic,ja czuje ze nawet zachowanie w domu przd bracmi c mama kontroluje... musze powiedziec psychologowi co dokladnie czuje:( :oops:

[Dodane po edycji:]

mon08, ja mam to samo tylko bez omdlen,w poniedzialek ide do psychiatry a psycholog nic tu nie pomoze. tez czuje sie wyalienowana i nikt mnie nie rozumie. moj mlodszy brat calkiem stara sie mnie zrozumiec i to troszke mnie na duchu wspiera.on chodzi do gim ,a nie jest taki glupi. chyba jest dojrzalszy ode mnie psychicznie:P az wstyd to przyznac...ale skoro to rozumie
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
23 wrz 2009, 13:43

Re: BEZNADZIEJA

przez magdalenabmw 23 wrz 2009, 14:59
A ja proponuje rozstac sie z toksycznym mężem. Gdyby mi facet powiedzial takie cos jak Tobie, to najpierw dostal by płaskiego, a nastepnie dostałby spakowane walizki. Skoro kochasz swoje dzieci tak mocno, ale widzisz że CIERPIĄ to dlaczego do cholery NIC z tym nie robisz?! Pewnie nerwice tez masz przez tego męża. I proponuję iść z synem 6letnim do psychologa na wizyte, nastepnie wywalic męża z domu, a potem samej zacząć porządną terapię. Inaczej to jak tego nie widzę. Ludzie często popełniają ten błąd. Chcą sie leczyć z toksycznego męża, ale on ciągle jest obok nich. Jak ja sie kłóciłam z rodzicami, i wywolywalo to u mnie nerwice...to sie wyprowadzilam. I jest lepiej, a z nimi mam teraz swietny kontakt! Ludzie, wezcie swoje zycie w swoje ręce, a nie siedzicie i sie umartwiacie nad swoim losem, zamiast zaczac go zmieniac.
magdalenabmw
Offline

Re: Koszmarne lękowo natrętne myśli

przez magdalenabmw 23 wrz 2009, 15:03
Ja znam swietnego, ale w Szczecinie.
Idz do pierwszego z brzegu, podleczy Cie troche i bedziesz mogl szukac lepszego. A na początek kup uspokajacze w aptece i sprobuj sie wyspac, bo to faktycznie objawy nasila. Wiem, bo tez czasem mam natrętne mysli, wiem jak to niszczy i męczy,ale jedyny sposob na nie to sen i zajęcie czyms mysli- sport, gry itp wiem ze to bardzo trudne!!! Ale nie mysl ze to psychoza, to nerwica, osoby ktore maja psychoze nawet sobie z tego sprawy nie zdają! Uwierz mi!
magdalenabmw
Offline

Re: mam 22 lata i "pustkę"w głowie :( Nie chce brac leków :(

przez Marzena21 23 wrz 2009, 15:38
hey ja mam podobny problem od ponad roku lecze sie na nerwice lekową.Raz jest lepiej a raz gorzej.Najgorsze u mnie jest wkręcanie,wkręcam sobie ze zaraz bede miała atak nerwicy ,ze serce bedzie mi walic itp.najgorsze sa wieczory w dzien niejest tak tragicznie.Jak pokonać te lęki pomózcie :(
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
23 kwi 2009, 19:25

Mdlenie

przez kasiaaa 23 wrz 2009, 18:13
Witajcie! Zaglądam na to forum od dawna ale dopiero teraz zdecydowałam się napisac o swoim problemie. Z pozoru jest podobny do waszych - lęk przed tym że zemdleję - z jednym wyjątkiem - ja faktycznie mdleję. Każde takie wydarzenie bardzo mnie dołuje, przez to mam bardzo duży kłopot z wyjsciem z domu - boje się że to sie po prostu powtorzy i czesto "na zewnatrz" wpadam przez to w panikę. Nie nawidze tego uczucia :( Dlatego unikam wychodzenia, a co z tym się wiąze unikam ludzi i jestem samotna... Czy jest ktos na tym forum, kto ma podobne problemy? Jego lęki się urzeczywistniają?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 13:21

Re: Mdlenie

Avatar użytkownika
przez agusiaww 23 wrz 2009, 18:33
Jezeli czesto mdlejesz to powinnas przede wszystkim zbadac cisnienie, moze masz spadki cisnienia, albo niedocisnienie, ktore charakteryzuje sie omdleniami. W nerwicy jezeli jest lęk przed zemdleniem to sie nie mdleje bo wszystko sie dzieje w naszej glowie.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Mdlenie

przez agaska 23 wrz 2009, 19:30
W nerwicy jezeli jest lęk przed zemdleniem to sie nie mdleje bo wszystko sie dzieje w naszej glowie.

Czasem mozna, znam przypadki osob, ktore faktycznie mdlaly. Ja sama bylam pewna, ze mi sie zaraz film urwie, ale to bylo jak dostawalam ataku paniki w pozycji stojacej ;)

Mimo wsio, cisnienie zbadac trzeba. I wykonaj badania neurologiczne oraz podstawowe badania typu: morfologia z rozmazem, potas, sod, magnez, glukoza, tsh, ob.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: BEZNADZIEJA

przez sylvie004 23 wrz 2009, 19:41
wiesz ... moja sytuacja jest dość skomplikowana. tak sie składa ze nie byłam ze swoim męzem 3 lata. syn bardzo to przeżył. nie uwierzylibyście jak 3 latek wtedy potrafił dązc do tego aby jego rodzice byli razem... za kazdym razem kiedy jest swiadkiem takich klutni płacze bo sie boi ze znów nie bedziemy razem. ja nie moge patrzec na jego cierpienie i staram sie unikac takich sytuacji typu kłótnie... jeździłam z nim do psychologa który stwierdził ze w nim jest wszystko ok... sama tez uczęszczałam na terapie ale po pewnym czasie moja terapeutka przestała miec dla czas... a ten tempy fraajer nie widzi tego nie widzi nic. wiec teraz wegetuje w tym chorym zwiazku tylko dla dzieci... zyje z facetem tylko po to by dzieci nie chowały sie bez ojca tak jak ja to miałam... przez te 3 lata nie poradziłam sobie sama ze sobą z synem z wszystkim... nie miałam wsparcia w rodzinie...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
22 wrz 2009, 10:12

dziwna krostka na ustach..POMOCY!

Avatar użytkownika
przez kitty341 23 wrz 2009, 19:49
Zacznę od tego że baardzo długo mnie tu nie było, przez wakacje jakby nerwica się uspokoiła i nie miałam ataków lęku.. Aż do ostatniego czasu..
No więc mój teraźniejszy problem polega na tym, że od jakiegos miesiąca mam taką dziwną czerwona krostke na ustach, która w ogóle się nie zmniejsza! Boli dopiero jak mocniej ugryzę.. Jest dość zauważalna. Ale najgorsze jest to, że ja się boję BARDZO że to rak..;( POMOCY!!!! Czy ktoś wie co to może być?? Przeszukałam cały internet i tylko się zestresowałam(już cała chodzę, ręcę się pocą, serce wali..) że to może jakaś postać raka.. BOJĘ SIĘ, zaraz oszaleję! Pomóżcie!:(
"Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie".
Chcę czasem ulec niebu gwiaździstemu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
04 paź 2007, 09:39
Lokalizacja
Warszawa

Re: Mdlenie

przez kasiaaa 23 wrz 2009, 20:26
No ja niestety mdleję :( Badania robiłam. Tłumaczę sobię że jestesm do tego stworzona - szczupła i wysoka, niskociśnieniowieec, wiecznie mi żelaza brakuje, do tego mam niedomykalnosc zastawki wyrytą; no jeszcze chyba predyspozycje genetyczne - mamie czesto slabo choc nigdy nie zemdlala a tacie sie to zdarzylo; a momecie mdlenia cisnienie mi leci w dół. Mam niestety coraz bardziej słabe nerwy przez to i w tej chwili to nawet z nich samych potrafie odlatywac. A mdleje od dziecka , jak to lekarze mowil z powodu anemi i szybkiego wzrostu. i pewnie by bylo ok gdyby nie to ze w podstwowce z tego powodu mialam niemile uwagi ze stony dzieciakow - pochodzilam z innej czesci kraju, zaczelam nowa szkole w polowie roku szkolnego, bylam jedynym okularnikiem w dodatku niesmilym dzieckiem wiec idealny cel do szykan, a w momecie mdlenia to juz zupelnie mialm przesrane, uraz mi pozostal do dziasiaja i jest coraz gorzej a mam dwadziescie kilka latek. A mdlalam w różnych sytuacjach - początkowo kościół - tłum, nauka pierwszej pomocy - nie bardzo lubie takie tematy ale nie jest tak ze mdleje na widok krwi od razu, a potem to ogólnie jak cos mnie przeraz a czego sie nie spodziewam i jestem bardzo spokojna, nagle wpadam w panike i potrafie odfruwac. To bardzo nie fajne jest - raz wlanelam glowa w koscielna posadzke i... nie bardzo pamietam bo wszystko bylo za mgla, szpital, badania, eeag, ekg, holter, tomograf. Zaczeli mnie leczyc na padzaczke - bardzo niemily okres w moim zyciu bo milam wszelkie skutki uboczne jak zaczelam przyjmowac leki - caly czas niedobrze i zaslabniecia, wychodzilam z lekcji, 2 dni w szkole a potem 3 dni w domu bo sie balalm powtorki i tak w kolka przez pare miesiecy ;( strasznie przytylam na dodatek. A co najlepsze to neurolog powiedzial ze to omdlenia to i tak nie sa na tle padaczkowym.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 13:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do