Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: mam 22 lata i "pustkę"w głowie :( Nie chce brac leków :(

przez vanderlei 17 wrz 2009, 22:22
koniecznie póbowac :smile: ,padac na kolana i wstawac do skutku.
vanderlei
Offline

Co robic?

przez patpatreze 18 wrz 2009, 13:16
Witam wszystkich! Pisze poniewaz prosze Was o rade... dokładnie nie wiem co mam robic!Mam 19 lat...
2 lata temu byłem sam w Londynie mieszkałem tam 2 miesiace, wystraszyłem sie strasznie ze moge byc na cos chory wtedy dostałem pierwszy raz lęku, oczywiscie temperatury itd bardzo sie balem zylem w stresie troche, dzwonilem do mamy bo byłem wtedy sam i wrocilem do kraju, wszystko przeszlo zrobilem badania i było ok, ale to bylo kilka miesiecy bardzo stresujacych, po roku czasu juz o wszystkim zapomniałem wyleciałem do Los Angeles, az pewnego dnia bardzo zle sie poczułem miałem dusznosci, nie moglem nic jesc itd, nie wiedziałem co sie ze mna dzieje, jak wrocilem do kraju robiłem 1500 badan, okazuje sie ze zdrow jak ryba! lekarz powiedział ze to objawy nerwicy lekowej, ja nie moglem w to uwierzyc, az dostalem leku przed wyjsciem z domu, to bylo strasznie okres listopad grudzien, nie wiedzialem co sie ze mna dzieje, lekarz chciał zebym brał seroxat ale powiedziałem sobie ze sam sobie z tym poradze i nie chce w wieku 19 lat brac lekow.. przeszedłem przez to zycie zaczelo byc piekne, zrozumialem co mi dolega.... Teraz moja ciocia umarła strasznie blizka na raka, kilka dni temu znalazłem mojego kochanego psa niezywego na podłodze a jeszcze dochodzi stres bo za 2 tyg wyprowadzam sie do Londynu, wszystko to spotegowało ze dostałem wczoraj lęku w centrum.... troche dziwnie, nie wiem co teraz mam robic, chodze taki zestresowany......... i nie wiem czy mam zostac, czy wkoncu sie wyprowadzic, nie chce brac zadnych leków, ale boje sie ze bede tam sie stresowac i moja sytuacja sie jeszcze bardziej pogorszy, chociaz jestem dobrej mysli.....
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 paź 2008, 16:47

Re: Co robic?

przez shadow_no 18 wrz 2009, 13:20
nie chce w wieku 19 lat brac lekow

A jesteś pewny, że bez tego sobie poradzisz?
Co ma w ogóle wiek do brania leków. Jak mogą Ci pomóc to po co się męczyć?
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co robic?

przez patpatreze 18 wrz 2009, 13:27
Bo boje sie ze jak zaczne brac leki w tym wieku to juz wogole sobie nigdy sam nie pomoge bo zawsze bede liczyc na leki.....
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 paź 2008, 16:47

Re: Co robic?

przez magdalenabmw 18 wrz 2009, 13:43
Pierwsz epsychotropy bralam zaraz po 18-stce, dzis mam 20 (tak, dzis :mrgreen: ). Sam nie dasz rady czlowieku, uwierz nam. Leki Ci pomogą, i idz na psychoterapie, bez roznicy czy w PL czy w Londynie.
magdalenabmw
Offline

Re: Co robic?

przez shadow_no 18 wrz 2009, 14:00
Jak już się mamy licytować, to ja zaczynałem brać leki w wieku 13-14 lat. Gdyby nie to to pewnie nadal był bym w dupie.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Co robic?

przez vanderlei 18 wrz 2009, 14:18
żartem zaraz ktoś napisze 13 lat? ja wieku 7 byłem już na ciężkich psychotropach:D

leki pomogą ci się odbic,i wiek tu nie ma znaczenia ,ja w wieku 22 zaczynałem.
vanderlei
Offline

Re: Co robic?

przez patpatreze 18 wrz 2009, 16:11
Wszyscy mowia ze i tak wroci nerwica czy bez leków czy z lekami, bez sensu.....

Jak mnie zaatakuje taka nerwica ze bede sie z nia meczyc to zaczne brac leki, tylko troche sie boje ze moj oragnizm sie do nich tak przystosuje ze juz zadne mi nie pomoga a ja zostane z silna nerwica lekowa.....

a co mi da psychoterapia np jak bede chodzic w Londynie? co psychoterapia daje?
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 paź 2008, 16:47

Re: Co robic?

przez polakita 18 wrz 2009, 16:46
Ja myślę podobnie, i nie chcę brać leków... na szczęście nie mam teraz silnych objawów. Dostałam Hydroxyzinum co jest podobno lekkim i mało szkodliwym środkiem uspokajającym, co biorę rzadko tylko gdy się pogorszy.

Moja pani psychiatra też powiedziała że mogę na razie spróbować bez leków, sama psychoterapia.

Też mi się wydaje że leki brane długo mogą przyzwyczaić organizm tak że przestanie na nie reagować. Tak czy inaczej musisz pójść do lekarza (psychiatra), opisać co się dzieje, z diagnozą nie będzie problemu, pójdź posłuchaj co ci powie, może coś doradzi !!! Może nam przywieziesz z Anglii jakieś nowinki w leczeniu?;)
polakita
Offline

Re: jelito drażliwe.

przez cleo31 18 wrz 2009, 18:14
astalavista napisał(a):cleo31 a myślisz, że gdybym miała raka to miałabym zaparcia?
to była naprawdę bardzo malutka ilość ...połączona ze śluzem. nawet mnie nie straszcie:(

dzięki Madziu:*
ale czy ten koci Pazur nie wyniszcza też dobrych komórek w organizmie skoro ma tak duże spektrum działania? szczerze to mi by się taka kuracja przydała, bo oprócz wszystkich kłopotów nerwicowych mam też powiększone węzły chłonne na szyji, w pachwinach, pod pachami itd...boje się raka, ale lekarze mnie uspokajają że to przez paciorkowce...mam podwyższone Aso;/...może to przez niedoleczone anginy...;(
ja już nie wiem co robić...ale wydaję mi się, że gdybym poradziła sobie z innymi problemami zdrowotnymi , pokonanie nerwicy byłoby dużo łatwiejsze.

[Dodane po edycji:]

a i powiedz mi jeszcze Magda...czy skoro TY stosujesz ten koci pazur nie czujesz się lepiej?





Atalavista...nie przejmuj się tak tym co napisałam o tym nowotworze,Ty z pewnoscią tego nie masz ,masz pewnie podraznioną pupkę :D i tyle....a co do zatwardzenia to w nowotworach jelita są zwykle biegunki z dużą ilościa ciemnej krwi.
A co do tego kociego pazura to mojej rodzinie to brali i szczerze mówiac nikomu na nic to nie pomogło niestety.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 wrz 2009, 15:10

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez mon08 18 wrz 2009, 19:20
Wiajcie, na forum zaglądam już od dłuższego czasu, ale teraz nadszedł moment na pomęczenie Was moją historią :evil:

Wszystko zaczęło się niecały rok temu. Na pierwszy ogień lęki zaatakowały mnie na uczelni - uczucie, że zaraz wszystko zwali mi się na głowę, duszność, poczucie słabości, bezwładu. Ilość zaliczonych 'ucieczek' z sal wykładowych jest nie do zliczenia, jednak z nieświadomością choroby traktowałam to jako w miarę normalne zachowanie z mojej strony, jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do siedzenia na lekcjach, co dopiero na 1,5h zajęciach :shock: Po jakimś czasie poczucie, że muszę wstać, wyjść, pobiec, schować się zaczęło się pojawiać w autobusach. Było ono na tyle silne, że w końcu przestałam w ogóle ruszać się poza osiedle. Warto wspomnieć o moich ukochanych browarkach - piłam codziennie, traktowałam to jako sposób na życie. W końcu jednak trafiłam do lekarza bo nerwica zaczęła się pojawiać w coraz to nowych miejscach co było jak sami dobrze wiecie nie do wytrzymania. Szereg badań na serce, ciśnienie, krew itp. - wszystko w normie. Dopiero kiedy trafiłam do neurologa, postawił diagnozę z którą do dzisiaj nie mogę się pogodzić - 'przykro mi, to nerwica, proszę zgłosić się jak najszybciej do psychiatry, narazie przepiszę pani Bellergot'. Poza tym przyznałam do mojej skłonności do nieograniczonego sięgania po alkohol.. Wtedy lekarz wziął kartkę i zaczął wypisywać adresy ośrodków leczenia uzależnienia alkoholowego... Poczułam się totalnie spoliczkowana, pomyślałam 'Dziewczyno.. Co ty z sobą robisz? Masz 19 lat a lekarz stwierdza u ciebie alkoholizm. PORAŻKA I PONIŻENIE! Nie będę chodziła na żadną terapię, mam swój rozum i siłę woli, sama z tym skończe' Takie trzeźwe spojrzenie na sprawę pomogło mi automatycznie pozbyć się nawyku sięgania po piwko w każdej możliwej chwili, nie ukrywam poza tym, że ciągłe picie już od długiego czasu mnie denerwowało. Do tej pory nie sięgam po alko, nie chcę już nigdy usłyszeć od nikogo, że mam problem z nałogiem i potrzebna mi pomoc. To mój największy sukces. Jednak do psychiatry nie odważyłam się pójść, byłam zbyt dumna, traktowałam to jako coś nie do pomyślenia. Po Bellergocie faktycznie poczułam się dobrze, jednak nie wiem czemu po miesiącu go po prostu odstawiłam. No i koszmar powrócił. W drodze na egzamin zrobiło mi się tak słabo w autobusie, że przy pomocy dwóch facetów wysiadłam z niego, szybki telefon do koleżanki i równie szybka wizyta u lekarza rodzinnego. Dostałam taki opieprz, że myślałam że pani doktor mnie zaraz zje :mrgreen: Po tej pouczającej wizycie z ciężkim sercem udałam się do psychiatry. Przepisała mi Lerivon, który bardzo mi pomógł, jednak... Znowu przestałam chodzić na uczelnie, dziwię się że w ogóle zaliczyłam pierwsze półrocze. Byłam tak wściekła na świat, że zajęłam się tylko i wyłącznie swoimi zainteresowaniami i życiowym zobojętnieniem na problemy. Jednak jak łatwo się domyślić problemy lubią o sobie przypominać, dlatego ten luzacki styl bycia nie był skuteczny na długo. Kolejna wizyta u psychiatry i kolejny lek - Sertagen. Nigdy nie zapomnę skutków ubocznych trzymających mnie w lęku równe 2 tyg. 24/h :shock: Moje sny były tak realistyczne i koszmarne, że cały czas chodziłam zmęczona i wystraszona. Po tym okresie, tak nagle, jak ręką odjął znowu zaczęło być pięknie i przede wszystkim NORMALNIE. Na uczelnie jednak nie odważyłam się wrócić co spowodowało wyrzucenie mnie z kierunku (wszystko jedno i tak mi sie nie podobało :lol: ). Postanowiłam w przyszłym roku, czyli od października spróbować dostać się na mój wymarzony kierunek ( a propo jeszcze trwa rekrutacja i siedze jakby mi ktoś kij w d*** włożył, tak się przejmuję czy się dostanę :o ). Wracając do samopoczucia, to jakiś miesiąc temu zaczęłam znowu czuć się koszmarnie, tak źle jeszcze nie było. Dostałam takiego ataku paniki, że w drodze do lekarza jadąc z moim staruszkiem myslałam tylko o śmierci żeby ukrócić te męki, to była czysta histeria zmieszana chyba ze wszystkimi możliwymi lękami. No i teraz mam wielki problem bo od tamtego czasu nie mogę ruszyć się z domu. Raz tylko udało mi się pojechać do lekarza, wypisała mi Coaxil i Xanax. Biorę od tygodnia, czuję poprawę. Jest jedno ale. Tak mnie ten atak poruszył, że za nic nie mogę się przekonać żeby wyjść gdziekolwiek. Myślę sobie, że teraz się czuję dobrze a zaraz i tak mogę się poczuć źle i nie będzie odwrotu. Mam wrażenie jakbym znalazła się w pułapce, bez możliwości decyzji ani wyboru. Do tego dołączyło się poczucie odrealnienia co jest tragedią, nawet wrogom tego nie życzę. Narazie muszę kończyć, chciałabym wam przedstawić jeszcze jak wyglądała moja terapia z psychologiem i parę bolesnych informacji od psychiatry, ale to przy kolejnej okazji, strasznie chce mi się spać :P Dobranoc i powodzenia wszystkim!
''Gdy nie masz perspektyw, to jedyna rzecz
Ruszaj do przodu, obierz drogi cel
Zapamiętaj dzień kiedy odnalazłeś sens...''
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
10 maja 2009, 22:51

Re: Co robic?

przez magdalenabmw 18 wrz 2009, 19:27
Wydaje mi sie, ze macie zle podejscie do lekow. Leki to nie jest cos co ma was zniszczyc, tylko cos, co ma pomoc. Pomoc podczas terapii itp, tlumic objawy choroby, bo przyczyn nie wyleczą. Kolego, ja wiem ze Ty podchodzisz do wszystkiego sceptycznie i myslisz ze sam sobie z tym poradzisz, ale tak nei jest. Jak zaczynalam chorobwac myslalam tak jak Ty, choroba musiala mnie porzadnie wymeczyc i pare razy wrocic po walce mojej z nią, abym przekonala sie ze bez sepcjalistow nie mamy szansy sobie poradzic. chory jest nasz mozg, jest oblepiony chorobą, jak chcesz walczyc tym organem skoro on jest tą chorobą obklejony? Jest za slaby. Teraz jestes mlody gniewny, leki nie, terapia nie, ale wkoncu nerwica tak da Ci w dupe ze przyznasz mi racje, ja juz to przeszlam... Po co jest terapia? Niewiem. Tez sie nad tym zastanawiam, ale skoro ludziom pomaga i lekarz umie znalesc przyczyne choroby i pokazuje jak to zwalczyc to ja ide sie zapisac. Nie mam wyjscia. A boisz sie lekow? Ok, jesli bedziesz jadl 15 kapsulek dziennie przez 15lat to sie boj, ale po to masz psychiatre aby wystawil diagnoze i dobral dawke leku odpowiednia a nie zagrazającą Tobie. Nie badz mądrzejszy od lekarzy.


p.s. ja lekow nie biore od poltora roku, ale wiem ze moja walka ze sobą np roczna dala 4 miesiace spokoju. Dodam, ze wybieram sie po dorazny lek.
magdalenabmw
Offline

Re: potrzebuję porady, prosze...

przez karolina22 18 wrz 2009, 22:27
Jedynym błędem jaki popełniasz w tym momencie jest fakt że niepotrzebnie szukasz informacji i grzebiesz w internecie. Dziewczyno nie rób tego. Gdy miałam lęki i czytałam tak w internecie o tych wszystkich objawach i chorobach tak się nakręciłam że myślałam że nigdy nie wyjdę ze szpitala bo do takich lęków się doprowadziłam przez te informacje z internetu że wiele rzeczy sobie nawmawiałam i każdy objaw pasował do mnie. Cudem się nie przekręciłam bo już myślałam że cierpie na schizofrenie i miałam już halucynacje, wizje i słyszałam dźwięki .. wszystko przez to że człowiek czyta o objawach a potem doszukuje się wszystkiego u siebie. idź do lekarza nie bój się nie ma czego. Osobiście gdybym miała przeżyć jeszcze raz swoją nerwice od samego początku leczyłabym się na własną ręke. Istnieją zioła na uspokojenia , różnego rodzaju herbatki.. aby się tak nie denerwować. Niestety kilka lat wcześniej o tym nie wiedziałam. Dziś jestem pewna że gdy juz wejdźiesz w leczenie nigdy z tego nie wyjdziesz , objawy nerwicy pomieszane są z objawami ubocznymi po lekach i człowiek głupieje bo potem niewiadomo jakie jest nasze prawdziwe samopoczucie. Istnieją książki .. które zmieniaja jakoś nasze nastawienie .. Walcz.. spróbuj sama .. bo juz nigdy nie wyjdziesz z tego bagna . Nie chce dołować .. ale ja czasu nie cofnę więc ostrzegam ;* Buziak :*
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
30 kwi 2009, 23:59

Re: potrzebuję porady, prosze...

przez Gunia86 18 wrz 2009, 23:04
Dzieki kochana, ja wiem ze ja sie tylko pogrązam tym grzebaniem w sieci i wyczytywaniem, ale czasami po prostu nie moge sie powstrzymac :/
Dzis caly dzien próbuje myslec bardziej... przyszlosciowo, wyobrazam sobie siebie jako osobe bez lęków i takie mysli mi pomagają, zostały mi dwa tygodnie do wizyty u psychiatry, zobacze co sie bedzie dzialo w tym czasie, trzymam kciuki za wszystkich borykających sie z tym cholerstwem.
Gunia86
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do