Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica :/

przez lolkar 17 mar 2008, 17:43
Od pewnego już czasu męczę się z nią,ciągle wydaje mi się że jestem jakiś nieobecny w tym świecie,mam stany lękowe,jestem nadwrażliwy,nerwowy,co kilka dni pojawiają się silne bóle w klatce piersiowej (najczęściej po stronie serca),silne bóle glowy,bóle mięśni rąk,znaczna potliwość.Lekarz po dokładnym badaniu (krew,EKG,EEG,RM,RTG,itd.) skierował mnie do neurologa i psychiatry.Jestem w kropce i nie wiem całkiem co mam robić,a to coś strasznie utrudnia mi życie.Dochodzi już nawet do tego,że zastanawiam się czy życie w takich mękach ma sens! Unikam ludzi,boję się że mogę im zrobić krzywdę -tak silny stan nerwowości się pojawia.
Ostatnio zacząłem także odczuwać drgania w okolicy wątroby.
Dolegliwości dają bardziej o sobie znać przy złej pogodzie.
Czy jest na forum ktoś kto ma podobne objawy tej wrednej nerwicy??

mirerjdf: Rzeczywiście,brak zajęcia potęguje objawy.
Najgorsze w tym wszystkim jest chyba to,że mam częste zaburzenia widzenia,no i wtedy jakoś ciężko mi się skupić na tym co aktualnie robię (z pozostałymi objawami jakoś sobie radzę).
Ostatnio edytowano 23 mar 2008, 15:18 przez lolkar, łącznie edytowano 3 razy
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
17 mar 2008, 17:05
Lokalizacja
mazowieckie-poludnie

przez del 17 mar 2008, 19:17
takie stany sa po lekach bierzesz jakies?

np benzodiazepiny... lub czy brales ?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:18 pm ]
jakbys mial psychoze mialbys tego mniejsza swiadomosc..

nie boj sie...to po prostu jakies zachwianie w neuroprzekaznictwe

zastanow sie czy czegos nie brales? nawet przez krotki okres
del
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
20 lut 2008, 03:28

przez Mafju88 17 mar 2008, 20:20
nie biore lekow... mialem kilka dni takigo zachwiania
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez mirerjdf 17 mar 2008, 21:41
Dżeki. Witaj. Ja zdobyłem trochęwiedzy na ten temat i wiem, że ten stan tylko nasz wyobraźnia. To my sami kreujemy ten stan. Jeżeli zapomnimy o tym że takie cośnas ęka to ten stan zniknie. Wiem że jest to trudne ale minie. Sądzę że u ciebie ten stan utrzymuje sie tak dlugo poniewaz caly czas o tym myslisz. Zaobserwuj ze jezeli nie bedziesz o tym myslal to to zniknie. Aprpos lekow. Moze te leki ktore brales nie byly odpowiedni i nie dzialaly na ciebie. Moze psychiatra powinien przypisac ci inne leki.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:43 pm ]
lolkarWitaj. Apropos twoich dolegliwosci. To jest na 200 % nerwica. Ten stan i te dolegliwosci sa spowodowane nadmierna iloscia stresu i lęków. Powinieneś poszukac jakis sposobow relaksacyjnych i czyms sie zajac. Bo myslenie caly czas o tym to jest najgorsze i wpędza nas w jeszcze wiekszy "dołek".
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
01 mar 2008, 13:09

co to jest....bo ja nie rozumiem...napiszcie cos, pliz

przez magdalena4 18 mar 2008, 13:48
Witam, juz nie wiem co mam mysleć o tym...czuje sie okropnie...od prawie 2 tyg. Budzie sie rano z lekiem,biegunką,mdłości,i najgorszy brak apetytu...do tego lęk, ze to deprecha, ze sie pogrąże i koniec cos se zrobie. Chodze normalnie do pracy, ale jest mi tak cięzko udawac, ze wszystko gra, najchętniej posżłabym spać i z nikim nie gadała...ludzie mnie drażnią...bo sie okropnie czuje a wiem ze nikt mnie nie rozumie. Gadają tylko, a schudłas, a wyglądasz tak czy siak, a co dzis nie masz humoru...I jest mi tak cięzko...Miałam nerwice lekową z 2 lata temu, ale poszłam do psychologa i przeszło jakoś (ale nadal chodze), walczyłam o to, nakręcałam sie ze nie poddam sie, panicznie bałam sie choroby psychicznej...to było okropne i juz myslałam ze doszłam do siebie...bo za kazdym razem przez cały rok jak pojawiały sie jakies mysli to zawsze sobie mówiłam to tylko nerwica i mijało-a teraz to nie działa. Znów zle sie czuje, mam lęki i te objawy fizyczne, cały czas zacisniety żołądek....juz mysle o tym, zeby zrezygnować z pracy bo sie męcze za bardzo, a jeszcze studia koncze w tym roku...nawet nie moge spokojnie pisac pracy magisterskiej, bo na sama mysl mnie mdli. Siedze z taką kamienną, bladą twarza...i czuje ze jest mi ciezko...ale nie potrafie powiedziec sobie jak kiedys stop!!!, nie poddam sie...nie moge wzbudzic sobie tej siły jak kiedys i tego sie przestraszyłam, mysle sobie...moze samo minie, ale nie mija...No i niepokoi mnie to ze kiedys miałam takie ataki, po których dostawałam takiego kopa, zeby z tym walczyc, a teraz czuje,ze lek jest ciągle we mnie, w całej mnie, a ja nie potrafie mu sie przeciwstawic, nie moge powiedziec sobie daj spokój, nie przejmuj sie tym, bo to nie działa. Boje sie tego stanu...nie wiem co to jest??? zupełnie inaczej go odczuwam jak kiedys....chyba ze moze zapomniałam po prostu, nie wiem, ale jestem załamana moim stanem...do tego takie zwątpienie, ze chodze 2 lata na terapie a to kurzce wróciło...dlaczego...napiszcie cos proszę na ten temat, co o tym sądzicie...i moze ktos tez tak miał...nie moge sie rozchmurzyć...jestem cała spięta i dziwna...taka nieswoja....
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

Avatar użytkownika
przez Dorot 18 mar 2008, 14:07
znam doskonale ten ból bo sama przez to przechodze co chwile mi żołądek się odzywa , czasami mam tak dosyć że najchętniej bym zrobiła wszystko by nie czuć tych dolegliwości , co do stanu ducha to normalne , też ile razy mam motywacje mówie sobie bedzie dobrze , bo prawda jest taka że to od nas zależy jak będzie naprawde , i mówienie sobie takich słów jest trudne a jeszcze trudniej o efekty , ja chodziłam kiedyś do psychologa i mineło mi ale wróciło więc uważam , że trzeba jakoś sobie samemu pomóc , bo gdziekolwiek by się nie przeczytało to piszą , że wszystko zależy od motywacji samej człowieka i siły jego woli, a dla nas to jest takie trudne bo staramy się a i tak nic nie wychodzi a w konsekwencji człowiek się załamuje , a jeszcze trudniej sie potem żyje. Czasami takie lęki trwaja długo czasami przejdzie i jest ok ale nie wiemy kiedy to wróci wystarczy jeden większy stres i po paru dniach , męczarnia z nerwicą.
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Moja historia pomocy

przez IKAR 18 mar 2008, 15:24
Witam, w sumnie nie wiem czemu tu piszę, trafiłem na te forum przez przypadek w sumnie w google wpisałem słowo które
wychwyciło tą stronkę. Czytam o waszych problemach i chcę też z siebie coś wyrzucić. Nie wiem czemu może dlatego, ze
chce byście po przeczytaniu powiedzieli, że ze mna jest wszystko w porządku, ze to moja tylko chora wyobrażnia ale ja już
dłużej tak nie mogę. Mam nadzieję przeczytacie do końca i mi odp.


Moje problemy zaczeły sie około 5 lat temu.
Byłem normalnym chłopakiem, grałem w piłkę w drużynie miasta jak i szkolnych. Miałem dużo przyjaciół, imprezy więcej byłem
po za domem. Jak to moja matka stwierdziła dom zawsze traktowałem jak hotel. Byłem lubiany ludzie mówili, że jestem duszą
towarzystwa. Naprawde niesamowite czasy.

Ale przez moj charakter, potrzebe akceptacji, zawsze chciałem być najlepszy, zawsze to ja chciałem być na pierwszym miejscu,
nie zgadzałem się z opiniami większości ludzi moja musiała być racja. Towarzystwo jakie sobie wybrałem zawsze było od mnie
starsze min 3 lata a nawet i więcej, z rówieśnikami utrzymywałem kontakty tylko w szkole.

Jak to bywa, przez to, że miałem starsze towarzystwo szybko nabyłem kontakty można powiedzieć z marginesu (przestepcy, narkomani,
kobiety na jedną noc). Przez to też stosunkowo szybko zaczołęm pić jak na swój wiek i brać różne urzywki, może to przez to
że chciałem by mnie akceptowali chciałem być lubiany, chciałem być kimś na mieście. Wszystko to jednak odbiło sie na mnie
szybko. W szkole teraz po latach dowiaduje sie, ze ludzie z klasy myśleli, że ich nie lubię, jak mogli myśleć inaczej, jak
ja wolałem spędzać czas ze starszymi znajomymi ćpajać lub pijąc na przerwach. Przez to, że brałem straciłem rodzine, po ziolku
lubiłem sobie porozkminiac swiat, byłem w pewien sposób buntownikiem, sprzeciwiałem sie przeciwko wszystkiem każdym wartościom,
nie uznawałem zasad i uważałem sie za nie tykalnego. Przez to wszystko zacząłem tracić znajomych ktorzy byli" normalni" tzn nie
mieli doczynienia z używkami itd itp. Ja takich ludzi brałem zawsze za "lamusów" W końcu po kilku latach ćpania odbiło się to na
mojej psychice. Kiedyś podczas palenia usłyszałem w oddali od osób które paliły ze mną, rozmowa miedzy nimi toczyła się na mój temat
że jestem pedałem i że mógłbym im pociągnąć gdyby nie mój nos. Wtedy schiza mni się wkręciła już koniec dobrego humor. Uwarzałem
że to jakaś schiza i to tylko mi się wydaje. Niestety zauważyłem, że po tamtej sprawie wszyscy sie zaczeli patrzec na mnie dziwnie.
Śmiać się mi za plecamy. Zacząłem się w słuchiwać w to, miałem supersłuch niczym superman. Słyszałem przez ściany, słyszałem
szepty myślałem, ze to omnie. Zacząłem jeszcze więcej brać nie wiem co chciałem udowodnić zacząłem eksperymentować z narkotykami
zacząłem brac, coraz różniejsze narkotyki, pić więcej zawsze stała zgrzewa umnie w pokoju i zawsze było jakies narko ukryte w szufladzie.
Sam już nie wiem dlaczego zacząłem brać może pod wpływem towarzystwa a możę chciałem zwrócić na siebie uwage matki której nigdy nie
było a która mnie tylko wychowywała. Cieszyłem się jak mi mówili w szkole, ze jestem jak gałązka telepie sie z rana ( dla mnie
rano to była min 3 lekcyjna na to godzine wstawałem do szkoły pierwsze zajecia były nie do wytrzymania na przerwie już szłem do łązienki
przyspawać coś lub do sklepu wypić kolejne bro z rana waliłem dwa) Czułem się jakby uważany jak brałem. Przez te głosy o których wspominałem
I przez próbe udowodnienia wszystkim czegoś, wpadałęm w konfilikty sprawem, rozboje, niszczenie mienia, prowadzenie po pijaku,
przekraczanie predkosci takie tam.


Nie wiem co ja próbowałem udowodnić i komu ale przez to żę brałem co raz więcej głosy się nasilały i zacząłem się bać ludzi.
Panicznie sie bałęm co rana wychodząc z domu nie wyszedłem jeśłi czegoś nie wziołem a rece mi sie trzesły jak galareta, serce
tak szybko biło, że aż kreciło się mi w głowie ciepło mnie jakieś rozpalało od środka, głosy się w ciąż nasilały a ja coraz bardzie
bałęm się ludzi. Wszyscy sie pokoleji od mnie odwracali, znajomych straciłem, straciłem rodzine, wkońcu tak się nasililiło, żę przez tałem wychodzic
jedne pórocze nie było mnie w szkole, zaszyłem się w domu dzowniłem tylko na ustawke po towar i wychodziło do sklepu by kupić
alko. Jak wracałem słuchałęm muzyki na głos by nie słyszeć wszystkich ludzi, żaluzje ciagle zasłonięte. A mimo wszystko słyszałem
ludzi z dala od mego okna jak mnie obgadują ściszałem wtedy muzykie i starałem sie wsłuchać co oni mówią, wydawało mi się, że
piszą pod oknem, że jestem gejem. Matka nawet chciałą wynieść mi lustro za okno by pokazać że tam nic nie ma, ale ja nawet bałem
się podejść do okna mimo iż żaluzje były zamknięte.



Z czasem matka przy sprzątaniu znalazła umnie szkło czarniejsze jak smoła które czekało na opalenie. Zgodziliśmy się, że mam
problem i zostałem wysłany do psychiatry. Dla mnie nie było problemem, że ćpam dla mnie było problemem, że inni uważaja mnie za geja
i odwracają się od mnie. Psychiatra stwierdził, że mam głęboko depresje spowodowana przez długotrwałe branie narkotyków.
Chodziłem na wizyty i ciągle był jeden temat JESTEM CZY NIE JESTEM. Dał mi zyprexe bym nie słyszał tych głosów i zaczął wychodzić do ludzi
Udało się wyszedłem mimo, ze czułęm się otępiany dałem słowo przy matce, że będę brał lekki i przestane a raczej rzuce narkotyki na pewien okres,
poniewaz nie docierało do mnie, że to przez nie. Jak zaczeło mi mijać, zacząłem o tym normalnie rozmawiać znó odezwali sie
do mnie starszy znajomi i stwierdziłem, że przestaje chodzić do lekarza, żę sam sobie z tym poradze i znó zacząłem brać.


Było dobrze ale po pewnym czasie wróciło wszystko do mnie z kilka krotnie większa siłą. Głosy i moje odizolowanie, własna
matka powiedziałą mi, żę nie ma już syna. W końcu postanowiłem, że się zabije
było to wczasie trwania matury gdzie został mi jeden egzamin ustny do końca. Wziołem narko, wziołem dwa, opakowania tabletek
na sennych i popiłem ćwiartką. Chciałem mieć pewność, alkohol narkotyki srodki nasenne. Niestety okazało się, że matka nie była
w pracy a miała wolne i była na zakupach wróciłą do domu i zobaczyła co się dzieje. Udało im się mnie uratować poczym tydz spędziłem
nie przytomny na R a póżniej zostałem wysłąny do zakładu zamkniętego na odwyk i rechabilitacje. Tam znó nie wychodziłęm z pomieszczenia
byłem przerażony tymi ludzmi, nie chodziłem na śniadania, bałem się ich te głosy wieczoramy nie dawały mi zasnąć. A u psychologa
w ośrodku znów ten sam temat JESTEM CZY NIE JESTEM. Musiałem z tamtad wyjść obiecałem poprawe matce która poprosiła żeby mnie wypuścili
wcześniej bo mam ostatni egzamin nie chcieli bo miałem tam spędzić więcej niż 6 m-cy ale udało sie w tydz wyjść udowodniłem, że
chce naprawde wyjść na egzamin no i powiedziałem że bede chodziło do ośrodka dla uzależnionych. Uczyłem się od rana do
wieczora z ośrodka odrazu pojechałem na egzamin. Tam byłem tak przygotowany, ze zdziwili się wszyscy dostałem 4+ z maty.
Widziałem łzy radości w oczach mojej matki pierwszy raz chyba od ur jak pamietam. Naprawde się cieszyłą nie mogła uwierzyć
aż nie zobaczy na świadectwie.


Myślałem, że wszystko się zmieni zacząłem wychodzić na początku do rodziny z psem na spacery póżniej już normalnie. Poznałem
kobiete w której się zakochałem naprawde się zakochałem mimo iż byłą starsza pasowałem jej i było to odwzajemnione. Znow starsza lol
Znow nie wiem czemu starsza po prostu podobaja mi sie starsze kobiety. Nie wiem ze starszymi osobami lepiej mi się rozmawia,
to co było między nami było poprostu nie samowite. Szybko poczułem się jak bohater romantyczny nic się nie liczyło po za nią
dla niej zrobiłbym wszystko to było niczym obsesja ona była idealna pod każdym względem jej nie przeszkadzał mój bagaz dośiadczeń
a mi jej była starsza od mnie o 4 lata w separacji z małym dzieckiem. Była moją księżniczką od rana do wieczora na rozmowach z nia
budziłem się rano i myślałem co robi zasypiałem ze słuchawką przy uchu o 3 w nocy jak słyszałem, żę śpi już to się rozłańćzałem.


Poszedłem na studia i było wszystko po prostu zajebiscie. Zmiana otoczenia nowi znajomi, miałem kobietę pierwszą poważna kobiete
która była moją pierwszą miłością. Lecz na studiach wiadomo jak jest alkohol, kobiety, narkotyki mieszkałem w akademiku działo się troche
znó starsi znajomi, nie przebywałęm wśród rówieśników. Znów odrazu z wejśćia zostałem legitymowany drugim razem na policji
zacząłem pić nie chodzić na wykłądy bo jak się obudzić po nocy odmawiałęm narkotyków, raz po pewnym czasie po alkoholu się
skusiłem i zaczeło się... szybko impreza się skończyłą i wylondowałem w pokoju ze kołdrą na sobie i słuchawką przy uchu. Dzwoniłem
do matki, ze przepraszam ale wziołem i znó wróćiło wszystko do mnie. Jak bumerang, słyszałem kumpl,a z pokoju, jak siedział z kimś
w kuchni i szeptał, żę jestem pedałem tylko nie wie jak to mi udowodnic jeszcze. Zacząlem jezdzic do psychologow zdala od mego
miasta zeby kazdy mi powiedzial co jest z mna nie tak.CIagle te same pytania Jestem czy nie Jestem ciagle słyszałem to samo
Nie Jesteś to tylko twoja wyobraznia, ja mowilem, ze naprawde to slysze, to tylko twoja wyobraznia, nabyles to przez zazywanie
narkotykow psychoaktywnych stwierdzili gleboko depresje z poczatkami schizofremi

Na studiach zrobiłem błąd po pijaku przespałem się z kobietą nie swoją. Zdradziłem swoją kobiete, ni emogłem się pozbierać. Mimo
iż było fajnie hehehe moj pierwszy seks i moja pierwsza zdrada lol za jednym zamachem. Zaczeły się kłutnie dziwne z ma kobietą
zacząłem ją obwiniać o wszystko, aż w końcu się przyznałem, ze ją zdradziłem roztaliśmy się prosiłem o powrót by jej udowodnić
że mi na niej zależy a jednoczesnie znó uciec od wszystkiego rzuciłem studia. Poplynelem z dlugami poszedlem do pracy,
obiecalem kmobiecie ze nie bede pil i cpal. I od tamtej pory nie cpam i nie pije pracowalem i bylo ok zamierzalem z nia zamieszkac
roztalismy sie. Jej rodzice chcieli by wrocila do meza ponoc tak powinno byc. Ciezko to znioslem zaczalem pic i znow nie moglem sie
pozbierac przez pewien okres. W pracy zapominalem, poszedlem na drugie studia zaoczne. Umawialem sie z kobietami, podobałem się
im podobal sie im moj charakter i wyglad, osobowosc. Na studiach zaocznych ktos do mnie cmokal z drugiego konca sali jeden z osob
ktore w grupi ekozaczyly. Odpowiedzialem bo wtedy juz szalenswo mnie opentalo od pewnego czasu nosilem noz mysliwski ciagle
w kurtce chcialem zabic kazda kolejna osobe ktora cos powie na temat mojej seksualnosci, szukalem zaczepek. Zaczepka wiec juz byla
czekali na mnie przed wyjsciem z uczelni ale szybko nas rodzielili, stwierdzil koles, ze zbliska wygladam inaczej. INaczej?
tzn jak inaczej /cenzura/ ?

Zacząlem balansowac na cienkiej czerwonej lini szbko jeżdziłem samochodem szukałem zaczepek u ludzi dużo większych od mnie.
CHciałem dostac w /cenzura/ i chcialem ich zabic w szale. Wkoncu skonczylo sie moje balansowanie wylecialem na zakrecie jak
zamykalem licznik, dosc dlugo koziolkowalem, ludzie mowili, ze to byl cud, ze przezylem, tylko miejsce kierowcy bylo ok jak
by ktos zmna jechal zginalby. A mi nic nie było jak by nigdy nic z tego wyszedlem. Matka mowila ze powinienem dziekowac bogu
drugi raz mnie uratowal ale ja sie go wyrzeklem dawno temu przez moj bunt do wszystkiego.


Bylem wtedy z pewna kobieta ale przypadek, ze akurat byl telefon od bardzo dawno nie widzianej osoby szukala swojej matki ktora
akurat byla u mnie. Byla to kobieta ktora mieszkala za granica i miala przyjechac nie dlugo do polski na troche.
Gadka szmatka po jej przyjezdzie i wyladowalismy razem w łóżku. Czyli drugi raz zdradzilem kobiete druga kobiete. A póżniej
nie wiem jak to sie rozwinelo wyleciałęm do niej za granice. Pomyslalem ze moze to jest to, bylo fajnie miedzy nami czulem
pewna bliskosc. Byla tym razem to kobieta duzo starsza od mnie hmmm. Ale fajnie było pierszy raz zamieszkałem z kobieta.
Nigdy nie podejmowałęm się tego. Znajomosc sie rozwijala, uczucie roslo, ja sie odciolem od wszystkiego wszystko bylo z now za mna.
Zaczynalem jako nowy czlowiek. Znalazlem prace w sferze budowlanej. Mimo braku umiejetnosci szybko sie uczylem awansowalem ciagle
coraz wyzej, podwyzki co 3-5 m-cyzdobylem szacunek wspolpracownikow moich znajomych i szefa. Pomyslalem ze w koncu chwycilem swoj
los w swoje rece pracowalem tak 2 lata w tej firmie. Miedzy mna a kobieta byla coraz lepiej mialem w koncu pieniadze a zawsze
je chcialem miec, zawsze mowilem ze nie mam na wyjazd z kobieta nie mam na pojscie z nia do retauracji zabranie do klubu czy cos.
Nie widzialem sieebie nigdy w roli ojca w domu, zaczalem myslec o domu o dzieciach o slubie. Czulem sie jak bog, rzadzilem swoim
zyciem. Kobieta chciala cos nigdy jej nie odmawiałem kasa latwo przyszla latwo poszla. Rzucalem tu i tam nia, chciala cos pytala
czy jej kupie nie odmawialem wychodzilem zapalic i kazalem wybrac co chce po powrocie bede placil. Chciala bizuterie na kazda
okazje dostawala o co mnie prosila to miala. Czulem sie naprawde bosko nagle wszyscy mnie szanowali mialem kobiete, pieniadze,
znajomych ( mimo iz do znajomych juz od pewnego czasu jestem nieufny nie wierze w przyjaznie) Nagle po 2 latach sprzeciwilem sie
nie wlasciwej osobie, wymiana zdan ostra. Osoba byla wyzej od mnie na szczeblu w robocie. I zaczela mi ryc psyche mowilem,
ze to nie mozliwe bo dobry psychol z mnie myslalem , ze juz jestem twardy psychicznie ale /cenzura/ po tylu latach uslyszalem prosto
w twarz po raz kolejny. Najpierw pytanie czy znasz powiedzenie"zeby zycie mialo smaczek....." dokonczylem a pozniej pytanie
czy jestem? Ze to nic zlego i ze jak chce to moge mu zrobic dobrze ustami. hehehe po tylu latach uslyszalem to i nie wiedzialem
jak zareagowac, szybko poszla plota w obieg po firmie i to juz byl koniec wsystkiego. Przez to zaczalem znowu byc nie poskromniony
szukalem zaczepki mialem ciety jezyk. Jak ktos to mowil lub pytal czy jestem odpowiadalem tak jestem jak chcesz mozesz mi pociagnac.
narazilem sie, czulem sie znowu jak na speedzie wszystko tak szybko sie toczylo szef ktory mnie szanowal stracil szacunek bo zaczalem
mowic co mysle na temat firmy placy itd zaczelo mnie jebac wszystko za przeproszeniem. Stracilem robote. Znalazlem inna ale
nie moglem przyzwyczaic sie ze znow zaczynam od zera ze nikt nie szanuje mego slowa juz nie potrafilem tak, wiec siedzialem
cicho zdala znow zaczely sie glosy. I zrezygnowalem z pracy.


Teraz od 3m-cy siedze w domu szukam pracy ale jej nie szukam. Dzwonie co prawda wysylam CV ale wiem, ye moge wiecej. ALe nie daje
z siebie nic wiecej ze strachu przed ludzmi. Jak mam zadzwonic rece mi sie trzesa w myslach mysle zeby ktos nie odbieral, jak
odbiera zapominam jezyka w gebie. Jak wysylam cv to zmysla ze nikt nie zadzwoni. Siedze w domu i wychodze tylko do sklepu na 15min
Zaczely sie klopoty z pieniedzmy. Cala kasa mi sie rozplynela zaoszczedzona. Z kobieta klotnie ona mi o dzieciach i slubie
a ja mowie ze nie dam jej tego stracilem swoja stabilnosc. Klotnie od rana do wieczora, moja kobieta nie wraca czasami do domu
ma mozliwosc spania w pracy i woli to czasami nawet do siebie nie dzwonimy. Mam coraz wiecej dlugow, z kobieta klotnie ktore
prowadza nas w strone roztania i zajebisty lek przed ludzmi. Boje sie wychodzic. Kompleksy rosna zanim wyjde musze sie spojrzec jak
wygladam hehehe mam lek przed ludzmi rece sie trzesa znow mi jest cieplo poce sie serce bije jak szalone i kreci sie w glowie.
odechu czasami nie moge zlapac i brak mi sliny w ustach. Zaszylem sie w domu i ranie wszystkich do okola. DO rodziny wstyd mi dzwonic
znow znajomi jacy znajomi znow jestem sam telefon jest gluchy. Nie wiem co jest grane. A na dodatek znow staram sie obwiniac kobiete
ktora nie jest niczemu winna. Ona jest starsza chce dzieci dom zegar bilogiczny bije juz u niej czas a ja jestem mlody i sie wsciekam
ze nie moge jej tego dac. Musze sie z nia chyba roztac mimo, iz jest nam ze soba dobrze uczucia, lozku, wspolzycie partnerskie jesli chodzi
o dom( pomijac ostatnie czasy gdzie siedze bez roboty i sa klotnie) ona stara sie mnie wspierac wie co mnie gryzie.
Powiedziala mi, jako kolejna osoba, ze ze mna wszystko w porzadku jestem nawet bardzo meski. Ze z mna jest ok. Jest nam dobrze
razem w lozku jest jej dobrze i jest mi dobrze.

A mimo wszystko siedzi to w mojej glowie, ona stwierdzila ze do puki sam siebie nie poznam to to bede wiecznie nie szczesliwy.
Nie chce tego. Ciezko mi jak siedze ciagle w domu chce potrzebuje przebywac w srod ludzi ktorych sie teraz boje potrzebuje pracy.

Ale to nic moja byla sie do mnie odezwala ktora naprawde kochalem i bylo to cos co ciezko opisac slowami, kazda kobiete do niej
porownywalem. Zadnej juz tak nie kochalem. Teraz okazuje sie ze chcemy do siebie wrocic. Znow ta sama historia znow uciekam chyba
znow zdradze. hmmm

Czytam wasze forum czytalem temat o nerwicy lekowej o depresji i temat o homo.



Co moge wiecej powiedziec?
Jestem mlodym czlowiekiem, Jedynakiem, znak strzelca wspominam o tym. Wszystko wskazuje ze jedynacy no i strzelce moga moiec takie
problemy ze soba potrzebuja ciaglej akceptacji otoczenia ciezko radza sobie z krytyka, mysla, ze im sie wszystko nalezy, strzelce
po za tym ponoc zdradzaja.


hehehe nie wiem co mam robic czy takie stereotypy o jedynakach, znakach zodiaku, otoczenie sa prawdziwe?

Nigdy nie przebywalem w otoczeniu gejow do puki mnie to nie dotyczy mi nie przeszkadzaja.
Otoczenie moje po za tym to jak wspominalem wyzej raczej starsze towarzystwo uznawane czesto za margines.


Moja orientacja ja uwazam, ze jestem hetero. Podobaja mi sie kobiety, zawsze chcialem z nimi byc, kochac sie z nimi.
Podnieca mnie cialo kobiece. Podobam sie kobietom, w mlodosci jako dziecko troche sie powiem ze czulem sie nie pewny zawsze mialem
kompleksy na swoim pkt ale normalne mialem znajomosci z kobietami. Zawsze sie za nimi uganialem. Ale nie mialem zbyt wiele zwiazkow
raczej szukalem czegos wyjatkowego w kobiecie zawsze, doszukiwalem sie mozna rzecz aniola w niej. Musialem wiedziec, ze jestem
akceoptowany przez nia w pelni, ze rozumiemy sie nad wzajem jak pasowala mi pod wzgledem osobowosci i swego charakteru oraz
wygladu czesto zakochywalem sie kochliwy zawsze bylem przez co mialem zawsze problemy bo tez wielokrotnie bylem odrzucany przez
nie. Czesto sam do tego doprowadzalem umawiac sie z 2 lub 3 kobietami naraz, a czasami bylo to przez moje zachowanie i moich
znajomych. Rowiesniczki nie chcialy pijaka ani cpuna mowily ze jestem nie dojrzaly i nie szukaja kogos takiego. Czesto
slyszalem ze fajny jestem przystojny intel super ze mnie facet ale zostanmy przyjaciolmi, moze to dlatego, ze najpierw probowalem
zdobyc ta bliskosc to pryjazn zaufanie a pozniej dopiero chcialem zwiazku zawsze przechodzilem do zwiazkow od przyjazni do bycia razem a w koncu seks.
nigdy inaczej nigdy nie bylo bycia razem z kims kto mi nie zaimponowal swoja osobowoscia. Mimo iz czesto zdradzalem to jednak dlatego
ze ciagle nowa osoba mi imponowala osobowoscia a z drugej strony nie wiem czy tak macie, ze jak jestescie z kims nagle osoby
ktore was nie chcialy chca byc z wamy a ja jak idiota zawsze sie pakowalem w to. Za mlodu bylem niesmialy do kobiet dlatego mimo iz byly
zaczepki i staralem sie pokazac kobietom ze mi sie podobaja nie chodzilem z nimi bo balem sie spytac nie wiedzialem jak.

Moji starsi znajomi kiedys dziwnie sie patrzyli na mnie bo nie mialem kobiety mimo iz chcialem z jakimis byc nie chcialem byc
z pierwsza lepsza. A nie chcialem tez os starszych kolezanek tylko seksu. Zawsze sie upodabnialem do bohatera romantycznego.
Kobiete w ktorej sie zakochywalem traktowalem jak aniola ksiezniczke za bostwo. A pozniej jak slyszalem ze zostanm,y przyjaciolmi
zrfownywalem je z ziemia mieszalem z gownem.

Tak naprawde mialem tylko 3 zwiazki poniewaz zawsze patrzylem na to, ze chce byc z kims na stale nie chcialem po tygodniu sie roztawac.
Dlatego moje zwiazki to jeden 6 m-cy drugi ponad dwa lata i teraz jestem w trzecim, juz nie dlugo 3 lata beda. 3 zwiazki i 3 starsze
partnerki dlaczego>? Uwazam je za seksowne a jednoczesnie dojrzalsze i myslace inaczej patrza na zwiazki chodzi o uczucia i stabilizacje
a ja tez tego chce.



Dom rodzina? CHce sie najpierw zapewnic zaplecze finansowe pozniej stworzyc rodzine i wybudowac dom dla nas.


Co wiecej boje sie, poniewaz im wiecej mysle na temat tego co ludzie mowia zaczynam brac to do siebie i im w to wierzyc a tego nie
chce. Nie wiem jak sobie z tym poradzic. Co ja po za tym mysle na ten temat myslie, ze to tez ma zwiazek z moimi kompleksamy
Jestem osoba chuda, ale umiesniona. Mam twarz jak dziecko przynajmniej ja to tak odbieram i duzy nos. Nie nawidze swoich zdjec
zawsze uciekalem zeby nikt mi nie zrobil zdjecia. CO po za tym mam kompleksy na pkt malego hehehe i przez to wszystko jak
slysze jakie maja kobiety wymagania mam kompleksy i jestem w pewien sposob niesmialy dopuki sie nie zapoznam.

Czasami zastanawiam sie co widza we mnie te kobiety co z mna byly nie jestem tak meski jak rowiesnicy. Ostatnio mam problemy
z seksem nie potrafie sie odprezyc. Przez to co ludzie mowia na moj temat podczas seksu mysle, tylko czy partnerce jest dobrze
co ona o mnie mysli, czy mi jest dobrze chociaz jest mi dobrze ja o tym mysle. Przez to wszystko czuje ze przestaje mnie wogole
ciagnac do seksu a wczesniej wszystkie kobiety mowily ze jestem ich zboczkiem, potrafilem je doprowadzac do orgazmow.
Teraz nagle nie potrafie tak jak kiedys zamknac oczu i sobie wyobrazic sceny np nie potrafie pisac juz o tym tak jak kiedys
probowalem ostatnio sex przez internet. Moze to znudzenie partnerka nie wiem jak to jest ale jestem z kobieta obecna prawie 3 lata
i mimo wszystko ze seks jest fajny juz tak mnie nie podnieca. Kiedys jak przemykla po mieszkaniu naga odrazu mialem sztywno w spodniach
a teraz takie to wszystko normalne do puki si enie dotykamy. A to poteguje to wszystko moje mysli. Kiedys stawal mi na zawolanie wystarczylo
zobaczyc naga kobiete w gazecie teraz mnie do tego tak nie ciagnie. Juz sie nie podniecam jak zobacze kolano piers na ulicy.
Kobieta musi si epo obcierac troche. Juz mnie tak nie podniecaja filmy porno na ktorych byly kobiety i sie masturbowaly np., moze to
przez to ze zbyt ciezki porno ogladalem. Juz mnie nie kreca takie zwykle rzeczy. Chcialbym znow sie podniecac i cieszyc seksem tak
jak kiedys chcialbym znow czuc sie panem swojego zycia ale nie wiem co ma robic. Nuda powiewa w moim zwiazku jak mysle o zmianie,
kobiety mysle sobie kogo ja moge poderwac z takim wygladem, ktora mnie bedzie chciala, a jak juz to czy nie bedzie sie nudzila
czy bedzie akceptowala to ze nie ma znajomych bo nie mam nikogo bede mial tylko ja, nie wiem jak bedzie seks boje sie
ze jak bede z nowa partnerka to mi nie stanie i ona sobie pomysli ze jestem gejem hehehe /cenzura/ jak znow zaczac sie cieszyc zyciem
byc odwazniejszym? Jak znow zaczac cieszyc sie seksem?? W pracy tez jak ide do nowej mysle sobie co ci ludzi epomysla o moim wygladzie.
Nie wygladam na tyle lat moim zdaniem wygladam strasznie mlodo. Glupio mi bo ktos kto nie zna np mnie i mej kobiety moze pomyslec
ze jestem bratem mej kobiety a nie jej facetem.


Ps. pytanie gdzie szukać nowych znajomych>? Gdzie sie szuka znajomych teraz? Ktorzy nie biora narko i nie jest to dla nich fajne? Do okola narkotyki a ja mam dosc tego. Jako ze moji znajomi biora nie utrzymuje znimi kontaktu to tak jakbym nie mial wogole znajomych. I jak sobie poradzic z tymi moimi problemami

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:50 pm ]
Dodam jeszcze, ze przez moje problemy to co ludzie mysla, moje kompleksy, strach przed ludzmi. Stalem sie zamkniety w sobie nic mnie nie cieszy stałem się melancholikiem, nie potrafię myśleć pozytywnie. Czuje, że marnuje swoje życie przez to. Bardzo mnie wszystkie zle slowa pod moim kierunkiem rania, nie potrafie znalesc znajomych. Mimo wszystko, ze jestem z kimś czuje sie strasznie samotny i nie spełniony. Mam dość swego życia i nie wiem jak to zmienić, każdy dzień wygląda tak samo. Czuje sie jak wiezień moich kompleksow ktorych sie nabawiłem miedzy innymi przez opinnie ludzi co do mej osoby. Czuje pustke, mam zero zainteresowań już się nie uśmiecham.


A ja tylko chce znalesć kobiete swego życia chce być szczesliwy miec dom gromadkie dzieci stała prace taka nude ale to nie bedzie nuda bede chce sie cieszyc u boku mej kobiety. Ale wszystko to co napisałem mnie hamuje. WIem ze jak bym miał jakieś zainteresowania może znalazł bym wspolny jezyk i poznał ludzi ale nie wiem jak sie do tego zabrać. Jak to wszystko odwrocić?

Chce wracać z pracy i widzieć kobiete która usypia nasze dzieci chce przytulic sie do niej chce by to cos było więcej niż zwykły zwiazek chce cieszyć sie znów każdym dniem chce znó się cieszyć seksem.
"Ten wie, tamten wie, tylko ja nie wiem. Może coś przeoczyłem, a może nie znam sam siebie? Oni wiedzą wszystko, a ja wkurzam się o nic"
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
29 lut 2008, 18:23

Avatar użytkownika
przez Zahn 18 mar 2008, 20:19
Miewam podobnie... mam nerwicę lękową, ale teraz sam już nie wiem, gdzie kończy się nerwica, a gdzie zaczyna depresja.... do tego te problemy z żołądkiem. Do mnie nerwica wróciła po 3 latach... a i wcześniej pozbywałem się jej na podobne okresy czasu... niestety wróciła i wszystko od nowa z małym wyjątkiem: deprechę, której wcześniej raczej nie miałem (nawet nie wiem czy teraz ją mam :cry: ) Jak walczę? Ano leczę się farmakologią i chodzę na terapię. Czy pomaga? Leki trochę polepszają nastrój, nie jestem taki załamany jak na początku, chociaż pesymistyczne myśli wciąż mnie nachodzą... i sama nerwica, wciąż wierna :cry:
Ale trzeba walczyć... wspierać się przyjaciółmi, leczyć się i ciągle walczyć :)
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

co dolega mojemu mezowi???

przez beata845 18 mar 2008, 21:37
Witam.
Mam problem,dotyczy mojego meza.
Od ok 4tygodni.Ma dziwne objawy takie jak:
-jest zakrecony nie moze sie skoncentrowac,szczypia go oczy i przez to troche
zle widzi,nie czuje sie soba,chodzi caly czas zamulony,poty nocne,nie ma
apetytu,dziwnie slyszy,jest oslabiony(robilismy wyniki
OB,MAGNEZ,ZELAZO,MORFOLOGIE MOCZ wszystkie wyszly dobrze) czesto jest mu zimno.
Czy to moze byc nerwica? czy cos innego?
prosze o odpowiedzi bardzo mi na tym zalezy!!!
Sama juz nie wiem czy to moze byc nerwica? czasami ma tez przyspieszony puls.
Z gory dziekuje za odpowiedzi
POZDRAWIAM
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 mar 2008, 19:43

Witam wszystkich

przez krilan1 18 mar 2008, 23:36
Chciałbym podzielić się z Wami moją historią z nadzieją, że może ktoś będzie mi w stanie choć trochę pomóc. Otóż od ponad dwóch miesięcy mam, przynajmniej tak mi się wydaje stany lękowe. Otóż wmówiłem sobie że siedząc w pracy przeszkadza mi hałas dobiegający z ulicy, co następnnie przerodziło się w pewną obsesje, że nie będe w stanie nic zrobić gdyż jedyne o czym będe myślał to o tym nieszczęsnym halasie. Oczywiście jest to bzdurą, gdyż jak przychodzi do wykonania jakiegos zadania i nie mam czasu o tym myśleć to robie wszystko należycie. Jednak ta natrętna myśl nie daje mi spokoju. Powoli zacząłem wkręcać sięteż w inne stany lękowe związane szczególnie z oddychaniem. Tego nie jestem już jednak w stanie w zaden rozsądny sposób wytłumaczyć skąd się to bierze. Sprowadza się to do tego, że odczuwam lęk gdy tylko pomyśle sobie o oddychaniu (wiem że jest to idiotyczne :) Chciałbym jeszcze tylko zaznaczyć, że podobne objawy miałem jakies 3 lata temu, ale po jakims czasie przeszły więc nie podejmowałem leczenia. Tamte były związane z okresowym pomieszkiwaniem na stancji gdzie naprzeciwko mojego pokoju byl zlokalizowany piec do c.o. który się włączał co pare minut doprowadzając mnie do stanu, który się następnie przeobraził w stan wyżej opisany. Chciałbym jeszcze tylko zaznaczyć, że nie mam objawów w stylu biegunki omdleń i tym podobnych historii. Po prostu lęk który mi towarzyszy przez powiedzmy 60 procent czasu dość mocno komplikuje mi zycie, ale jakos strasznie go nie paraliżuje.
Zgóry dziękuje za jakiekolwiek odpowiedzi i pozdrawiam.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 mar 2008, 23:16

przez Mafju88 19 mar 2008, 00:07
Niech Pani spyta czy nie ma zadnych lękow. Ale tak na pierwszy rzut oka (niekoniecznie dobrze to jest prosze o tym pamietac) to nerwica lękowa :) przynajmniej podobne objawy, Polecam psychiatre i psychologa. Pozdrawiam :)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez magdalena4 19 mar 2008, 08:52
Dzięki za odpowiedzi, ale zstanawiam się nad jedną rzecza....dlaczego chodząc na terapie to powrciło (od 2 miesiecy jestem raz w tyg u psychologa, a wczesniej chodziłam rzadziej bo było ok) I tak sie zastanawiam czy chodząc do psychologa mozna wpasc w depresje, niby depresja bierze sie z złych schematów myslowych, złego nastawienia, a ja od dwóch lat jestem pod opieką psychologa wiec czy to wogóle możliwe, zeby to była depresja...tak sie zastanawiam i dlaczego to wróciło...te lęki i wogóle...w zeszłym tygodniu trzymało mnie cały tydzień, w tym tygodniu co drugi dzien mam nadzieje ze w koncu minie...ale jest cięzko...i zaczynam powątpiewać w moją terapie.... :roll:
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

przez staram się 19 mar 2008, 15:17
opisz dokładnie kiedy sie to zaczeło jak długo trwało jak długą byłaś zdrowa po nerwicy czy bierzesz leki
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Avatar użytkownika
przez Dorot 19 mar 2008, 15:29
JA tez miałam depresje jak chodzilam do psychologa , potem kiedy myslalam że jest ok po mniej więcej roku skończyłam terapie i przez wiele lat był spokój teraz wróciła i trzyma, każdy dzień to walka. A myśle że to wraca dlatego bo każdego dnia jest tyle nerwów i stres ogromny , że w końcu objawy same się pojawiają.Jeśli mas zochotę pogadać zapraszam na gg.
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do