Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez knight10000 26 kwi 2009, 11:07
242 napisał(a)::) wpadłam na swietny pomysł! a jakby tak kazać sobie grób wykopać, porzegnać się ze wszystkimi,spisac testament, wyobrazić sobi swój własny pogrzeb-to nie byłoby już nic gorszego co mogłoby nas spotkać, nie mielibyśmy sięjużczego bać-to może ta nerwica by sobie poszła?:). .....to napewno hiv mi już mózg rozkłada.pa



Też już myślałem, że sam strach przed czymś np. śmiercią może być gorszy niż zdarzenie którego człowiek się panicznie boi. Uważam, że ta energia, którą poświęcam na myślenie o takich sprawach, na lęki i inne "schizy" może być użyta na walkę z nerwicą. Tylko łatwo powiedzieć..Wczoraj lekarz ogólny przekonał mnie do zażywania leków (Rexetin - wypisany przez psychiatrę) wspomagających terapię. Zawziąłęm się przed pół roku, że wystarczy sama terapia bez leków, że nie będę się "zatruwał" a tu okazało się, że organizm dostaje nieźle po tyłku przez objawy nerwicy. Zawsze uprawiałem sport..miałem niskie tętno, byłem rozluźniony, mięsnie zmęczone i zregenerowane. A teraz od miesiąca wyższe tętno, wyższe ciśnienie, napięcie mięśni non stop. To jak jeżdżenie samochodem po polskich, dziurawych drogach z prędkością 160 km/h. Lekarz powiedział, że przez tę nerwicę marnuje lata życia, które zaoszczędziłem inwestując w siebie (np. poprzez zdrowe jedzenie, sport, relaks i inne). Dziś wieczorem zażyję lek. A zaraz wyskakuję na jakieś bieganko albo rower. Cele - małymi kroczkami.


Interesuje mnie jak wy wyznaczacie sobie cele - konkretne aby krok po kroku walczyć z lękiem przed chorobami???!!!
Żadnych ogólnych ("muszę iśc na terapię"), tylko sprecyzowane ("jutro idę na terapię i zamierzam na spotkaniu osiągnąć coś konketnie). Albo jutro zrobię to i to, żeby lepiej zrozumieć swój lęk.

pzdr

[Dodane po edycji:]

242 napisał(a): (...) ja przed ciążą byłam jak rybka i byłam przekonana,że dozyję 80-tki. ten koszmar dopadł mnie przez ogromną miłość do dziecka (...)



u mnie objawy "nerwicy" nasiliły się po tym jak żona urodziła nam syna 2,5 roku temu a pierwszy atak lęku miałem wtedy jak już żona była w ciąży. Doszedłem do wniosku (przy pomocy psychologa), że paniczny lęk przed chorobami jest mi łatwiej odczuwać niż lęk przed tym, że stracę żonę i syna. Dodatkowo, że stracę cokolwiek na czym mi zależy.

Staram się poradzić sobie z tamtym lękiem (np. że zostanę sam) bardziej niż z tym, że będę miał np. zawał czy raka. No ale łatwo się tylko mówi...czasem bronię się by nie odczuwać pewnych rzeczy.

Być może łatwiej jest mi się bać, że będę miał zawał. A organizm musi niestety produkować nadmiary adrenaliny by sprostac temu co wymyśli głowa :))) dziwne, nie??!!
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez Venus 26 kwi 2009, 13:50
knight10000 swietnie to wszystko od siebie napisałeś.
Ja ogólnie na terapii jestem już 4 miesiąc, zaraz będzie piąty i moi terapeuci mówią to samo co napisałeś, że cała moja energia skierowana jest na nerwicę, na objawy somatyczne i też dlatego są one tak mocne. Właśnie tak bardzo się na nich skupiam, że nie zabieram się za siebie i przez to nerwica wygrywa. Też powtarza się mi, że przez nerwicę i koncentrowanie się na niej uciekają mi najpiękniejsze lata życia. Sama sobie nie dawno pomyślałam, że skoro jestem fizycznie zdrowa i mam tylko nerwicę to powinnam ją olać i robić to, co robiłam do tej pory, ale no właśnie...przez nerwicę mam z tym problem! :( :(
Bla bla bla...
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
22 lis 2008, 18:43
Lokalizacja
Z Wariatkowa :P

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez 242 26 kwi 2009, 14:47
no tak, rzeczywiscie to skomplikowane. może to głupie, ale wydaje mi się, ze tego rodzaju nerwica ma swój poczatek w dobrobycie. jest nam tak dobrze, ze w pewnym momecie uswiadamiamy sobie,że mozemy to stracić i rodzi sie lek, ktory lokujemy własnie w chorobie i smierci. moja mama pamieta jeszcze wojnę i strach przed bombami. potem, a miala bardzo trudne życie, niczego sie już nie bała i wiedziala, że ze wszystkim sobie poradzi. wszyscy ci ludzie, którzy wychowali się w biedzie i bardzo trudnych czasach nie maja problemow z psychika. a moze bredze

[Dodane po edycji:]

w zasadzie ja się nie skupiam na nerwicy, ja sie poprostu strasznie boje ,że jestem chora, albo za chwilę zachoruję. w końcu już sama nie wiem. jesli mam objawy to podejrzewam chorobę, zawsze to był rak, teraz zamienił sie w aids. więc w zasadzie gdybym zrobiła sobie i całej rodzinie testy, i co miesiąc badała markery nowotworowe to byłoby ok i po nerwicy. ale to nie dorzeczne, kto robi sobie badania w kółko-i tu własnie jest ze mna coś nie tak.
242
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
24 kwi 2009, 18:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez karolina25 26 kwi 2009, 15:01
242 cos w tym jest co napisalas, tak mi sie wydaje, ja przy nerwicy ciaglr tesknie za szasami kiedy bylo "normalnie", kiedy nie potrafilam docenic tego co mam, teraz bym potrafila. Moze po to sie nam to wszystko przytrafia. Knight10000 odpowiadajac na pytanie o konkretne plany: ja za tydzien wracam do Polski, po paru dniach rejestruje sie jako bezrobotna, zeby miec ubezpieczenie, w przeciagu miesiaca trafiam do psychologa, ktory ukierunkowuje mnie dalej. Poza tym, chce zapisac sie na kurs fotografii i do szkoly jezyka angielskiego. Tak bym chciala, chcialabym, zeby starczylo mi sil na realizacje tych planow, ale tak sie boje... Niedobrze mi, bo dzis znow mam pewnosc, ze mam raka.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
19 mar 2009, 21:04

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez knight10000 26 kwi 2009, 20:51
242 napisał(a):(...) w zasadzie gdybym zrobiła sobie i całej rodzinie testy, i co miesiąc badała markery nowotworowe to byłoby ok i po nerwicy. ale to nie dorzeczne, kto robi sobie badania w kółko-i tu własnie jest ze mna coś nie tak.


242, myślałem dokładnie tak jak Ty. Jak przebadam swoje serce i wyniki będą okey - problem zniknie. 10 m-cy temu przebadałem serce u najlepszych specjalistów (echo, ekg, próba wysiłkowa, krew, holter ciśnieniowy - zresztą nie ma to znaczenia). Wyniki były OK. Niektóre nawet bardzo OK. Ale problem się nie rozwiązał bo sam się nie rozwiąże. Niedowierzałem lekarzom, zastanawiałem się, że może podczas badań akurat nie wyszły jakieś nieprawidłowe skurcze itp., itd. Po paru miesiącach nie martwiłem się już sercem. Sprawa niby ucichła ale jak poszedłem biegać to czułem ucisk w głowie. No i się zaczęło...rak, tętniak. Jak zasypiałem to głowa tak "tętniła"..myślałem, że wylew murowany.

potem minęły i te objawy (po wizycie u neurologa i badaniach) i zaczęły się uciski w szyi. No i podejrzenie zwężenia tętnic (a tego się nie czuje w ogóle w ten sposób), innych problemów kardiologicznych. Też minęło. Teraz znowu serce...no bo przecież badania były 10 m-cy temu. I nic to, że lekarz mówi, że to za krótki okres na zmiany w sercu.

Jest to dowód na to, że mój umysł podważy każdy autorytet (lekarz, psycholog) i będzie racjonalizował wiele spraw.

Bardzo podoba mi się to, że wymieniamy doświadczenia. Co więcej, bardzo chcę się skoncetrować na rozwiązaniu problemu. Ale najpierw trzeba go dobrze zdiagnować..nazwać..zaufać specjalistom i heja do walki.

Znany kolarz Lance Armstrong gdy zachorował na chorobę postanowił zaufać innym..nazwał raka "Gnojem", zdobył o nim ogromną wiedzę..później była długa walka i wygrał. Moim celem nie jest walka z chorobą serca, rakiem, potencjalnym tętniakiem tylko z nerwicą lękowa..a dokładniej z oswojeniem, rozpoznaniem swoich uczuć, lęków i nauczeniem sobie radzenia z nimi. Jestem na początku drogi.

dziś wziąłem pierwszy raz lek (czuję się ok) jutro rano jadę na terapię..potem do pracy i nie zamierzam się przejmować.

Venus, to potężny potencjał ta energia!!!! Jak już ją się "przekieruje" - nerwica to pestka.
Te moje wnioski na "poziomie głowy" są całkiem fajne. Gdy przychodzi do "poziomu uczuć" robię sie analfabetą :))))))

miłego poniedziałku wszystkim życzę.

[Dodane po edycji:]

karolina25 napisał(a):(...)w przeciagu miesiaca trafiam do psychologa, ktory ukierunkowuje mnie dalej. Poza tym, chce zapisac sie na kurs fotografii i do szkoly jezyka angielskiego. Tak bym chciala, chcialabym, zeby starczylo mi sil na realizacje tych planow, ale tak sie boje(...)



bardzo ładnie. trzymam kciuki bardzo mocno!!! Jestem pewien, że wystarczy Tobie sił!!!!
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez 242 26 kwi 2009, 21:37
KNIGHT10000- MOZE MASZ RACJE, BO KIEDY WYCHODZE OD LEKARZA TO ZAWSZE PODEJRZEWAM ,ŻE COS POMYLIŁ, ŻE MOŻE OLAŁ SPRAWE I IDE DO DRUGIEGO,ŻEBY ZOBACZYĆ CO ON POWIE. KIEDY WYCIELI MI ZNAMIE NA PLECACH I POWIEDZIELI,ŻE JEST OK TO PRZEZ CAŁY CZAS MYSLAŁAM,ŻE POZAMIENIALI PRÓBKI
242
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
24 kwi 2009, 18:12

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez knight10000 26 kwi 2009, 22:02
coż..można powiedzieć dosyć przewrotnie..jesteśmy bardzo kreatywni ..hehe
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez karolina25 26 kwi 2009, 22:30
tak, tak ,skąd ja to znam, ja zawsze myślę, że przecież straszna choroba może zaczęła się rozwijać po odebraniu wyników badań, albo nie zbadali dokładnie i przeoczyli, albo choroba jest podstępna i wyniki ok, ale i tak niedługo się zacznie...
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
19 mar 2009, 21:04

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Ella_ 27 kwi 2009, 00:01
Witam. Nie chcę zakładać nowego watku, więc napiszę tutaj. Otóż mam nerwicę lękową- boję się bliskosci ( a co za tym idzie i zaangażowania), boję się też ludzi, ale z tym ostatnim w miarę sobie radzę. Do tego mam depresję, którą leczę lekiem Wellbutrin. Odkąd pamiętam mam jeden problem- gdy mam do czyniena z ludzmi, w sytuacji która jakos mnie stresuje ( a nawet sobie sprawy z tego nie zdaje -jakos podswiadomie) zasycha mi w ustach i nie wiem, chyba przez ich oblisywanie zostaje mi na nich biała kreska :( Mowilam o tym lekarzowi, dostalam od niego propanorol, ale mi nic nie pomaga na to. Czy ktos z was ma tez taki problem i wie jak sobie poradzic z nim? Teraz to juz mam w glowie natretne mysli w związku z tymi ustami:(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 23:26

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez scrat 27 kwi 2009, 00:07
Może najprościej - więcej pić? Jak organizm będzie bardziej nawodniony to może trochę mniej będzie zasychało.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez magdalena031083 27 kwi 2009, 09:44
Witam , może ja też wam opisze moją historię,otóż mój psychiatra powiedział że jeżeli sytuacja w domu się nie zmieni to moja nerwica będzie się tylko nasilać ( ponieważ mąż mój pije często i ostatnio mnie uderzył parę razy) postanowiłam wziąć swoje życie i dzieci we własne ręce, zadzwoniłam na policję, założyłam mu kartę żeby poszedł na leczenie,nie daje nam pieniędzy na życie,jak dalej tak będzie to wystąpię o alimenty, kiedyś bym tego nie zrobiła cierpiałabym , to jest mój krok do szczęśliwego życia :smile: gdyby nie pewna osoba z forum której mogłam się wyżalić ( on wie) może nie miałabym tyle siły żeby z tym sobie poradzić za co mu bardzo dziękuję :D Dziś też idę na policje jeszcze żeby jeszcze dokładnie wszystko załatwić takie wymagania muszę też powiedzieć że dałam mu warunek że chcę widzieć zaświadczenie od lekarza że się leczy i chodzi do AA,i pewnie go wezwą na przesłuchanie,zobaczymy,jak już tyle zrobiłam to zrobię i więcej jak trzeba będzie :smile:
napisz na piasku to co dajesz ,wyryj na skale co otrzymujesz....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
203
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:24
Lokalizacja
Olsztyn

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez bliksa 27 kwi 2009, 11:50
mozecie mnie zdiagnozowac? bo nie jestem pewna czy to wlasnie nerwica.
boje sie wyjsc z domu, bo na kazdym kroku wydaje mi sie ze zemdleje, kreci mi sie w glowie, szczegolnie w kosciele, w hipermarketach, ogolnie boje sie przebywac sama, bo wydaje mi sie, ze zaraz cos mi sie stanie. czesto czuje ze zaraz umre, co jest oczywista bzdurą. wyniki badan mam oki. zauwazylam u siebie dziwną rzecz, romzwiajac z kims, czuje jakbym odplywala, jakby mi ktos podal jakies narkotyki, niby normalnie rozmawiam, ale czuje ze to nie ja, widze to jakby z innej perspektywy. moja wycieczka do sklepu znajdujacego sie na przeciw mojego bloku wyglada tak, ze cala droge przekonuje sama siebie, ze dojde, ze mi sie uda, a skoro juz doszlam, to ze na pewno sama wróce do domu. w autobusie szukam miejsc siedzacych, boje sie ze zemdleje, w dodatku ze raz juz mnie to spotkalo i nie bylo to fajne. staram sie unikac bycia sama. mam zamiar wybrac sie do psychiatry, ale waham sie czy mu glowe zawracac, bo wiele osob twierdzi ze sama sobie to wszytsko wmawiam. dodam ze nie mialam latwego i przyjemnego zycia i zawsze bylam nerwusik, ale jakos sobie radzilam, a te objawy pojawily sie z dnia na dzien. oki juz sie nie rozpisuje. jak ktos cos wie to prosze o pomoc i rade. dzienx.
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez knight10000 27 kwi 2009, 22:46
ja niestety dzisiaj miałem atak..spłycony oddech, szybkie bicie serca, duszenie i inne podobne. co gorsza prawie zawsze spotyka mnie to w samochodzie (a codziennie jeżdżę służbowo) i bardzo często w obcym mieście z dala od domu. no i wylądowałem na izbie przyjęć szpitala w jednym z pomorskich miast. zanim mnie przyjęli to minęły 2 godziny i objawy same ustąpiły:))) bo się uspokoiłem i już - dużo robi sama świadomość, że blisko są osoby, które w razie czego pomogą. zrobili bad. ekg, enzymy zawałowe, ciśnienie. wszystko jak najbardziej okey. dostałem hydroxyzynę w syropie (końską dawkę), wsiadłem do samochodu i po godzinie byłem w domu. właśnie niedawno przyjechałem i jestem pozytywnie otępiały:))

a co ciekawe dziś rano miałem sesję terapeutyczną. Oj, dłuuuuga droga przede mną, bo jak naprawić coś w kilka miesięcy, gdy złe trwało ponad 20 lat??!! jestem już dziś zbyt "przymulony" aby się tym przejmować. Ostatnimi czasy raz na 3 tyg mam taką "jazdę" z napadami. Za każdym razem w myślach - zawał. Nie ma sensu chyba sobie tłumaczyć, że badania okey i inne takie bo zawsze coś wymyślę by odczuwać ten lęk. Chyba trzeba załatwić nerwicę w inny sposób..nie mam pojęcia dziś o tym!!!

ps. mam pytanie - jak odbierają Waszą chorobę najbliżsi?? w jaki sposób z nimi o tym rozmawiacie, jak Wam pomagają radzić sobie z dolegliwościami???
Pytam, bo bardzo chciałbym pokonać to diabelstwo i doskonale rozumiem moją żonę, która jest zmęczona tymi "jazdami":((

pozdrawiam
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez karolina25 27 kwi 2009, 23:51
Jeśli chodzi o mnie to mój chłopak tego nie rozumie, ja wg niego wszystko sobie wymyślam, i każdy atak jest dla niego po prostu, nie wiem jak to nazwać, niegroźny?, wmówiony? Strasznie mi z tym źle bo płaczę strasznie, krzyczę, że na coś znowu umieram, ze się boję, że nie daję sobie rady, a on nadal to samo. Źle mi z tym, ja wiem, że osoba bez nerwicy tego nie zrozumie, bo tej nerwicy nie ma, ale potrzebne jest jednak wczucie się w sytuację, współczucie jakieś, i wiedza, że ja naprawdę jestem chora. Moja siostra z mamą trochę lepiej. Zwłaszcza siostra, czeka na mnie aż wrócę w niedzielę do Polski, i już szuka mi dobrego specjalisty. Odezwała się do znajomej, która obraca się w tych kręgach i wiem, że jest już organizowana dla mnie pomoc:) Do niej mogę zadzwonić i wyryczeć, że znowu mam raka a ona potrafi ze mną porozmawiać, ale mimo tego jak bardzo ktoś "normalny" nie zaangażował się w nasz problem, to chyba zawsze będziemy czuli, że w jakiejś części jest to nasz problem, nasza nerwica:( też miałam dziś atak, właściwie mam go od wczoraj, znowu wszystko dookoła jakby nie z tego świata, "dziwne" gardło itd, nie muszę chyba pisać, bo wiadomo... pozdrawiam i dobrze, że wy też tak macie. Wiem, że zabrzmiało to co najmniej niehumanitarnie, ale wiecie o co chodzi... Dobrze, że "razem" możemy jakoś to czasem poprzeżywać
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
19 mar 2009, 21:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do