Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez chikita 12 mar 2009, 00:54
Witam wszystkich! Jestem tu nowa, postanowiłam poszukać pomocy na forum bo już sama sobie nie radzę.. NIe wiem co robić, nie wiem czy mam depresje, czy nerwicę, czy w ogóle coś mi dolega. Opiszę więc swój stan. Od jakiegoś czasu nie mam w ogóle chęci do życia, nie chce mi się wstać z łóżka. Mimo, że mam rodzinę, wspaniałego chłopaka, znajomych, studiuję to co lubię to nie widzę sensu życia. Nie mam na nic siły, nie mam ochoty nic robić, wszystko robie na siłę "bo muszę", albo "bo tak trzeba". Czuję się samotna (chłopak studiuje w innym mieście i widujemy się co drugi, trzeci weekend) a mimo to izoluję się od ludzi. Odmawiam pójścia na spotkanie czy impreze, bo mi się nie chce. Wiecznie porównuję się do innych i czuję się zawsze gorsza od nich. Mam uczucie beznadziei, roztrzęsienia i rozpaczy, ogólnego dołka, raz się śmieje, za chwilę płaczę. Ciągle towarzyszy mi strach o wszystko, czy zaliczę kolokwium, które jest za dwa tygodnie, czy skończę studia, czy znajdę pracę, czy będę miała za co żyć i boję się i nie mogę przestać o tym myślec i się ogarnąć. Nie potrafię cieszyć się życiem tak jak kiedyś, gdy byłam wesołą, wiecznie uśmiechniętą dziewczyną. Ostatnio źle sypiam, budzę się w nocy i ciągle myśle i myśle i boje się, sama nie wiem czego :( Choć noc kiedy śpię daje mi odpocząć to rano wstaje zlana potem i wszystko zaczyna się od nowa..Do tego jestem jakaś agresywna. Jak coś idzie nie po mojej myśli od razu się denerwuje i robię awanturę, często z byle powodu i później jak przemyśle bardzo tego żałuje. Zrażam w ten sposób bliskich :( Opowiadałam o tym mamie, ale ona mówi że sobie wymyślam i żebym się ogarnęła, więc nie znajdę u niej i u nikogo innego pomocy.. Pomóżcie proszę Wy, bo nie mam siły tak dłużej żyć..
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 mar 2009, 00:09

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez scrat 12 mar 2009, 06:08
CiastoZkremem napisał(a):Aha, jeszcze jedna sprawa: co jest lepsze - otwarcie rozmawiać o nerwicy czy lepiej wmawiać komuś, że jest zdrowy i, że nerwica jest tylko w jego głowie?????????????
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam :))))

Najgorsze jest właśnie mówienie że nic się nie dzieje itd. - bo już i tak bezsilność spowodowana świadomością, że nie potrafimy czasem zrobić najprostszych rzeczy, jest ogromna. Jak dla mnie to rozmawiaj z nim otwarcie, niech wie że ma w tobie wsparcie. To wbrew pozorom wstydliwe zaburzenie, m.in. dlatego że odsłania czyjąś słabość, problem z którym sobie nie radzi. Do tego dochodzi obraz silnego (normalnego?) faceta i poczucie, że nie można mu sprostać - przynajmniej w moim przypadku - dlatego np. dziewczynie długo nie mówiłem że mam jakieśtam swoje problemy. Bałem się odrzucenia. I też prawdę mówiąc były na początku znajomości chwile, że miałem ochotę skończyć tą znajomość i wyjść z tego jakoś z twarzą niż dalej się pogrążać, obciążać ją swoimi problemami i łapać doła z powodu tego, że czuję się przez te swoje nerwicowe problemy gorszy. Ale dużo lepiej jest teraz, jak dziewczyna wie o wszystkim a ja wiem że to rozumie, wtedy wiem że jak odwołam spotkanie bo się źle czuję to nie weźmie tego do siebie, nie będzie że ją olewam itd.

Bo czasami jest tak że człowiek ma ochotę zostać zupełnie sam, obecność innych tylko sprawia że jest gorzej, chociażby dlatego że wstydzi się tego - jeżeli tak kiedyś będzie to też nie bierz tego do siebie. A często jest wprost przeciwnie, bardzo potrzeba czyjejś bliskości, ona daje siłę do walki, mierzenia się z życiem, które czasami jest takie trudne. Czasami dla siebie już się nie chce, nie ma siły, ale tą siłę daje ktoś inny, np. dużo dziewczyn wyszło na prostą po urodzeniu dziecka, po prostu miały dla kogo iść na terapię i coś ze sobą zrobić.

Oprócz tego pomaga mi też spokój drugiej osoby. Koi mnie. Sama świadomość że ona w danej chwili jest spokojna i wszystko jest ok sprawia, że czuję się lepiej. Bardzo często jest tak że jedyne czego mi potrzeba to po prostu wtulenia się w nią.

Jedno co jest ważne to to, że musicie nauczyć się o tym rozmawiać, odróżniać objawy nerwicy od jego charakteru. Nerwicowiec często nie powie czegoś wprost bo będzie się wstydził albo bał, że go nie zrozumiesz. Co w sumie jest uzasadnione, bo niełatwo jest zrozumieć czasem pozornie nieracjonalne zachowania - jak chociażby bieganie na pogotowie mimo tego, że wyniki badań są idealne.

Co do mówienia że jest zdrowy - nerwicowcy są bardzo wrażliwi na takie słowa jak np. weź się w garść, przecież nie ma problemu - przynajmniej w przypadku nerwicy lękowej doskonale wiem że obiektywnie nie ma problemu. I gdyby to było takie proste jak to się mówi to w ogóle nie byłoby psychiatrów. Nie wiem jak to jest z hipochondryczną (bo sam mam "tylko" lękową z zespołem jelita drażliwego), może ktoś inny napisze więcej - ale z tego co zauważyłem po ludziach to jest taki moment, kiedy uświadamiają sobie, że to "tylko" nerwica (a nie np. zawał), ale mimo wszystko nie potrafią sobie tego jakoś zakodować i nadal biegają po pogotowiach żeby po raz kolejny dowiedzieć się, że wszystko jest z nimi w porządku. Może trudno to sobie wyobrazić komuś kto nigdy nie miał takich zaburzeń, ale psychika reaguje zupełnie nieadekwatnie do tego, co racjonalnie myślimy. Często jest tak że np. doskonale wiem, że nic się nie dzieje, nie ma żadnego problemu, zagrożenia, a jednak pojawia się atak, panika, gwałtowne reakcje organizmu - jakby ktoś ci pistolet do skroni przyłożył. I dorosły samodzielny człowiek w jednej chwili zmienia się w małe bezbronne dziecko z ogromnym poczuciem nienawiści do siebie za to, że nie potrafi zrobić normalnych rzeczy, które inni robią nawet tego nie zauważając.

Po jakimś czasie pojawia się też lęk przed lękiem - jeżeli znamy siebie na tyle dobrze, że wiemy, kiedy pojawi się lęk, to boimy się sytuacji które go wyzwalają - a to jeszcze bardziej nakręca lęk, my jeszcze bardziej świrujemy, on się jeszcze bardziej zwiększa i tak to jest.

Inna sprawa to to że nerwica to nie wyrok. Zgodnie z podejściem behawioralno-poznawczym to po prostu wyuczony odruch, jak u psów Pawłowa, nabyty z różnych powodów - wiadomo, życie różnie nas doświadcza, różni ludzie mają różne predyspozycje do przejmowania różnych rzeczy ze środowiska, jako małe dzieci dochodzą do różnych wniosków, które potem się kodują w głowie, itd. A skoro odruch jest wyuczony to znaczy że można się go oduczyć. Są skuteczne, chociaż długie i dosyć bolesne psychicznie sposoby (odpowiednio dobrana psychoterapia - odpowiednie dobranie jest bardzo ważne, inaczej to jest tylko strata czasu), są też łagodzące skutki leki, które wprawdzie nie leczą na stałe, ale umożliwiają bardziej lub mniej normalne życie. Ja bez nich w ogóle nie wyszedłbym z domu, a tak żyję, pracuję, spotykam się ze znajomymi, z dziewczyną, funkcjonuję w miarę normalnie - nadal są ataki ale w porównaniu z tym co było to niebo a ziemia. Tylko że leki też trzeba dobrze dobrać, ja długo szukałem odpowiedniego dla siebie.

Mówisz że on się leczy. W jaki sposób dokładnie? Jakieś leki czy psychoterapia? A jeżeli to drugie, to jaka?

Pytasz też czy brnąć w tą znajomość. To się w sumie mało różni od normalnej znajomości z kimś wrażliwym kto ma jakiś problem - jeżeli czujesz że dasz radę, to jasne że brnąć, tym bardziej że chłopak nie siedzi z założonymi rękami tylko walczy, leczy się.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kosteckis 12 mar 2009, 13:00
Witam, jestem nowy i mam pare pytań, bo już nie wiem co mam robić, od jakiegoś czasu miałem lęki np. stojąc w kolejce w sklepie że zaraz padne zemdleje czy coś, pewnej nocy obudziłem sie cały roztrzesiony, niedobrze mi było, kaszel....potem cały tydzien było mi nie dobrze , ale wogole nie wymiotowałem, mialem takie ataki ze jak z kims rozmawialem to wiedzialem ze rozmawiam ale wogole nie wiedzialem co sie dzieje wokół mnie, czesto tez wychodząc na dwór byłem bardzo zdezorientowany, jakby rzeczywistowac wokol mnie była inna dziwna, zrobilem pare badań przeswietlenie klatki piersiowej bo mialem kaszel nie wiadomo skad, badania krwi i moczu które dobrze wyszły, i nie wiem co dalej robić, dobrze sie czulem 3 dni , nie bylo mi niedobrze, dzis znowu od rana mi niedobrze , zjadlem cos to jeszcze bardziej, nie wiem czy to jest nerwica którą wlasnie powiedzial lekarz ze mam, czy to moze byc jakas choroba, jesli ktos mial cos podobnego to prosze o pomoc, pozdrawiam
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 mar 2009, 12:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez LucidMan 12 mar 2009, 14:13
kosteckis, chikita typowe objawy nerwicy. Sugeruję kontakt z psychiatrą/psychologiem i umówienie się na psychoterapię.

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez chikita 12 mar 2009, 18:17
Lucid Manie ja nawet nie wiem jak i gdzie szukac pomocy. Jestem z małego miasteczka, w październiku wyjechałam na studia do dużego miasta, gdzie ciężko było mi się odnaleźć. Nie wiedziałam gdzie i jak się udać choćby do lekarza, teraz też nie wiem gdzie się zwrócić.. Czy za to się płaci? Jesli tak to niestety nie stać mnie, rodzice mi nie pomogą, bo uważają że to moje wymysły,a do pracy nie dam rady iść gdyż się uczę.. :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 mar 2009, 00:09

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez LucidMan 12 mar 2009, 19:09
Udaj się do poradni zdrowia psychicznego w mieście, w którym studiujesz. Tam zarejestruj się do psychologa/psychiatry. Nie płaci się za to, póki nie idziesz prywatnie. Spróbuj, porozglądaj się, na necie poszukaj, zobacz na tym forum w dziale miasta.

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kosteckis 12 mar 2009, 19:33
Lucid ale czy to że na dworzu jak jestem to nie że kręci mi sie wglowie czy cos ale zupelnie jakas inna jest rzeczywistowac wokool mnie, jakas taka jasna strasznie, tego sie nie da wytlumaczyc słowami nawet, to nie jest zawsze ale czesto, ja jestem taki ze co chwila sobie wmawiam jakies choroby robie badania które dobrze wychodzą, a tera sobie wmawiam ze mam cos w glowie jakiegos raka czy cos, choc nawet bóli głowy nie mam i chodze zdołowany, niewiem sam co o tym myslec wszystkim;/
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 mar 2009, 12:51

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 12 mar 2009, 22:35
kosteckis, powiem ci tylko, że ta odmienna rzeczywistosć, towarzyszy mi strasznie czesto, tak więc nie martw się tym i ne myśl, że to guz czy rak bo to nie tak, to lęki, a one kochają wkręcać. Nie dziwię ci się ,że nie wiesz co o tym myśleć, kiedy nie bardzo wiadomo co się dzieje tak naprawdę z nami, z naszym zdrowiem. Ale żeby samemu się nie zadręczać, bo to tak działa tak jak powiedział kolega, zapisz się do psychiatry i sam zobaczysz co ci on powie :) Szczególnie, że piszesz, iż wyniki badanka są dobre.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez CiastoZkremem 12 mar 2009, 23:05
Dziękuję za pouczającą odpowiedź, dzięki niej coraz więcej rozumiem i wiem jaki obrać kierunek :)))
Chłopak chodzi na terapię, ale twierdzi, że jest dosyć bolesna, gdyż lekarz wyciąga od niego traumatyczne fakty z przeszłości, które były przyczyną "powstania" nerwicy. On chciałby o tym zapomnieć, a lekarz magluje, dlatego terapia jest bolesna... Lekami nie chce się faszerować, gdyż z natury nie lubi farmaceutyków, dlatego woli terapię z dwojga złego. Twierdzi, że już jest lepiej, ale obawiam się, że robi dobrą minę do złej gry, że zwyczajnie sam sobie powtarza, iż jest lepiej, by się lepiej poczuć i mnie uspokoić..... Zdaję sobie sprawę, że to wymaga czasu....
Ja w każdym bądź razie nie poddaję się, choć dobrze się nie znamy, to chcę się z tym zmierzyć, bo uważam, że dobrze robię i że chłopak jest tego warty, by o niego zawalczyć :)))
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 mar 2009, 16:01

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez duskfall 13 mar 2009, 06:52
witam. piszę tu chyba już poraz enty, ale nie mam za bardzo gdzie sie udać. uważam, że mój przypadek jest wyjątkowy. myślę, że to nie nerwica. ba! nawet jestem przekonany. przejdę do sedna ;)
zacznę od tego, że moja mama leczy się na nerwicę, więc wysnuły się podejrzenia w moim kierunku. lepiej - mam wiele objawów nerwicy, jednak moich objawów zdrowotnych nie utożsamiam z nerwicą. nie potrafię. opiszę wpierw co zostało mi zdiagnozowane. lata temu miałem skurcze mięśni, które nie dawały mi spokoju. oczywiście była maksymalna hipochondria - podejrzewałem sm. hipotezy mamy oczywiście skłaniały się ku nerwicy. prawda była po środku. wyszło, że to tężyczka. miałem badania, bla-bla-bla, zacząłem brać wapno, magnez i w miarę przeszło. potem kolejny epizod nerwicowo-podobny - bóle w klatce, duszności. znów podejrzenia nerwicy, ja oczywiście wymyślałem wady serca. wyszło nadciśnienie i wypadanie płatka z zastawki mitralnej. najświeższe objawy jakie pamiętam od tamtego czasu, to jakieś dwa miesiące temu biegunki i skoki pulsu do 120. pojechałem na pogotowie. ekg wyszło średnio dobrze - patrz wypadanie płatka. no, ale poza tym nie było się czego uczepić. miesiąc męczarni później pojawiły się bóle głowy, osłabienie, znacznie silniejsza tężyczka, zasłabnięcia (bez utraty przytomności), trudności z myśleniem, otępienie, trudności z oddychaniem... miałem również robione badania w kierunku tarczycy (w badaniu krwi wyszło za wysokie tsh), jednak ft 3 i 4 obaliły podejrzenia odnośnie nerwicy. no, to teraz myśleć. gdzie leży prawda. bo jak dla mnie, to jak zawsze po środku. czyli, nie umieram, ale też nie nerwica mnie zżera. czuję to. co może powodować bóle głowy, skoki pulsu, zasłabnięcia, trudności z myśleniem, otępienie, osłabienie, zimne kończyny, nasilenie tężyczki? moje problemy, to dla mnie jedna wielka sieć, z ktorej wyjścia nie widzę. dodam, że od lat coś mi spływa z zatok, mam też stany podgorączkowe. a poza tym, diagnostycznie, tak jak wspomniałem: tężyczka, wypadanie płatka z zastawki mitralnej, nadciśnienie tętnicze. wszystko bez przyczyny. miałem też robione eeg głowy, (nie rezonans, tylko eeg) wyszło dobrze.
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
21 sty 2006, 02:30
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez KasiaMi11 13 mar 2009, 11:14
Witam wszystkich serdecznie!Oj dawno, dawno mnie tutaj nie było.Nie oznacza to jednak, że w cudowny sposób ozdrowiałam,bynajmniej.Drugi rzut nerwicy pojawił się u mnie w listopadzie 2007,objawy są troszkę inne niż poprzednio.Wcześniej miałam zaburzenia połykania,ściśnięte gardło,kołatanie serducha,ale o tym już pisałam.Tym razem zaczęlo się dusznościami,uczuciem cięzaru w klatce piersiowej,ciąglym wdychaniem i ziewaniem,do tego serce ma jazdę do 146 uderzeń na min.A od jakiegoś tygodnia boli mnie za mostkiem,promieniuje do łopatki i lewej ręki.Klasyczne objawy wiecie jakiej choroby ,nie muszę wymieniać jej nazwy :D Oczywiście kardiologów to zaliczyłam już z pięciu-ekg tysiąc razy,holter dwukrotnie,echo też.W między czasie pulmunolog-rtg klatki piersiowej,spirometria,testy alergiczne,morfologia,elektrolity,nawet układ krzepnięcia!Nie mogę powiedzieć ,że zupełnie nic nie wyłapano.Mam wypadanie płatka zastawki mitralnej,przy którym można mieć napadowe tachykardie,dławienia w gardle,ale z tym trzeba nauczyć się żyć i nie jest to jakieś straszne zagrożenie.Ponoc co trzecia osoba to ma i nawet może o tym nie wiedzieć.Tak więc badam się,znowu chodzę od Kajfasza do Judasza a mi ciągle jest żle.Pomocy nie ma.A jeszcze jeden pan internista zaprosił mnie na gastroskopię bo może to przepuklina rozworu przełykowego,mam już dość wszystkiego,a najbardziej samej siebie i tych swoich dolegliwości.Wiem że najlepszy i najpewniejszy obraz stanu mojego serca uzyskała bym robiąc sobie koronarografię,ale to inwazyjne badanie i w tym wieku raczej się na nie nie zdecyduję.Pozostaje mi tylko miotać się między moimi dolegliwościami i życ z tą cholerna niepewnością czy to nerwica,czy żołądek a może wieńcówka.Jestem już bardzo zmęczona,moi drodzy.Tak bardzo chciałabym obudzic się rano bez jakichkolwiek objawów zdrowa i wypoczęta.Pozdrawiam Was serdecznie.

[*EDIT*]

A i jeszcze dodam,że od dziś łykam tranksene 5mg,muszę choc na chwilę wytłumić głowę,bo czuję że mnie rozniesie.Wcześniej przyjaciółki wyciagały mnie na spotkania z alkoholem,powiem szczerze na początku pomagało,poprostu czułam się rozluzniona,ale jakis czas temu złapałam się na tym,że rano robię sobie drinka żeby bez lęku wyjść z domu.Zaprzestałam bo nie chcę za chwilę mieć następnego problemu. :roll:

Jakie serce taki lęk...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 13:13
Lokalizacja
Lublin

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kosteckis 13 mar 2009, 14:56
też biore to tranxene 5mg, ale nie czuje zeby jakos to pomagało, tzn biore to dopiero od tygodnia, w sumie widze tylko poprawe w tym ze nie budze sie w nocy i lepiej śpie,ale potem rano jestem jakiś otępiały, jest ktos kto bierze to od dawna regularnie i mu pomaga??
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 mar 2009, 12:51

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez LucidMan 13 mar 2009, 15:15
duskfall, KasiaMi11, skoro wszystkie badania w normie i na poziomie fizycznym wydaje się być wszystko OK, to może wartość zastanowić się nad problemem w płaszczyźnie duchowej. Te wszystkie objawy, które wspólnie opisujecie są informacją, mają wartość sygnalną. Nie oznacza to bynajmniej, że to objawy są problemem!! Wasz problem leży dużo głębiej. To tak jak z górą lodową, widać tylko jej wierzchołek.
Objawy można tłumić, unikać, negować, olać, ale w końcu i tak wrócą, jak to w przypadku KasiaMi11.
Polecam psychoterapię, dzięki której można dotrzeć do tego "prawdziwego problemu" i pozbyć się objawów raz na zawsze ;)

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez duskfall 13 mar 2009, 15:29
problem w tym, że ciężko się przebadać w każdym możliwym kierunku. pracuję, ogranicza mnie to. a moje objawy, moim zdaniem, wyraźnie wskazują na problem natury fizycznej. lekarze bagatelizują moje problemy.
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
21 sty 2006, 02:30
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do