Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Prosze o porade!!!

przez ferrariowner 09 lut 2009, 02:32
Stiger spokojnie. Nie wiem skad stwierdzenie Princessy ze to nie nerwica. Bardzo duzo ludzi personifikuje nerwice nadajac jej okreslony ksztalt i dzialanie. Ogólnie nie ma czegos takiego jak nerwica. Sa to poprostu skumulowane emocje, które przez ludzi wrazliwszych sa gorzej odbierane, w inny sposób interpretowane, bardziej odczuwalne lub w ogóle odczuwalne, itd. U Ciebie widac ze jest to problem emocjonalny wiec poslugujac sie terminologia wiekszosci mozna wysnuc wniosek ze to ''nerwica''. Pogadaj o tym z psychologiem a napewno znajdziesz jakas odpowiedz.

pzdr
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
27 paź 2008, 01:55

Re: Prosze o porade!!!

przez 3pawel1 09 lut 2009, 15:07
Stiger! ja mam bardzo podobnie.bardzo często mysle negatywnie o tym co mam zrobic lub juz zrobilem.Albo jest to ze popełnię jakis bład albo juz popełniłem błąd,pomyliłem sie .Po prostu za mało wierzę w siebie .jest to bardzo meczace i tez nie wiem jak sobie z tym poradzic
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
09 lis 2007, 15:38
Lokalizacja
kraków

Re: Prosze o porade!!!

Avatar użytkownika
przez LucidMan 09 lut 2009, 16:12
ferrariowner napisał(a):Stiger spokojnie. Nie wiem skad stwierdzenie Princessy ze to nie nerwica. Bardzo duzo ludzi personifikuje nerwice nadajac jej okreslony ksztalt i dzialanie. Ogólnie nie ma czegos takiego jak nerwica. Sa to poprostu skumulowane emocje, które przez ludzi wrazliwszych sa gorzej odbierane, w inny sposób interpretowane, bardziej odczuwalne lub w ogóle odczuwalne, itd. U Ciebie widac ze jest to problem emocjonalny wiec poslugujac sie terminologia wiekszosci mozna wysnuc wniosek ze to ''nerwica''. Pogadaj o tym z psychologiem a napewno znajdziesz jakas odpowiedz.

Zgadzam się z tym całkowicie. Po prostu 100% istotnych informacji jest zawartych dla Ciebie Stiger w tym poście.
Zastosuj się do tego.

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Prosze o porade!!!

Avatar użytkownika
przez cytrynkaaa88 09 lut 2009, 18:17
Stiger, Myślę też, że spore znaczenie ma to, co napisałeś - nie czujesz, aby łykanie tabletek było dla Ciebie dobrym rozwiązaniem. Ty po prostu wiesz, że musisz poznać siebie, dotrzec do głębszych emocji i ich przyczyn, zrozumieć je i to dopiero będzie dla Ciebie drogowskaz, żeby było lepiej :smile:

plus podpisuje się pod przedmówcami!
Kropla drąży skalę nie siłą, lecz ciągłym padaniem...

Aktualna tendencja spadkowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
07 lut 2009, 20:30
Lokalizacja
Tarnów

Re: toskyczna ja

Avatar użytkownika
przez cytrynkaaa88 09 lut 2009, 18:42
LucidMan napisał(a):Jeśli Twoje problemy bardzo Ci ciążą, to proponuje psychoterapie, która podniesie Twoje szanse na uświadomienie sobie Twoich prawdziwych problemów.

Pozdrawiam 8)

zaczynam wierzyć, że psychoterapia to lek na całe zło :smile: LucidMan powtarzasz to jak mantrę. ale to tak pozytywnie
Kropla drąży skalę nie siłą, lecz ciągłym padaniem...

Aktualna tendencja spadkowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
07 lut 2009, 20:30
Lokalizacja
Tarnów

Re: Prosze o porade!!!

Avatar użytkownika
przez Rani 09 lut 2009, 22:35
Stiger, mam dokładnie tak samo i diagnozę zaburzenia obsesyjno-kompulsujne. Leki nie pomagają. Chodzę na terapię, ale dopiero miesiąc. Mam nadzieję, że pomoże.
"Nie dziw się jeżeli jutro spadnie porządny grad, rozszaleje się zamieć i licho wie co. To, że dziś jest ładnie, jeszcze nic nie znaczy. To jest zaledwie jakiś ślad pogody."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
10 gru 2008, 13:31

Re: Prosze o porade!!!

przez Stiger 09 lut 2009, 22:57
Dziękuje za odpowiedzi. Nikogo nie chciałem zrażać do leków lecz osobiście miałem skłonności do nadużywania zaleconej dawki ale w miarę szybko się opamiętałem i postanowiłem odpuścić.
Ty po prostu wiesz, że musisz poznać siebie, dotrzec do głębszych emocji i ich przyczyn, zrozumieć je i to dopiero będzie dla Ciebie drogowskaz, żeby było lepiej :smile:
. Często spotykałem się z podobnymi poradami ale mam pytanie:"poznać siebie" w jaką stronę iść, czy jest może jakaś sztuka typu medytacja, książki, poradniki coś czego doświadczyliście i pomogło. Chodzi mi o coś na dłużej o zmianę stylu życia o kierunek. Wydaje mi się ,że znam powody które doprowadziły mnie do takiego stanu ,a nieustanne rozmyślanie o tym jest właśnie jednym z moich podstawowych problemów.

Poczułem się lepiej wiedząc że nie jestem sam z takimi objawami ,dzięki :) pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 lut 2009, 22:47

Re: Prosze o porade!!!

Avatar użytkownika
przez cytrynkaaa88 09 lut 2009, 23:28
Stiger napisał(a):Dziękuje za odpowiedzi. Nikogo nie chciałem zrażać do leków lecz osobiście miałem skłonności do nadużywania zaleconej dawki ale w miarę szybko się opamiętałem i postanowiłem odpuścić.
Ty po prostu wiesz, że musisz poznać siebie, dotrzec do głębszych emocji i ich przyczyn, zrozumieć je i to dopiero będzie dla Ciebie drogowskaz, żeby było lepiej :smile:
. Często spotykałem się z podobnymi poradami ale mam pytanie:"poznać siebie" w jaką stronę iść, czy jest może jakaś sztuka typu medytacja, książki, poradniki coś czego doświadczyliście i pomogło. Chodzi mi o coś na dłużej o zmianę stylu życia o kierunek. Wydaje mi się ,że znam powody które doprowadziły mnie do takiego stanu ,a nieustanne rozmyślanie o tym jest właśnie jednym z moich podstawowych problemów.

Poczułem się lepiej wiedząc że nie jestem sam z takimi objawami ,dzięki :) pozdrawiam

nadużywanie leków? to chyba najgrosze. tylko że jak człowiek chce już osiągnąć ten upragniony cel wyzdrowienia, to czas go goni niesamowicie.

co do sposobów, to niewiele Ci pomoge, bo sama dopiero zaczynam :)

a jeśli chodzi o zrozumienie siebie, to nie wnikam w taniki i sposoby psychoterapii. tam sie o tym dowiesz. powodzenia!
Kropla drąży skalę nie siłą, lecz ciągłym padaniem...

Aktualna tendencja spadkowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
07 lut 2009, 20:30
Lokalizacja
Tarnów

Re: Prosze o porade!!!

przez Stiger 09 lut 2009, 23:59
nadużywanie leków? to chyba najgrosze.
Zdarzyło się kilka razy kiedy nadużyłem leków. Często myślę o tym żałując i wpadając w panike ,że to wprowadziło zmiany w moim mózgu na zawsze.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 lut 2009, 22:47

Re: Prosze o porade!!!

Avatar użytkownika
przez cytrynkaaa88 10 lut 2009, 00:12
Stiger napisał(a):
nadużywanie leków? to chyba najgrosze.
Zdarzyło się kilka razy kiedy nadużyłem leków. Często myślę o tym żałując i wpadając w panike ,że to wprowadziło zmiany w moim mózgu na zawsze.

czy miales jakieś znaczne pogorszenie stanu zdrowia/stanu psychicznego po tym przedawkowaniu leków?
czy odczułeś jakąś znaczącą zmianę po nadużyciu leków?
czy masz jakieś nagłe objawy, że coś sie posypało w mózgu?

pewnie nie, więc podejrzewam, że wszystko jest na swoim miejscu :smile:

mimo wszystko, kilka razy to za dużo.
Kropla drąży skalę nie siłą, lecz ciągłym padaniem...

Aktualna tendencja spadkowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
07 lut 2009, 20:30
Lokalizacja
Tarnów

szukam pomocy

przez diana 10 lut 2009, 14:15
Cześć wszystkim! Od jakiegoś czasu mam poważny problem, z którym sobie nie radzę. Moja mama choruje na nerwicę lękową ale kilka miesięcy temu zaczęła opowiadać mi że źle się czuje po różnych posiłkach, ma reakcje skórne, jak wysypki, np. po posmarowaniu się zwykłym kremem... Najgorsze, że zaczęła podejrzewać babcię, że ta czegoś jej dosypuje ( bliżej nie sprecyzowana substancja). Babcia niedawno przeszła lekki udar mózgu, wiem że w takim stanie ludzie są zdolni, pewnie nie w pełni świadomie do robienia różnych dziwnych rzeczy... Kompletnie nie wiem co robić, której z nich wierzyć. Sytuacja w domu jest okropna. Może któreś z was spotkało się z podobnym przypadkiem? Czy mama może sobie sama, nieświadomie wywoływać takie objawy? Do kogo powinnam się zwrócić? Proszę, pomóżcie...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 lut 2009, 13:46

Re: szukam pomocy

Avatar użytkownika
przez LucidMan 10 lut 2009, 14:53
Do kogo powinnam się zwrócić?

Ty i Twoja mama powinniście się zwrócić do psychologa. Myślę, że będzie wam w stanie pomóc.

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez isj 10 lut 2009, 14:56
Witam na forum, to mój (prawie) pierwszy post tutaj, będzie długi, ale jestem już na skraju wyczerpania wszelkich sił życiowych i muszę to z siebie jakoś wypluć, tym bardziej że moja terapia stoi w miejscu i na dobre jeszcze się nie rozpoczęła. Nie mam nerwicy klasycznej, mam najprawdopodobniej chorobę, która wywołuje nerwicę, ale mnie już wszystko jedno...

Zaczęło się w kwietniu ubiegłego roku. Zacząłem mieć dramatyczne kłopoty z koncentracją, skupieniem uwagi i pamięcią. Czułem się ciągle zmęczony, nie mogłem w ogóle spać, co doprowadzało mnie do szału, bo nigdy z tym nie miałem problemów. Na uczelni snułem się z kąta w kąt, chciało mi się spać na wykładach, czułem się bardzo osłabiony i przewlekle zmęczony.

W lipcu przyszedł dramat. Najpierw poczułem, że nie mogę swobodnie przełykać, tak jakby skurczył mi się przełyk, następnego dnia przebudziłem się z potwornym drętwieniem języka. Tego samego wieczoru dopadła mnie okropna duszność wraz z potwornym bólem w klatce piersiowej - natychmiast na pogotowie. Wszystko w normie, diagnoza: nerwica. Nie dawałem sobie tego jednak przetłumaczyć, caly czas mialem jakieś klopoty z jedzeniem, dusiło mnie w gardle, przełyku i za mostkiem. Zrobiłem sobie gastroskopię - wyszło okropne zapalenie śluzówki zołądka oraz niedomoga wpustu. Powiedziano mi, że to musi być refluks, bo niesprawny wpust przepuszcza jedzenie i stąd takie objawy, z bólem w klatce włącznie.

Niestety, gastrolog mi zaszkodził, choć już myslalem, ze znam przyczynę swoich dolegliwości. Powiedział, że mam żółte powieki i skierował na badania bilirubiny. Wynik 6,23 przy gornej normie 1,2 (czegoś tam) wprawił go w osłupienie, natychmiast dał skierowanie do szpitala, postraszył HCV, biopsją wątroby i różnymi innymi niespodziankami. Do szpitala zgłosiłem się kompletnie spanikowany i roztrzęsiony, w drodze do niego przyszedł pierwszy atak derealizacji. Była już noc, gdy mnie położono, w moim pokoju było jeszcze 2 pacjentów. Zasnąłem o dziwo, gdy przebudziły mnie potworne rzężenia i jęki pacjenta z sąsiedniego łóżka. Wezwałem lekarzy i ujrzałem oblicze tamtego człowieka, który kompletnie zsiniały (widzialem to mimo sztucznego światła) kurczowo trzymał się za pierś, nie mógł mówić etc. Wywieziono go do sali reanimacyjnej, niestety blisko mojego pokoju. Tam okropne ryki, spazmy, jęki, nakryłem głowę poduszką, ale jak na złość słyszałem to jeszcze wyraźniej. Zmarł, zawał. Ku mojej rozpaczy gehenna trwała dalej. Lekarka przyszła do nas, by spytać, czy wszystko w porządku. Rozmawaiła chwilę ze mną, a potem z tym drugim człowiekiem, gdy ten nagle bezwładnie osunął się na łóżko i stracił przytomność. Człowiek ten zmarł po dwugodzinnych staraniach lekarzy. Także miał zawał, choć leżał podobno na cos zupełnie innego. Tak więc do rana dotrwałem żywy tylko ja...

Rozpętał się horror. nie mogłem normalnie funkcjonować, dostałem jakiś zastrzyk ze strzykawki o igle wielkości, którą widzi sie na filmach parodiujących służbę zdrowia. Przebudziłem się w nocy, straszliwa burza z piorunami, okropne uczucie gorąca, drapałem paznokciami w ściany, myśląc, że jestem w piekle. Wydawało mi się, że cienie zmarłych przesuwają się po ścianie... W wypisie ze szpitala moj stan okreslono jako "dobry", okazalo się, że cierpię na zupełnie niegroźny zespół Gilberta, nie mam żadnego HCV, USG jamy brzusznej jak z obrazka. Gdyby tylko gastrolog oznaczyl mi w skierowaniu podział bilirubiny na bezpośrednią (odpowiedzialną za wątrobę) i pośrednią (produkt uboczny metabolizmu), byłoby od razu wiadomo bez szpitala, w każdym bądź razie wystarczyłyby zwykłe badania ambulatoryjne...

Od tamtej pory załamałem się zupełnie, czuję się jak dupek. Poszedlem do psychiatry, ten mi dał na cześć Afobam i Seronil. Podziałały nadzwyczajnie: dostałem ataku oczopląsu i mimowolnych skurczów mięśni z czterdziestostopniową temperaturą. Obudziłem się kompletnie otępiały w szpitalu - zespol serotoninowy, najprawdopodobniej spowodowany nadwrazliwością na fluoksetynę i podaniem jej razem z benzodiazepinami. Płukanie żołądka, kroplowka i sio.

Zmieniłem psychiatrę, obecny ma ze mną bardzo dobry kontakt, jednak nie mam tyle kasy, żeby chodzić do niego co tydzień, zacznę dopiero za jakieś 2 tygodnie. W międzyczasie wyszło, że wcale nie mam refluksu (impedancja), za to zaczęły się okrutne mrowienia i drętiwenia calego ciala, z parestezjami, duszeniem się i skurczami krtani (to jest najgorsze), polazlem do neurologa, ten postukał, postukał i stwierdził, że mam tężyczkę. Badania elektrolitow złe: potasu prawie wcale, wapnia też, magnez równo w dolnej normie. Do potwierdzenia tężyczki potrzebne jest jednak EMG, idę więc do szpitala z tymi wszystkimi swoimi problemami, mam nadzieję na kompleksową diagnozę, bo mi się żyć odechciewa.

Lekarze popełnili okropne pomyłki: gastrolog, stwierdzając nieistniejący refluks i dając kompletnie niemiarodajne badanie na bilirubinę, psychiatra, który dał mi to co dał i z czym. Lekarze nie chcą mnie leczyć, bo mowią, że mam nasrane w głowie, psychiatra nie chce dawac mi SSRI po Seronilu, poza tym przy moim duszeniu się muszę być pewny, że to nie jest miastenia (a więc znowu EMG i znowu czekanie), bo inaczej będzie jeszcze gorzej. W końcu dostalem Aurex na własną prosbe - w ogóle nie działa. To jakieś błędne koło. W poniedziałek zgłaszam się do szpitala, a potem na psychoterapię od razu, bo mam już dosyć.

Proszę, napiszcie, że z tego da się wyjść, że psychoterapia działa, że leki psychotropowe nie uzależniają i nie robią z Ciebie szmaty, że zwalaczają objawy somatyczne, że podnoszą nastrój. Czuję się kompletnie przegrany, przerwałem studia, straciłem kobietę, panicznie boję się śmierci, a już zwłaszcza agonii. Nie chcę już żyć.

PS. Oczywiście wszystkie badania dobre, na spirometrze wydmuchałem 132% (kosmos), żadnna ze znanych mi osob nie doszla do zblizonego wyniku, ale chciałbym być nimi, a nie sobą.
Samouczek neurologiczno-lekowy, ostatnia aktualizacja: 12.07.2009. Temat: SSRI-wstęp. Serdecznie zapraszam do lektury. Następna prezentacja: sertralina.

Yoyo, bring the condoms, I'm in room 203 50 Cent
Avatar użytkownika
isj
Offline
Posty
816
Dołączył(a)
18 gru 2008, 16:57
Lokalizacja
Z umywalki

Re: Prosze o porade!!!

przez 0lenstwo 10 lut 2009, 15:13
Stiger... po przeczytaniu Twojego postu to tak jakbym słyszała mojego męża (choruje na nerwice prawie od 10 lat), tak naprawdę postanowił walczyć z chorobą dopiero teraz (czyli od czasu kiedy się znamy)... Twoje objawy są podobne do objawów mojego męża, podam Ci przykład... dzisiaj rano przed wyjściem do pracy w domu zrobiło się zamieszanie przez żelazko. Po prasowaniu wstawiłam je do szafy (jak zwykle) a on zaczął się martwić że się szafa zapali więc żeby nie drażnić go wyciągnęłam je i postawiłam na podłogę koło łóżka, zanim wyszliśmy z domu wrócił się 3 razy sprawdzić czy się nie przewróciło... Jeżeli chodzi o leki to on również jest nastawiony bardzo anty i też zdarzyło mu się kilka razy przesadzić z nimi, nosi w portfelu tabletkę 'w razie czego' ale ma ją już 2 miesiące i jestem z niego dumna że nie skorzystał z niej... stara się walczyć z tym i ja staram się pomóc, ale to nie wystarczy... od marca zaczyna terapię i mam nadzieję że dzięki niej wiele zrozumie i nauczy się panować nad emocjami... życzę Ci żebyś znalazł i swoje rozwiązanie, bo w głębi serca wierze że można się z 'TEGO' wyleczyć... POZDRAWIAM :)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
24 sty 2009, 21:42

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 27 gości

Przeskocz do