Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: POMOCY !!

Avatar użytkownika
przez carlos 28 sty 2009, 03:31
Nie mogę uwierzyć !!! Lee! Ty też wierz lub nie ale opisujesz idealnie to samo uczucie z głową i nosem ! Takie ciśnienie itd.. Ja jednak mam mniej strach przed atakiem organizmu! Bardziej obawiam się choroby psychicznej i derealizacji , która mnie dobija 24 godziny na dobę.
Mam takie uczucie "dziwnego patrzenia". W dodatku masę innych objawów, że szkoda gadać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez lolitka 28 sty 2009, 10:32
Dzięki wielkie za te słowa, jeżeli ktokolwiek chciałby się jeszcze podzielić swoimi relacjami z bliskimi będę wdzięczna.
Moim chyba największym problemem w tej chorobie jest strach przed strata, kogoś kogo kocham. Paraliżuje mnie myśl, że któregoś dnia może się ode mnie odsunąć. Po prostu nie wytrzyma napięcia, ciągłych stresów, przeżywania ze mną mojej choroby, zapragnie poczuć się wreszcie wolnym...

Racjonalnie potrafię sobie wytłumaczyć i zrozumieć sytuację. Zrozumieć jego samego, jego zmęczenie, znużenie, ale co z sercem, które ciągnie do bliskości, kochania, bycia bardzo kochanym???
Jak nauczyć się walczenia o siebie i o tą miłość? Jak być cierpliwym, kiedy wszystko tak bardzo boli?? Jak być silnym, kiedy coś się cały czas załamuję? Skąd brać nadzieję na przyszłość, miłość, bliskość i bycie w końcu razem szczęśliwym??

Jak sobie z tym sami radzicie??


Another_memory, jak to ujęłaś: że pisanie na forum działa na Ciebie, jak balsam... muszę przyznać, że cosik w tym jest. Kiedy piszę i czytam o was nie czuje się już tak całkiem sama z ta chorobą i swoimi problemami.


:)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 sty 2009, 11:30

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez another_memory 28 sty 2009, 16:52
Racjonalnie potrafię sobie wytłumaczyć i zrozumieć sytuację. Zrozumieć jego samego, jego zmęczenie, znużenie, ale co z sercem, które ciągnie do bliskości, kochania, bycia bardzo kochanym???
Jak nauczyć się walczenia o siebie i o tą miłość? Jak być cierpliwym, kiedy wszystko tak bardzo boli?? Jak być silnym, kiedy coś się cały czas załamuję? Skąd brać nadzieję na przyszłość, miłość, bliskość i bycie w końcu razem szczęśliwym??


Mysle lolitko, ze wielu z nas chcialoby znac odpowiedzi na te pozornie proste pytania. Zalezy to od osobowosci, od zaawansowania choroby i od indywidualnie dobranych krokow leczenia. Czy zastanawialas sie nad wizyta u lekarza? Ja bardzo dlugo cierpialam na nerwice, ktora z roku na rok dokuczala mi coraz bardziej. W momencie kulminacyjnym, kiedy totalnie stracilam nad nia kontrole i wszystko zaczelo sie sypac postanowilam pojsc do psychiatry-bylam zrozpaczona.
I coz, dostalam tablety. Pomogly.Tez bylam wtedy z ukochana osoba, ktora byla juz zmeczona moim zachowaniem. Zaczelam normalnie funkcjonowac. Ale oczywiscie nei jest powiedziane , ze Ty rowniez musisz brac leki. Mysle, ze wizyta w poradni leczenia nerwic i rozmowa z dobrym lekarzem moze wyznaczyc Ci droge dzialania. Bo przede wszystkim zacznij walczyc,zacznij sobie pomagac i uwierz w sukces. Relacje z bliskimi osobami rowniez sie polepsza kiedy sama zaczniesz sobie pomagac. Nie mozna do konca obarczac ciezarem nerwicy bliskich osob. Trzeba chciec zaczac walczyc na wlasna reke. Z calego serca zycze Ci powodzenia! :)
And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez EMILKA132 30 sty 2009, 15:30
Witajcie!
Może ktoś z was mi coś poradzi?Pokrótce opiszę wam moją historię.W 2006 roku zaczęłam brać psychotropy po śmierci dziadka z którym mieszkałam.Objawy były takie że się dusiłam, nie jadłam i nie wychodziłam z łóżka.W tym roku stwierdziłam że przestanę się faszerować tą całą chemią i pod kontrolą lekarza odstawiłam tabletki. I dopiero się zaczęło...Odkąd odstawiłam tabletki 10 grudnia zaczęłam łapać infekcję, która trzyma mi się do tej pory.Od tego czasu wzięłam 5 różnych antybiotyków i nic katar, gorączka i objawy jak przy infekcji.Lekarz rodzinny w końcu skierował mnie do laryngologa a laryngolog do szpitala rozkładając ręce i nie wiedząc co mi jest. W szpitalu potraktowano mnie dość przedmiotowo po kilku dniach wypuścili mnie do domu każąc szukać przyczyny gdzie indziej.Ja przez ten cały czas zauważyłam że z powrotem się załamałam nic nie chcę jeść, jestem jakaś skołowaciała nic do mnie nie dociera, jestem bardzo słaba i się pocę leżę w łóżku cały czas płaczę-bojąc się żeby ten stan nie wrócił.Wiem że to jest błędne koło i nakręcam się sama ale jak mam z tym walczyć?Czy faktycznie poprzez odstawienie leków tak mógł zareagować mój organizm?Napiszę wam jeszcze jak wyszły wyniki:
WBC 11,6 (lekarz stwierdził, że lekko podwyższone)
RBC 5,13
HGB 14,4
HCT 43,6
MCV 85,0
MCH 28,1
MCHC 33,0
PLT 286
OB-10
Seromukoid 166mg/dl (powyżej normy 50-120)
Jeszcze dodam,że podczas pobytu w szpitalu straciłam przytomność-łamiąc sobie jedynkę:)ale lekarze nawet się tym nie przejeli.Napiszcie proszę czy to wszystko może być spowodowane nerwicą i odstawieniem tabletek?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
30 sty 2009, 12:43

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez EMILKA132 30 sty 2009, 15:34
Witajcie!
Może ktoś z was mi coś poradzi?Pokrótce opiszę wam moją historię.W 2006 roku zaczęłam brać psychotropy po śmierci dziadka z którym mieszkałam.Objawy były takie że się dusiłam, nie jadłam i nie wychodziłam z łóżka.W tym roku stwierdziłam że przestanę się faszerować tą całą chemią i pod kontrolą lekarza odstawiłam tabletki. I dopiero się zaczęło...Odkąd odstawiłam tabletki 10 grudnia zaczęłam łapać infekcję, która trzyma mi się do tej pory.Od tego czasu wzięłam 5 różnych antybiotyków i nic katar, gorączka i objawy jak przy infekcji.Lekarz rodzinny w końcu skierował mnie do laryngologa a laryngolog do szpitala rozkładając ręce i nie wiedząc co mi jest. W szpitalu potraktowano mnie dość przedmiotowo po kilku dniach wypuścili mnie do domu każąc szukać przyczyny gdzie indziej.Ja przez ten cały czas zauważyłam że z powrotem się załamałam nic nie chcę jeść, jestem jakaś skołowaciała nic do mnie nie dociera, jestem bardzo słaba i się pocę leżę w łóżku cały czas płaczę-bojąc się żeby ten stan nie wrócił.Wiem że to jest błędne koło i nakręcam się sama ale jak mam z tym walczyć?Czy faktycznie poprzez odstawienie leków tak mógł zareagować mój organizm?Napiszę wam jeszcze jak wyszły wyniki:
WBC 11,6 (lekarz stwierdził, że lekko podwyższone)
RBC 5,13
HGB 14,4
HCT 43,6
MCV 85,0
MCH 28,1
MCHC 33,0
PLT 286
OB-10
Seromukoid 166mg/dl (powyżej normy 50-120)
Jeszcze dodam,że podczas pobytu w szpitalu straciłam przytomność-łamiąc sobie jedynkę:)ale lekarze nawet się tym nie przejeli.Napiszcie proszę czy to wszystko może być spowodowane nerwicą i odstawieniem tabletek?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
30 sty 2009, 12:43

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kejt 01 lut 2009, 12:22
Witam :smile:
U mnie stwierdzono nerwicę lękową ale z podłożem nerwicy wegetatywnej,wszystko zaczęło się na studiach,od nagłych omdleń które nie miały podłoża somatycznego,lekarze rozkładali ręce i nie wiedzieli gdzie jeszcze szukać przyczyny...omdlenia były w autobusach,w kościele,w supermarkecie,czułam napływające gorąco , ciemność przed oczami i mdlałam lub wychodziłam czym prędzej na powietrze jeśli czułam nadchodzące "omdlenie" , nadmierna potliwość niestety moje wielkie utrapienie:( drżenie rąk(straszne jest kiedy ludzie patrzą Ci na ręce które trzęsą się jak galareta(zrezygnowałam z tego powodu z pracy-pracowałam jako kelnerka i w kuchni,jak już trudno było mi donieść kawę do stolika musiałam zrezygnować),do tego doszło kołatanie serca i lęki aby gdziekolwiek wyjść,najczęściej siedziałam w domu przed tv lub spałam.wyjście na studia,czy na spotkanie powodowało przyśpieszone bicie serca,pocenie się,drętwiały mi nogi jakby buntowały się do wyjścia...
Najgorsze jest teraz...bo nerwica wegetatywna osiągnęła swoje maksimum...teraz już prawie wogóle nie wychodzę z domu,mam silne lęki które objawiają się drżeniem wszystkich mięśni zaczynam się trzęść jak galareta,jedynym sposobem to leżenie pod kołdrą i czekanie na poprawę,do tego doszły objawy żołądkowo - jelitowe...wygląda to jak grypa rota(wiem to śmiesznie brzmi)ale trzęsiesz się jak galareta,wymiotujesz,masz biegunke,nic jesz przez 2-3 dni i mija.coraz częściej zdarzają mi się takie napady trwają od paru godzin do 3dni.nie mogę normalnie spać,tylko leżę...jak już pisałam boje się wychodzić do Kościoła,sklepu,na studia...ostatnio jechałam z koleżanką autobusem wszystko było ok i nagle poczułam napływającę gorąco,duszność,poty i chęć wymiotowania i musiałam wrócić do domu... ;( często dochodzi też góla w gardle,jakbym miała kołek i napady złości...negatywnych myśli...
To wszystko ma swoje podłoże gdyż mam ciężka sytuację rodzinną...i stąd ta nerwica...ale ona przybiera coraz większych "kształtów"...postanowiłam coś z tym zrobić i zapisałam się do psychologa...byłam też u psychiatry stwierdził że potrzebuję terapii grupowej,na pewno będę chodzić,lekarka przepisała mi lek po którym miałam silne skutki uboczne(gorsze niż nerwica) musiałam odstawić,teraz idę po inny lek...
jak z tym walczyć bo o tym jest to forum ja biorę Magnez,syrop Melissed(można powiedzieć,że trochę działa ale oczywiście tymczasowo póki nie skończy się jego działanie)ja już próbowałam funkcjonować bez niczego...kończyło się na leżeniu w łóżku i nie wychodzeniu z domu,dużo osób mówi że warto zająć się czymś(basen,joga,jakieś hobby)ale dla mnie mało w tym prawdy bo taki atak przychodzi niespodziewanie...nawet w Kościele czy na egzaminie kiedy skupiasz się na pisaniu...i nie myślisz o tym.dlatego ja szukam pomocy u psychologa i farmakologicznie.Mam nadzieję,że przyniesie efekty...ale na to trzeba pracować latami...
pozdrawiam serdecznie:)
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
31 sty 2009, 10:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez EMILKA132 01 lut 2009, 15:48
Droga kejt!t
Na pewno leki przyniosą jakieś zadawalające efekty, ale na to trzeba czasu ok. 3 tygodni,należy jednak pamiętać że to tylko farmakologia, która podtrzymuje nas sztucznie i trzeba wspomagać się terapią i mocno w to wierzyć że będzie dobrze.Ja też leczyłam się 2 lata farmakologicznie i myślałam że wszystko minęło, a po odstawieniu leków wróciło ponownie-jutro muszę iść do pracy i sama nie wiem jak to będzie.Ale sobie wmawiam na siłę że będzie dobrze i muszę dać radę przecież nie może nas ta choroba całkowicie ubezwłasnowolnić.
Trzymaj się
Pozdrawiam
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
30 sty 2009, 12:43

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kejt 01 lut 2009, 17:44
Emilko!dziękuje za te ciepłe słowa:)wiem że na to trzeba czasu i oczywiście chęci!pociesza mnie to że nie jestem sama i że innym się udało z tego wyjść!tylko boję się że już na mnie jest za późno,skoro zaczęło się od omdleń...a teraz boję się wyjść z domu,dochodzą czasem myśli żeby sobie coś zrobić że tak będzie lepiej...ale to nie jest wyjście...umuwiłam się z psychologiem po feriach.to tak naprawdę po co brać te tabletki to mogę brać placebo i tak samo zadziała skoro to kwestia umysłu:(
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
31 sty 2009, 10:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Venus 01 lut 2009, 17:54
kejt nigdy nie jest za późno :D ja teraz miałam nawrót nerwicy, który też zaczął się omdleniami. I dopiero teraz zaczęłam terapię. Może gdybym zaczęła ją wcześniej, to tych omdleń może by nie było, ale cóż człowiek uczy się na błędach. Ciężko jest, ale jakoś brnę do przodu, także nigdy na terapię i leczenie nie jest za późno. :D
Bla bla bla...
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
22 lis 2008, 18:43
Lokalizacja
Z Wariatkowa :P

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 01 lut 2009, 18:00
kejt, witaj między nami :)
Na pewno nie jest za późno!! tak nawet nie myśl, wielu z nas wychodziło z jeszcze gorszych rzeczy i dało radę i ty tak samo dasz.
To że zaczeło się to od omdleń to nic nie znaczy, na pewno że masz to silne ale to nie oznacza że nie bedzie już dobrze.
Fajnie że zaczełaś to leczyć, terapią i jeszcze do tego leki, wiem że to drugie to niestety chemia i wiadomo nic ciekawego to łykać.
Ale czesto na początku potrzebne to jest do wyciszenia, tego najgorszego, tego lęku który powoduje że nie wychodzisz z domu, mdlejesz.
Terapia to fakt że często trzeba na efekty długo czekać, ale to nie jest reguła, często pomaga to o wiele szybciej a jeszcze przy odpowiednio dobranych lekach możesz nawet nie zauważyć że zdrowiejesz.
A zresztą nawet krok po kroczku ale i tak jest to o wiele lepsze od rozwiązania o którym pisałaś :) i masz rację to nie jest wyjście, to twoje życie i masz prawo żyć i cieszyć się nim :)
trzymaj się!
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kejt 02 lut 2009, 10:52
dziękuje za wsparcie!wczoraj czułam się dobrze...ale w nocy znowu waliło mi serce miałam dziwne myśli a rano miałam nudności i nie poszłam na egz:( bez leków jest źle i z lekami też źle...dostałam asentre i myślałam że fikne po niej...mam do Was pytanie:czy Wy chodzicie na terapie grupową czy indywidualną?i czy do psychologa czy psychiatry?bo ja mam zamiar iść do psychologa z którym miałam już jedną rozmowę ale to będzie raczej polegało na tym żebym się wygadała...byłam kiedyś pare lat temu u Psychologa to wyglądało to tak że siadałam,mówiłam mu o swoim problemie a on powiedział że nie da mi złotej recepty , powiedział żebym wyprowadziła się z domu(a to nie było możliwe)i nic mi nie pomogło.koleżanka poleciła mi psychologa(Księdza)tylko boję się że to może nie pomóc że może potrzebny jest mi jakiś specjalista psychiatra...możecie powiedzieć na czym polegają takie spotkania?ciężko jest mi uwierzyć że to może pomóc ,że rozmowa może coś dać:) może możecie polecić jakiegoś dobrego specjalistę w Warszawie?pozdrawiam Was serdecznie i życzę dobrego dnia!
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
31 sty 2009, 10:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez m8385 03 lut 2009, 13:09
Hej kejt:) takie wizyty u psychologa sa bardzo oczyszczjące, nie byłam nigdy u księdza, to nie wiem jak to jest gdy wysłuchuje Cie ksiądz, ale moge Ci pow, że pani psycholog z którą się spotykałam bardzo mi pomogła. Psychiatra to zazwyczaj przepisuje leki, psycholog stara sie problemy roziązać rozmową, takich spotkań miałam 18 w ciągu roku,prawie rok trwały takie spotkania. Na początku jeździłam kilka razy w miesiącu, później coraz rzadziej do jednego spotkania w miesiący. W końcu psycholog uznał, że jest wszystko w porządku. Po roku zaproponował mi 3-miesięczną grupową terapię, ale niestety nie mogłam w nich uczestniczyć. Jestesmy w troche innej sytuacji, bo ja nigdy nie wymiotowałam, ani nie mdłałam, ale myśle, że takie wizyty powinny Ci pomóc, dużo tez zależy od psychologa. Trzymaj się, pozdrawiam:)
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
02 lut 2009, 23:19
Lokalizacja
Konin

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kejt 03 lut 2009, 16:47
dziękuje za wskazówki:)ja po prostu myślę że skoro mam już tak zaawansowaną nerwicę to potrzebuję psychiatry,że na psychologa już za późno...
jutro idę do psychiatry po nowe leki bo z tą asentrą nie wypaliło:( mam nadzieje ze ten drugi będzie lepszy.jak nie to otworzę darmową aptekę bo asentra komuś innemu się przyda z naszego forum:)))aha i jutro mam wizytę u Pani psycholog:)szybciej niż miałabym czekać 2 tyg na wizytę:)napiszę jak poszło.pozdrawiam i miłego wieczorku Wam życzę :D
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
31 sty 2009, 10:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Princessa 03 lut 2009, 17:50
Czy jest jakiś sposób na powstrzymanie od ataku agresji??..Nie daje sobie rady..Zawsze jak czuje sie żle i czuje ze nikt mnie nie rozumie to wpadam w agersje..
Otulmy chmury marzeń... i z podniesioną głową lećmy ku słońcu...:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
02 lut 2009, 18:21
Lokalizacja
Chorzów

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 31 gości

Przeskocz do