Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: jak mam sobie sama pomoc;((???

Avatar użytkownika
przez Victorek 11 sty 2009, 01:09
Ach gdyby to było takie proste, idziesz dostajesz steralinę i szczęście murowane, owszem może to pomóc i jeżeli tobie pomogło i tysiącom innym to oki ale znam paru co niestety nie i pewnie tysiące co ich nie znam. tomariola, po prostu nie można od razu krytykować wszystkiego innego bo tobie to akurat pomogło, to to już jest to złoty środek dla wszystkich, fajnie by było gdyby tak to działało....
pozdro
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ja chcę normalnie żyć

Avatar użytkownika
przez Victorek 11 sty 2009, 01:38
kasia1988, wiem że ciężko i mnie też...
Szkoda że chłopak nie rozumie ale tym zdrowym na to trudno to ogarnąć, mnie nieraz się pytają jak to boisz się tego czy tamtego, jak to możliwe ? chłopie ty się lecz :) Co do kąpieli mam podobnie bo kiedyś w wannie dostałem ataku, ledwo wyszedłem z tej łazienki i do dziś tylko zawsze szybki prysznic...A co się działo wtedy że ci sioę poprawiło? samo? może to jakaś droga na ponowne pozbycie się tego?
Ważne że chodzisz do psychiatry, Przejdzie ci to zobaczysz!!!
Tylko staraj się ponownie nie wkręcać w różne tematy wiesz lękowe :) wiem że to nie łatwe ale jak raz przeszło, przejdzie i tym razem :) taki optymizm na koniec postu :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ja chcę normalnie żyć

Avatar użytkownika
przez regina 12 sty 2009, 01:45
taak, zdrowym bardzo trudno nas zrozumieć... niejednokrotnie bywałam niemal wyśmiewana czy nazywana histeryczką i panikarą; nawet przez własną matkę - która sama cierpi na nerwicę, nieleczoną. mojemu chłopakowi wiele razy tłumaczyłam, podsuwałam teksty na temat mojej dolegliwości, lecz on i tak czasem zdaje się mnie nie pojmować, tracić cierpliwość.

teraz, gdy nie mogę zasnąć, piję melisę przed ekranem komputera, on śpi za mną w łóżku i jutro będzie miał mi za złe moje dzisiejsze zachowanie. bo przecież to nie jest normalne wstawać z łóżka 30 minut po północy, jeżeli trzeba wstać o szóstej. kogo w końcu obchodzi, że próbując zasnąć dostaję histerii myśląc o najokropniejszych i najbardziej absurdalnych rzeczach, jak na przykład rychły koniec świata.

looked out the window twice, just to be sure
that no one was standing outside the door
but it's just as calm as it was before
they're all gone now, not there anymore...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
05 sty 2009, 21:22
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ja chcę normalnie żyć

Avatar użytkownika
przez LucidMan 12 sty 2009, 13:31
regina napisał(a):taak, zdrowym bardzo trudno nas zrozumieć...

Dokładnie. Świat zdrowych, a nasz świat to dwa odrębne zbiory, których część wspólna (ludzi zdrowych pojmujących problemy ludzi znerwicowanych) jest bardzo nieliczna.
Do tej pory nie spotkałem nikogo zdrowego kto by mnie zrozumiał, nawet już nieżyjąca matka, nawet była dziewczyna :(
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Ja chcę normalnie żyć

przez kasia1988 12 sty 2009, 15:23
Victorek napisał(a):kasia1988, A co się działo wtedy że ci sioę poprawiło? samo? może to jakaś droga na ponowne pozbycie się tego?


Nie wiem Victorku co sie stało. Samo pzreszło chyba, tak oo, po prostu. Moze leki zadziałały? nie wiem. wiem tylko, że czułam sie super. Nagrałam płytę z moim zespołem, byłam na pieszej pielgrzymce do Częstochowy, przeżyłam dobrze praktyki, mogłam wychodzić wszędzie bez żadnego lęku, mogłam pić duzo alkoholu. Nie bałam się, że za chwilę znów coś mi sie stanie. Nawet do kościoła już nauczyłam się normalnie wchodzić.
A teraz...:( Znowu to wszystko sie zaczyna. Ehh . . .
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
10 sty 2009, 00:48

nowe trudne sytuacje dlaczego nic mni nie cieszy

przez ania0628 20 sty 2009, 12:26
witam.. Ostatnio wszystko się w moim życiu zmienia.. W pracy nowe stanowisko na którym sobie nie daję rady, w życiu prywatnym szykuje mi się ślub. Wszystko mnie przeraża zamiast się tym wszytkim cieszyć do mam ochotę uciec od tego wszytkiego jaknajdalej. Codziennie budze się z bólem brzucha przez te nerwy, do pracy idę z lękiem ,że znowu coś popsuje.. Nie wiem jak sobie z tym wszytkim poradzić :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 gru 2008, 13:03

POMOCY !!

przez Lee88 26 sty 2009, 16:08
Mam problem. Cierpię na nerwicę, to jest oczywiste - nie potrzebowałem do tego konsultacji z lokalnym neurologiem, który i tak jest zawsze na wczasach :roll: Co najgorsze, moje objawy zmieniają się w zależności od kolejnej bzdury, którą sobie wymyślę. Ciągle jednak związane są ze strachem przed nagłym atakiem organizmu - czy to w postaci zawału, czy też wylewu. etc..

Od dłuższego czasu męczę się z takim cholernym uciskiem głowy - nie jest to ból, tylko uczucie, jakby ktoś rozpuszczał mi w środku łepetynki tabletkę musującą (ciśnienie...). Odczuwam jakby zaburzoną interakcję łba z mózgiem - trudno to chyba wyjaśnić "po ludzku", chodzi o to, że jakby gdy ruszam głową, to zawartość środka nie nadąża, podobnie miewam przy kacu.
No i jest to cholerne napięcie/ciśnienie, jakby głowa szykowała się do odśrodkowego wybuchu !!! Czasem występuje przy tym pulsujący ból potylicy bądź skroni, jest też napięcie w górnej części nosa, zatoki>?>?

Proszę o radę, osobiście myślę, że na 90% to kolejny wymysł mojej nerwicy, ale z drugiej strony obawiam się już na poważnie rzeczy takich jak wylew, czy tętniak, zwłaszcza, że kilka lat temu miałem nagły napad niewyobrażalnego bólu głowy połączony z serią wymiotów... skończyło się to w szpitalu, diagnoza wskazała zatrucie, ale mój miejscowy szpital ma przydomek "sala umarłych", a ja wówczas niczego szkodliwego nie jadłem. Nie dalej jak rok temu zdarzyło się to samo, po dwóch piwach niemal śmiertelne zatrucie :lol: (diagnoza szpitalna), a zdarzało mi się już wypić 11 browarów i kaca nie miałem. I mam pytanie - czy to może być tętniak??? Czy te uciski mogą wskazywać na jego obecność?? Albo na jakiś inny syf, niezwiązany z nerwicą??! :x

Pytam, bo już mnie to dobija, zwłaszcza w nocy, ale nawet teraz, gdy piszę...

Pozdrawiam !
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
20 gru 2008, 20:07

Re: POMOCY !!

Avatar użytkownika
przez LucidMan 26 sty 2009, 16:44
Witam

Według mnie to nerwica lękowa. Wszystkie Twoje objawy, nawet wymioty bez powodu (też tak miałem) wskazują na nią.
Co się robi w takich wypadkach? Kontaktuje się z lekarzem specjalistą: psychiatra, psycholog czy psychoterapeuta. W szczególności polecam psychoterapeutę.

Pozdrawiam
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: POMOCY !!

Avatar użytkownika
przez SZUKAMPOMOCY79 26 sty 2009, 17:11
Lee88, dla swojego własnego spokoju zrób tomokomputer głowy, będziesz miała pewnosc, i wtedy skontaktuj sie z lekarzem specjalistą, bo każdy lekarz nawet psychiatra zaleci badanie glowy.

Moim zdaniem masz nerwice lękową, ja mialam podobne bole przez 3 miesiace, zrobili mi mnóstwo badan, ktore nic nie wykazały, ale przez to jestem spokojniejsza, jak się zaczyna ból to nie myślę, że mam tętniaka, albo guza, tylko że to ta wstrętna nerwica mnie boli.
Głowa do góry, i myśl pozytywnie :smile:
Behind Enemy Lines
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
02 paź 2008, 19:25
Lokalizacja
Gdańsk i okolice

Re: POMOCY !!

Avatar użytkownika
przez Victorek 26 sty 2009, 20:18
Lee88, słuchaj cokolwiek my tutaj napiszemy a ty masz to od lęków (co jest bardzo prawdopodobne), to i tak bedziesz miał wątpliwości i...stracha o to.
Robiłeś kiedyś badania głowy? jakieś prześwietlenia czy coś? jak nie zrób sobie to właśnie dla swojego spokoju, wiem że to się nie bardzo chce, i to jest dodatkowy stres a przede wszystkim robić badania z tą naszą służbą zdrowia to już samo to i się odechciewa. Ale przynajmniej będziesz wiedział w 98% procentach na czym stoisz :)
pozdro
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez lolitka 27 sty 2009, 12:20
Witajcie:)

To mój debiut na forum. Szkoda tylko, że w takim temacie do Was dołączam. Czytam forum o nerwicach i depresji od kilku miesięcy, nie odważyłam się jednak nigdy niczego napisać. Od roku kiedy pojawiła się w moim życiu depresja i stany nerwicowe, trochę nieśmiało dzielę się ze swoją chorobą z innymi ludźmi, raczej staram się unikać z nimi kontaktu. Niestety wśród osób, które mnie otaczają i chcą mi pomóc nie znajduję pełnego zrozumienia moich stanów. Zależy mi na nich, nie chcę przez ta chorobę stracić, tych których kocham.

Pewnie wielu z was wie dokładnie, co się czuję w momencie narastających nieporozumień, ciągłych tłumaczeń, że to choroba mną steruje.

Wiele piszecie o samych sobie, proszę podzielcie się ze mną własnymi doświadczeniami kontaktów z najbliższymi: rodzicami, rodzeństwem, swoimi drugimi połówkami.
Czy Wasze relacje z nimi są takie, jak zanim zaczęliście się zmagać z chorobą? Czy pomagają Wam, jeżeli tak to w jaki sposób? Mój chłopak często pyta się mnie, jak może mi pomóc? Nie wiem co mu odpowiedzieć. Co Wam najbardziej pomaga ze strony bliskich osób.

Będę wdzięczna za podzielenie się ze mną waszymi refleksjami, odczuciami i doświadczeniami.

Wszystkich pozdrawiam,
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 sty 2009, 11:30

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 27 sty 2009, 21:54
lolitka, u mnie to wygląda tak że z mamą mogę się dogadać bo w sumie ona zawsze odkąd pamiętam miała nerwicę lękową i nawet jak śmieci szła wyrzucić to biegła z powrotem, więc ona teraz rozumie jak to jest, siostra moja tak samo (posrana rodzinka :) ) ma ciężką nerwice serca co rusz to jakieś pogotowie ale jakoś te nasze stany różnią się od siebie więc tylkow sytuacjach kryzysowych o tym rozmawiam żeby mnie po prostu pocieszyli ale i tak wole to robić tu na forum :) co do mojej połówki to ona nie może do końca pojąć jak to jest się tak czuć ale ja nawet tego ani od niej ani od nikogo nie oczekuję, gdybym nie poznał co to znaczy mieć nerwicę sam pewni dziwił bym się takim stanom. Każdy z nas pewnie ma inne oczekiwania ze strony bliskich, ale na pewno mam często potrzebę nie krytykowania i nie umniejszania tak kompletnie tych stanów w sensie "weź się w garść" i ja tylko tego oczekuję bo mnie to bardzo wnerwia :) A tak to wolę z reguły nie rozmawiania na ten temat kiedy nie czuję "zagrożenia życia badź rozumu " :)
Ale na pewno relacje się zmieniły odkąd zachorowałem, a mianowicie jestem bardziej nie czuły na ich potrzeby, taki jakiś egoistyczny, i w ogóle to zmieniło całe moje życie przyzwyczajenia, więc i relacje też, bo skupiam się na tym gównie :( bardziej niż na tych bliskich memu sercu osobach.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez another_memory 27 sty 2009, 22:54
lolitka, powiem Ci szczerze, ze zawsze balam sie mowic o swojej chorobie komukolwiek. Wlasciwie mam tak do dzisiaj. Nie mowie o tym i udaje, ze jestem calkiem normalna. Nauczylam sie w trakcie atakow paniki zachowywac mine pokerzysty ( wtedy,kiedy akurat nei moge uciec gdzies w dyskretne miejsce). I faktycznie- niewiele osob pomyslaloby, ze ta wesola dziewczyna ma jakiekolwiek problemy z emocjami... Ja tak to dusze, ze mnie czasem to wyniszcza. Moj byly chlopak wiedzial o mojej chorobie i poczatkowo sie nawet nei wystraszyl. Chcial mnie wspierac. Poczulam sie przy nim tak otwarta,ze potrafilam mu mowic o kazdym zlym odczuciu...i to byl blad. Przeroslo go to w koncu.. Ale nie,nie dlatego sie rozstalismy ;) Pozniej zaczelam sie leczyc i byl luz. W kazdym razie widzialam,ze przestaje mnie rozumiec i kompletnie zalamuje rece. Moja rada jest taka,zeby dac upust swoim emocjom i mowic o chorobie ale w bardzo umiarkowany sposob.Niestety ale trzeba pogodzic sie z tym, ze ludzie, nei cierpiacy na ta przypadlosc jaka jest nerwica nigdy do konca nas nie zrozumieja. Musimy byc silni.

[*EDIT*]

No i oczywiscie witaj na forum :) tez podlaczylam sie neidawno ale musze przyznac, ze dziala na moja dusze jak balsam. Jak dobrze jest opowiedziec o swoim problemie komus, kto Cie NAPRAWDE zrozumie :)
And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Re: POMOCY !!

przez Kamilianna 28 sty 2009, 00:07
Hej!ja tez mam takie uczucie tbletki musującej-db porownanie,ja odczuwam to po lewej stronie.Na lewym ramieniu, ku szyi.....postanowilam sie nie martwic,moze to brak magnezu,albo kolejny wymysl mojej nerwicy,bo jakos inne sprawy sie staram nokautowac,wiec ta cholera mnie atakuje coraz nowszymi rzeczami.....nie dajmy sie!zauwazylam,ze czesto to mam jak siedze zgarbiona przed kompem,ale jak sie wyprostuje to mija....moze po prostu za wiele czasu spedzam przed kompem.Szukam pracy,siedze w domu to sie nudze...masakra.A objawow nerwicy to mam full,ale co tam....na zajecia na studia podyplomowe musze jezdzic,zakupy musze robic,podpisywac sie musze, jesc w restauracji musze........zyc trzeba,choc rece lataja,choc klucha w gardle stoi,ale TO MY MUSIMY BYC PANAMI NASZEGO ZYCIA!glowa do gory NERWICA TO PIKUS!!trzeba stosowac taka afirmacje:):)wyobrazmy sobie,ze to ona siedzi na nocniku!!!!;)pa!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 sty 2009, 23:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do