Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez julie 12 mar 2008, 21:43
pop_the_glock
podobnie jak Ty zrezygnowałam ze wszystkiego, wcześniejszego życia, a to dlatego że dotknęła mnie pustka i beznadzieja -> myślę, że jestem na etapie poszukiwania samej siebie i odnajdowania się w tym ziemskim padole...to trochę tak jakbym po długim czasie spokojnego życia obudziła się i stwierdziła że żyłam w pseudo-prawdzie, kłamstiwe, lub po prostu, że żyłam jak automat bez żadnej głębszej refleksji nad życiem i jego sensem (tak właściwie było) z jednej strony cieszę się, że dotknęła mnie ten afekt beznadziejności bo pozwala mi przewartościować wartości i spojrzeć na wszystko pod innym kątem, z drugiej strony odbyło i odbywa się to zbyt dużym kosztem (izolacja, rezygnacja z wielu rzeczy)...ale mam przeczucie, że wyjdę na prostą i będzie wreszcie naprawdę ok, już raz na zawsze; póki co poszukuję pożądnej ideologii na życie i muszę przyznać, że życie w tym świecie i niezwariowanie to nie lada wyczyn!

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

do megido

przez rafaelka 12 mar 2008, 23:00
Witaj,
postaram się troszkę Cię wspomóc,zwłaszcza, że mam od kilku lat podobne problemy a do tego pewną orientację, jeśli chodzi o leki i sposoby leczenia (mam wykształcenie medyczne).

Podałaś nieco za mało informacji dotyczących prowadzącej lekarki-tzn, czy jest to psychiatra, czy lekarz np. rodzinny.
Piszesz o lekach-jak oceniasz ich skuteczność. ?? Xanax,owszem im mniej, tym lepiej. Natomiast Asertin-to już zupełnie inna grupa leków i oczywiście przesadzać nie można, ale nie uzależnia,można zażywać długotrwale itp,
Jeśli masz ochotę, uściślij te informacje.-postaram się pomóc.
Co do wizyty u psychologa-jak najbardziej polecam.Nie ma sensu powtarzać sobie-ja,silna, poradzę sobie.
Okażesz siłę-nie poprzez unikanie konfrontacji z własnymi problemami, lecz przyznając się do nich i próbę walki-przy współpracy z fachowcem.
Pamiętaj jednak, że nie każdy psycholog będzie Ci w stanie pomóc.
Polecałabym rozeznanie się w oferowanych usługach w Twojej okolicy np. zdecydowanie psycholog-psychoterapeuta zajmujący się problemami tzw.nerwic.
Napisałam tzw newic, ponieważ obecnie ten termin medyczny odchodzi do lamusa.Jest wiele schorzeń mieszanych.
Jeśli masz ochotę napisz coś więcej.
Serdecznie pozdrawiam :smile:
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
12 mar 2008, 21:28
Lokalizacja
południowa Polska

Re: dasz rade

Avatar użytkownika
przez midaa 12 mar 2008, 23:14
Magdalena4 poszukaj sobie postów na forum alusi -ona miała podobnie z tym strachem przed depresją i lęki na tym punkcie, obie miałyśmy też leki przed słowem samobójstwo i wszystkim co z tym związane ,dzisiaj to sie już troche uciszyło, u mnie trwało jakieś 6 miesiecy.
to jest nerwica natręctw, najwyraźniej wróciło do ciebie to, musisz zacząć leczenie, a wszystko po czasie będzie dobrze. ;)
MICHAEL JACKSON 1958-2009 [*] Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
13 gru 2007, 12:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez magdalena4 13 mar 2008, 10:49
Mida, a mogłabys mi cos wiecej napisać o tych postach, czy one były dawno temu pisane, czy jakos na czasie...bo tak to trudno mi je odnależć.. A co do mojego lęku przed depresją, to wczoraj sie uspokoiły i od 13 do wieczora czułam sie ok (byłam u psychologa), ale dzis od rana znów(biegunka, prawie wymoty i lęk i czarne wizje ze to depresja ze sie pogrąże, ze nie bede miała siły walczyc...no i mówie sobie nie bede sie nad tym skupiac no i jakos przeszło, nie czuje juz tego na napięcia skupiam sie na pracy i na moich normalnych odczuciach, reakcjach i narazie jest ok....
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

Re: Mam 15 lat. POMOCY

przez mirerjdf 13 mar 2008, 22:14
mirerjdf napisał(a):Witam. mam 15 lat. Pewnego dnia po kłótni z mama zle sie poczulem i zemdlalem. Od tamatej pory swiat zdaje mi sie inny Tak jak by za szybą. Mam ograniczony kontakt z rzeczywstoscia. Caly czas mysle o smierci i wynajduje chorobuy jakie moglbym miec. Co to jest ?? nerwica?? to juz trwa 5 miesiecy. Mecze sie. nie moge sie skupic. Chyba pojde do lekarza. Mam codziennie lęki i non stop 24h na dobę o tym mysle. Jeszzce nie bylo dnia w ktorym nie mysllalbym o tym i nie mialbym lękow. Mam watpliwosci cz zcie to sen czy jawa. Boje sie. Ale jestem silny psychicznie. Pomozcie mi. Prosze



Wiitam. Jestem juz po pierwszej wizycie u psychiatry. Psychiatra powiedzial zze wyglada to mu na paskudną depresję albo nerwicę lękową. Pszypisał mi lek o nazwie ASENTRA. Będę go dawkował dopiero od niedzieli bo lekarz kazał mi zrobić jeszzce EEG i rezonans głowy. Jest podejrzenie ze mam cos z glowa (jakiej niedotlenienie albo cos w tym stylu- ale to raczej nie to). Psychiatra powiedzial ze takie moje lęki i ten świat za " szybą" to jest skutek spróbowania w przeszłości Marihuany. No coz. Zobaczymy jak to bedzie. Mam nadzieje ze z tego wyjde. Napiszcie co sadzicie na ten temat.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
01 mar 2008, 13:09

męcząca nuda i apatia

przez staram się 14 mar 2008, 14:11
cierpie na męczącą mnie nude i apatie nie potrafie sie cieszyć i zbyt często sie nudze czy wy też tak macie ?
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

POMOCY... BO JUZ NIE WIEM CO MAM ROBIC!!!!

przez oltucha1980 14 mar 2008, 15:04
Jestem osoba u ktorej wystepuje syndrom DDA, co powoduje u mnie nerwice i depresje, o tym ze mam taki syndrom dowiedzialam sie niedawno, jakos z tym zylam bo odizolowalam sie od ludzi, i nikt nie mogl mnie wtedy zranic, pojawiali sie rowniez mezczyzni w moim zyciu, ktorych zostawialam z obawy ze to oni mnie zostawia, lub tak sie wykanczalam tą miloscia ze nie wytrzymywalam tego i odchodzilam, teraz znowu kogos mam i postanowilam nie uciekac przed tą miloscia , ale jest coraz gorzej, jak tylko pozwoli sobie na maly zart z mojej osoby to wpadam we wsieklosc, pozniej mam poczucie winy i wstydu ze tak zareagowalam, i konczy sie to moim kilkudniowym zlym samopoczuciem, gdzie wykanczam sie przy tym fizycznie i psychicznie, ale nie potrafie nic z tym zrobic, i poglebiam sie jeszcze bardziej, mam ciagle pretensje do niego o to ze ma dobry humor a ja nie, o to (tu juz podam konkretny przyklad) jak przychodze do niego, to np. wiesza pranie , zmywa naczynia, uwazam wtedy ze mnie ignoruje,on twierdzi ze jest inaczej, ze po to mi dal klucze od swojego mieszkania zebym czula sie jak u siebie, i teraz jak o tym pisze to wydaje mi sie to takie banalne, ale jak jestem z nim to nie potrafie powstrzymac swojej ogromnej zlosci. CO JA MAM ZROBIC????? JAK MAM SOBIE Z TYM PORADZIC???
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
10 mar 2008, 22:12
Lokalizacja
boleslawiec

przez 1507 14 mar 2008, 15:16
ciekawe też myślałem o tym syndromie, oboje twoi rodzice tacy byli czy jedno
1507
Offline

przez oltucha1980 14 mar 2008, 15:21
Moj ojciec byl alkoholikiem, do pewnego czasu pozniej zachorowal powaznie i bylo jeszcze gorzej
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
10 mar 2008, 22:12
Lokalizacja
boleslawiec

przez 1507 14 mar 2008, 15:26
u mnie jedno miało problem, wiele razy chciałem żeby mi sie cos stało zeby dowiedziało sie w ten sposób ze robi źle, bardzo sie wstydziłem ze mam takiego rodzica, może stąd biorą sie dziś moje leki i inne problemy?
1507
Offline

przez oltucha1980 14 mar 2008, 15:36
ja w kazdym swoim chlopaku widze ojca ktoremu staralam sie cale zycie przypodobac i ktory zawsze mnie ponizal. ale od wiedzy na ten temat nic sie nie zmienilam , dalej uciekam od ludzi i mezczyzn, i sie z tym czuje jeszcze gorzej . jakie sa twoje leki z tym zwiazane??
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
10 mar 2008, 22:12
Lokalizacja
boleslawiec

przez 1507 14 mar 2008, 16:09
przeczytaj moje posty na forum masz gg?
1507
Offline

przez Pstryk 14 mar 2008, 18:24
Osobiście jestem cholernie rozkojarzona - mam problem ze skupieniem się na czymkolwiek, zdarzają się również dni, kiedy nadzwyczajnie szwankuje mi pamięć - nie pamiętam z kim i o czym rozmawiałam przez telefon pół godziny temu. Owszem, szybciej nudzą mnie również zajęcia i częściej czuję się otępiała, obojętna, wręcz wisi mi wszystko. Często mówimy, że przyczyną takiego nastroju jest pogoda. Owszem, gdy słońce świeci, jest +25 i ptaszki ćwierkają jest przyjemnie, ale staram się nie tłumaczyć swojego samopoczucia pogodą, bo pogoda to uniwersalna wymówka na wszystko. Szukam innych źródeł inspiracji.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez ulala 14 mar 2008, 22:45
mozliwe ze i ja mam DDA

Ja totalnie nie potrafie nawiazac kontaktu z mezczyznami , jak zaczyna byc milo to specjalnei robie wszystko zeby zrobilo sie nieprzyjemnie i w koncu konczy sie na niechęci, robie to podswiadomie , tez mnie wszystko irytuje, Jak facet mnie odrywa i jest dla mnie mily jestem pewna ze chce mnie tylko 'przeleciec' bo mam zbyt zwalony charakter zeby moglo mu chodzic o cos innego z kolei jesli do niczego nie dochodzi czuje sie idtiotka ze myslalam ze mu sie podobam itp itd, staram sie wiec unikac jakichkolwiek relacji z facetami. Juz sie pogodziłam z tym ze bede sama. NIe potrafie rozmaiwac szczerze z mezczyzna , nie potrafie przyjac czulosci ani jej okazac. Chocbym nie wiem jak pragnela bliskosci, przytulic sie do faceta, zaraz mysle ze okaze mu w ten sposob slabosc i pomysli ze sie do niego kleje. Jestem totalna kaleka w tych sprawach a swoje lata mam watpie zeby jakiemukolwiek mezczynie w odpowiednim dla mnie wieku chciało sie meczyc ze mna :-|
człowiek jest kowalem swojego losu tylko gówno plynie z pradem ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
23 sty 2008, 19:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 27 gości

Przeskocz do