Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ja chcę normalnie żyć

Avatar użytkownika
przez agnieszka.m 28 gru 2008, 12:08
Victorek dzięki na informację, ciekawa tylko jestem, czy nie wytwarza się po jakimś czasie tolerancja na ten lek - chodzi mi o działanie nasenne? Jutro idę do innego lekarza - psychiatry, popytam o lerivon. Myślę, że antydepresant jest mi już jak najbardziej potrzebny, po tylu nieprzespanych tygodniach jestem już wrakiem człowieka, nic mi się nie chce, nie mam energii ani chęci do życia. Połozyłabym się tylko...ale i tak nie mogę zasnąć, to jakiś koszmar. Dzięki jeszcze raz i pozdrawiam serdecznie.
Życie nie daje nam tego, co chcemy, tylko to, co ma dla nas — Władysław Stanisław Reymont
Avatar użytkownika
Offline
Posty
574
Dołączył(a)
22 gru 2008, 20:32
Lokalizacja
okolice Szczecina

Re: Ja chcę normalnie żyć

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 gru 2008, 19:28
No u mnie się nie wytworzyła do dzisiaj, a łykam to już ponad rok czasu i usypiają mnie najmniejsze dawki, z tym że co osoba to inaczej lek działa :) Ale najważniejsze żeby to specjalista od tego przepisał.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ja chcę normalnie żyć

Avatar użytkownika
przez rolingstone 30 gru 2008, 14:30
dobry na sen jest ponoć stilnox. nie brałem go nigdy, to nie wiem. można poczytać w dziale o lekach. ale najlepiej nie brać nic ;)
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Normalne objawy?

Avatar użytkownika
przez rolingstone 31 gru 2008, 10:19
motylcio napisał(a): myślę, że ten "nawrót nerwicy" to po prostu odreagowanie szkoły podczas wolnego


To bardzo możliwe. Nerwica atakuje często, gdy się za bardzo "odprężamy". Po prostu przestajemy kontrolować pewne rzeczy i one wychodzą na wierzch pod postacią lęku. A Twoje objawy to w 100% objawy "czyściutkiej" ;) nerwicy lękowej. Tak więc nic poważnego ;)

Ja bym stawiał na psychoterapię, a nie na psychotropy. No chyba, że antydepresanty, ale też nie ma co się spieszyć. Ktoś tu pisze o TRANXENE - po takich lekach, jeśli się nie bierze tego rozsądnie, lęk może zwiększyć się do kosmicznych rozmiarów. Te leki są bardzo podstępne. Na początku dają ulgę, ale potem... Wejdź na stronę o lekach, to przekonasz się do jakiej ruiny może to doprowadzić. No ale już nie chcę straszyć. Życzę dużo zdrowia.
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

Re: Normalne objawy?

przez motylcio 31 gru 2008, 18:53
aarrttii jestem uczennicą 3 klasy gimnazjum... szok?

CYRKONIA na powąznie tak Ci powiedział?! Że można dostać padaczki? Bo ja biore od 1,5 roku Clonazepamum i jak się ostatnio dowiedziałam, on jest głównie przeciwpadaczkowy... Więc istatnieje możliwośc, że ja też po odstawieniu...? Nie, nie, to niemożliwie.

Dorot mnie rodzina też ma dosyć... dzisiaj sylwester, a ja mam jakieś mocniejsze lęki. No i wiecie... Wołam mamę, proszę by ze mną siedziła, bo kto inny? A dwie młodsze siostry patrzą na to co się ze mną dzieje i się całe trzęsą ze strachu. Dzisiaj tylko słyszę "pójdziemy już wystrzelić fajerwerki?" a ja szału dostaję...

rolingstone psychoterapię to ja mam 60 km od swojego zabitego dechami miasta. A poza tym, jak już wyjdę z domu, to będzie lepiej, a jak będzie lepiej to znowu oleję lekarzy, bo stwierdzę, że "przez nich można się tylko jeszcze gorzej rozłożyć".
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:29

Re: Normalne objawy?

przez CYRKONIA 31 gru 2008, 21:27
Motylcio mnie nerwica zablokowała w domu na dwa lata.Sama bez pomocy psychoterapij sobie pomogłam,pracując sama z sobą i za pomocą psa powoli wyszłam z domu co dzień to dalej i dalej.Doszłam do stanu w którym jeżdziłam już nawet autobusami ale teraz znowu mnie gnębi i niejestem w stanie wsiąść i pojechać. Cały czas pracuję ze swoją głową inaczej niewiem co by teraz było.Postanowiłam pójść na psychoterapię bo ponoć pominełam parę istotnych etapów w moim samoleczeniu,choć bardzo dużo sama zrobiłam.Szukam właśnie dobrego psychoterapeuty.Pozdrowienia.Trzymaj się.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 sie 2008, 16:43

Re: Normalne objawy?

przez motylcio 31 gru 2008, 21:50
Dwa lata w domu? W ogóle nie wychodziłaś? Ja tak posiedziałam połowę wakacji i już szału dostawałam...
Też mam psa i zawsze z nim przełamuję lęki. Wyglądam jak idiotka i wariatka w jednym np. jeżdżąc rowerem z psem w plecaku, ale kit. Ważne, że robiłam to sama, bez rodziców, bez innych osób.
Tak sobie myślę, że w piątek będę musiała spróbować ruszyć się z domu.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:29

Re: Normalne objawy?

przez amalka 01 sty 2009, 18:45
ech ta nerwica :D
skąd ja to znam , w swoim dorosłym życiu przeszłam już kilka "ataków" nerwicy i jej leczeń. Teraz od czerwca jestem na tabletkach plus psychoterapia.Śmieję sie teraz ze swoich lęków, słabości niemożności wyjścia z domu bo umierałam za każdym razem jak próbowałam wyjść z domu. Teraz mnie to śmieszy , a wcześniej....dramat przeżywałam , byłam kłębkiem nerwów , niezdolnym do samodzielnej egzystencji.
Myślę ,że tą chorobę nie da się wyleczyć tylko zalecza się ją na jakiś czas...Po okresie wzmożonych stresów, problemów , zakrętów życiowych powraca , czasami ze zdwojoną mocą i z nowymi objawami, które paraliżują człowieka , który przywykł do starych objawów nerwicy , a ta podstępna i złośliwa dopada nas z czymś nowym i rozkłada człowieka na łopatki.
Dlatego tak ważna jest umiejętność radzenia sobie ze stresem , mnie dużo pomogła psychoterapia.
pozdrawiam nerwusy :D
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
26 gru 2008, 21:39
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Ja chcę normalnie żyć

przez adamp9 02 sty 2009, 00:39
Tylko że ja nie potrafie o tak sobie pójść do psychiatry czy psychologa. Nie mam takiej odwagi i niegdy nie miałem aby z kimś obcym rozmawiać o swoich problemach. Zawsze byłem nieśmiały nie umiałem rozmawiać z ludzmi w cztery oczy. Nigdy nie mówiłem nikomu o swoich probelmach chociaż mam kilku przyjaciół ale ja tylko ich słucham.

Trzy lata w LO to były dla mnie bardzo ciężkie. Przejscie korytarzem gdzie stało kilka czy kilkanaście osób było nie do zniesienia miałem uczucie jakby kazdy na mnie się patrzył. Na lekcji gdy trzeba było stanąć pod tablica i odpowiadać przed klasa nie było mowy w tym czasie stawałem się niewidzialny.

Studniówka to był dla mnie koszmar. Poszedłem tylko dla tego ze nie chciałem odstawać od klasy. Moją osobą towarzyszącą była dziewczyna której nigdy nie znałem, umuwiał mnie z nią kumpela z klasy. Na imprezie nie umiałem złapać z nią kontaktu zamieniliśmy zaledwie kilka zdań. A skończyło sie tak że ona wyszła z imprezy nawet nie wiem kiedy bo upiałem się z kolesiem którego nawet nie znałem i nie widziałem. I do dzisiejszego dnia mam totalnego kaca moralnego.

Każde wyjście z domu do baru ze znajomymi kończy się ze tym ze wypijam piwo i chcem spieprzać bo nie dam rady tam siedzieć.

Więc cieżko to widze abym miał iśc do psychologa czy psychiatry.

Na dodatek w mojej głowie dzieje się coraz gorzej. Mam totalny problem ze snem, często boli mnie głowa. Panika i lęk to noram kazdego dnia przed wszystkim. A co mnie najbardziej dobija to to ze nie moge uspokoić swoich myśli.

---- EDIT ----

Tylko że ja nie potrafie o tak sobie pójść do psychiatry czy psychologa. Nie mam takiej odwagi i niegdy nie miałem aby z kimś obcym rozmawiać o swoich problemach. Zawsze byłem nieśmiały nie umiałem rozmawiać z ludzmi w cztery oczy. Nigdy nie mówiłem nikomu o swoich probelmach chociaż mam kilku przyjaciół ale ja tylko ich słucham.

Trzy lata w LO to były dla mnie bardzo ciężkie. Przejscie korytarzem gdzie stało kilka czy kilkanaście osób było nie do zniesienia miałem uczucie jakby kazdy na mnie się patrzył. Na lekcji gdy trzeba było stanąć pod tablica i odpowiadać przed klasa nie było mowy w tym czasie stawałem się niewidzialny.

Studniówka to był dla mnie koszmar. Poszedłem tylko dla tego ze nie chciałem odstawać od klasy. Moją osobą towarzyszącą była dziewczyna której nigdy nie znałem, umuwiał mnie z nią kumpela z klasy. Na imprezie nie umiałem złapać z nią kontaktu zamieniliśmy zaledwie kilka zdań. A skończyło sie tak że ona wyszła z imprezy nawet nie wiem kiedy bo upiałem się z kolesiem którego nawet nie znałem i nie widziałem. I do dzisiejszego dnia mam totalnego kaca moralnego.

Każde wyjście z domu do baru ze znajomymi kończy się ze tym ze wypijam piwo i chcem spieprzać bo nie dam rady tam siedzieć.

Więc cieżko to widze abym miał iśc do psychologa czy psychiatry.

Na dodatek w mojej głowie dzieje się coraz gorzej. Mam totalny problem ze snem, często boli mnie głowa. Panika i lęk to noram kazdego dnia przed wszystkim. A co mnie najbardziej dobija to to ze nie moge uspokoić swoich myśli.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 gru 2008, 01:29

Re: Ja chcę normalnie żyć

Avatar użytkownika
przez Victorek 02 sty 2009, 01:41
adamp9, znam to możesz mi nie wierzyć ale znam to, koszmarem było przejście obok przystanku gdzie stało więcej niż parę osbób a w szkole korytarz, też był miejscem gdzie nie czułem się że tak powiem komfortowo, myślę że tój problem leży właśnie tutaj, tzn. w pewności siebie, oczywiście żaden ze mnie specjalista, ale rozumiem cie po prostu, moje rozmowy z kimś urywały się po kilku zdaniach, a czasem nawet w połowie bo nie mogłem ze strachu sam nie wiem przed czym wymawiać wyrazów, mnie to mineło po wielu latach, ale zainwestowałem w sport że tak powiem i z chwilą kiedy ta pewność przyszła to minęło, nie do końca ale teraz jest z tym o niebo lepiej.
A powiedz jakieś masz teraz specjalne stresu w domu czy coś? napisz coś o sobie, bo gdzieś jest przyczyna...
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Normalne objawy?

Avatar użytkownika
przez carlos 02 sty 2009, 05:02
Lecze się od pół roku. Leki przyjmuje gdzieś o 5 miesięcy. No cóż.. Nie powiem , że widzę jakąś mocną różnicę. Pierwsze 3 dni pierwszego ataku były piekłem jakiego nawet diabeł nie ma. Później czułem się lepiej, czasem bardzo podobnie ale nie byłem w ciągłym stanie paniki ( czyt. 3 dni !)
Pewnie w jakiś sposób się przyzwyczaiłem do tego..
Ale objawy mam te same. Siedzenie w domu mnie dobija, momentami nawet już myślę ,że zwariowałem tak się boje. Jak mam gdzieś wyjść ( wystarczy , że o tym pomyślę ) to mogę wpaść nawet w panikę. Tak samo jest jak na przykład się zasiedze przy kompie , oderwe od myślenia i nagle od niego odejdę.. lęk jak nie panika, gwarantowany !
Mimo wszystko przełamuje się i staram robić to co budzi lęk aby udowodnić sobie , że potrafię. Dużą role odgrywa też to, że się zmuszam.
Sam w domu to dosłownie "kota" dostaje..
Boje się , że oszaleje itd. mimo iż wiem, że tak się nie stanie.
Tak samo mam z wrażeniem nierealności, takie dziwne patrzenie które mnie przeraża..
Wieczory kiedyś były w miare ok , bo wiedziałem ,że zaraz pójdę spać i będę miał spokój. Teraz jednak stanowią one lęk i niepokój.. Mimo wszystko trzeba znaleźć coś dobrego w tych wieczorach. Nie wiem, ciepłe łóżko z książką w ręku? Miły spacer, dobrą atmosferę. Nawet jeśli tego się bać człowiek będzie to wieczoru nie uniknie! Tłumaczę to tak ,że wygląda to prosto no ale nie jest.. Inaczej chyba nie byłoby czegoś takiego jak nerwica.
Co do leków. Może mi nie pomagają bo afobam (przeciwlękowy ) biore w bardzo małych dawkach i w sumie zawsze brałem w małych. Mój lekarz na ostatniej wizycie otwarcie mi powiedział, że nie dawał mi dużych bo nie chce abym się uzależnił. Lerivonu biore całkiem sporo ale z nim nie ma problemu. Może mi nawet pomagają te lekarstwa ale tego nie widzę?:P hehe.
Od momentu 1 ataku moje życie się zmieniło i ciężko mi się z tym pogodzić ale jakoś trzeba.
Jakkolwiek mocno bym się momentami nie bał i nie czuł jak wariat, żyć dalej chce i muszę !:)
Mam nadzieje ( a szkoda że nie głęboką wiarę ), że kiedyś z tego wyzdrowieje.
Że te myśli utrwalone w psychice znikną i będę zdrowy. Tobie też tego życzę.
Wnioskuje, że skoro siedzisz ciągle w domu to nie masz co robić?
Ja polecam zajmować się czymś co pozwoli zapomnieć o dolegliwościach, ale również nie uciekać od rzeczywistości.
Na przykład jak się zasiedze cały dzień przy kompie to wpadam w panikę z tego względu, że muszę uciekać od rzeczywistości aby jej się nie bać. Staram się wychodzić gdzieś czasem, oglądać TV, czytać książkę i robić inne rzeczy, które odrywają mnie myślami od męki lęków i nerwicy, a jednocześnie dają mi do zrozumienia, że mogę normalnie funkcjonować nawet i z nią ! Pomyśl o tym by popracować nad sobą i znaleźć przyczynę lęku , by móc ją wyeliminować/ zrozumieć lub zneutralizować działanie.
Jeżeli jednak objawy są zbyt dokuczliwe to pomysl o wizycie u psychiatry, nie ma czego się bać ani wstydzić.
Jak to mój psychiatra powiada, nie wszystko da się dobrym słowem wyleczyć ( Chyba , że się wierzy w moc ducha , umysłu i podświadomości =P hehe ).
Pozdrawiam i życzę noworocznego postanowienia do walki z lękami ,a najlepiej aby one znikły :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Ja chcę normalnie żyć

Avatar użytkownika
przez julie 02 sty 2009, 20:18
Victorek napisał(a):adamp9, ale zainwestowałem w sport że tak powiem i z chwilą kiedy ta pewność przyszła to minęło, nie do końca ale teraz jest z tym o niebo lepiej.


Ja też zainwestowałam, a właściwie inwestuję w sport :) Żaden tam profesjonalny, bo biegam (i chodzę jak się zmęczę:) długodystansowo, ale przyznam że pomaga to na czerep, z którego odparowuje dużo złych rzeczy; nie powiem, że sport wszystko uleczy, bo nadal męczy mnie np brak wiary, że uda mi się coś w życiu osiągnąć, czy to, że czuję się nieudacznikiem i beztalenciem, czy nawet pewne lęki ale przynjmniej nie narzekam i chcę się tego oduczyć na wieki wieków amen. Może z czasem (a mam taką nadzieję) aktywnośc fizyczna wzmocni mocno moje ciało (na razie kondycja fiziczna taka sobie, ale poprawia się:) a przez to choćby i pośrednio duszę:) Czego sobie i wszystkim amatorom i profesjonalnym sportowcom życzę :)
A tak BTW widziałam dzisiaj podczas biegów dzika!!! (było to w odległej częsci parku, który przechodzi później w puszczę) żadna tam sensacja, ale jak go zobaczyłam to tak się zlękłam, że spritnem uciekłam z miejsca spotkania, choć ledwie już wówczas dyszałam i co ciekawe nie podejrzewałambym siebie o takie pokłady siły:) żeby tak strach (lęk) zawsze wyzwalał w nas dodatkową siłę, zamiast odbierać nam jej resztki...

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Re: Normalne objawy?

przez motylcio 02 sty 2009, 21:33
A więc jeśli chodzi o psychiatrę i tego typu sprawy to absolutnie się nie wstydzę. Problem w tym, że gorzej znaleźć dobrego specjalistę. A poza tym, wiesz jak to jest... Idziesz do jednego, daje ci leki... Bierzesz, czekasz na efekt, nic, więc idziesz znowu do tego samego... i każe brać w większych dawkach albo coś... i znowu nic. Więc zmieniasz lekarza i musisz odczekać jakiś okres po braniu leków od pierwszego lekarza, żeby nie zaszły jakieś reakcje międzie lekami. No... i tak można w nieskończoność.
Ale będzie dobrze!
A tak apropo tego co piszesz, to uważaj na siebie, bo ja wpędziłam się w taki stan właśnie przez mówienie sobie "muszę, zrobię!". Taka metoda do niczego nie prowadzi, no poza skumulowaniem negatywnych emocji. A, że kiedyś muszą się uwolnić z naszego organizmu, to się uwalniają, ale często jako nawrót nerwicy.
Pozdrawiam, zdrówka życzę!
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:29

Re: Normalne objawy?

Avatar użytkownika
przez Victorek 02 sty 2009, 22:23
carlos, pisz częściej na forum :) bowiem lubię czytać twoje posty a dlatego że mógłbym to co ty napisać to samo, dosłownie kropka w kropke, zdanie za zdaniem, mam takie same odczucia, to po prostu jakoś podnosi na duchu :)
A lerivonu ile zażywasz na noc tylko? bo też to biorę ale na dd to lipnie działa :(
motylcio, to prawda że niestety jest taka wizja, ja jak pierwszy raz szedłem też tak myślałem i niestety to się sprawdziło :) ALE! być tak nie musi, wielu pomaga kilka wizyt a szczególnie terapia, takiej wizji się trzymaj, choż z tego co piszesz wcześniej to nie twój początek, a terapii próbowałaś kiedyś? oprócz leków hmm?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do