Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez kttq 23 gru 2008, 20:22
Hieh... kilka godzin przed maturą, ojczym żartobliwie wyciągnął ręce w kierunku mojej szyi, niby próbując mnie poddusić po tym, jak złośliwie coś skomentowałam. Wrzaskiem rozbiłam szklankę...
I od tego czasu nie lubię, jak ktokolwiek mnie dotyka. Tzn. TŻ ma dyspensę, ale nawet on musi uważać z moją szyją czy karkiem :/ Jeśli ktoś mnie szarpnie za szalik, to jest kilkuminutowy atak totalnej paniki...

EDIT: tzn.. Nie wiem. Żeby zaakceptować kontakt fizyczny z kimś, muszę sama go zainicjować. Mam przestrzeń osobistą o powierzchni średniej wielkości domu i najlepiej czuję się w pomieszczeniach, gdzie nikogo nie ma. Jak mama mnie dotknie rozmawiając ze mną to mam ochotę uderzyć jej rękę :/
I nie, nie mam złych kontaktów z ojczymem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
10 gru 2008, 20:54

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 23 gru 2008, 23:36
fish-ka, mnie wydaję się że jest to nerwicowy objaw, bowiem słuchaj ja nie mogę znieść nawet myśli, że za chwilę np. będe siedział u dentysty, albo właśnie w Kościele z przodu po środku ławeczki :) i wielu innych miejscach, i nie będe miał możliwości swobodnego wydostania się stamtąd, od razy narasta lęk okropny, panika, ręce się pocą i mam wstrętną derealkę i wrażenie że umre. Tak to już z tą przypadłością jest NIESTETY :( A jak już nawet gdzieś jestem to czuję ogromną chęć wyjścia wydostania się, UCIECZKI. Strasznie trudno to opanować...
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez fish-ka 24 gru 2008, 01:31
Victorek, ja myślę, że to co przeżywamy to jest też rodzaj klaustrofobii. Boimy się sytuacji, w których jesteśmy "zmknięci", z których nie możemy swobodnie uciec i nie mamy nad nimi kontroli.
Ja najbardziej obawiam się swojej "niepoczytalności" podczas "napadu", gdyż wtedy tracę racjonalność myślenia i mogę zrobić krzywdę sobie lub komuś (np. byłabym wstanie zeskoczyć z pędzącej karuzeli).
Czy wiesz coś na temat leczenia tego paskudztwa? :roll:
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
24 lip 2008, 17:52
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ja chcę normalnie żyć

przez adamp9 25 gru 2008, 02:20
Witam.
Mam 20 lat. Od ponad roku nie potrafie normalnie funkcjonować. Zaczeło się od małych problemów ze snem. Póżniej lęki biorące się nie wiadomo z czego. Szybkie tętno.

Zrezygnowałem z pracy bo nie mogłem się odnaleźć wśród ludzi. A teraz jest bardzo żle nie mam ochoty na wychodzenie z domu boje się nie wiadomo czego odczuwam paniczny lęk przed otoczeniem. Nie potrafie rozmawiać z ludzmi. Najbardziej dobija mnie moja bezsenność. Gdy położe się nie moge przestać myśleć dosłownie o wszystkim co dziś zrobiłem a czego nie , czemu zrobiłem tak a nie inaczej, co jutro bedzie, idt. Moge być nawet zmęczony po ciężkiej pracy i tak mam problem ze spaniem chociaż moje oczy chcą spać a mój umysl NIE. Od ponad tygodnia śpie po pare godzin dziennie i nie czuje praktycznie zmęczenia. Pale jak smok. Wszystko i wszycscy mnie totalnie wk...ją. Jestem nie do wytrzymania. Mam totalne problemy z koncentracją. Nie odczuwam żadnych uczuć wszystko jest mi obojetne i mam wszystko i wszystkich gdzieś.


Nie wiem gdzie szukac pomocy do psychiatry nie mam ochoty zbytnio iść bo wiem ze skończy się to wypisaniem recepty, a zbyt łatwo wpadam w nałogi a wiem ze wszystkiego pigułami nie załatwie. A na wizyte u psychologa nie stać mnie emocjonalnie nie umiał bym mu powiedzieć co mi dolega(chyba ze list mu napisze:)). Nie wiem co mam robić, nie mam z kim gadać. Nawet życzeń nie chce mi sie wysłać znajomym bo po co? chociaż sam dostałem juz kilka. wiem ze troche namieszałem w moim poście ale nie wiem jak mam opisać swoje .....
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 gru 2008, 01:29

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez 19_latek 25 gru 2008, 10:06
Teraz to juz naprawde nie wiem co mam zrobic.
Pamietam ze rok temu jak zaczelo mi przechodzic to zaczela sie lekka derealizacja i ku uciesze ostatnio znowu sie to pojawiało.
Jednak teraz na swieta nie moge nawet wyjsc gdzies 100m od domu. Po prostu caly czas mi sie wydaje ze do niego nie wroce, i sie wracam. Niekiedy biegiem.
Przy wczorajszym spotkaniu z rodzina zaczela mi sie krew lac z nosa od tego cisnienia wiec z dzisiejszego obiadu chyba zrezygnuje. Co sobie o mnie rodzina pomysli? Wole nie wiedziec.
Poki co chce zeby te swieta sie skonczyly, nawet nie wyobrazam sobie ze wyjade autobusem i pojade do psychiatry. Dla mnie teraz jest to nie mozliwe.

Co robic??? Najesc sie 20 tabletkami uspokajajacymi? Moze odwioza mnie do szpitala i tak spotkam psychiatre?

---- EDIT ----

Jeszcze dodam ze u mnie w domu tylko "zachowuj sie jak dorosły człowiek", "nie jestes juz dziecko" itp.
19_latek
Offline

Re: Ja chcę normalnie żyć

przez krysiunia 25 gru 2008, 11:29
hejka :P to co opisujesz to jak bym czytła o sobie!!! ja identycznie tylko ze ja od 7 lat z przerwami....i chodze do psychiatry i niby biore leki i tak nie ma poprawy jedynie co ze lęki miejsze no i moge spac po lekach ..bo tak jak np... jest teraz odstawiła mi głownym antyd...i jestem praktycznie na samym stablzatorze nastroju i juz mam problemy ze snem i nie moge zasnac i klebia sie rozne mysli i o 2 w nocy wystarzał jak bym byla 15 w dzien....niewiem co dalej czy poprostu trzeba sie do tej choroby przyzwyczjc i nauczycz z nia zyc !!!??? bo wiedze ze innego wyjscia nie ma!!! pozdrawiam serdecznie :D
krysiunia
Offline

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 25 gru 2008, 22:27
19_latek, takie zachowanie innych, w domu czy w ogóle w otoczeniu to standard, inaczej nie mogą reagować ci którzy tego nie znają, więc tym się w ogóle nie przejmuj bo to tylko dodatkowy stres.
Ja się akurat wychodzić dalej nie boję aż tak bardzo, mam inne strachy :) ale parę razy biegłem do domu i byłem bliski krzyku rozpaczy i przerażenia na ulicy, aż się ludzie za mną oglądali :(
W sumie to nawet nie wiem co mogę doradzić, bo wiem jak trudno pokonać lęk, ja niemogę się np kąpać bo dostaje właśnie takich ataków okropnych i też nie mogę się przełamać, czasem tylko pomaga mi stwierdzenie że wszystko mi już jedno ( bo w sumie to naprawdę jest) i że co będzie to będzie, nawet momentami pomaga. Słuchaj na pewno przydałaby się jakaś konsultacja u specjalisty, tak jak piszesz że zamierasz iść i zrób to! a dasz radę, zobaczysz!
fish-ka, tak właśnie jest to lęk o wstrętny LĘK, w sumie bez różnicy jak go nazwiemy ale ja np. boję się że w takiej sytuacji bez możliwości ucieczki oszaleję, stracę całkiem kontrolę, zwariuję i pełno takich myśli, a do tego skompromituję się, i tak koło się zamyka, strach napędza strach a my wariujemy, np. w Kościele blisko wyjścia, bo gdzieś tam w naszej głowie jest Boże przy samym ołtarzu ? przecież to tak daleko od wyjścia, ucieczki a jak się coś stanie I pełno takich historii...
Jak leczyć? jaką terapią, wspomóc się jakąś literaturą,, psychiatra oczywiście, może niekoniecznie jakieś leki od razu, póki żyć można to lepiej się tym nie faszerować. Pozdrawiam
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ja chcę normalnie żyć

Avatar użytkownika
przez Victorek 25 gru 2008, 22:43
adamp9, cześć, wiem że bezsenność jest wykańczająca, na początku nie spałem w ogóle a jak już to po dwie godziny, a nie śpiąc miałem okropne jazdy...ja akurat postawiłem na lek, bo już byłem zombi po dłuższym czasie a nie mogłem się skupić na poprawie snu bo jeszcze miałem ataki derealkę itp więc dostałem antydepresanta, głównie nacelowany na sen, łykam (teraz już najmniejsze dawki) i zasypiam po godzinie, na nerwicę niewiele pomógł, ale chociaż śpię. Do leków cię nie namawiam, najlepiej jakbyś się przełamał i poszedł do terapeuty, tylko takiego od nerwic, doświadczonego w tych sprawach, żeby nie robił jak niektórzy dużych oczu :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez fish-ka 25 gru 2008, 23:30
Victorek, odnośnie terapii, kiedyś słyszałam, że takie lęki powinno się leczyć konfrontacją z tymi sytuacjami, których się boimy, żeby wytworzyło się coś na zasadzie "oswojenia" i "przyzwyczajenia".
Nie wiem jak to wygląda w praktyce bo wydaję mi się, że niektóre "konfrontacje" mogły by być szkodliwe (myślę, że gdybym weszła na karuzelę łańcuchową to mogłabym nawet stracić przytomność:)). Póki co koncentruję się na leczeniu nerwicy natręctw. Czy Ty chodzisz na jakąś terapię?
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
24 lip 2008, 17:52
Lokalizacja
Kraków

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez krzycha83 26 gru 2008, 00:05
chyba dobrze kombinujesz musimy się z tym uczuciem oswoić w poprzednim poście napisałaś " Boimy się sytuacji, w których jesteśmy "zmknięci", z których nie możemy swobodnie uciec i nie mamy nad nimi kontroli." Kiedy wychodzisz gdzieś lub wchodzisz gdzieś gdzie wiesz że dopadł cię kiedyś lęk powinnaś przeprowadzić z sobą dialog wewnętrzny że to jest tylko choroba i nic złego ci si ni stanie i że jak tylko będziesz czuła coś niepokojącego to w każdej chwili możesz wyjść mi to pomaga nie moższ myśleć że znalazłaś się w pułapce bez wyjścia bo to tylko potęguje lęk to może wydać się głupie że masz do siebie to mówić ale po pewnym czasie to wrośnie w ciebie jakby to naprawde były twoje słowa to jak jak wmawiając sobie że "Ja najbardziej obawiam się swojej "niepoczytalności" podczas "napadu", gdyż wtedy tracę racjonalność myślenia i mogę zrobić krzywdę sobie lub komuś (np. byłabym wstanie zeskoczyć z pędzącej karuzeli)." aż teraz w to wierzysz jakbyś naprawde tak myślała
Jak dobrze wiedzieć, że nie jesteśmy sami, że możemy nazwać nasz bół

Jak dobrze wiedzieć, że cierpienie można ukoić, że nic nam nie grozi i że możemy czuć się bezpieczni

Jak dobrze wiedzieć, że to tylko przelotne uczucie, które minie jak wszystko inne
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
26 lis 2008, 22:33
Lokalizacja
będzin

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 26 gru 2008, 15:41
fish-ka, ja z terapii akurat zrezygnowałem bowiem nie pomagała mi, zresztą lekarz sam stwierdził że nie ma sensu za bardzo, albo sam z tego wyjdę albo leki.
Ale w nerwicy natręctw bardzo podobno terapia jest konieczne a co ważne pomocna. To że konfrontować się z lękami trzeba w konkretnej sytuacji je powodującej to wiem, i czasem nawet się staram, różnie wychodzi raz się uda a raz atak paniki. Z tym że akurat mnie teraz męczą lęki bez powodu, ten stały lęk, bądź właśnie różne jazdy. Z którymi też w sumie powinno się walczyć czołowo:) z tym że czasem nie bardzo nawet wiem z której strony to ugryźć :(
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez fish-ka 27 gru 2008, 12:50
Krzycha83, cytując ostatnie zdanie w Twoim poscie "aż teraz w to wierzysz jakbyś naprawde tak myślała".
Ja juz nie raz się przekonałam, że nie wiem co robię jak dopada mnie taki straszny lęk. Jak miałam kilkanaście lat jechalam z kolegą na jednym rowerze (jak się jest młodym ma się różne głupawe pomysły), zaczął jechać bardzo szybko, prosiłam go, żeby się zatrzymał, ale on się nie zatrzymywał, więc w tym "amoku"...wsadziłam nogę między szprychy. Mieliśmy dużo szczęścia, że nic nam się nie stało bo ten upadek mógł się skończyć dużo gorzej...
Dlatego właśnie unikam sytuacji, w których lęk może być równie silny bo wtedy siebie nie poznaję...:(
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
24 lip 2008, 17:52
Lokalizacja
Kraków

Re: Ja chcę normalnie żyć

Avatar użytkownika
przez agnieszka.m 27 gru 2008, 13:38
Victorek, jaki lek pomaga Ci na bezsenność? Moim ogromnym problemem również jest bezsennność, która objawia się kłopotami w zasypianiu jak i częstymi wybudzeniami. Poza tym myślę że jestem zdrowa, nie mam problemów, mam szczęśliwą rodzinę i ciekawą pracę - czyli wszystko ok. Teoretycznie żadnych powodów do stresów, które powodowałyby ową bezsenność. A jednak - męczy mnie ona od ok. 3 lat, z róznym nasileniem, czasem nie potrafię samodzielnie usnąć całymi tygodniami. Jestem przez to permanentnie zmęczona i pozbawiona humoru, nie mam cierpliwości do dzieci i zaczynam zaniedbywać swe podstawowe obowiązki - z braku sił i chęci do ich wykonywania. Czasami posiłkuje się alkoholem - ale to przeciez żadne wyjście z sytuacji, chociaż 2 piwa pomagają mi w spokojnym zaśnięciu, jednakże sen po nich jest płytki i krótki. Mój lekarz rodzinny przepisał mi estazolam - owszem na początku działał, ale po połowie opakowania (brałam go co 2 - 3 dni) uodporniłam się na niego całkowicie, nie odczuwam w ogóle senności nawet po zażyciu dwóch tabletek. Następny był lorafen - pomagały tylko b. duże dawki, ale bałam się dalej go brać ze względu na uzależnienie. W akcie desperacji udałam się miesiąc temu do lekarza psychiatry - pani doktor po krótkiej rozmowie raczej zbagatelizowała mój problem, stwierdziła, że pewnie potrzebuję mało snu (jasne - zwłaszcza całych nieprzespanych nocy) i zapisała mi cloranxen (jak wyczytałam jest to również lek uzależniajacy), na początku był świetny, ale przestał na mnie działać po 10 dniach. Nie wiem co mam dalej robić, jestem już u kresu wytrzymałości fizycznej i psychicznej, boję się że ta cholerna bezsennośc zrujnuje mi życie osobiste, jak i zawodowe. Proszę serdecznie o radę - co robić? Iść do innego lekarza, poprosic o jakiś konkretny lek? Pozdrawiam serdecznie.
Życie nie daje nam tego, co chcemy, tylko to, co ma dla nas — Władysław Stanisław Reymont
Avatar użytkownika
Offline
Posty
574
Dołączył(a)
22 gru 2008, 20:32
Lokalizacja
okolice Szczecina

Re: Ja chcę normalnie żyć

Avatar użytkownika
przez Victorek 27 gru 2008, 15:37
agnieszka.m, jeżeli męczy cię tylko bezsenność, ja oczywiście nie umniejszam tego, bo nie spać to najgorsze co może być po dłuższy, czasie, - jest się zombi. Ale chodzi mi o to że raczej nie bierz takich leków jak cloranxen czy lorafen na to. Mnie się wydaje że nie są to leki na typowo takie rzeczy, przede wszystkim jeżeli lekarz rodzinny nie umie ci pomóc, idź do psychiatry z tym bądź neurologa, bowiem przyczyna gdzieś musi być. Ale tego syfu nie bierz, ja nawet przy atakach paniki tego nie biorę, no chyba że to już była ostateczność. Ale odradzam takie leki. Ja zażywam lerivon inaczej mianserynę z tym że to jest antydepresant a lepiej jak to właśnie przepisuje specjalista od tych leków czyli psychiatra, neurolog. Jeżeli cię to tak męczy to nie zwlekaj idź do takiego doktora. Pozdrawiam
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: RafalXX i 25 gości

Przeskocz do