Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Jak się za to wszystko zabrać?

Avatar użytkownika
przez jeannette 07 gru 2008, 14:30
Dziewczyno_18 jak czytam Twoje słowa, to jakbym sama je pisała... wrażliwa psychika, niska samoocena, duszenie w sobie emocji, przejmowanie się dosłownie wszystkim, mało towarzyska etc... ja również dużo rozmyślam o życiu, porównuję się z innymi (to chyba mój największy błąd) i żyję we własnym świecie, który w konfrontacji z rzeczywistością jest powodem jeszcze większego doła :( Od dziecka taka jestem - nieśmiała, skryta, zamknięta w kloszu własnej wyobraźni, wrażliwa...
Nic nie piszesz o lękach, atakach - może nie masz nerwicy lękowej, tylko szukasz odpowiedzi na pytanie "Co mi dolega? Jak to nazwać?". Piszesz, że nie wiesz, czy to nerwica, depresja, czy może chandra, podejrzewasz, że może to nerwica lękowa... myślę, że w odpowiedzi na to pomoże Ci psycholog lub psychoterapeuta. Sama nie przypisuj sobie żadnej choroby, bo wierz mi - to pogarsza sytuację i zaczniesz sobie przypisywać objawy, które wystąpiły u innych (znam to z własnego doświadczenia;)).
A może psycholog miał rację - może JESTEŚ ZDROWA! Tylko w trudnym okresie w życiu, masz wrażliwą psychikę i nie wierzysz w siebie.
Wydaje mi się, że leki uspokajające mogą jeszcze bardziej Cię przymulić, może po prostu potrzebna jest Ci spora dawka energii, uśmiechu i radości z życia! :D
Podpisuję się pod słowami Victorka, że powinnaś znajdywać małe przyjemności, małe radości, coś, co lubisz robić i sprawia Ci to przyjemność. Ja np. kocham sport, z uprawianiem jest gorzej, ale uwielbiam patrzeć na mecze i różne sporty - to wywołuje u mnie radość, uśmiech, czuję się szczęśliwa, gdy moja drużyna wygra, czasem krzyczę i skaczę przed tv, ale to są pozytywne emocje! :mrgreen: Co jeszcze... jak ostatnio spadł śnieg, to się tak ucieszyłam, że zaraz byłam na podwórku i ulepiłam bałwana :mrgreen: to co, że był koślawy i szybko się roztopił - ważne, że przyniósł mi tyle małych radości ;]
Na pewno Ty też znajdziesz u siebie jakieś pozytywne chwile, małe przyjemności, na które być może dotąd nie zwracałaś uwagi, że mogą być źródłem dobrego humoru! Obiecaj, że poszukasz takich u siebie!! ;)
Pozdrawiam gorąco :mrgreen:
Ponosisz klęskę tylko wtedy, gdy się poddajesz i rezygnujesz!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lut 2008, 13:04
Lokalizacja
śląsk

Re: Proszę o pomoc

Avatar użytkownika
przez jeannette 07 gru 2008, 15:03
livin napisał(a):Nie wyobrażam sobie nawet jak miałabym zacząć taką rozmowe z psychologiem, boję się ,że rozbecze się jak dziecko jesłi zacznie mnie pytać o problemy, rodzine , po prostu nie wyobrażam sobie tego jak zwierzam się komus, komukolwiek. Boję się ,że powie mi ,,weź się w garść dziewczyno jesteś młoda całe życie przed tobą". A ja nie wezme się w garść , bo nie umiem się pozbierać, nie umiem zrobić ze swoim życiem nic praktycznego.


witaj livin musisz się zebrac w sobie i iść do psychologa. Zobaczysz, poczujesz się lepiej! Najgorsze jest to, by się zebrać i iść, bo wtedy włączają się myśli takie, jakie zacytowałam z Twojej wypowiedzi. Ja się też tak nakręcałam, ale doszłam do wniosku, że jak nie pójdę, to nie dam sobie szansy na to, by znów poczuć się dobrze, by wyzdrowieć!!
To co, że się rozpłaczesz przed psychologiem - ile razy ja już ryczałam w gabinecie czy na psychoterapii, ale uwierz - to pomaga! to jest jeden ze sposobów wyrzucenia z siebie tego, co nas boli i jeśli Cię zbiera na płacz, nie hamuj emocji, a zobaczysz, że potem poczujesz się lepiej! :D nie traktuj tego jako słabości!
Wiem bardzo dobrze, jak trudno jest zrobić pierwszy krok, jak trudno znaleźć w sobie siłę, by zacząć walczyć z chorobą. Paradoksalnie nie chcemy wyzdrowieć, bo do wyzdrowienia jest długa droga wzlotów i upadków, a upadki najbardziej bolą. "Po co walczyć, jak i tak się nie uda! Dziś czuję się dobrze, ale jutro na pewno znów mnie dopadnie lęk." - z góry zakładamy, że i tak będzie źle, więc po co w ogóle się starać! A to jest błędne koło, bo to ta chol**** nerwica każe nam tak myśleć, to ona kieruje naszymi myślami, dołuje, wykańcza!!
Znajdź w sobie siłę na to, by jednak iść do psychologa - mimo, że być może na razie nie wierzysz, że może Ci pomóc. Daj sobie pomóc, bo życie jest piękne! Tylko że to piękno zakrywa nam nerwica i musimy znaleźć sposób na to, by to piękno nam się powoli zaczynało odkrywać! Powodzenia!
Ponosisz klęskę tylko wtedy, gdy się poddajesz i rezygnujesz!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lut 2008, 13:04
Lokalizacja
śląsk

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez BB1 07 gru 2008, 20:31
Victorek ; co to znaczy: ,,wyleczyć cię może tak naprawdę wszystko w czym się byś mógł zatracić całkowicie,, , możesz podać na przykładzie ?? Ale możesz powiedzieć na czym polegają wizyty u psychologa: mówi on ci co masz robić tz. wierzyć w siebie ,nie przejmować się i nie myśleć o chorobie czy masz mu się wyżalać np. o swojej przeszłości ? Wiem ,że przekonujecie mnie do wizyt u psychologów itp. ale ja naprawde w przynajmniej najbliższych latach tam nie pójde...
Z góry dzięki. Czuje ,że wyjdziesz z tego tylko musisz walczyć do końca i na całego.Pzdr.

psycho-logic ;nie chce posiadać ich wiedzy tylko chciałbym wiedzieć co by zrobił psycholog na podstawie tego co tu napisałem ? Bo mój przypadek jest dosyć częstym przypdkiem i chce wiedziec co w takich przypadkach czyni psycholog ? Może ktoś odpowiedzieć ?

cleo27 ; ,,Niby powinien wspolgrac z nami ....a ja czuje sie tak jakbym zyla sobie a moj mozg sobie i tak zrobi ze mna co bedzie chcial,, -
Ostatnio edytowano 07 gru 2008, 20:33 przez BB1, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
BB1
Offline
Posty
223
Dołączył(a)
04 gru 2008, 18:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 07 gru 2008, 20:32
Tak właśnie cleo27 ja swoje a mózg co? swoje, dowala objawy lęki i inne takie. Najgorsze to chyba to poczucie kompromitacji, tzn. kiedy np. jestem u rodziny na obiedzie i wiem że się nie wykręce z tego byle czym to jeszcze bardziej mnie to zżera bo myślę kurcze a jak przy nich pogotowie przyjedzie i dadzą mi coś na uspokojenie albo mnie zabiorą i inne takie mądre:) myśli
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Jak się za to wszystko zabrać?

przez Miros333 07 gru 2008, 20:35
Witam wszystkich serdecznie!
Myślałem że jestem jedyny z takimi problemami, w końcu trafiłem na forum i już czuję się nieco podbudowany :smile:
Mam problemy bardzo zbliżone do Twoich Dziewczyna_18, pewne cechy wspólne dobrze przedstawiła Jannette: wrażliwa psychika, niska samoocena, nieśmiałość, nietowarzyskość. Niestety męczę się z nerwicą lękową od kilku lat.
Po przeczytaniu Waszych wypowiedzi zastanawiam się czy owe cechy nie leżą u podstaw tych problemów? jak z tym walczyć? co zmienić ?

Byłem u psychologa i może trafiłem na nieodpowiedniego bo zniechęciło mnie to dalszych wizyt. Również sprawdziłem leki które przepisał - niewiele pomagają, działają tymczasowo.

Dziękuję i pozdrawiam :-|
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 gru 2008, 19:19

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez BB1 07 gru 2008, 20:54
cleo27 ; ,,Niby powinien wspolgrac z nami ....a ja czuje sie tak jakbym zyla sobie a moj mozg sobie i tak zrobi ze mna co bedzie chcial,, - musisz być silniejsza od tego nawet jak raz Ci się nie uda to nastęny raz bądź jeszcze silniejsza i nie odpuszczaj żadnej sytuacji. Pamięta ,że wierzymy i jesteśmy z tobą.

Victorek ; ale też tak masz ,że po kompromitacji te objawy uspokajają się. Victor walcz 24 na dobe ale nie myśl o tym. Prawda jest taka ,że to mogło spotkać każdego ,nawet tego psychologa.
Avatar użytkownika
BB1
Offline
Posty
223
Dołączył(a)
04 gru 2008, 18:41

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 07 gru 2008, 21:16
BB1 przykład hmmm. ciężka sprawa z podaniem przykładu bo to wszystko zależy od że tak powiem poprzeczki twojego szczęścia i zainteresowań, mnie np. kiedyś z choćby z fobi różnych i natręctw wyleczyła dziewczyna, poznałem ją i za wszelką cene walczyłem o to żeby była moja, pamiętam jak dziś że przeszło mi wszystko, żyłem bez lęków. Zatraciłem się w niej swojego czasu całkiem, wiem że to nie jest takie proste znaleźć i zatracić się w czymś czy w kimś ale tak tylko poradziłem bo a nóż widelec coś ci się uda znaleźć, bo w sumie wszystko można zrobić byle tego nie było nie?
Wiesz co po kompromitacji mi nie przechodzi a nawet jest jeszcze gorzej bo mam do tego wyrzuty sumienia :)
I ogólnie dzięki za słowa motywu :)
A co do psychologa to byłem u jednej Pani i do tego chodziłem do psychiatry terapeuty, i tak to zo bedziesz robił, co mówił to trochę od nich zależy bo ja zawsze u każdego robiłem co innego i może to dziwne ale nawet nie pytali się o to samo albo przynajmniej nie tak zeby zauważył :) Na początek mówisz o sobie wszystko, czego się boisz trochę życia, bo muszą mieć twój obraz. To nie jest nic strasznego byle tylko trafic na odpowiednią osobę a przede wszystkim znającą się na rzeczy!! bo bez tego to ani rusz, ja np. z wizyt u tej Pani psycholog zrezygnowałem szybciej bowiem im więcej objawów mówiłem tym większe zdziwienie było na jej twarzy :) terapeuta natomiast no niby wiedział co jest pięć ale w końcu i tak postawił na leki :( Dokładnie ci raczej nie powiemy co zrobi psycholog bo to już jego technika i sposób ale ważne żeby wiedział o nerwicach wszystko a do tego miał doświadczenie!!
Pozdrawiam i też się trzymaj!
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Jak się za to wszystko zabrać?

Avatar użytkownika
przez Victorek 07 gru 2008, 21:23
Miros333 piszesz że masz nerwicę lękową, ale objawia się ona tylko tą nieśmiałością i wrażliwą psychiką ? itd bo jeżeli tak a nie masz jakiś objawów fizycznych i psychicznych to moim zdaniem nie bierz leków, nie warto bo one z takich rzeczy nie leczą, bardziej jeżeli już to roz.pie.rniczone emocje i lęki które powodują różne objawy chorobowe.
Co możesz zrobić hhm? napisz coś więcej o sobie:) Bo możliwe że to spowodowane było czymś wcześniej, możliwe że od dziecka albo od np liceum czy jakiejś szkoły gdzie byłeś np szykowany czy coś takiego.
Tak tylko gdybam:)
A psychologa możesz jeszcze jakiegoś wypróbować
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nie moge sobie z tym poradzic

przez Alexandra 08 gru 2008, 06:11
Uwazam, ze Tobie potrzebny jest psychiatra, a nie psycholog. Przede wszystkim dlatego, ze psychiatra jest lekarzem, a psycholog tylko bedzie analizowal i gdybyal, nawet lekow nie moze przepisac...
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Re: Proszę o pomoc

przez maya_84 08 gru 2008, 13:12
livin napisał(a):Taaak, psycholog....Stałam ostatnio pół godziny przed wejściem i zastanawiałam się czy iść czy nie iść. Weszłam ,ale okazało się, że babka ma rozmowe. Niewiem kiedy się znowu zdecyduje czy wogóle się zdecyduje żeby iść na wizyte. Ot taki paradoks potrzebuję pomocy, ale....Nie wyobrażam sobie nawet jak miałabym zacząć taką rozmowe z psychologiem, boję się ,że rozbecze się jak dziecko jesłi zacznie mnie pytać o problemy, rodzine , po prostu nie wyobrażam sobie tego jak zwierzam się komus, komukolwiek. Boję się ,że powie mi ,,weź się w garść dziewczyno jesteś młoda całe życie przed tobą". A ja nie wezme się w garść , bo nie umiem się pozbierać, nie umiem zrobić ze swoim życiem nic praktycznego. Itak to wygląda, zamknięte koło, i nie jest mi z tym dobrze, bo jestem leniwa. Po prostu boję się wszystkiego i nie wiem jak się przełamać, nie mam żadnych bodźców, które by sprawiły, że coś się zmieni, że ja się zmienie.


Kochana, radzę Ci jak najszybciej iśc do psychologa. Ja też się bałam, miałam wrażenie,że potraktuje mnie jak kolejnego wariata itd... ale nie ma się co obawiac,dobry psycholog na pewno postawi cie na nogi... Nerwica to choroba jak każda inna trzeba ją leczyc; czy choremu na zapalenie płuc też byś powiedziała"weż się w garśc i przestan kaszlec?" Nie, więc tobie też nikt nie ma prawa tak powiedziec. Głowa do góry i weż się za siebie,bo całe życie przed tobą
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 gru 2008, 12:57

Re: Jak się za to wszystko zabrać?

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 08 gru 2008, 16:31
Dziewczyna_18, Miros333, tak nieśmiało zaproponuję: weźcie sobie koty, najlepiej od razu po 2. Momentalnie zapomnicie o "głupotach", dom robi się taki ciepły, jest tak miło jak przychodzisz do domu a tu kot się przytula ;) Od razu jest i czym się zająć, i o czym pogadać, a ile śmiechu jak się bawią razem! Nie zapominając o pozytywnym wpływie mruczenia na ciśnienie, cholesterol i nerwy, oczywiście nie tylko u mruczącego :D

100 razy to lepsze niż jakieś rezonanse czy ziółka. No i miło pomyśleć że się jakiemuś bezdomnemu kotu pomogło...
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 08 gru 2008, 16:45
Hej;)

U mnie niemal bez zmian, nie czuję żeby ten lek działał, póki co same negatywne skutki (ale też dopiero niecałe półtora tygodnia biorę..), nudności już się skończyły, ale jest lekkie poddenerwowanie, tak jakbym za dużo kawy wypiła (przed tym też lekarka przestrzegała, no i jest heh). Trochę mnie to wkurza, wiem, że pewnie swoje wycierpieć muszę, ale przez to wszystko chodzę teraz prawie non stop wewnętrznie roztrzęsiona, delikatnie, ale wcześniej tak raczej nie miałam, także ze zdwojoną siłą teraz przyglądam się wszystkiemu co i jak robię i mówię...nie wiem czy ma to jakiś sens, generalnie mam nadzieję, że to się niedługo skończy, święta idą a ja już dawno we własnym domu tak dziko się nie czułam :/

W czwartek wizyta u kolejnego psychiatry-terapeuty, z nadzieją, że będzie mieć miejsca na terapię, bo leki mam już przecież od innej, do której swoją drogą mam zgłosić się 19 grudnia, zobaczyć jak działają hah
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Jak się za to wszystko zabrać?

przez Dziewczyna_18 08 gru 2008, 18:41
CzarnaZebra napisał(a):Dziewczyna_18, Miros333, tak nieśmiało zaproponuję: weźcie sobie koty, najlepiej od razu po 2. Momentalnie zapomnicie o "głupotach", dom robi się taki ciepły, jest tak miło jak przychodzisz do domu a tu kot się przytula ;) Od razu jest i czym się zająć, i o czym pogadać, a ile śmiechu jak się bawią razem! Nie zapominając o pozytywnym wpływie mruczenia na ciśnienie, cholesterol i nerwy, oczywiście nie tylko u mruczącego :D

100 razy to lepsze niż jakieś rezonanse czy ziółka. No i miło pomyśleć że się jakiemuś bezdomnemu kotu pomogło...


Kiciusia już mam :) Jest rudy, duży i uwielbia się łasić. Poza tym sporo je :P Owszem, mruczenie kota jest bardzo uspokajające i miłe, ale im dłużej trzymam go na kolanach i głaszcze, tym smutniej i żałośniej mi się robi, więc na dłuższą metę nawet taki zwierzak nie pomaga...
Obecnie postanowiłam się trochę sobą zająć. Kupiłam jakieś uspokajające ziółka, syrop dla dzieci na zwiększenie apetytu ;D , staram się wziąć za pisanie wierszy i innych historyjek, bo to zawsze mnie interesowało... Zobaczymy na jak długo moje praktyki zadziałają i co dadzą. Może coś dadzą, jakoś wyciszą. Przydałoby się jeszcze zaakceptowanie swojego losu, świadomość, że życie jest piękne i pogodzenie się z rzeczywistością, a tego chyba ani ziółkami ani innymi rzeczami sobie nie zafunduję...;) Może rozmowa z kolejnym psychologiem mi coś da. Mogę spróbować, najwyżej zrezygnuję... :/ I tak czuję się dość zagubiona. Może przez tę samotność? Trudno znaleźć przyczyny i wyjście z takiej sytuacji... :/
"Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko [...] Ze mną można tylko w oddali znikać cicho"

Jako że mimo upływu czasu mój login się nie zmienia, a ja się starzeję;)to dodam że jestem z rocznika89:P (Wiek jest czasem istotny:P)
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
01 lis 2007, 23:09

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 08 gru 2008, 19:12
Wiem, nie jest lekko :(

Spróbuj skombinować kasę na chociaż parę wizyt u psychoterapeuty (czy to będzie psycholog czy psychiatra to już nie ma większego znaczenia, ważne żeby był też psychoterapeutą, bo dopiero taki człowiek może naprawdę pomóc), niech on zdecyduje (jak może, mnie się zapytano co chcę/wolę) czy potrzebna Ci jest terapia czy leki, czy jedno i drugie, jak sam nie jesteś pewien, może jakoś Cię nakieruje, jeżeli nie stać Cie na leczenie prywatne..

A do tego psychologa swojego chodzisz państwowo?
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do