Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: mama z nerwica lekowa, Krakow

Avatar użytkownika
przez Victorek 01 gru 2008, 21:18
Kimini twój problem nie jest ze tak powiem mi obcy, sam mam matkę która cierpi na nerwice lękową, teraz z wiekiem jej to mija ale był taki okres że nie wychodziła kompletnie nigdzie a ja oprócz wyręczania nie potrafiłem jej pomóc, a przede wszystkim dlatego że byłem jeszcze bezradnym dzieciakiem. Też cierpiała na żołądek, nawet smieci nie mogła wynieść i do tego oprócz mnie nie miała nikogo, i zawsze jej pomagałem i podobnie jak ty wyręczałem we wszystkim, bo jakże by można było inaczej.
Na pewno wiem że jest możliwość aby przyszedł lekarz do domu, do mojej mamy też przychodził ale leków też nigdy nie chciała brać, tak naprawdę to bała się. Trudno jest mi napisac co może pomóc bo mojej matulce niewiele pomagało, jedynie łóżko i książka, wyciągneło ją z nerwicy nie lekarze ani prochy tylko poznała mężczyznę i do tego niewidomego nad którym trzeba było sprawować opiekę od tamtej pory jak ręką odjął przeszło jej ale kiedy ten człowiek zmarł wróciło ponownie i ma do dziś, może już nie z taką siłą ale ma.
Nie wiem czy ci w czymkolwiek pomogłem ale chciałem to po prostu napisać. Pozdrawiam i bądź dzielna! :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: mama z nerwica lekowa, Krakow

przez Katarzynka35 01 gru 2008, 21:53
Witaj Kimini!
Mama przezyła traumę, czyli walkę z poważna chorobą, na którą ludzie umierają... to oczywiście spowodowało u Niej nerwicę lękowa... u mnie też strach przed chorobą (nie na tyle powazną, bo padaczką, która notabene została źle zdiagnozowna) spowodował lęki...
Co do Twojej Mamy... nie wiem skąd jesteś, ale w Poznaniu lekarze jeżdżą do pacjentów i psychiatrzy i psychoterapeuci...
generalnie powinna zacząć brać tabletki, po tygodniu - dwóch lęk znacznie się zmniejszy... mówię o antydepresantach.. bo inne typu relanium uzależniają... antydepresanty też są specyficzne, ja tez sie ich bałam, wie gdy zniknął lęk poczułam się wyzwolona:)
Ech, trudno tak radzić co można zrobić... cięzka sprawa, możesz spróbować drogą delikatnej persfazji... można też mniej delikatnie... powiedzieć, że masz ważne sprawy i nie możesz w danym dniu przynieść zakupów... ale to może przynieśc różny skutek... może bardzo szczera, szczera do bólu rozmowa Twoja z NIą?
POwiedz, ze Ty też cierpisz, że bardzo chcesz by wreszcie zaczęłą normalnie żyć, a nie wegetować.... a może skoro siedzi przed internetem, pokaż jej nasze forum... jak zobaczy ile osób cierpi podobnie jak ona i wychodzi z tego to też zapragnie się leczyć?!
Trzymam kciuki!
Katarzynka35
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
12 lip 2008, 19:13

Re: mama z nerwica lekowa, Krakow

przez kimini 01 gru 2008, 22:39
Dziękuję za odpowiedź. Czasem wydaje mi się, że sytuacja jest beznadziejna. Moja mama nie ma motywacji by się leczyć. Próbowałam już wszystkiego: wychodziłam z nią codziennie na spacery, coraz dłuższe i dłuższe (trochę pomagało), nawet namówiłam ją, by zapisała się na zaoczne studia, o czym zawsze marzyła. Skończyło się to tym, że tydzień przed sesją biegałam po sekretariatach by wyrobić jej indeks i umawiać na egzaminy, zwalniałam się z pracy by z nią na nie chodzić, pozdawała wszystko na piątki, by...do ostatniego egzaminu nie podejść. Jak chodziła do psychologa to co tydzień z nią tam jeździłam, miesiącami. Poświęciłam naprawdę dużo swojego czasu i emocji by jej pomóc, do dzisiaj całe moje życie jest podporządkowane jej chorobie, np. nie mogę wyjechać z miasta na dłużej niż trzy dni.
Natomiast dobija mnie to, że ona nie chce się leczyć. Mogę poświęcić jeszcze bardzo dużo, ale w imię czegoś, w imię tego, że ona coś z tym robi a nie tylko wymaga, że mam się nią zajmować bo ona jest chora (czyli nie musi robić nic ze sobą). Jak ostatnio podjęłam temat leczenia to dowiedziałam się, że może to moja wina, że ona jest chora, bo przysparzam jej tyle zmartwień, i że może w końcu zaakceptuję to, że ona się nie będzie leczyć. Wiem, że to nie jest tak do końca, że ona chciałaby żyć jak kiedyś, tylko ja myślę, że ona boi się psychoterapii, bo czasem nie jest ona miła i słyszymy rzeczy, których nie chcemy wiedzieć.
Oczywiście, że poznanie kogoś byłoby świetną motywacją. Ale w grę wchodzi chyba tylko listonosz i pan z gazowni, bo przecież nie pozna nikogo nie wychodząc z domu. Faceci, których poznała przez internet chcą do niej przyjechać, ale ona tego nie chce bo się boi.
Mi się wydaje, że problem polega też na tym, że ona nie do końca zaakceptowała to, że jest chora. Stąd tysiąc wymówek: boli mnie brzuch bo serek był nieświeży, miałam atak paniki bo jestem przemęczona. O chorobie nie wie nikt z jej przyjaciół, bo ona się wstydzi tego, że jest chora. I jest ciągle zła na siebie, że jej "odbija" - jak sama mówi.
A forum pokazałam jej już dawno...przejrzała, ale nie zainteresowała się, bo stwierdziła, że tu są sami młodzi ludzie a nie tacy w jej wieku (49 lat), więc to jest inny problem.
Czasem sobie myślę, że do końca życia będziemy tak siedzieć z tym we dwie, aż znajdą nas, nadjedzone przez owczarki alzackie czy coś w tym stylu.
A propos - proponowałam jej kupno psa - chciałam, żeby przestała myśleć o swoim samopoczuciu i zajęła się czymś, zaopiekowała, nie chciała...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 gru 2008, 20:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 02 gru 2008, 17:40
Nie ma nikogo ;)
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 02 gru 2008, 18:08
hehe, wróciłam niedawno do domu, miałam sprawę do załatwienia na uczelni.

Dzień mija dobrze, spokojnie...lek biorę, skutków ubocznych nie odczuwam...ale tych leczących też nie :D Jeszcze za wcześnie, a ja niecierpliwa jestem, więc ostatnio nastrój kieeeepski, odkąd jestem legalnym, oficjalnym świrem (z papierami u psychiatry) to jakoś tak dziwnie się czuję, zwracam uwagę na każdy swój ruch itp, czy toto się czasem nie "rozprzestrzenia" a może już powoli odchodzi..Motywacja do nauki zerowa, jak dotąd, ale od jutra nie ma przebacz - biorę się, bo inaczej będzie lipa. Czas przestać myśleć o głupotach i wziąć się do roboty - a to swoją drogą też powinno pomóc, bo inaczej człowiek w jakieś większe schizy sam się wpędza.

Jutro biorę już całą tabletkę, zobaczymy, czy coś się zmieni. Chcę już na terapię, pogadać sobie...no, ale to jeszcze trochę wody upłynie..A no i na śmierć zapomniałam o badaniach, które mam zrobić -powinnam pójść jutro, ale perspektywa usłyszenia, że oprócz znajomego gwna mam jeszcze chorą tarczycę i być może cukrzycę (jest u mnie w rodzinie,kiedyś mnie lekarz ostrzegł, że mogę mieć i odtąd nie byłam na badaniach, bo nie chce jeszcze tego haha) jest po prostu fantastyczna =D

A co u Ciebie?
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 02 gru 2008, 18:37
Ja właśnie z tego względu zaczęłam leczenie prywatnie, tyle, że na własną rękę - to co zarabiam, idzie teraz i będzie szło na leki, psychiatrów itp heh mózg paruje jak przeliczyłam ile kasy na to pójdzie, ale cóż.....przynajmniej mam możliwość pójścia do prywatnego lekarza. A Twoja mama, wiedząc, że jesteś 'chory', nie może dać Ci pieniędzy na chociaż parę spotkań prywatnie?

Ja zauważyłam taką dziwną tendencje, że im więcej czytam to forum, tym coraz głupsze myśli mi do głowy przychodzą (bez obrazy dla piszących oczywiście heh)...Przede wszystkim omijam wątki o atakach, jak wyglądają i gdzie występują, mam wrażenie, że potem sama o tym częściej myślę i nie daj boże jeszcze jakieś kolejne akcje sobie sama uroję heh Tak coś czuję, że zdrowa osoba czytając tu dokładnie co i jak mogłaby osiwieć (chociaż raczej umarłaby ze śmiechu) i ja chyba wolę nie eksperymentować z tym, jak moja chora głowa odpowie na wszystkie bolączki tego forum=) Trudno mi to sprecyzować, ale coś w ten deseń właśnie czuję. Trochę to egoistyczne, skoro sama piszę o sobie i o tym jak ja się czuję....no nie wiem, to może do tego wszystkiego jeszcze wielka egoistka ze mnie heh:D
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 02 gru 2008, 19:21
Nie no, nie wydaje mi się, żeby oddział dzienny na Sobieskiego był jedynym skutecznym rozwiązaniem...Terapie indywidualne prowadzi się na ogół właśnie raz w tygodniu, ważne chyba najpierw spróbować i zobaczyć czy i jak na Ciebie to działa. Ale fakt, kwestia finansowa jest dość znacząca.

Leki nie są wyjściem, oczywiście, że nie, na pewno nie jedynym, ale ja jestem zdania, że jak mogą trochę pomóc, to super, reszta i tak do wypracowania na terapii.
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 02 gru 2008, 20:03
Wiesz no, tego Ci nie powiem, bo ja nie psycholog;) natomiast też mam podobnie - fatalna koncentracja oraz mobilizacja do działania (głównie chodzi o uniwerek, a to taki rok, że powinnam po prostu skończyć co zaczęłam, a jest zajebiście ciężko). I to właśnie chyba myśl o tym co mają/robią czy też potrafią osiągnąć moi rówieśnicy popycha mnie do przodu - póki co popchnęła do tego, żeby wreszcie pójść do lekarza, inaczej sobie nie poradzę a nie chcę żeby było gorzej (bo bez leczenia nerwica i fobią się rozprzestrzenia, przynajmniej u mnie, z czasem coraz więcej rzeczy, które wcześniej miałaś/miałeś pod kontrolą, staje się dla Ciebie czymś, w czym również jakieś tam zagrożenie widzisz).
I taki właśnie nastrój jaki opisałeś wyżej może być związany z początkami depresji (może, NIE musi), ale u siebie coś takiego zauważyłam, coraz więcej negatywnych emocji, smutku, braku chęci do działania itp - to jest coś, co bardzo często w tej chorobie występuje, dlatego leczy się ją antydepresantami (jeżeli o leki chodzi) - problemy zaczynają człowieka zjadać i jak nie podejmie leczenia (jakiegokolwiek), to w końcu wstawanie z łóżka jest dla niego problemem (mam w rodzinie dalszej osobę z giga depresją - dla niej wyjście do jej własnego ogródka jest rzeczą wręcz niewyobrażalną, wstanie z łóżka jest sukcesem..). I to wszystko sprawia, że człowiek boi się, żeby jego życie się tak nie ułożyło - pierwszy krok leczenie, terapia, rozmowa i sukcesywna zmiana podejścia do siebie i innych.

Jeżeli uważasz, że psycholog Ci nie pomaga i nie czujesz się lepiej po wizytach u niego, to warto zmienić, pójść do innego - takie terapie mają człowieka podnosić na duchu itp, powinieneś coś pozytywnego z nich wynosić. Nie ma wyjścia, albo męczenie się z psychologiem, który zupełnie Ci nie odpowiada, ale szukanie innego, w którym wreszcie może wyczujesz jakiś tam "autorytet", to coś, co sprawi, że będziesz chciał go słuchać, bo wreszcie będzie miało to dla Ciebie jakiś sens..
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 02 gru 2008, 20:32
Wow, świetny kawałek :)))) Pełen relaks, żeby tak nasz pogmatwany świat wyglądał...:)

Dzięki :*
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 02 gru 2008, 21:47
A bo ja tu sobie jeszcze trochę posiedzę ;)
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 02 gru 2008, 22:11
hehe, dobre:p

Siedzę przy kompie raczej niż na forum, chociaż może i tutaj coś skrobnę, jak mnie jakaś inspiracja najdzie:P

PS Zaraz nas zbanują za takie gadki szmatki :D
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

moja walka, moje zycie:)

przez gagatek 02 gru 2008, 22:54
Hej!
Jestem sobie chlopak, mam 21 lat:)
Postanowilem na tym forum opisac swoje zycie, bo jest ono mocno powiazane (teraz juz mniej) z nerwica. Szukam rad, odpowiedzi, pociechy. Poza tym chce pomoc tym ktorzy przy okazji nerwicy maja depreche. Mozna wszystko, gdy sie chce!
Let's start!
Jako dziecko pamietam, ze czesto bylem porownywany z moim 2 lata mlodszym bratem, zazwyczaj na moja niekozysc niestety. Juz wtedy czasami czulem sie nieco gorszy, choc jeszcze tego nie rozumialem. Nigdy nie bylem bojazliwy, no moze czasami, jak to dziecko, ale tak naprawde to bylem dosc odwazny - nie balem sie jak brat strazy pozarnej:D.Poza tym bardzo lubialem byc poza domem - kilka nocy u ciotki, znajomych, gdziestam. Dzis boje sie nawet jejsc w miejscach publ., lub u znajomych.
Tak sobie mijaly lata, uczniem bylem dosc dobrym, az przyszedl wiek dorastania. Zaczne od tego, ze moj ojciec jest moze nieco perfekcjonista, moze...niewiem co, ale w kazdym razie czesto slyszalem "jestes beznadziejny". Po pewnym czasie sam zaczolem sie naprawde za takiego uwarzac. Bardzo czesto popelnialem glupie bledy, wynikajace z jakiegos zamyslenia, marzycielstwa. Gdy juz popelnilem blad to sam sie za niego bardzo karałem.
Wazne jest tez to, ze zaczolem wtedy uciekac w swiat marzen. Tylko w swoich marzeniach moglem byc kims, bo w prawdziwym zyciu bylem nikim.
Pozniej przyszla szkola srednia, jakos czas mijał. Pewnego dnia sie zakochalem. Bardzo. No ale ona nie chciala mnie, co wiecej po pewnym czasie zaczalem ja dosc czesto widywac z jej chlopakiem, co bylo gwozdziem do trumny, ktora sam sobie zbijałem.
Pamietam te wieczory, kiedy właczalem MY DYING BRIDE (black metal, jak nie znacie, gra mocno "dolujaca" muzyke) siedzialem przed kompem albo przy magnetogfonie i dolowalem sie...co raz mocniej. Dopiero, gdy juz sobie pozadnie nawrzucalem, to czulem ulge, wlasciwie zadowolenie, ze zrobilem tak jak byc powinno, bo zasluguje na to.
Kolejna sprawa byla ucieczka do jezusa. Modlilem sie duzo, prawie co dzien koronka do milosierdzia bozego, spowiedz srednio co 2 tygodnie. Zawsze myslalem, ze z jezusem jakos bedzie, chocby nie wiem co, to on mnie umacnia i sobie poradze. Jak sie okazalo byla to zludna wiara.
Mature zdalem tak sobie, nie chcialem isc na "techniczne studia", wlasciwie wybralem kierunek pedagogiczny, ale nie poszedlem na niego. Jakos tak postanowilem podniesc sie wtedy z niskiej samooceny i katastrofalnych wizji swiata i zdac raz jeszcze mature, lepiej.
Przez rok siedzialem w domu, chodzilem na korki z jezykow, chcialem isc na psychologie.
ALE POJAWILA SIE ONA - nerwica:)
Wlasciwie balem sie juz wczesniej roznych zeczy, ale jeszcze nie potrafilem tego nazwac. Zaczelo sie pewego wieczora, gdy moja pierwsza milosc napisala mi ze sie rozstala z chlopakiem. Zaczolem ja pocieszac, przejmowac sie. I zaczelo mi szybciej serce bic, bo pomyslelem sobie ze moze ona chce byc ze mna. Tylko ze ja juz nie bardzo chcialem. tak sie zaczelo.
Kilka wieczorow pozniej, juz nie moglem jejsc z nerwow. Polozylem sie spac. Rano obudzilem sie kolo 5, poszedlem do ubikacji. Wymiotowalem. Przez caly dzien nic nie zjadlem, balem sie sam zostac w domu, poszedlem do babci. Po poludniu przyznalem sie wreszcie co mi jest, zwlaszcza ze caly czas mialem podwyzszone tetno, a od czasu do czasu serce walilo kolo 120, czasem 140 ud/min. Poszedlem do lekarza, dostalem jakies slabe leki uspokajajace i porade by isc od psychologa.
Przez 3 dni wlasciwie nic nie jadlem, ciagle sie balem, wymiotowalem. A balem sie wszystkiego, a najbardziej przerazala mnie wizja przyszlosci, tego ze jestem taki beznadziejny, ze sobie nie poradze. Balem sie ludzi, ze sie smiac beda ze mnie, balem sie dziewczyn.
Pozniej zaczely sie wizyty u psychologa, dowiedzialem sie co mi jest, dlaczego.
I CO TERAZ?
Pisze to juz z perspektywy roku czasu. Studiuje, dosc czesto mam rano problemy z jedzeniem, (najgorsze byly poczaki roku, gdy nikogo nie znalem, nerwy puszczaly dopiero gdy zaczynaly sie zajecia i myslalem o czym innym).
Nie mam dziewczyny, po 1 nie potrafie jej "zdobyc", po 2 boje sie ze mnie wysmieje, ze wroci to co bylo kiedys z moja 1 miloscia, po 3 chcialbym znalesc kogos kto mnie zrozumie, a o takich ludzi ciezko. Bo przeciez dla zwyklych ludzi jestesmy tchorzami, tymi co sie wiecznie wszystkiego boja.
Ale jest dobrze. Prawde mowiac nigdy nie bylem tak szczesliwy jak teraz, pomimo jeszcze trwajacej nerwicy. Poradzilem sobie w wiekszosci z niska samoocena, z wieloma lękami sobie jakos daje rady.
ODEMNIE DLA CIEBIE:) (SKORO TU JESYES, TO WIESZ CO TO NERWICA)
*Jestes niepowtarzalny! prawdopodobienstow obliczone przez naukowcow, ze ta sama para wyda takie samo dziecko jest jak 1 do kilkunastu miliardow (nie pamietam dokladnie, wiec nie napisze)
*Mysle, ze najwazniejsze w deprechce i nerwicy sa: 1. znalesc cel w zyciu, 2. Nie myslec o tym co zle, starac sie byc opytmista, 3. Pozytywnie sie afirmowac - powtarzac sobie cos, w co naprawde wierzymy - np: "przeciez madry jestem" 4. nie kryc sie ze swoja choroba - mozg, tak samo jak serce, nerka, pluco jest narzadem, ktory moze chorowac i w "naszym" przypadku to robi. Leczmy go, nie kryjmy sie z choroba. 5. szukac wiedzy na temat, starac sie zrozumiec samego siebie. 6. Probowales sie kiedys przytulic do siebie samego? sproboj, jak nikt widzial nie bedzie, np. w nocy. Zrob pozycje embrionalna, przytul sie do siebie. Powiedz sobie wowczas "w sumie to fajny jestem" 7. Nie zwracac uwagi na swoje wady - ktore sie da poprawic, to poprawic, a ktore nie, to zostawic. Zamiast tego szukac swoich zalet. A kazdy jakies ma. Ja jestem na przyklad fajny i madry. 8. Sluchac optymistycznej muzyki, otaczac sie dobrymi ludzmi, optymistami. 9. Jesli chcialbys/abys sie do kogos przytulic, a nie masz do kogo, to sobie wyobraz mnie i sie przytul. Tez nie mam sie do kogo przytulic. ALe mam siebie przynajmniej:) 10. Damy rade. Bedziemy wolni. juz niedlugo. cierpliwosci.

konczac swoje wylewne mysli, chce jeszcze o cos zapytac. Mianowicie, czy macie tak ze odplywacie swoimi myslami gdziestam? Kiedy, jak czesto? zawsze? Bo ja sie tego boje. Ze kidys popelnie jakis glupi blad, np jadac samochodem rozwale czlowieka, z zamyslenia.
Macie jakies rady?

Lubie was, zakochajcie sie i wy w samych sobie:)
Mile widziane odpowiedzi do watku, nawet w stylu " jestem ...., tez cie lubie, jestem po twojej stronie, damy rade"
Pozdrawiam wszytkich ktorzy walcza z choroba i tych co czasem sie poddaja, ale wstaja na nowo, by odmienic swoj swiat.
Wasz neurotyk - gagatek:)

Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 gru 2008, 21:42
Lokalizacja
wioska

Re: moja walka, moje zycie:)

przez kadma 02 gru 2008, 23:07
Jestem, bardzo podoba mi sie to, ze napisales to co napisales:) szkoda, ze na różowo, bo oczy mnie bola od czytania tego:p wiele moich problemów jest podobnych... cos dziwnego sie ze mna dzieje, jestem w liceum i nie wiem jak sobie dalej poradze, ale jestem i tez cie lubie:)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 gru 2008, 20:20

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 02 gru 2008, 23:19
<spada z krzesła> haha
I to tyle, jeśli o jakiś dalszy komentarz chodzi ;)

Dobra, poważnie, ciszej tam już, a jeżeli już to na temat:p - Ty już widzę jedno ostrzeżenie masz, ja wolę zachować czyste konto hehe ;)

---- EDIT ----

No to opowiadaj;)
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 17 gości

Przeskocz do