Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Fobia społeczna/nerwica - początek leczenia, Wasze historie

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 27 lis 2008, 23:57
Dzięki bardzo :) Też mam nadzieję, że wszystko się uda, chociaż na samą myśl, że będę musiała się tak bardzo otworzyć cierpnie mi skóra :D
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez krzycha83 28 lis 2008, 12:53
jak będziesz się cykać to pier...olnij sete hahaha ja mam wstręt do alkoholu nawet piwa nie ma u mnie w domu więc to odpada macie racje boje sie strasznie nie wiem co mogłabym jej powiedziec że co urodziłam dziecko i zamiast byc szczęśliwa boje się każdego następnego dnia super :) zamkną mnie w kaftaniku i będe miała spokój. znowu mam zmienny humor raz sie śmieje raz płacze w ciągu 2 dni pokłóciłam się z mężem chyba 5 razy nie wiem jak wy z tym żyjecie ale ja chyba już nie daje rady wczoraj podrzuciłam dziecko do kolegi żeby się przespać a dzisiaj nie wiem co zrobie. wogóle to chyba same głupoty pisze mam tyle mysli w głowie że sie juz gubie w tym co chiałam napisać
Jak dobrze wiedzieć, że nie jesteśmy sami, że możemy nazwać nasz bół

Jak dobrze wiedzieć, że cierpienie można ukoić, że nic nam nie grozi i że możemy czuć się bezpieczni

Jak dobrze wiedzieć, że to tylko przelotne uczucie, które minie jak wszystko inne
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
26 lis 2008, 22:33
Lokalizacja
będzin

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 28 lis 2008, 15:51
Byłam. Byłam Byłam Byłaaam u psychiatry, pierwszy raz w życiu, niedawno wróciłam do domu.

Muszę powiedzieć, że w drodze do za bardzo się nie stresowałam, może delikatnie, przyszłam 30min wcześniej (bałam się, że zabłądzę czy coś, a nie chciałam się spóźnić) i na miejscu już zupełnie jakikolwiek stres odpuścił :o siedziałam spokojnie, czekałam na swoją kolej. Samo miejsce też bardzo uspakająjąco (przynajmniej na mnie) zadziałało, cisza, spokój, delikatne brązowo-beżowe kolory..

Sama wizyta przebiegła zupełnie bezstresowo (oprócz znajomego sobie uczucia delikatnego, codziennego napięcia;), psychiatra młoda, może ze 30 lat, baaaaardzo sympatyczna, czułam się niemal jakbym rozmawiała z koleżanką. Weszłam, usiadłam, ona się zapytała co mnie do niej sprowadza :P, na co ja jej powiedziałam, że mam fobie społeczną (heh) i zaczęłam jej opowiadać wszystko co i jak, kiedy się zaczęło, sporo o sytuacji rodzinnej, ale przede wszystkim o sytuacjach w jakich toto występuje....zadała parę pytań w trakcie jak ja gadałam (a siedziałam godzinę z kawałkiem), generalnie powiedziała, że faktycznie jest to fobia społeczna jakaśtam(i tu nie pamiętam niestety jaka, wyleciało mi z głowy...ukierunkowana? czy coś , no nieważne).
Na samym początku zapytała (bo to jest psychiatra-psychoterapeuta) czy wolałabym leki czy terapię, na co powiedziałam, ze jedno i drugie, ale od leków wolałabym zacząć już, doraźnie, bo terapia to może i pomoże - mam nadzieję,- ale nie tak szybko jak leki na objawy somatyczne - mam nadzięję ;))

Na sam koniec powiedziała, że przepisze mi lek (zostawiłam receptę w aptece, bo dopiero wieczorem mi go sprowadzą z innej, więc nie pamiętam nazwy - antydepresyjny, ale mający również działanie antylękowe), powiedziała niestety, że łączenie tego samego lekarza jako psychiatry (który powinien skoncentrować się na lekach, jak działają itp) i terapeuty (który ma znowu skoncentrować się na wnętrzu a nie na środkach farmakologicznych) w jednym nie jest zalecane, i byłoby z wyraźną szkodą dla pacjenta, że najlepiej będzie jak psychoterapię podejmę u innego specjalisty (chociażby z tego samego ośrodka), ale nie u niej (chyba, że chcę u niej, ale wtedy ona ma miejsca dopiero na wiosnę, tyle, że wtedy nie będzie już moim psychiatrą od leków). Szkoda, bo bardzo mi się spodobała, ale mam też umówioną inna wizytę na 11 grudnia, w innym ośrodku, to tam najwyżej zacznę psychoterapię.

Także następna wizyta u niej 19 grudnia, zobaczymy jak leki działają, no i krótsze wizyty rzecz jasna: z godziny (dziś było dłużej, bo pacjentka wcześniej wyszła), na pół godziny. Generalnie - szok, nic mi właściwie nie powiedziała takiego, a przypływ optymizmu niesamowity :)) wracałam całą drogę uśmiechnięta od ucha do ucha. Zobaczymy jak to będzie z lekami, ale wiem jedno - nie zamierzam nic czytać na temat skutków ubocznych jakie to ludzie mają/miewają(o których psychiatra i tak uprzedziła, ale są do przeżycia;), inaczej sama się nakręcę i będę miała to samo. Także tak. Rozpisałam się jak głupia, sorki, ale może komuś się przyda przed pierwszą wizytą (jeśli jeszcze takie osoby tutaj są:P).

Pozdrawiam :))
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

lęk...

przez co_robić_;( 28 lis 2008, 19:26
Od zawsze bałam się duchów etc. Po prostu taka sobie fobia, ale na początku do zniesienia, bo kończyło się na tym, że musiałam zapalić światło, poczytać... Kilka miesięcy temu było już całkiem dobrze. Ale wszystko sie zawaliło... Miesiąc temu zmarła moja sąsiadka, a lęk wrócił i to znacznie silniejszy. Zaśnięcie to krótko mówiąc katorga. Jak obudzę się w nocy mogę nie spać nawet kilka godzin zanim znowu zasnę. Wydaję mi się, że coś widzę, że coś słyszę... Skrzypnięcie drzwi w mieszkaniu nade mną (zmarłej sąsiadki) wywołuje u mnie dreszcze...
Nie wiem co mam z tym zrobić :(. POMOCY!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 lis 2008, 19:21

Re: lęk...

Avatar użytkownika
przez bee84 28 lis 2008, 19:45
hmmm ... a śpisz przy zapalonym świetle czy po ciemku??? ... śpisz sama???
Ja jak miałam takie jazdy to spałam z psem ..... bo wkręciłam sobie, że jak w pobliżu jest duch .... to pies powinien zacząć ujadać i powinien być niespokojny (tak mi babcia kiedyś powiedziała ... i ponoć to prawda)
..... więc jak widziałam, że mój kundel śpi jak zabity ... ja też spałam ;)
Wiem, że to głupie .... ale ta cała nasza choroba jest głupia :mrgreen:

---- EDIT ----

A jeśli chodzi o zmarłe osoby ... to jestem przekonana, że one mi pomagają ... a nie szkodzą ... nie boje się zmarłych, których znałam ...
Jak coś się dzieje u mnie złego, gdy potrzebuje pomocy .... to zaczynam wzywac mojego tate żeby mi sie pokazał ... i pomógł :roll:
Pewnie gdyby mi się na poważnie pokazał ... to bym się zesrała ze strachu :mrgreen: hehe ......

... więc może też spróbuj się nastawić do duchów pozytywnie, że niby przychodzą Ci z pomocą ...

A tak na poważnie to raz w życiu widziałam "ducha" albo coś w tym rodzaju .... i mam nadzieję, że to się już nigdy nie powtórzy :shock:

I mogę Cie pocieszyć, że ponoć duchy nie nawiedzają osób, które się ich spodziewają i które się ich boją ........ one raczej zaskakują ludzi nie wierzących w duchy ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: lęk...

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 lis 2008, 23:28
co robić ja zawsze się bałem jakiś czas bardzo opętania i zresztą do tej pory mam czasem takie porąbane myśli, w dzień mnie to śmieszy że ja facet :) i się boję ale za to wieczorem co prawda nie zawsze ale jak mnie najdzie to boję się iść do toalety, do dupy. A może zapalaj sobie lampe na noc?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 lis 2008, 23:33
Gratuluję smutasku wizyty u psychiatry :) ja pamiętam swoją pierwszą, kamień spadł mi z serca :) co prawda nie na długo ale jednak :)
psycho-logic a może trafiłeś na gównianych całkowicie psychologów, tzn wiem o vzym mowa bo mnie terapia po prostu nie pomogła, dostawałem u nich jakiś ataków dziwnych jazd, i odrealnienie tak więc po prostu nie mogłem się skupić na tym co właśnie pieprzą. Mnie bardziej pomaga choćby krótka wizyta u psychiatry, jakoś mnie uspakaja na jakiś czas
W sumie to nie wiem co moge tobie doradzić bo powiedz co tobie twoja intuicja podpowiada? :) i słuchaj jej, ale na pewno chcesz być zdrowy i czy ona w tym względzie cię jakoś prowadzi?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez taniecupsychiatry 28 lis 2008, 23:49
psycho-logic albo szukaj dalej, albo to olej; ewentualnie próbuj u Eichelbergera :mrgreen: ; ja szukałem, dopiero po przetestowaniu bodaj sześciu znalazłem kogoś, kto mnie zatrzymał; i nie był to wcale ktoś super extra doskonały
Posty
42
Dołączył(a)
07 lis 2008, 02:24

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 28 lis 2008, 23:52
Victorek, dzięki :) Ja zdaję sobie sprawę, że ten cały przypływ optymizmu to pewnie tylko na chwilę, ale wiadomo, nawet taką chwilą człowiek się cieszy....pewnie sukces w tym, żeby częściej te wszystkie jasne strony widzieć (bo póki co to oczywiście nadal jestem nastawiona raczej negatywnie, ale staram się to zwalczyć). Już pomijam koszty leczenia, ale o tym chyba lepiej w ogóle nie myśleć, bo człowiek może totalnego doła dostać:p Dzisiejsza wizyta kosztowała 130zl, nie wiem jeszcze ile leki (nie udało im się sprowadzić na dziś, dopiero rano odbiorę - *%#*$!), terapia i kolejne wizyty po leki...no, ale trudno się mówi.

psycho-logic, ja na Twoim miejscu powiedziałabym otwarcie psychologowi coś w stylu, że Ty nie do końca takim ludziom jak ona ufasz (?), że jesteś negatywnie/sceptycznie troszkę nastawiony i może nad tym najpierw trzeba popracować, że do Ciebie być może trzeba najpierw w taki sposób dotrzeć, żebyś zrozumiał to, że potrzebujesz pomocy takiej osoby, co niestety w pewnym sensie, moim zdaniem, wiąże się z zaakceptowaniem tego, co psycholog/terapeuta o Tobie/do Ciebie mówi...Poza tym sama terapia wcale nie musi trwać długo, z tego co wiem są terapie indywidualne, które trwają dość krótko (około 14 spotkań raz w tygodniu - już wiele razy słyszałam, że częściej to niiieee moooożna - nie wiem czemu, może boją się, że bardziej ześwirujemy??:p) i może taka by na początek coś dała...albo w ogóle rozwiązała problem, kto wie....ale nie wypowiadam się więcej w tym temacie, bo sama terapii aktualnie szukam, więc tylko mogę niepotrzebnie namieszać. Generalnie wydaje mi się, że musisz JAKOŚ się na takie spotkania/terapie otworzyć i zaufać, że oni wiedzą co robią (chyba, że ewidentnie coś Ci bardzo nie odpowiada..). Ja sama jestem osobą racjonalną itp (o dziwo:D) i też dziś mówiłam psychiatrze, łapiąc się za głowę, że ja, ze wszystkich miejsc, tutaj właśnie wylądowałam.... A jeżeli Twoja babeczka jest flegmatyczna i ślamazarna, to ją zmień ;) Musi Ci odpowiadać, przynajmniej sposobem bycia tak na początku, wiadomo, albo 'polubisz' albo nie - ale też nie wpadaj w akcje typu, że każda jest zła, bo tutaj też możesz popaść w skrajności.
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 lis 2008, 23:57
O nie nie smutasku wcale ten przypływ optymizmu nie musi trwać chwilę :) ale długo i trzeba samemu sobie to przedłużać :) wiem że tylko dobrze sobie gadam :)
Ale trochę irytuje mnie to że nie potrafimy sobie powiedzieć dosyć!!( znaczy to potrafimy ) ale tak żeby to przeszło po prostu , skoro to tylko nasz wytwór psychiki, lęków ale widocznie taka jest kolej tych rzeczy....
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 29 lis 2008, 00:09
Dlatego mi się wydaje, że skoro my sami nie możemy sobie poradzić, dobry terapeuta nam to niczym młotkiem do łba wbije, ja już po pierwszej sesji dziś (chociaż to jeszcze terapia nie była, ale luźna rozmowa "zapoznawcza") usłyszałam pare razy od mojej psychiatry, że NIKT nie patrzy się na takie głupoty, co więcej, nie myśli o takich głupotach jak ja...niby wszyscy to wiemy, ale jak druga osoba to mówi, lekarz itp...nie wiem, mi to się wydało mocno pocieszające, co więcej, od tego momentu dziś spokóóóóój non stop i zero schizy, nawet w momentach, w których zwykle bywa.

PS Sama też zdecydowałam się na leki, bo mimo całej "kojącej" rozmowy, jestem raczej z tych, co to jak wiedzą, że mam pigułę i ona może podziałac (prędzej raczej niż rozmowa i terapia, żeby te wszystkie bzdury mi z głowy wybić) to chcę i tego spróbować, najlepiej od razu. Myślę, że jakby mi dali placebo, to też bym się z tym lepiej czuła hehe
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 29 lis 2008, 00:23
Powiem jedno, moje akcje, jak sam już wiesz, też sprawiają, że moja praca dyplomowa jest oddalona ode mnie niemal tysiąc lat świetlnych stąd, mimo, że niedługo mam spotkanie z promotorką, także odsuwanie obowiązków itp nie jest raczej takie dziwnie w tej sytuacji, człowiek po prostu myśli zupełnie o czym innym...I nad tym właśnie pracuje terapeuta, żeby Cię do normalnego "porządku dziennego" przywrócić, bo wiadomo, że na dłuższą metę ciągłe odkładanie wszystkiego na później nie pomoże. (wiadomo, że nikt w Twoim wieku, nie daj boże później, nie będzie Cię "kontrolował", jak piszesz, ani za rączkę prowadził, tak żebyś nadążał z obowiązkami itp Ale to wszystko można wypracować, nauczyć się, czy też odzyskać (jeżeli to się u Ciebie zmieniło ze względu na "chorobę"))

Jeżeli o pokrzywkę chodzi, to już sam lekarz musi Ci info udzielić, jest to pewnie na tle nerwowym, ale czy psychiatra czy dermatolog przepisuje leki..to tego za chiny nikt tutaj nie zgadnie. A jeśli lek Ci nie podpasował, to zapytaj, czy jest zamiennik i próbuj innego/innych, tylko w ten sposób znajdziesz to, co odpowiada Tobie.
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 29 lis 2008, 00:31
Smutasku oni na pewno mają jakieś podejście do tego odpowiednie, w końcu czegoś się na ten temat uczą iw ielu osobom terapia bardzo pomogła i tylko ona, i nie wiadomo czy to zależy od psychoterapeuty czy też od samej chorej duszyczki, tak jak i z lekami...
Psycho logic ja rozumiem o co chodzi tobie z tym dążeniem do perfekcjonizmy, jak cos robię musze to zrobić doskonale a jak nie wychodzi to aż się zaczyna u mnie atak paniki i inne cuda, męcząca sprawa bo momentami to naprawdę wolę nie robic już nic
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 29 lis 2008, 00:43
Ja mam z tym perfekcjonizmem podobnie. Do tego stopnia, że obecnie, oprócz pisania pracy magisterskiej, mam jedną rzecz zaległą na uczelni, dużo nauki z tego tytułu itp...Jako, że nie mogę się wziąć za jedno porządnie, to nie robię niczego :D Chociaż jakbym miała tylko jedną ważną rzecz do zrobienia, to, na tą chwilę, też bym znalazła świetną wymówkę, żeby jej nie zrobić.

Wiem jedno. Tyle lat bałam się jakiegokolwiek leczenia, psychologów, psychiatrów....teraz wreszcie się odważyłam i, nie wiem czy słusznie, ale mam wrażenie, że (po długim czasie, jak próbowałam "leczyć" się sama) oni są moją jedyną i właściwie ostatnią nadzieją na normalne życie. Tak więc zamierzam dać z siebie wszystko, robić z siebie głupa jak będzie trzeba i śmiać się i cieszyć z każdej najmniejszej sytuacji, cokolwiek...mam nadzieję, że będę śpiewała tak samo po paru sesjach terapii (nie mówiąc już o lekach, ale o tym od jutra:p), ale skądś trzeba motywację czerpać. W moim życiu wszystko poszło do tej pory nie tak jak powinno, wszystko się posypało i rozsypało, facet, ojciec, dalsza rodzina i takie tam hece...także jeżeli nie teraz, to nigdy. Najgorzej przezwyciężyć swój charakter, takie cuda jak terapie, leki, psychiatra itp dla mnie były zawsze czarną magią, ale teraz jak widać jej potrzebuję...i trudno, jak będę musiała stanąć na głowie i zaklaskać, to pewnie tak zrobię, osiągnęłam już chyba taki poziom desperacji, że poważnie poddam się jak ta owca idąca na rzeź - bierzcie i róbcie co chcecie, byle pomogło heh

---- EDIT ----

Adaś, czego nie wiedzieli? o pokrzywce?????????
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do