Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 25 lis 2008, 23:24
Oj tak mówi to się najłatwiej:) W tym tak jest że boimy się i nie wiadomo czasem nawet czego, ja momentami mam w sobie taki strach lęk że w sumie to aż się temu dziwie, bo niczego się świadomie nie boję a aż się trzęse, kiedy byłem zdrów to wiadomo też się czuło czasem lęk z jakiś określonych powodów, a teraz to po prostu sobie jest i przybira miarę nawet jakiegoś szoku, jakbym dopierio co wyszedł z jakiegos wypadku
19_latek a może by było coś co by cię wciągneło pochłoneło żebyś zapomniał właśnie o tym wszystkim jak kiedyś? a szkoła? dałbyś rade? bo o słońce to trochę trudno by było :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Fobia społeczna/nerwica - początek leczenia, Wasze historie

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 26 lis 2008, 23:05
Witam wszystkich :)

Założyłam ten temat dla osób, które, jak ja, wiedzą, że mają FS/nerwicę, ale do tej pory nie potrafiły się przełamać i pójść do psychologa/psychiatry.

Ja osobiście od trzech dni siedzę i intensywnie o tym myślę, ale póki co tylko na myśleniu się kończy...być może znajdzie się ktoś, kto ma podobny problem.
Może wspólnymi siłami uda nam się zmobilizować i zacząć się leczyć :)

Jednocześnie zachęcam osoby, które stosunkowo niedawno zaczęły terapię i stawiają swoje pierwsze kroki na drodze do wyzdrowienia - piszcie jak Wam idzie, co czujecie, jak reagujecie na terapię/leki....cokolwiek. Być może to zmobilizuje całą resztę cykorów (;) @ psycho-logic) do tego, aby wreszcie zacząć zmieniać swoje życie.

Pozdrawiam serdecznie

---- EDIT ----

Wypadałoby się "przedstawić", ale jako, że na forum jestem od ponad miesiąca, przekleję po prostu swój pierwszy post tutaj:

"Muszę przyznać, że już od dłuższego czasu chciałam dołączyć do tego forum, ale coś we mnie dawało mi złudną nadzieję, że może wcale nie będzie trzeba, może uda się z tego wyjść oraz, chyba przede wszystkim, wiedziałam, że jak już tutaj wejdę, to będę musiała poważnie zabrać się za to, co dzieje się ze mną już od dłuższego czasu. Ignorowałam to. Od lat. Każdy kolejny atak paniki, wszystkie towarzyszące mi lęki starałam spychać gdzieś daleko daleko, ufając, że przejdzie, że to nie może być TO. Ale nie przeszło:) Jest gorzej.

Ataku nie miałam w sumie od dawna, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że ograniczam wszelkie kontakty i spotykam się tylko z osobami, z którymi czuje się pewnie, kiedy wiem, że nie powinno być źle. No, ale tak dalej żyć nie można. Jak każdy z Was, nie potrafię opisać tego jak bardzo zmieniłam się przez parę ostatnich lat, odkąd zrozumiałam, że jednak mam jakiś poważny problem. Te same sytuacje, jedzenie przy ludziach - nie ma szans, na samą myśl o obiedzie rodzinnym u mojego chłopaka mnie skręca. Nawet z bliską koleżanką boję się pójść do knajpy i coś zjeść...no, ale z koleżanką jak z to z koleżanką - można zawsze pójść na piwko, prawda? Gorzej z innymi, w innych sytuacjach, na święta, imprezy itp. Przez te cztery lata robiłam takie uniki, że wstyd. Nie wiem, czy ktoś się czegoś domyśla, czy tylko myślą sobie, że jestem dziwna i tyle. Nie obchodziło mnie to, wmawiałam sobie, że mam prawo żyć sobie jak chce i robić jak chce i nikomu nic do tego. Oczywiście jest w tym wiele prawdy, ale jeżeli Twój lęk paraliżuje Ci właściwie cale twoje życie, to zaczynasz szukać rozwiązania.

I tu zaczyna się kolejny problem - moje wychowanie, to jak zawsze liczyłam sama na siebie i nie jestem raczej typem osoby wylewnej (w razie jakiegoś problemu). Nikt nie wie nic. Ukrywam skrzętnie, to, co niepotrzebne już udało mi się z powodzeniem z życia wyeliminować.......i na tym właśnie etapie jedyne co pozostaje to chyba pusty śmiech. Rozstałam się z facetem, którego kocham (nie z tego powodu, ale wiem, że częściowo właśnie z tego, chciałam spokoju od ciągłego "wymawiania się z imprez itp - bo zajęta, bo pracuję, bo to i tamto, a byłam zbyt dumna (i głupia), żeby przyznać w czym problem).
Nie wiem czemu boję się komukolwiek powiedzieć, nie wiem czemu boję się pójść do lekarza, czuję ogromną niechęć jak myślę, że będę musiała to wszystko jakoś ogarnąć i komuś przedstawić tak, żeby mi pomógł, boję się, że jednak nie da się tego wyleczyć i narobie sobie tylko nadziei na normalne życie.......A przecież żyłam normalnie, jeszcze 5-6 lat temu byłam normalną, zdrową dziewczyną i wydawało mi się, że świat stoi przede mną otworem. A teraz to ja chowam się przed światem."

---- EDIT ----

Mały update:

Przed chwilą zadzwoniłam (!!!) dowiedzieć się o cenę wizyty i najbliższy wolny termin. Na początku było ok, po którymś sygnale serce zaczęło mi tak mocno walić, że myślałam, że mi z piersi wyskoczy......a tu co....automatyczna sekretarka, prosimy dzwonić po 16. =/ Biednemu zawsze wiatr w oczy:D

No i jak tam? Nikt nie chce się dopisać i podzielić swoimi "wrażeniami"? Jak tak dalej pójdzie, bo póki co gadam sama do siebie, to mi wątek zlikwidują..:p
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

szukam rady

przez krzycha83 26 lis 2008, 23:42
witajcie!!!

byłam już tu wcześniej pare razy ale nie odważyłam się napisać.

dzisiaj sie przełamałam więc mam nadzieje że ktoś mi coś poradzi napisze.

w sumie nie wiem od czego zacząc. nawet juz nie pamiętam kiedy zaczełam odczuwać lęk może dwa lata temu a może wcześniej tylko nie zwracałm na to uwagi wiem że napewno zaczełam się tym przejmować w marcu 2006 roku kiedy dowiedziałam sie że jestem w ciąży. na początku nie wiedziałam że będe mamą i chodziłam co 3 dni do lekarza a to z powodu kłucia w sercu, biegunki, zawraty głowy itd. aż w końcu dowiedziałam się że jestem w ciąży. i się zaczęło na początku przypisałm sobie te objawy ciązy ale niestety po trzech miesiącach nie mineły ale wtedy troche inaczej myślałam i jakoś dałam rade pochodzić ciąże (dodam że w czasie ciąży byłam 4 razy w szpitalu) i urodzić przepiękną córeczke ale nie umiałam się tym cieszyć. dziwne czemu? zaraz po porodzie zabrali mi ją do inkubatora przez trzy dni w nim leżała lekarze nie chcieli mi nic powiedzieć ale skończyło sie to dobrze okazało sie że miala jakąs infekcje i po tyggodniu wróciłam do domu. nic mi sie nie chciało w kółko miałam zawroty głowy, marudziłam, zawsze miałam zły chumor aż się dziwie że mój mąż to znosił. po roku takiego samopoczucia zaczełam sie bać wszystkiego nawet nie wiem czemu wytrzymałam w lęku do marca 2008. postanowiłam pójść do lekarza zrobił mi badania i w sumie sama do tego doszłam po tym forum że mam nerwice lękową lekarz przepisął mi tabletki nawet nie pamietam nazwy ale brałam je przez tydzień i je przerwałam bo myslałam że może dam rade sama ale niestety po miesiącu wróciłam do niego bo było coraz gorzej niestety nie pomogły przepisał mi inne i wkońcu zaczełam żyć. wyjechałam na wczasy śmiałam sie bawiłam się z dzieckiem po 3 miesiącach trzeba było je odstawić więc brałam już co drugi dzień. lekarz kazał mi się wybrać do psychologa żeby mi pomógł je odstawić ale ja się nie odwarzyłam tą wizyte odstawiłam je sama o dziwo super mi z tym poszlo cieszyłam się że dałam rade bo w sumie najbardziej bałam się uzależnienia od tego świństwa. odstawiłam je bodajrze w sierpniu i było ok do tej niedzieli. juz trzeci dzień nie moge dać sobie rady sama z sobą.poniedziałek i wtorek jakoś przeżyłam bo mąż miał wolne ale dzisiaj od rana jak tylko uświadomiłam sobie że będe popołudniu sama z dzieckiem zaczełam się strasznie bać, płakać, myslec że chyba wariuje, zastanawiać się kto może przyjść do mnie byle był przy mnie przez ten czas kiedy będe sama. wiem że każdy kto przeczyta to co napisałam przeżywa to samo więc prosze o rade jak mam z tym dać sobie rade mam 2 letnią córeczke i nie chciałabym znowu brać leków a do psychologa jak mam wyjśc jak się boje wstać z łóżka żeby się nie przewrócić. jutro rano chyba wybiore się do moje go lekarza o ile bede miała siłe bo od 14 znowu zostane sama z córcią w domu i znowu zaczne wariować.

pozdrawiam
Jak dobrze wiedzieć, że nie jesteśmy sami, że możemy nazwać nasz bół

Jak dobrze wiedzieć, że cierpienie można ukoić, że nic nam nie grozi i że możemy czuć się bezpieczni

Jak dobrze wiedzieć, że to tylko przelotne uczucie, które minie jak wszystko inne
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
26 lis 2008, 22:33
Lokalizacja
będzin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: szukam rady

Avatar użytkownika
przez taniecupsychiatry 27 lis 2008, 00:14
u jakiego lekarza byłaś? nie wiadomo czy masz nerwicę lękową, najlepiej będzie jeśli wybierzesz się do psychiatry,który zadecyduje o tym czy powinnaś brać leki i jakie
Posty
42
Dołączył(a)
07 lis 2008, 02:24

Re: szukam rady

Avatar użytkownika
przez bee84 27 lis 2008, 00:31
Ja uważam, że masz typową nerwicę ... i że powinnaś brać leki ... po co się męczyć ...
... ale powinnaś pobrać je długo .... bo z tego co czytam to ani razu nie dokończyłaś terapii lekami ....
Po co narażać córkę na takie "akcje" ... ona na pewno czuje, że mama się cały czas boi ...

---- EDIT ----

Nie zastanawiaj się ... bo nie ma czasu do stracenia .... im szybciej tym lepiej ... idź do psychiatry ... on na pewno pomoże ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: szukam rady

przez krzycha83 27 lis 2008, 09:02
byłam u lekarza rodzinnego bo tylko do niego mam zaufanie. pytałam się go czy może powinnm iśc do psychiatry powiedział że zobaczymy po tych tabletkach. a terapie tabletkami zakończyłam brałam je przez 3 miesiące a potem przez ponad miesiąc co drugi dzień odstawilam je tak jak należy tylko że błedem było że nie poszłam do psychologa. wiem że musze iść do psychiatry lub psychologa tylko nie wiem gdzie jestem z bedzina jeśli ktoś zna dobrych specjalistów w będzinie będe wdzięczna .
Jak dobrze wiedzieć, że nie jesteśmy sami, że możemy nazwać nasz bół

Jak dobrze wiedzieć, że cierpienie można ukoić, że nic nam nie grozi i że możemy czuć się bezpieczni

Jak dobrze wiedzieć, że to tylko przelotne uczucie, które minie jak wszystko inne
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
26 lis 2008, 22:33
Lokalizacja
będzin

Re: szukam rady

Avatar użytkownika
przez taniecupsychiatry 27 lis 2008, 09:39
znalazłem w google

Poradnia zdrowia psychicznego
Będzin, Zwycięstwa 30


Poradnia zdrowia psychicznego
Będzin, Sączewskiego 27
Posty
42
Dołączył(a)
07 lis 2008, 02:24

Re: szukam rady

przez krzycha83 27 lis 2008, 11:03
właśnie wróciłam od lekarza przepisał mi znowu tranxene wziełam właśnie tabletke i psychicznie czuje się lepiej bo wiem że nie będe czuła lęku tylko teraz zaczełam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam bo może udałoby mi się wytrzymac bez nich Jezu za dużo mysle chciałabym wyłączyć swój mózg :D Mój tekarz dał mi też numer do psychiatry ale tym zajme się po niedzieli
Jak dobrze wiedzieć, że nie jesteśmy sami, że możemy nazwać nasz bół

Jak dobrze wiedzieć, że cierpienie można ukoić, że nic nam nie grozi i że możemy czuć się bezpieczni

Jak dobrze wiedzieć, że to tylko przelotne uczucie, które minie jak wszystko inne
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
26 lis 2008, 22:33
Lokalizacja
będzin

Re: Fobia społeczna/nerwica - początek leczenia, Wasze historie

Avatar użytkownika
przez offtopic 27 lis 2008, 12:33
Początki leczenia? O ile pamiętam żeby zadzwonić i umówić sie na jakąś wizytę zbierałem się przez jakiejś 2 tygodnie aż w końcu.....?? skapitulowałem i poszedłem osobiście. Przed wejściem do tej poradni przechodziłem koło niej chyba z 10 razy.rozglądałem się czy aby nikt mnie nie widzi że tam wchodzę.... Generalnie aż teraz głupio o tym pisać....
Zmiany nadeszły, małe bo małe ale cieszą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

Re: Fobia społeczna/nerwica - początek leczenia, Wasze historie

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 27 lis 2008, 13:31
hehe, mam nadzieję, że i ja niedługo będę mogła napisać jak to głupio się człowiek zachowywał, zamiast po prostu zebrać się i sprawę załatwić :)

Może dziś po 16 będzie już coś u mnie wiadomo...znając moje szczęście lekarz będzie dostępny dopiero za miesiąc czy dwa heh no nic, zobaczymy. (Pewnie odrobina pozytywnego myślenia by mi się przydała :D)

---- EDIT ----

No, no, patrzcie tylko kogo przywiało..=)

Jak tam żyjesz psych?
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Fobia społeczna/nerwica - początek leczenia, Wasze historie

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 27 lis 2008, 13:54
Ja mam zupełnie inną akcję, od paru dni mam tysiąc myśli na sekundę (pewnie związane to jest z tym ciągłym szukaniem lekarza), zaczyna mnie to męczyć stąd dziś rano telefon do tego ośrodka (OPiS na Ursynowie, bo blisko, psychiatra Szafrańska, widzę, że pracuje też w Pro Psyche, stronka www wygląda tam dużo ładniej i profesjonalniej, ten OPiS ma stronę raczej fatalną, no i ta akcja z zapisami dopiero po 16....ale blisko, psychiatra gdzieś czytałam, że dobry, więc chyba warto).

Nerwy są, jasne, teraz stwierdzam, że telefon do nich to jeszcze nic, ale jak myślę, że będę musiała pójść i zacząć gadać... :?

Boje się też, że ona mi nie przepisze leków od razu, tylko każe iść na badania (u mnie w rodzinie często mają chorą tarczycę, a czytałam, że to może dać podobne objawy, tyle, że ja WIEM, że to nie jest to, moja mama ma chyba niedoczynność? ale nie ma takich akcji jak ja, ani nie miała), a mi nie chce się tracić czasu, ja mogę mieć i to i to, kto wie, ale nerwica itp jest na bank. Także nie wiem nawet czy mówić o tej tarczycy, może powinnam..

A Ty zacząłeś się w końcu leczyć czy nie, bo ja już się pogubiłam :)
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Fobia społeczna/nerwica - początek leczenia, Wasze historie

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 27 lis 2008, 14:25
Tak, ja coś w rodzaju pamiętnika zaczęłam pisać miesiąc temu, ale tylko o tym, że motywuje się do działania, chce się zmienić itp, wyznaczyć jakieś tam cele itp itd
Ale nie rozpisałam się za bardzo, właściwie to przestałam już to pisać.

Jeżeli chodzi o terapię, to jak najbardziej, są psychiatrzy psychoterapeuci, specjalizujący się właśnie w lękach itp, nie wiem tylko, czy Szafrańska prowadzi psychoterapię (pewnie wiele osób zaprotestuje, mówiąc, że to powinien być psycholog (?), ale chyba lepiej jest jak to jedna osoba prowadzi jedno i drugie, tzn podaje leki plus prowadzi terapię..). Ale to się jeszcze okaże, jeśli ona tylko jest tą od leków, to oczywiście poszukam również psychologa.

A Ty gdzie się leczysz? Bierzesz leki czy tylko terapia?
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Fobia społeczna/nerwica - początek leczenia, Wasze historie

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 27 lis 2008, 14:54
Jej, jakbym ja dostała receptę z lekiem, to choćbym miała cały dzień jeździć i szukać, to bym wykupiła hehe wiem, że to pewnie brzmi fatalnie, ale jestem już zajebiście zmęczona tymi somatycznymi hecami, i nie mówię tu o jakiś tam ogólnych, które są właściwie cały czas, tylko o tych, które zawsze w konkretnej sytuacji mi powracają - do szału to może doprowadzić, ale najpierw pojawia się niechęć do spotkań =/ Dobrze, że mam dużo nauki (a właściwie powinnam mieć, bo i tak niewiele robię), zawsze jest jakaś wymówka heh

Kasia jestem, 23 lata (ale już nie za długo), miło mi ;)

Ps, wiesz, że cbt realizują wizyty domowe? :p 180 zeta, przy czym wszystko zależy od stażu pracy i kwalifikacji lekarza, dobre. heh

Kurcze no, niech już będzie ta 16, bo się w końcu rozmyślę i znów dojdę do wniosku, że jakoś sama sobie z tym poradzę...=D
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Fobia społeczna/nerwica - początek leczenia, Wasze historie

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 27 lis 2008, 15:13
no ładnie, najpierw myślał, że ja facet, a teraz od starych bab wyzywa :evil: ;p

Chłopie, to nie serwis randkowy ;) hehe a tak poza tym, to ja się grzecznie przedstawiłam, a młode pokolenie widzę milczy...=P

Zaczynam cooooraz bardziej się denerwować tą 16, teraz to mi po prostu generalnie już serducho dziko wali. AAAaaaaaaaaaaaaaaaAAaaa
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 45 gości

Przeskocz do