Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez MagdalenkaBMW 01 mar 2008, 13:52
Idz koniecznie do psychiatry.
Jesli nie masz kasy to publicznie,psychiatra wezmike ok 80zl za wizyte,postawi diagnoze i da leki. Potem psycholog:)Nie lam sie,wyjdziesz z tego! to pewno nerwica....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
17 lut 2008, 15:38

Avatar użytkownika
przez groza 01 mar 2008, 14:34
mirerjdf
lęki = nerwica. Właśnie przede wszystkim po tym, ze ma się lęki, rozpoznaje się nerwicę. To jej główny objaw. Jeśli jesteś jeszcze silny psychicznie - a to bardzo dobrze, to wybieraj się do psychologa.

Nie ma znaczenia jakich chorób się boisz. W nerwicy można się bać najróżniejszych, można mieć nawet wszystkie objawy danej choroby: a to wszystko robi jedynie nerwica. Przez nią można mieć pełne objawy i zawału i raka i marskości wątroby ;) mimo, że jest się zupełnie zdrowym.

MagdalenkaBMW dobrze ci mówi, wybieraj się do psychologa za wszelką cenę. Porozmawiaj też z matką (czy ojcem) o tym, żeby ci dali pieniądze. Uświadom im na czym polega nerwica, bo ludzie bardzo często mylnie do tego podchodzą, nie mają pojęcia na czym ta przypadłość polega!

Często np nie rozumieją ludzie, że jesteś rozkojarzony: mogą ci mówić, że szukasz tylko wymówek, by się nie uczyć. Albo że nic ci się nie chce, to wymyślasz se chorobę, żeby mieć wytłumaczenie na lenistwo. To wszystko się bierze z tego, że ludzie nie mają pojęcia na czym nerwica polega i że na lęki czy rozkojarzenie nie zawsze można coś poradzić (im bardziej nie chce się lęków i się je od siebie odpycha - tym częściej one się pojawiają, co już pewnie zdążyłeś zauważyć).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 01 mar 2008, 16:45
poprzednicy dobrze mowia zgłos sie do lekarza ...ze mna tez było tak ze na poczatku nikt mi w moja nerwice nie wiezryl wszyscy uwarzali ze udaje ze wymyslam zeby tylko nie chodzic do szkoly ze jestem rozpieszczona i histeryzuje ale jak poszlam z matka do lekarza i on powiedzial ze to jest nerwica lękowa a nie jakies widzimisie to wtedy podeszli do tego powaznie ..chociarz i tak trwa to juz 3 lata (choc zaczelo sie duzo wczesniej jak tak mysle sobie)a moj ojciec i tak w to nie wierzy :cry: no ale coz trzeba zyc dalej...jedni maja raka drudzy nie maja konczyn a MY mamy nasza nerwice :(
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez mirerjdf 02 mar 2008, 20:47
Witam czy macie czaami takie objawy nerwicy ze nie wiecie co sie z wami dzieje, zastanawiacie sie gdzie jestescie, problemy z pamiecia, wrazenie jakby to byl sen, zycie jakby za szybą ??
Odpowiedzcie to wazne dla mnie !!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
01 mar 2008, 13:09

przez celineczka3 02 mar 2008, 21:11
mirerjdf napisał(a):Witam czy macie czaami takie objawy nerwicy ze nie wiecie co sie z wami dzieje, zastanawiacie sie gdzie jestescie, problemy z pamiecia, wrazenie jakby to byl sen, zycie jakby za szybą ??
Odpowiedzcie to wazne dla mnie !!

Jasne i to bardzo czesto ...to sa typowe objawy leku, nie ma co sie przerazac takim stanem tylko pojsc na terapie i ewentualnie do psychiatry....mnie to pomoglo po ponad roku czasu wyjsc z takiego stanu.
celineczka3
Offline

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 02 mar 2008, 21:38
tak to depersonalizacja tak się objawia takie odrealnienie
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez rolingstone 03 mar 2008, 18:26
celineczka3 napisał(a):to sa typowe objawy leku


tak się broni Twój organizm - przed nadmiarem lęku, brrr....
okropne to jest, nie ma co, ale celineczka3 ma rację - da się z tego wyjść :)
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

Moje lęki...

przez Karoll 04 mar 2008, 18:55
Od wielu lat wmawiałem sobie pewną chorobę, o której wiedziałem bardzo niewiele (jedynie, że prowadzi do śmierci). Wiedziałem, że można z nią żyć przez wiele lat, jednak bałem (i nadal boję się) lekarzy :) Mam 17 lat, jestem uczniem pierwszej klasy LO. Miesiąc temu siedząc na przystanku dopadł mnie nagły dziwny lęk... Wróciłem do domu, położyłem się spać z nadzieją, że to jakieś ogólne osłabienie. Nagle zdałem sobie sprawę, że to mogą być objawy mojej choroby. Zestresowany wpisałem w googlach nazwę rzekomej choroby... Przeczytałem, że w jej zaawansowanym stadium popada się w jakieś urojenia. Mój świat się zawalił. Przez kilka dni nie mogłem normalnie funkcjonować. Miałem myśli samobójcze, nie widziałem sensu egzystencji. Bałem się czytać o tej chorobie, czekałem na śmierć (nawet przygotowałem się na nią psychicznie). Codziennie w szkole dopadały mnie ataki lęku, myślałem, że tracę rozum i świadomość, czułem się obco, widziałem w wyobraźni obraz mnie padającego na podłogę, karetkę, szpital... Byłem pewny, że to wszystko przez ową chorobę. Czasem myślałem, że gdybym udał się do lekarza i dowiedziałbym się, że to nie jest to, co myślę, moje życie zmieniłoby się od razu (jednak i tak w to niewierzyłem). Po kilku tygodniach postanowiłem, że muszę poznać dokładnie tę chorobę: po przeczytaniu kilku artykułów wywnioskowałem, że na pewno nie mam tej choroby, objawy są zupełnie inne :) Teraz nawet wiem, co mi jest, to zupełnie niegroźne coś :) Od tej chwili wszystko trochę się zmieniło: nie mam myśli samobójczych, zachciało mi się żyć. W domu czuję się bardzo dobrze. Jednak w szkole siedząc na lekcjach napady lęku występują nadal... Mam dziwne, chore myśli, nieuzasadniony strach, serce mi wali... Sądzę, że to wszystko przez:

-mój strach przed "tamtą" chorobą
-monotonny tryb życia (mieszkam w tzw "dziurze", moje życie wygląda w sposób następujący: szkoła, komputer, sen)

Nie wiem, co mam robić. Proszę o jakieś rady.

Pozdrawiam.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 mar 2008, 18:01

przez zorka64 04 mar 2008, 20:09
Karoll to są objawy nerwicy lękowej, pozbierasz się tylko bierz leki.
Nie wiem czy byłeś u lekarza psychiatry, jeżeli nie to wybierz się. Do psychiatry nie potrzebujesz skierowania nie ma też rejonizacji, wiesz możesz iść do lekarza w jakimkolwiek mieście. Napisz jak Ci poszło. Trzymaj się!!!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 mar 2008, 13:06

przez agunia79-1979 04 mar 2008, 22:16
nie martw się mi nerwica ujawniła się w ciąży to był szok nie wiedziałam co się ze mną dzieje koszmar przeszłam synuś ma teraz 5 lat a rok temu miałam nawrót przez pór roku leki nie dawały żadnej poprawy ale brałam je z nadzieją że będzie lepiej mobilizował mnie synuś mąż też sie starał ale nie potrafił mi pomóc zawsze trzeba mieć nadzieję no i takie oparcie jakie mamy tu na forum podrawiam
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
04 mar 2008, 19:04

WSTYDi LEK

Avatar użytkownika
przez yankees 05 mar 2008, 13:41
Witam wszystkich!!

Pomocy w zdiagnozowaniu co mi jest?!Czy to nerwica lekowa czy depresja, a moze cos innego?

Mam obecnie 27lat

Nie pracuje chociaz bym bardzo chcial.Gdy wyszukuje ogloszenie pracy i przychodiz moment zadzwonienia do pracodawcy opanowywuje mnie strach,, lek czuje cos jakby mnie odpychalo, jestem przerazony.Wyszukuje najmniej odpowiedzialne prace . Gdy zadzwonie i umowie sie na spotkanie to wtedy zaczynam sie zastanawiac czy wybrac sie rozmowe "przeciez ja nic nie potrafie, do niczego sie nie nadaje.Co bedzie gdy kaza mi cos zrobic ,a ja nie bede tego potrafil...wiem, ze tak bedzie!!" Powiedzmy ,ze dostane prace jako kierowca...a ja pomieszam jakies przesylki albo cos zapomne.
Poprostu wiem, ze do niczeo sie nie nadaje.
Czuje straszny strach, niepokuj, niepewnosc siebie w momencie gdy mam zadzwonic lub opuscic dom i wyjsc na rozmowe. Moja dziewczyna ma bdb prace i znajomosci chce mi zalatwic dobrze platna prace ,ale ja z gory mowie ze nie!! Nienadaje sie boje sie skompromiowania.
Mysle , ze takich jak ja z lewymi rekami jest wielu z ta roznica, ze ja mam swiadomosc pelna tego ze jestem glpi i beznadziejny.
Znam takie 3 osoby co sa lewe,ale oni takjakby nie maja swiadomosci tego..no tak to odbieram.

Juz, gdy konczylem szkole podstawowa musialem wybrac praktyki by dostac sie do szkoly zawodowej.Praktyki szukala mi mama bo ja oczywiscie balem sie lub wstydzilem.
Pozniej chodzilem do szkoly sredniej nauka szla mi bardzo dobrze wiec nie jestem takim inbecylem.

Moze to ma podloze w dziecinstwie wieczne awantury alkochol itd.
Do tego łysieje... od 4 lat siedze w domu albo siedze u dziewczyny wstydze sie pokazac. Wczesniej kozystałem z zycia dyskoteki itd. chociaz mialem te leki ze sie nie nadaje do pracy.
Pracowalem raz zagranica...krzywe spojrzenie przez pracownika z ktorym pracowalem bylo jak chlosta nie musial nic mowic ze zle robie wystarczylo ze mine krzywa zrobil ehhh.
Jestem strasznie oszczedny boje sie przyszlosci...mam zaoszcedzone dosc sporo pieniedzy a chodze czasami glodny bo niechce tych pieniazkow ruszac z obawy,ze one beda jednym zrodlem mego utzymnaia.

Dodam, ze moja pamiec jest straszna, nie potrafie sie skoncentrowac, jestem niepewny siebie , niezdecydowany (zastanawiam sie 10 razy nad prostym wybore,). I te cholerne uczucie strachu miewam mysli samobojcze ..czasami wyobrazam sobie jak zakladam petle na szyje lub strzelam sobie w glowe.Tego nie zrobie bo jestem tchorzem. Rowniez wyobrazam sobie,ze w najgorszym wypadku zostawie wszystko wyade gdzies do innego miasta i zostane bezdomnym nikomu zycia nie zniszcze. Tak jak zniszczyl zycie mojej mamie moj ojciec przez alkochol i brak wyobrazni co bedzie jutro.
Mam rodzenstwo,ale oni wszyscy pracuja i niemaja problemow tylko ja czarna owca...niemam sil, brakuje mi motywacji.Dwoma slowy czuje WSTYD i LEK!!!


:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
24 sty 2008, 12:26

nerwica kontra codzienność

Avatar użytkownika
przez Mandragorka 05 mar 2008, 16:21
Witam wszystkich , którzy borykają się z depresją bądz nerwicą i innymi zaburzeniami które utrudniają życie . Postanowiłam wejsc na to forum bo już nie mogę tak dalej nie daje sobie rady ... Nie wiem czy mam nerwice ale podejrzewam że tak własnie jest . Nie wiem właściwie od czego zacząć może od tego że przed chwilą płakałam , wlaściwie bez powodu od wczorajszego dnia tak mi sie zebrało często tak mam jak musze samodzielnie pozałatwiać jakieś sprawy na miescie ( wychodzenie samej z domu sprawia mi nie lada problem , strasznie się wtedy denerwuje , szybciej mi zaczyna bić serce mam wrażenie jakbym chodziła po poduszkach albo miala nogi jak z waty no i ta niesamowita pustka w głowie ) Mam 22 i jestem studentką obecnie na 3 roku czeka mnie teraz obrona pracy licenc . Są to studia dzienne platne niestety na szczescie moja mama mnie wspiera ale niestety jedynie finansowo . Czuje się z tym strasznie zle wiec postanowilam poszukac pracy chociaż jestem wrakiem czlowieka tak się czuje często nawet nie mam siły żeby z łóżka wstac wszystko mnie boli a ostatnio nawet chce mi się często wymiotować . Byłam wczoraj na rozmowie i dostałam tą prace sądziłam że bede się z tym lepiej czuła bo zarobie wlasne pieniądze i bede mogla być bardziej niezależna ale gdy tylko wrocilam do domu ogarnął mnie niesamowity lęk i dzisiaj z rana był jeszcze większy ( nie poszlam na zajęcia ) Widze ze cos ze mną jest nie tak bym chciala miec prace ale mam obawy że moja nerwica dojdzie do głosu i szybko mnie wyrzucą z tego sklepu . Strasznie się boję ...ostatnio zauważylam że zaczyna mi drgać czasem powieka czy to moze być związane ze stresem czy poprostu brak magnezu ?? nie wiem co zrobić czy jednak zrezygnowac z tej pracy czy jednak isc tam , jestem rozbita na tysiące kawałków nie mam żadnego życia czję się jak klatce nawt nie potrafię się związac uczuciowo z zadnym chłopakiem . Jak kogoś poznaje to staram sie nawiązac kontakt i jest super a pozniej odpycham tą osobę od siebie . Wiem że moja wypowiedz jest chaotyczna ale tak się teraz czuje strasznie mnie glowa boli i dalej chce mi się płakać , nie mam wsparcia od nikogo . Wszyscy tylko mówią wez się w garsc albo wogole nie chca sluchac boje się że oszaleje ... Wiem że powinnam się zglosic na psychoterapie , kiedys na nia chodzilam ale z czasem zrezygnowalam bo wydawało mi sie ze psycholog mnie nie rozumie i nie potrafilam się zmobilizowac , wierzylam ze z czasem samo się jakoś ułoży ale teraz wiem że może byc jedynie gorzej :((((((( Nie bede przytaczała całej mojej historii z lękiem ale zaczelo się to w ostatniej klasie liceum wtedy mialam straszliwe problemy z cerą trądzik i złe leczenie doprowadziły że mam uczulenie na promienie słoneczne moze to też ma wpływ na moj obecny stan . Pamiętam że wtedy się w sobie zamknęłam nie poszlam na bal klas maturalnych czulam sie jak odludek , obecnie nie widac az tak bardzo zmian na skórze bo nakładam puder ale moja skóra jest bardzo wrazliwa wiem ze moze powinnam udać się do dermatologa ale trochę się tego boje bo to przez nich się cos spieprzyło . Doradzcie mi jakoś bo ja poprostu wariuje , chce normalnie zyc a nie mam na to siły jestem wykonczona . Najch ętniej bym się zamknęła we własnym pokoju i spala ( czesto tak robie ) ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
13 lis 2006, 23:32
Lokalizacja
Gdańsk

nie wiem co mam robić ;((

przez Dorotti66 05 mar 2008, 17:55
witam wszystkich.
mam prawie 18 lat i od jakis 3, 4 borykam sie z nerwica. biore leki ziolowe itp ale one juz nie pomagaja,. moja nerwica bardzo sie wzmogła... mam dziwne lęki, boje sie wyjsc do ludzi, czasami oblewa mnie lodowaty pot... trzese się cała... no i te bole w okolicy klatki piersiowej i serca... biore Atarax , albo Pramolan, dobre leki. kiedys je bralam i nigdy po nich bole nie wystepowaly, a gdy nie bralam ich to czasami raz na tydzien w nocy lapal mnie bol... a teraz boli mnie codziennie, i to coraz bardziej... po kilka razy na dzien, leki nie pomagaja, nawet wzmozone dawki :( nie wiem co robic. bylam ostatnio na pogotowiu bo mialam wrazenie ze sie zaraz udusze, czulam jakby ktos mnie dusil... a lekarka powiedziala ze to nerwica i ze trzeba sie uspokoic, a do mojej mamy ze trzeba mnie "lac w tylek" heh dobre nie? podsumowala mnie swietnie... a ja naprawde sie coraz gorzej czuje... juz dawno nie mialam dobrego humoru, a usmiech dawno zniknal z mej twarzy... nie wiem co mam robic. psycholog cos pomoze? a moze powie tak jak ta doktor.? nie wiem ;( problemow mam nie malo... ojcec alkoholik, mama i rodzenstwo wyzywaja sie na mnie i mowia ze jestem nic nie warta, w szkole nie mam znajomych , chodza o mnie dziwne plotki ktore wymysla moja byla kolezanka wraz z moim bylym chlopakiem. nie mam z kim o tym pogadac... do tego wizja operacji kregoslupa ... to wszystko mnie przeraza, przerasta... nie mam juz sily na nic. w nauce sie opuscilam, a kiedys byla moim priorytetem. wszystko mi jedno co sie zdarzy... ;( boje sie czasami sama siebie, ze zrobie cos sobie , ze nie wytrzymam. przepraszam za styl pisma, bledy i szyk zdan i sens calosci, ale mam nadzieje ze ktos bedzie umial mi doradzic :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 mar 2008, 17:34

Avatar użytkownika
przez Mandragorka 05 mar 2008, 18:20
Witaj Yankess ! Po przeczytaniu twojego posta doszlam do wniosku że mam podobnie jak ty . Boje się isc do jakiejkolwiek pracy bo sądzę że sie do niczego nie nadaje . Pamiętam jak na samym początku choroby tzn nerwicy jak dopiero dawala o sobie znac ( ostatnia klasa liceum ) próbowalam znalesc sobie prace na okres wakacji , praca bardzo prosta jakby sie moglo zdawać -rozdawanie ulotek , niestety nie dla mnie . W glowie ukazywaly mi się scenariusze że cos mi się nie uda że nie bede potrafila nawet zadzwonić do pracodawcy itp. W koncu zadzwonilam iii ... mialam racje w glowie mialam pustkę język mi się plątał nie potrafilam powiedziec najprostszych rzeczy byłam tak zdekoncentrowana i zdenerwowana ze nawet dokładnie nie słyszalam co ta osoba do mnie mówi ehhh to byla porażka więc się rozlączylam . Teraz już nie mam takich mocnych jazd jak tamta ale i tak jest mi bardzo trudno . Jestem na trzecim roku studiow pedagogiki a mam tak zanizone poczucie wlasnej wartosci że czasem się zastanawiam z czego to się bierze . Wczoraj mialam rozmowe w sprawie pracy i zaczynam od piątku , strasznie się boje bo to praca w sklepie wiec kontakt z innymi ludzmi . Boje się że inne osoby zauwazą że cos ze mną nie tak bo czasem mam całkowity zamęt w glowie albo wykonuje proste czynności bardzo powoli , czesto tak mam po fali stresu , całkowita pustka i wrazenie jakby wszystko sie działo w zwolnionym tępię . Najgorsze jest to że mam tego świadomość ale nie mogę się pozbyć tych obiawów. Podobnie jak ty chcę pracować ale się boje i czuje że nie podołam wymaganiom pracodawcy . Sam widzisz nie jestes sam , nie tylko ty masz taki problem . Na szczescie masz swoja drugą polówke , która jak sądze Ciebie wspiera ja niestety jestem sama i nie ukrywam że jest cholernie ciężko. Pozdrawiam serdecznie !!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
13 lis 2006, 23:32
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do