Nerwica a praca

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez kate80 24 sty 2006, 17:06
Zadzwonili dziś z zaproszeniem na rozmowę kawlifikacyjną! Miałam jechać jutro! Powiedziałam, że jestem chora i nie dam rady i że zadzwonie w przyszłym tygodniu. Jest to oferta z biura pracy! Przed chwilą odebrałam wiadomość z biura pracy, że mam do nich zadzwonić! Pewnie chcą mnie wyrejestrować, bo odmówiłam pójścia na rozmowe kwalifikacyjną! Nie mam już siły! Jak powiem, że jestem chora to karzą przynieść L-4, a ja do lekarza nie pójdę bo się boję. Muszę być zarejestrowana, bo nie będę miała ubezpieczenia! Już sama nie wiem co mam robić?! Ja chyba jestem nienormalna?!!!!!!!!!! :cry:
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
03 sty 2006, 18:56
Lokalizacja
jaworzno

Avatar użytkownika
przez innge 24 sty 2006, 17:11
kate80 napisał(a):Zadzwonili dziś z zaproszeniem na rozmowę kawlifikacyjną! Miałam jechać jutro! Powiedziałam, że jestem chora i nie dam rady i że zadzwonie w przyszłym tygodniu. Jest to oferta z biura pracy! Przed chwilą odebrałam wiadomość z biura pracy, że mam do nich zadzwonić! Pewnie chcą mnie wyrejestrować, bo odmówiłam pójścia na rozmowe kwalifikacyjną! Nie mam już siły! Jak powiem, że jestem chora to karzą przynieść L-4, a ja do lekarza nie pójdę bo się boję. Muszę być zarejestrowana, bo nie będę miała ubezpieczenia! Już sama nie wiem co mam robić?! Ja chyba jestem nienormalna?!!!!!!!!!! :cry:


ale przeciez jutro masz wizyte u psychologa :arrow: wez od niego jakikolwiek papier (ale z pieczatka), ze bylas.
i widzisz: o to juz nie musisz sie martwic ;)
Ostatnio edytowano 24 sty 2006, 17:12 przez innge, łącznie edytowano 1 raz
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Avatar użytkownika
przez Patrycja 24 sty 2006, 17:12
Kate80! Wkrecasz se jeszcze tę telefonofobię ;) ! Tak jestes normalna. Ostatnio poszłaś nawet na spotkanie! Najbardziej boisz się tego co sobie wyobrażasz,ze sie stanie. Co ma być to bedzie,a cokolwiek bedzie -to bedzie ok! Pozwól sobie na odrobinę luzu w podejsciu do tematu pracy. Nie zmuszaj się do niczego,nie nakazuj sobie. Porostu cwicz nowe zachowania i cokolwiek nie zrobisz,czy cię lęk sparaliżuje czy tez nie,bądz dla siebie miła i wyrozumiała.
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

lękowiec w pracy...

przez anielka 08 mar 2006, 14:24
jak to jest z Wami w pracy>>>
ja pracuje w domu dla jednej firmy, zlecaja mi kilka rzeczy co miesiąc i jakoś leciało....ostatnio czuję sie kiepsko i nawalm ciągle... nic nie robie całymi dniami..dziś szef zażądał raportu za poprzedni tydzień (wyników pracy) oczywiście moje wyniki były poniżej krytyki dostałam ulimatum: albo sie biore do pracy albo ze mnie rezygnują...
wcale im sie nie dziwie... daje z siebie góra 40% i to ledwo ....
nikt w firmie nie wie dlaczego nie pracuje z nimi w biurze, myślą że tak mi wygodniej, bo nie musze dojeżdżać z innego miasta...pracuje tak dla nich od ponad roku..na początku namawiali na przyjście do biura..ja zwlekałam, szukałam pretekstów żeby nie iść (nie dałabym rady pracować w biurze z moimi lękami)..i tak zostało...teraz siedzenie w domu tak mnie przytłacza że pewnie w duzym stopniu ma wpływ na mój brak wydajności i stany depresyjne....
i tak kółko sie zamyka: do biura nie pójde bo sie boje jak diabli (wysiedzenie 8 godzin i sam dojazd i przyjazd tramwajem jest dla mnie nie do przeskoczenia), choc pewnie tak łatwiej byłoby mi sie zmobilizować do pracy... a w domu dopada mnie totalna niechęć do wszystkiego (śpie do 11, obijam sie od ścian, mam napady leków, boję sie zostawać sama, doprowadzam do szalu moich bliskich) - jak jeszcze strace przez taka swoja postawę pracę to chyba sie zabije....
jak wy sobie radzicie>>
może macie dla mnie jakąś radę>> chetnie wysłucham bo sama sobie pomóc nie potrafię...
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
06 mar 2006, 20:09
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Śmierć 08 mar 2006, 14:33
Ja ci nie pomoge, bo nie pracuje od kilku lat, zawaliłem nauke przez załamanie nerwowe i teraz trudno było by mi się gdziekolwiek dostać, nie mówiąć już o lęku przed pracą, przed wyjściem... 2 lata temu pracowałem przez jakieś 2 miesiące ale dostałem mega dołu, ciągłe wstawanie o 5, do pracy do 14... jak robot, nie wytrzymałem i rzuciłem bo wariowałem, nie dla mnie takie życie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

przez anielka 08 mar 2006, 14:35
no a jak sie utrzymujesz>
skąd bierzesz pieniadze na choćby podstawowe potrzeby?
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
06 mar 2006, 20:09
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Śmierć 08 mar 2006, 14:43
Mieszkam ze starymi, ale mało jem :) a więcej potrzeb nie mam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

przez toya75 08 mar 2006, 14:47
Nie wiem czy to ci cos pomoze ale ja mam ostatnio podobne doświadczenia.Zaczne od poczatku.Szukam pracy i samo chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne jest koszmarem.Po ostatniej trzesłam się calły dzień a rano miałam potworne leki i bardzo zle sie czułam.Za jakies 3 dni to przeszło i znowu dobrze się czułam.Dostałam pracę ale z niej zrezygnowałam bo przerażały mnie dojazdy.Wczoraj byłam na kolejnej rozmowie o pracę i wyobraż sobie że bardzo dobrze wypadłam ponieważ nakręciłam się pozytywnie i pewnie wczesniejsza rozmowa mnie uodpornila .Dzisiaj do mnie zadzwonili że mnie chcą i z jednej strony się cieszę a z drugiej boję.Ale tym razem się nie poddam bo wiem że to tylko zależy od naszego nastawienia .Idę do tej pracy ale wiem że bede musiała pokonywać lęki żeby móc pracować.Nie wiem czy leczysz sie farmakologicznie bo nie wspomniałaś.Ja leczę się pól roku i myślę że to mi pomaga.Napiszę za parę dni jak idzie mi w tej pracy , czy dopadają mnie lęki, czy robi mi sie słabo , duszno itpNapewno jak przejdę tą próbe to będę o tym dudnić na forum bo bedę taka szcęśliwa i dowartosciowana.A swoja droga wszyskie próby lęku na które sie wystawiamy i kóre przechodzimy pozytywnie lub nie bardzo nam pomagają . Dlatego uwqazam żebyscie próbowali bea względu na wszystko.Ja ze swojej strony obiecuję ze zdam relacje z pracy a uwiezcie mi ze kosztuje mnie to bardzo dużo silnej woli.
toya75
Offline

przez anielka 08 mar 2006, 15:16
jessu toya ja nawet w połowie nie jestem tak dzielna jak ty...
ty przynajmniej próbujesz a ja ciągle sie tylko nad soba rozczulam,,,,
co byś poradziła w mojej spawie?
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
06 mar 2006, 20:09
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Mada 08 mar 2006, 15:58
Anielka leczysz sie?

Moze sprobuj panowac nad tym, powiedz sobie ze sprobuje a jak mi sie nie uda to nic sie nie stanie, przynajmniej sprobowalam!

Osobiscie chodze do pracy i robie MBA jest mi trudno ale jakos idzie. Ile razy myslalam o tym zeby rzucic to wszystko w cholere ale po zastanowieniu sie stwierdzilam ze to nic nie pomoze a moze nawet zaszkodzic, wiec probuje zyc "normalnie".
There are some defeats more triumphant than victories.
If you don't risk anything you risk even more.
"[Spring is] a true reconstructionist."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

przez anielka 08 mar 2006, 16:26
Mada lecze sie od dwóch lat... ale albo jestem zbyt oporna, albo juz sama nie wiem...
nie biorę leków bo nie chce, a terapia mi jak widać średnio pomaga...pozwoliła mi sie wprawdzie uporaqc poniekąd z przeszłością ale z teraźniejszościa to juz gorzej...
ja myśle że mam słaby charakter, jestem mało waleczna, szybko sie poddaje - to wszystko powoduje że trudniej mi stanąć na nogi
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
06 mar 2006, 20:09
Lokalizacja
Wrocław

przez toya75 08 mar 2006, 16:45
Anielko :) Musisz w siebie uwierzyc!!!!!!!!!Może masz w swoim otoczeniu osobe która jest wpatrzona w ciebie jak w obrazek,która cie docenia i chociażbyś nie wiem co zrobiła to i tak cie wesprze.Ja mam przy sobie kohcanego meża który pomimo krytyki mojej rodziny zawsze jest za mną i mogę na niego liczyć.Ja dopiero uwierzyłam w siebie po rozmowach kwalifikacyjnych, naprawdę komuś spodobała się moja osoba(zawsze był tylko mąz)Siedzę z dziecmi 8 lat w domu i stąd moja zanizona wartośćAle teraz wiem że nadszedł mójczas.Uwierz też JESTEŚ WIELKA :D
toya75
Offline

przez anielka 08 mar 2006, 16:54
wiesz toya chyba cos w tym jest..mój chłopak od 3 lat kocha mnie ogromnie i jest w stanie znieśc wszystko chyba..czasem na mnie krzyczy ale generalnie zawsze mnie wspiera i mi pobłaża...
z jednej strony mi to odpowiada, z drugiej demotywuje...
zwłaszcza teraz jak zakładamy firmę - wszystko jest na jego głowie a ja tylko sie wysypiam i mam lęki..:-)
echhh ciężkie ma ze mną życie....
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
06 mar 2006, 20:09
Lokalizacja
Wrocław

przez toya75 08 mar 2006, 17:00
Jesteś na wygranej pozycji.Bedzie bardzo dobrze jak zangażujesz się w firmę ponieważ poczujesz się komuś potrzebna i wartościowa.Proszę spróbój z kochająca osobą jest naprawde lepiej.Niekażdy ma to szczęście.
toya75
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 53 gości

Przeskocz do