Nerwica a praca

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica a praca

przez smutny78 15 cze 2008, 12:11
Witam

Mam 30 lat ale nie nadaje się chyba do żadnej pracy. Jestem po studiach informatycznych i nie powinienem mieć problemów na rynku pracy, a jednak. Przyczyną są moje nerwy. Jestem strasznie rozkojarzony, ciągle spięty i poddenerwowany, niekomunikatywny, powolny i do tego mam straszne problemy z pamięcią. I jak tu w takich warunkach pracować. Próbowałem już sił w wielu zawodach np jako informatyk, programista, bazodanowiec, nauczyciel, sprzedawca, pracownik biurowy, w supermarkecie nawet pracowałem i w żadnej pracy nie przetrwałem okresu próbnego :(. Albo mnie zwalniano jako zbyt powolnego i popełniającego za dużo błędów albo nie pasującego do zespołu, a jeszcze częściej sam się zwalniałem czując że praca przerasta mnie. No i jak tu normalnie funkcjonować w społeczeństwie? Rodzina mnie uważa za lenia bo jak to możliwe że taki zdolny wykształcony człowiek ciągle na bezrobociu siedzi. Ma dla mnie ktoś radę jaka praca jest dla nerwicowców? No i jak się pozbyć tych paskudnych objawów? Próbowałem brać leki ale nie czułem ulgi po nich (seroxat, asentra, cital, bioxetin) i już nie mam więcej pomysłów.

Pozdrawiam wszystkich z podobnymi problemami.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 cze 2008, 11:50

Re: Nerwica a praca

Avatar użytkownika
przez maiev 15 cze 2008, 16:37
smutny
ja też mam prawie 30 lat i ponoć jestem wykształcona i zdolna tzn. rodzina tak uważa...a teraz dopiero poszłam do pierwszej prawdziwej pracy....wstyd jak nic ale co tam :)
pomogły mi leki (bardzo dużo) ale najbardziej jednak psychoterapia - jakby nie mój psycholog to pewnie dalej siedziałabym w chałupie...
moze tego powinieneś spróbować jeśli nie chcesz już kombinować z lekami....z własnego doświadczenia wiem że to dużo daje
a przez 10 lat nie wierzyłam że sie nadaję do czegokolwiek
pozdrawiam i życzę znalezienia fajnej pracy :)
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Re: Nerwica a praca

Avatar użytkownika
przez pyzia1 15 cze 2008, 19:14
U mnie w pracy jest różnie, miewam momenty totalnej załamki ale bywa też fajnie. Tym razem w piątek działo się tak, że przez cały weekend tylko myślałam o tym, co mnie jutro czeka. Chyba spadła na mnie za duża odpowiedzialność,na dodatek muszę zostawać po godzinach a zarobki są marne-dostaję najniższą pensję, mimo że mam najdłuższy staż :( obawiam się, że w tej pracy trzyma mnie lęk przed zmianą. Lepiej siedzieć na d... i narzekać ;)
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica a praca

przez smutny78 15 cze 2008, 23:22
Miałem niedawno propozycję kolejnej pracy w zawodzie ale już kompletnie straciłem wiarę w sens zatrudniania się w kolejnej skoro skutek zawsze ten sam czyli klapa i kolejny dołek po niej. :(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 cze 2008, 11:50

Re: Nerwica a praca

Avatar użytkownika
przez jaaa 15 cze 2008, 23:41
a ja jestem wlasniez alamana i mam depreche bo nie dosc ze na rynku jest ciezko o prace to:
ja nie do kazdej sie nadaje przez moja psychike
2 jestem ambitna i mam duze aspieracje dco do stanowiska pracy-oczywiscie bez przesady;)
3 siedze w domu od miesiecy a powinnam cos szukac i coz tego ze jak znajde cos co mnie intersesuje to odrazu wiem ze sie nie nadaje bo sa lepsi i jak ja mam zyc tak dalej:(

i tak jestem agresywna i zdolwoana i zalamanas iedzeniem w domu i tym ze nie wiem gdzie moje miejsce mam znalesc bym czula sie potrzebna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: Nerwica a praca

przez smutny78 16 cze 2008, 10:43
Podobno dla znerwicowanych i depresyjnych najlepsza jest praca fizyczna. Tylko co robić jeśli ktoś nie ma zdolności manualnych? Poza tym jak pracodawcy widzą moje cv informatyka przy podaniu na robotnika to od razu je wyrzucają do kosza bo to trochę nienormalne dla nich. Raz poszedłem do urzędu pracy zapytać się w jakim jeszcze zawodzie mógłbym pracować to panie urzędniczki powiedziały że mam za dobry zawód żeby zmieniać :( i co tu począć?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 cze 2008, 11:50

Re: Nerwica a praca

Avatar użytkownika
przez socjopatia 23 lip 2008, 17:02
ja niby mam jeszcze czas na zastanawianie się nad pracą,ale już mam obawy.
wypadałoby już wiedzieć jaki kierunek studiów by mnie interesował.na pewno nie przedmioty ścisłe..ale jaki zawód,nie mam pojęcia.. :(
rozmowa z kimś to dla mnie katorga,tak samo jak patrzenie w oczy czy po prostu zwykły kontakt z kimś,siedzenie naprzeciwko.. więc już w ogóle nie wiem czy istnieje zawod dla MNIE :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
16 mar 2007, 21:02
Lokalizacja
Kraków

Re: Nerwica a praca

przez Mafju88 23 lip 2008, 17:08
ja mam prace fizyczna... dobrze platna w dodatku... ale kurcze jak zaczynam pracowac to natrectwa sie pojawiaja i gllupie mysli o wiele wiekszy stres i dekoncentracja... i wszystko sie wali i jak wracam to czuje sie jak zywy trup... jak sobie pomysle ze zdrowi ludzie siedza w pracy maja spokoj i mysla tylko o pracy... to az milo, szkoda tylko ze ja tak nie mam... no nic :d nerwica ;) Pozdrawiam
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Praca a stany lękowo-depresyjne

przez Pysiak79 24 lip 2008, 14:02
Witam,;)
juz jakis czas nie było mnie na forum. Powiedzmy,ze egzystowałam,tzn. remontowałam ze swoich chlopakiem mieszkanie,jadłam ,piłam i własciwie nic poza tym. Ze znajomymi tez nie mialam większej ochoty i czasu się spotykać.Ogólnie byłam ,ze się tak wyrażę"rozlazła". No jeszcze byłam na kilkunastodniowym wyjezdzie z dzieciakami ,na koloni. No i to ma być moją praca,kilkanascie dni pracy przz 24h na dobe i potem kilka dni przerwy albo nawet dłuzej. Sęk w tym,ze to nie dzieci sa dla mnie problemem tylko współpracownicy. Nie potrafie nawiazac z nimi kontaktu,o niczym pogadac ,nawet na jakis błahy ,idiotyczny temat.Nie potrafie się wyluzowac,kiedy oni wszyscy sobie zartuja. Pojechałam tam na siłe ,z musu,bo przeciez gdzies musze pracowac. Dodam,ze kilka misiecy temu wrociłam z zagranicy. Tam juz tez nie czułam się najlepiej i zostawiłam swoja prace ostatnia,bo nie umiałam się tam odnalezc;mimo to,ze to była praca na kilka tygodni. Nie potrafilam tam wytrzymac. Teraz jest podobnie. Nakreciłam sie ,ze zostwie ta pracę,bo nie mam juz siły robic dobrej miny do złej gry.Nie bawi mnie to. Źle sie tam czuje,a wlasciwie strasznie! Mam wrazenie ,ze ludzie na tej kolonii patrzyli na mnie jak na nieroba ,ktory ich nie lubi i nie ma ochoty nawiazywac z nimi kontaktu. Nawet miedzy zdaniami słyszałam,ze "ona nas chyba nie lubi" i nawet dośc bezposrednio ,ze jestem leniem. I pewno tak wygladało moje zachowanie,bo nie mialam ochoty nic robic,jedyne co chciałam,to przezyc ten czas ,a najlepiej stamtąd uciec! Przetrwałam jakoś,ale chodziłam jak naćpana,bo niewyspana,zmeczona ,a przede wszystkim zestresowana jak cholera:(,w ciągłym napięciu. Płakałam gdzieś w kącie i dzwonilam do bliskich ,zeby mnie pocieszyli i ukoili ten ból. Ostatnio bylam kilka razy u psychologa i lepiej było mi tylko "na chwile" po wizycie. Psycholog mi zalecił,ze powinnam się bardziej przygotowac do tego turnusu i spróbowac tam wytrzymac. Ale ja nie chcę ,nie mam juz siły i jeszcze udawac przed obcymi,ze wszystko jest ok,jak nie jest! Rodzice chca ,zeym poszła do psychiatry,ale ja nie chce brac zadnych lekow. Nawet psycholog mowił,zebym probowała sobie radzic sama,bez lekow. Ale ja sobie nie radzę.Brałam kilka lat temu ,bo tez mialam problemy w pracy,ale tam bylo duzo gorzej niz teraz. Nawet potrafilimnie wyzwac i traktowac jak "g"... I co ja mam zrobic?? Udawac dalej,to pbez sensu,poza tym juz tak nie chce. A musze przeciez pracowac,po co były mi studia i ten wyjazd za granice skoro teraz jest dół...??? Tak jest juz od prawie 10lat,z przerwami "na lepiej"... Prosze napiszcie czy Wy nie macie takich problemow z praca?ze wspołpracownikami ,z adaptacją do nowych warunkow?? Rzuce tą pracę i niech się dzieje co chce. Moze znajde inna pracę ,po kilka godzin np.w szkole... Juz naprawdę nie wiem jak dalej żyć;(:(:(:( Poradzcie,pomózcie!!! Pozdrawiam wsjech:)
Pysiak79
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
19 lis 2007, 17:10
Lokalizacja
Olsztyn

Re: Nerwica a praca

Avatar użytkownika
przez ewa125 24 lip 2008, 17:24
wlasnie ...praca. ja pracuje teraz 6 godzin dziennie, wstaje o 6 rano, tragedia!!! najgorsze ze ja po tych 6 godz. jestem tak wykonczona ze ledwo na nogach stoje. inni ludzie przeciez chodza jeszcze w inne miejsce pracowac, moj chlopak pracuje 2 razy tyle co ja i ma jeszcze sile wyjsc wieczorem a ja po prostu zdycham, autentycznie, zle sie czuje, cala jestem jak z waty, musze przespac 3 godz bo jak nie to jestem wrak. dzisiaj sie jeszcze poklocilam z corka szefa na dodatek i jutro chyba musze z szefem o tym pogadac , wszyscy mi to doradzaja... potem ludzie mysla ze jesetes leniem bo ci sie nie chce, ale mi sie chce tylko ze jestem po pracy w y k o n c z o n a. czemu tak jest?

dodam ze wczesniej studiowalam i siedzialam calymui dniami na uczelni, teraz nie moge sobie wyobrazic jak dawalam rade. tylko to bylo przed nerwica... potem organizm padl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Nerwica a praca

Avatar użytkownika
przez socjopatia 25 lip 2008, 20:46
ewa125 napisał(a):wlasnie ...praca. ja pracuje teraz 6 godzin dziennie, wstaje o 6 rano, tragedia!!! najgorsze ze ja po tych 6 godz. jestem tak wykonczona ze ledwo na nogach stoje. inni ludzie przeciez chodza jeszcze w inne miejsce pracowac, moj chlopak pracuje 2 razy tyle co ja i ma jeszcze sile wyjsc wieczorem a ja po prostu zdycham, autentycznie, zle sie czuje, cala jestem jak z waty, musze przespac 3 godz bo jak nie to jestem wrak.


ja teraz się ucze jeszcze w liceum i mam tak samo po przyjściu ze szkoły..
ale patrząc na to z drugiej strony,to masz chyba lepiej bo nie musisz się już uczyć,martwić o oceny tylko idziesz spać.. a ja przez to byłam zagrożona..nie wiem czemu..też nie miałam na nic siły,tylko na sen.. a później brak chęci do nauki i stało się. :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
16 mar 2007, 21:02
Lokalizacja
Kraków

Re: Nerwica a praca

Avatar użytkownika
przez ewa125 26 lip 2008, 09:17
socjopatia- no lepiej to nie mam niestety, wiesz z praca to jest ten minus ze nie mozesz sobie pozwolic na ziewanie, nie przyjscie bez powodu, musisz miec zawsze usmiech na twarzy i byc energiczna bo jak nie to cie zwolnia i koniec. w szkole to jeszcze jest luz, 2 m-ce wakacji, wszystkie swieta wolne, mozna zawsze nie przyjsc lub zwolnic sie z lekcji, mozna zdychac na lekcji, byc niemilym a i tak cie ze szkoly nie wywala. no niestety... chociaz ja sobie studia potem wybralam traaaaaaaaaaagiczne, nie moglam nie przyjsc bo musialam odrabiac w sobote nawet jak mialam temperature.. szkoda gadac. chyba tam sie wykonczylam i mnie dopadla nerwica.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Nerwica a praca

Avatar użytkownika
przez jaaa 26 lip 2008, 21:01
hmm wlasnie z tych powodow mam lek przed podjeciem pracy i tylko bym sie ksztalcila...

jak mam poracowac kiedy ja spie do 11 minimum i czasem porposrtu mam dola a tam trzeba wiecznie byc happy itd
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Praca???

przez aldara.35 17 sie 2008, 15:21
Zapewne temat pojawial sie juz kilkakrotnie.Napiszcie prosze jak dajecie sobie rade pracując,jednoczesnie cierpiąc na agorafobie.Z nerwicą lękową walczę juz 10 lat.Leczę sie od 8 skutek jest taki ze nadal nie jestem w stanie podjąc pracy.Dodatkowo problemem jest to ze sama wychowuje dziecko,więc gdyby nie moi (bardzo wiekowi) rodzice pewnie pomarłybysmy z glodu.
Lękiem napawa mnie mysl o tym ze kiedys bede musiala pojsc do pracy,a nie zdąze sie jeszcze wyleczyc.Kompletnie sobie tego nie wyobrazam.Sama mysl o pracy napawa mnie dodatkowym lękiem co nasila objawy i ,,kolko sie zamyka,, :(
Kolezanka wspominal mi ze gdzies czytala o jakichs zakładach pracy ,gdzie zatrudniaja osoby z takimi problemami zdrowotnymi i nawet sa one dowozone i odwozone na miejsce specjalnym busem.
Czy ktokolwiek z Was slyszal o takiej formie,czy tylko mnie pocieszala....????
Pozdrawiam Wszystkich
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 41 gości

Przeskocz do