Emocje w nerwicy...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez gusia 29 cze 2007, 00:05
Nie uczęszczam na terapie ,ale ilekroć jestem u psychologa czy nawet u psychiatry a poruszony zostanie jeden temat nie potrafię pohamować łez,one lecą same..

Czy się tego wstydzę?Nie ,nie wstydzę się tego ,to emocje.
Myślę że to że płaczesz wcale nie jest oznaką Twojej słabości,a tym bardziej beznadziejności.
Głowa do góry.
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

re

Avatar użytkownika
przez AronFtv 29 cze 2007, 00:05
Płacz jest to naturalny stan emocjonalny, będący reakcją na strach, ból, smutek, żal i ma tak samo znaczenie pozytywne ''płacz szczęscia''
Pearl płacząc wylewasz swoje emocje. Zdaj sobie pytanie czy po tym jak sie wypłaczesz jest ci lepiej?
Płaczemy wszyscy a jest to dobry znak jeśli chodzi o emocje.
Nie wstydż sie swych łez na terapiach,jesteś tam po to aby wyładować z siebie wszystko możesz nawet krzyczeć.Jesteś rozdrażniona emocjonalnie a emocje które powodują u Ciebie płacz na Terapii nie wskazują na to że jesteś słaba
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

przez Pearl 29 cze 2007, 00:22
I nawet jak czytam wasze odpowiedzi to płacze. Mój pierwszy post na tym forum i taka szybka reakcja. Dziękuje !!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 cze 2007, 23:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez gusia 29 cze 2007, 00:29
I nawet jak czytam wasze odpowiedzi to płacze.

Bo to wzrusza ,wiem po sobie ,nic się nie martw ;)
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez Dąbrówka 29 cze 2007, 09:03
Płaczliwość to chyba jedna z cech nerwicowców. Kiedyś żeby się rozpałakać naprawdę musiałabym przeżyć jakąś tragedię, teraz kiedy mam nerwicę wystarczy błahostka.
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

Avatar użytkownika
przez Mizer 29 cze 2007, 09:13
Płaczliwa jestem ostatnio :D

raz na tydzień 10 minut mi starczy, wtedy przychodzi ekipa ratunkowa i mnie pociesza. :D
ale to zalezy.
czasem rzadziej czasem częściej, niekiedy nie mam po co.

ale na terapii uwielbiam płakać. dostaje z miejsca rozgrzeszenie i pokutę :P a potem jak wracam to wycieram łzy i się śmieję.
fantastyczne uczucie.

aha- bluźniłam, krzyczalam. psychologowie rozumieją. najgorzej jak coś tłumaczę i niechcący przechodzę do nich na TY, wygląda to jak tłumaczenie krowie na granicy.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez Róża 29 cze 2007, 12:32
Kurcze,zazdroszczę wam.Ja nie umiem ani płakać,ani krzyczeć,ale za to wystarczy kiwnąć palcem,a ja już się pokładam ze śmiechu ;) może to i lepiej ;)
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez IceMan 29 cze 2007, 14:19
Ja nie dość że płaczę baaardzo rzadko, to się łez jeszcze wstydzę. A ze śmiechem mam tak jak Róża :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez a2d2 29 cze 2007, 16:45
U mnie najwyzszym stopniem placzu jest zazwyczaj nazwana przeze mnie Gorycz w gardle. Nie placze wcale chociaz byl wyjątek ale o tym gdzies juz w innym watku chyba napomknąłem.
Ludzi znudzonych życiem ,którzy narzekają w życiu na brak adrenaliny
Zapraszam po moją nerwicę, i zakupy do hipermarketu
Wrażenia gwarantuję niezapomniane, i nie jeden dreszczyk emocji :))
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

przez pomme10 01 lip 2007, 11:38
Moj pierwszy post tez bedzie dotyczyc lez. :smile:

Jestem znerwicowana, a problem z placzem mam od dziecinstwa. Plakalam przy ludziach, co mnie od dziecinstwa przerazalo, ale nie umialam sie powstrzymac.

Kiedy doroslam, bardzo sie staralam nie plakac i np. na studiach, nie plakalam, ukrywalam swoje emocje do konca. Choc mialam czasem ochote sie rozplakac.

Niestety ostatnio zdarzylo mi sie plakac przy ludziach, co powodowalo u mnie frustracje i zlosc na sama siebie.

Przy bliskich, nie jest mi tak trudno sie rozplakac, wiec placze namietnie i faktycznie troche mnie to oczyszcza ze zlych emocji.

Ostatnio rozplakalam sie wlasnie u lekarzy. Jeden niezbyt milo to przyjal, drugi stwierdzil, ze nie pozwala plakac swoim pacjentkom, dlatego bardzo sie powstrzymuje.

Po zastanowieniu, to ten moj placz to takie moje wolanie o pomoc. Tylko ta pomoc nigdy nie nadeszla, wiec bardzo sie przed tym placzem w miejscach publicznych bronie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 cze 2007, 18:07

Avatar użytkownika
przez Tygryska 01 lip 2007, 13:21
Nie jedną wizytę u terapeutki przepłakałam.
Teraz jest mi ciężko z różnych powodów i czesto popłakuję sobie weczorem do poduszki, wtedy trochę mi lepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez smutna48 01 lip 2007, 19:33
Nie wstydze się co prawda nie płakałam nigdy u trapetów bo nigdy nie bylam u trapety ani nigdzie ale pewnie gdybym miała to wyrzucać przed kimś wszystko co we mnie siedzi to bym się rozpłakala
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez Hania@ 13 wrz 2007, 15:34
ja ostatnio tez czuje taka straszna pustke emocjonalna :/ a najgorsze jest to, ze czuje ja tez w sosunku do swojego chlopaka, ktorego bardzo kochalam i wiem, ze kocham go nadal ale jakos nie moge tego poczuc. czasami zastanawiam sie czy moze rzeczywiscie cos sie juz w naszym zwiazku skonczylo, ale ta pustka zaczela sie tak nagle. nadal chce sie do niego przytulac, calowac go, ale czuje wlsanie ta pustke i przez to nawet nie mam ochoty na seks, bo nic nie czuje :( tesknie za tym uczuciem i mam nadzieje ze to wroci... napiszcie czy to normalne uczucie podczas depresji i nerwicy. nigdy tak sie nie czulam, a ta pustka mnie dobija. do tego ciagle mam nogi jak z waty, rece tez, czuje sie taka lekka i... no pusta...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
21 sie 2007, 13:55

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 13 wrz 2007, 21:53
pustka w sobie i nieznajdowanie sensu mojego istnienia, to jedna z najgorszych rzeczy z ktorymi sie wzmagam. staram sie o tym nierozmyslac, bo jak tak zaczne sie w to zglebiac, to czuje ze zwariuje, boje sie smierci, boje sie zostawic dzieci, meza.
po co mam dzis isc do pracy, skoro moze mi cegla na glowe spasc i niedozyje jutra.... cos takiego dreczy mnie bardzo czesto. gdy widze starsze osoby, chodzby na ulicy, to dziwie sie, ze oni jeszcze zyja, bo ja niedopuszczam mysli, ze czlowiek moze dozyc chodzby do piecdziesiatki.
paradoks, bo moi rodzice maja po 60 lat i nawet niedopuszczam mysli, ze mogli by umrzec, a ja sama niewierze w dlugie lata zycia.
psycholog tlumaczy i karze nauczyc sie z tym zyc i odrzucac takie mysli, ale niestety, to niejest proste. a jesli chodzi o wiare w zycie po smierci, to niewierze w to, tez mysle, ze smierc to ostateczny koniec, bedzie tak jak wtedy gdy sie jeszcze nienarodzilismy. tak sadze, ale jak jest naprawde tego niewie nikt.
pozdrawiam
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do