Emocje w nerwicy...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez telimenka 30 lis 2006, 15:15
Tez dlugo mialam podobne podejscie do Twojego... dochodze jednak do wniosku ze lepiej jest jednak wierzyc niz nie, po pozwala naprawde przezwyciezyc lek przed smiercia... staram sie znow uwierzyc, ale to nie takie proste. mam wrazenie ze dla niektorych ludzi wiara jest oczywista, niepodwazalna, a ja ciagle musze sie starac uwierzyc we wszystko od nowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez telimenka 30 lis 2006, 15:27
Ja dwa razy w życiu się odizolowałam i dwa razy wracałam do moich przyjaciół, jednak po powrocie już nie jest tak samo... Już rok próbuję wszystko naprawić a spotyka mnie tylko obojętność i niezrozumienie z ich strony. Boli mnie to tak bardzo ze juz powoli przestaje wierzyc ze to sie zmieni.. mam ochote odejsc znow - tym razem na zawsze! Wyjechac na Wyspy i juz nigdy o nich nie myslec.. nigdy!
Jestesmy skazani na niezrozumienie w naszej izolacji...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

przez snaefridur 30 lis 2006, 15:33
telimenka napisał(a):Jestesmy skazani na niezrozumienie w naszej izolacji...


To prawda,ale w zasadzie mnie to nie dziwi...
snaefridur
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez telimenka 30 lis 2006, 15:37
Snaefidur, mnie tez to ni dziwi.Bo jak zrozumiec kogos kto najpierw ucieka, potem wraca...I znowu ucieka... kto z niewiadomych przyczyn (z punktu widzenia osoby zdrowej) nie chce sie spotykac, rozmawiac, albo udaje ze Cie nie widzi...? Ja sama siebie nie rozumiem i najgorsze jest to, ze nie moge wymagac tego od innych - bo oni nie wiedza co sie tak naprawde z nami dzieje i dlaczego...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

przez weronika 01 gru 2006, 16:24
Rozumiem całkowicie twoje lęki,kiedy napadają mnie wątpliwości dostaję napadu paniki,że tak naprawde nie istnieję,że nie ma mnie prawdziwej osoby ,że jestem tylko wynikiem zwojów nerwów i gdy one umierają umieramy i my, ja jestem bardzo wierząca, ale mimo to czasem mam takie wątpliwości , które są po prostu spowodowane tym,że mamy mózg i on każe nam myśleć racjonalnie, wiesz co bym Ci radziła?Ponieważ jesteś osobą niewykluczającą wiary lecz poszukującą, dowiedz się gdzie w twoim mieście są spotkania stoważyszenia Odnowy w Duchu Swiętym i wybierz się na nie, ja na jednym takim spotkaniu dostałam mase racjonalnych dowodów ,że Bóg istnieje, w postaci uzdrowionych, ciężko chorych ludzi,od kiedy ja mocno wierzę, moja choroba i moje lęki wyglądają znacznie inaczej
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez Rudy Kot 01 gru 2006, 23:43
Witam wszystkich :). Odkurzę trochę ten topik bo nie mam sensu zakładać nowego.
Parę miesięcy temu rozstałam się z moim chłopakiem i wszystko wskazywało na to, że się już z tym faktem pogodziłam. Nie kontaktowaliśmy się bo tak było mi łatwiej, ale ostatnio odezwał sie na gg. Dosłownie w jednej sekundzie z radosnej, uśmiechniętej dziewczyny stałam się roztrzęsioną, zimną galaretką. Nie mogłam spać póżniej przez całą noc, trzesąc się z zimna i nerwów pod kołdrą. Rozmawialiśmy dosłownie chwilę, zapytał tylko jak się mam i takie tam, a mi sie wydawało, że wszystko co mówi, mówi żeby mnie zranić. Na drugi dzień przeczytałam "na zimno" całą naszą rozmowę i nie bylo tam nic co mogło by mnie zranić!
Zdarzenie to skłoniło mnie do poszukania podobnych reakcji w przeszłości i owszem zdarzało sie. Nigdy nie sądziłam, że mogłabym mieć jakieś problemy psychiczne, nie mam trudności z nawiązywaniem kontaktu (ok, jestem troche nieśmiała), mam przyjaciół, raczej optymistycznie staram się patrzeć na świat, znajomi mają mnie za osobę wesołą i otwartą, akceptuję siebie. Więc co jest? Pisze to w tym temacie bo problem Martusi wydaje mi się bliski, też miewam fazki, że nikt mnie nie kocha, że jestem zdana tylko na siebie itp., ale za chwilę smieję sie sama z siebie i mówie sobie dość tych bzdur! . Jestem ciekawa co o tym myślicie i czy waszym zdaniem powinnam szukać pomocy u psychologa.
Aha , oczywiście mogłabym zaakceptować moje "wyskoki", ale w takim stanie w ogóle nie myśle racjonalnie i zdażało mi się mówić rzeczy, które raniły moich bliskich...hmmm... myśle, że nawet to mogło doprowadzić do mojego rozstania z moim chłopcem... wiec sami rozumiecie, wolałabym, żeby takie akcje sie nie zdarzały.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 gru 2006, 23:06

przez Oliwka333 03 gru 2006, 00:23
Normalka.Ja zazwyczaj szukalam zaczepki rano.I nie powiem lepiej mi sie robilo jak sobie troche pokrzyczalam.Nie wiem jak moje slonko to znosilo ma naprawde duzo cierpliwosci do mnie.Na jego miejscu dawno bym zwariowala i dlatego tez mam czasami wyrzuty sumienia. Ale czego sie wkoncu nie robi dla bliskich ;)
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
02 gru 2006, 13:35

Avatar użytkownika
przez maiev 03 gru 2006, 00:35
też tak miałam - teraz troche mniej - wydzierałąm się na wszystkich. Czasem sobie zasłużyli, ale czasem nie. sama byłam na siebie wkurzona, że się tak zachowuję, ale to było silniejsze ode mnie.
Lusi napisał(a):Bałam się że nikt mnie nie będzie lubił, że nikt mnie nie ruzumie.
Ale zmieniłam się i nadal się zmieniam. Nauczyłam się rozmawiać z ludżmi szczerze i otwarcie. Nie zawsze mi się udaje ale staram się.

To tak jak ja. Tylko że jeszcze nie jestem na tym etapie. Jeszcze się tak nie zmieniłam. Mam nadzieje że mi się uda. Na razie jest lepiej. I tak zawsze będę trochę złośliwa - bo tak lubię. :)
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez Róża 03 gru 2006, 10:21
To na pewno jest trudne do zniesienia przez otoczenie,ale może w ten sposób pozbywacie się złych emocji.Podobno swietnie robi rzucanie jakimis przedmiotami(nie żartuję).Jest to z jednej strony dobry objaw,a z drugiej zbyt uciążliwy.No cóż-zamkniete koło,jak wszystko w nerwicy :(
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 03 gru 2006, 15:06
Tez miewam taki stan i to dosć często, dosłownie wyżywam się na najbliższych, podziwiam na przykład swojego chłopaka za cierpliwość i zyczliwość wobec mojego zachowania. To jest chyba próba rozładowania emocji, wyrzucenia jakiegoś żalu z siebie, a może też trochę bezsilność, bo jak człowiek jest właśnie bezsilny i zdaje sobie z tego sprawę, wówczas nie wiedząc jak temu zaradzić po prostu jest wściekły, zły.. :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Czego najbardziej zalujecie?

przez Grzybek 14 gru 2006, 22:36
Czesc.Zalozylem nowy topic,zeby moc pwoeidziec czego zaluje najbardziej i dac tez Wam na to szanse.Mam nadzieje,ze nie bylo takiego tematu.Ja najbardziej zaluje,ze zaczalem cpac.Gdybym tylko mogl cofnac czas.Jestem pewny,ze tak pierdolona nerwica tak bardzo rozwinela sie przez dragi.Kiedys to wszystko ignorowalem,mialem dziwne mysli,ze cos mi jest,wymyslalem sobie rozne choroby,ale nie na taka skale.Co najwazniejsze umialem normalnie myslec.Przed chwila mialem taki straszny bol w okolicach brzucha.Nie bolal mnie zoladek,ale pulswoalo mi tak dziwnie w jego obrebie.Mialem takie cos pierwszy raz i nie wiem czy to kolejny objaw nerwicy czy jestem na cos chory?Jak ja mam z tym Zyc?Musze jechac teraz do miasta i modle sie,zeby to nie wrocilo!Chce znowu cieszyc sie Zyciem,smiac z byle czego,chce zeby bylo jak dawniej!Ale w glebi duszy wiem,ze to nie wroci.Ze nawet jesli bedzie lepiej to nigdy nie bedzie juz tak samo!To jest koszmar.Kazda nadzieja ktora mam na wyzdrowienie to nie w kolejnych nowych objawach tego skurwysynstwa!Czy zawsze juz bede sie bal,ze wychodzac z domu zwariuje,zemdleje,powiem cos glupiego,zaczne krzyczec albo cos mi sie stanie?/cenzura/!Chce isc do lekarza,ale nie moge sie pozbierac,moze sa jakies domowe sposoby,aby wroci do siebie,zapomniec,zeby sie polepszylo?Prosze,pomozcie mi!
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
18 paź 2006, 12:32

Avatar użytkownika
przez Bring me to live 14 gru 2006, 23:21
Dam Ci radę. Nie licz na domowe sposoby. Im dłużej zwlekasz tym będzie gorzej i trudniej sobie z tym poradzić. A zatem jak najszybciej pójdź do lekarza, po co się męczyć???
192cm, 85kg i zielono-niebieskie oczy, w których czai się lęk...
Posty
47
Dołączył(a)
29 lip 2006, 17:28
Lokalizacja
Karkonosze

Avatar użytkownika
przez ewa125 15 gru 2006, 17:07
po pierwsze Grzybku nie mysl juz o tych dragach bo... moglo to sie skonczyc duzo gorzej. ciesz sie ze to "tylko" nerwica bo niektorzy po narkotykach zapadaja na choroby psychiczne, psychozy i schizofrenie. wiec akurat nerwica nie jest taka jeszcze najgorsza ;)poza tym dragi tylko mozliwe ze pomogly wywolac nerwice ale ona prawdopodobnie i tak by sie pojawila..

po drugie mozna wyjsc z nerwicy bez pomocy lekarza oczywiscie, bez brania lekow ale trzeba sobie uswiadomic jeden fakt. nerwica to konflikty wewnatrz nas i rozwiazanie ich to jedyny problem na wyl;eczenie wiec z ta wiedza mozna samemu nad soba pracowac. jak ktos mysli ze pomoze mu melisa albo przelezenie w lozku to sie myli niestety.. chociaz byloby o wiele latwiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez Grzybek 15 gru 2006, 17:27
Wiesz co,ja wolalbym nie czytac juz o jebanych psychozach,schzofreniach itp.Doluje mnie to.Nerwice mialem od dziecka,ale nie az tak silna,wtedy Zylem i cieszylem sie Zyciem,Ciesze sie,ze cpalem tylko te 7 miesiecy,mialem kilka naprawde mocnych faz,ale juz nigdy do tego gowna nie wroce!Pozdrawiam


Grzybek..przestań używać wulgarnych słów.
*mod.atrucha
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
18 paź 2006, 12:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do