Emocje w nerwicy...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez marcja 13 lip 2006, 12:21
Hmmm...
Ja słyszalam coś odwrotnego.
Na nerwice podatni są egoiści(egoisci w tym znaczeniu,ze własnie myslą tylko o sobie-za dużo,lubią zwracać na siebie uwage-świadomie lub nie,koncentrują sie na sobie,swoich emocjach i uczuciach,natomiast o innych zapominaja.)

Ja tak mam gdy choroba wraca:(
Gdy jestem "zdrowa"moge znowu skoncentrowac sie również na innych:)
Natomiast zwracac na siebie uwage lubie cały czas i cierpie wręcz,gdy znajde sie "w tle".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

przez betty 13 lip 2006, 12:30
mnie sie wydaje, ze egoisci nie cierpia, bo potrafia pomyslec o sobie i robia co im sie podoba...
a osoby wrazliwe cokolwiek zrobia to najpierw sie zastanowia czy nie robia krzywdy innym, a jak zrobia to i tak maja poczucie winy... dopiero jak choroba nas dopadnie, zaczynamy sie koncentrowac na sobie, na naszych lekach, emocjach, problemach, nie zdajac sobie sprawy, ze osoby nam bliskie maja swoich sporo, ale tego nie nazwalabym egoizmem... moze egoizmem wtornym...
ja teraz mimo, ze cierpie i koncentruje sie tylko na moich objawach, to i tak w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji mam na wzgledzie wszystkich dookola, zamiast zastanowic sie czego ja chce i to zrobic nie zwracajac uwagi na innych...
uwazam, ze sa to dwie rozne sprawy...
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

Avatar użytkownika
przez marcja 13 lip 2006, 13:23
ale zobacz choćby na tym forum tekst"koncepcja neurotyzmu",jedna z cech osoby neurotycznej to egoizm.W innych tekstach też kładziony jest spory nacisk na egoizm(studiuje psychologie i stąd te teksty,na razie miałam co prawda tylko ogólny zarys zaburzen psychicznych ale juz sporo sie uzbierało),moze to być egoizm nieuświadomiony(np.dziecko jako zaplecze bezpieczeństwa w przyszłości-czyli korzyść własna,osoba nie zdaje sobie nawet z tego sprawy)

[ Dodano: Czw Lip 13, 2006 1:52 pm ]
Egoiści w tym znaczeniu w jakim Ty to rozumiesz(chyba wiem o co Ci chodzi)faktycznie nie chorują ale tu chodzi o inny egoizm,moze właśnie bardziej by pasowało egocentryzm.
Tu nie chodzi o to,że osoba ma gdzies innych ludzi,nie liczy sie z nimi itp.
Ja np.jakiś czas temu zrobiłam coś bardzo "dobrego"dla pewnej osoby(rzecz materialna ale bardzo cenna w sensie niematerialnym,nie będe tego tłumaczyć),robiac to myslałam tylko o tej osobie,ja sie nie liczyłam,cała ta sytuacja(robie cos dla kogos)sprawiła mi autentyczna radość,byłam szczęsliwa i podekscytowana.
Jednak ta rzecz nie została doceniona tak jak uznałam,ze powinna.
Wie,ze rzecz sprawiła jej wielką radosć ale to mi nie wystarcza,teraz to widze.Chciałam jeszcze zwrócenia uwagi na mnie-zadawania pytań w zw.z tą rzeczą itp.
Jest mi z tym bardzo źle,myśle,ze to spowodowało min.nawrót choroby.
Ja odczuwam to tak,że robiłam to wszystko dla siebie(żeby usłyszć jaka jestem super,same ochy i achy)mimo,ze absolutnie o tym nie myślałam,myslałam tylko o tej osobie(wszystko to odbywało sie w sferze podświadomości)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez wojtek_112 13 lip 2006, 15:18
Nie chodzi tu chyba o egoizm typu:robie co chce bo tak mi sie podoba i reszte mam gdzieś.Chodzi tu pewnie o stawianiu wyżej w hierarhi wartości spraw które są ważne dla ciebie i które sprawiają tobie autentyczną radość, zwłaszcza jeżeli muszą być robione niejako w opozycji do kogoś innego.Tak bywa, że czasem trzeba komuś odmówić .Jeżeli taki "altruizm" dodatkowo jest oparty na poczuciu winy lub absurdalnym poczuciu obowiązku to chyba nie ma wyjścia. Jeśli jak wyżej napisała marcja ktoś zauważa u siebie jakieś pobudki niby egoistyczne to chyba tylko dobrze, bo je zauważa i w końcu lepiej czerpać przyjemność z pomagania ludziom niż przeszkadzania( tak na marginesie tez tak mialem z bezdomnymi).I nie koniecznie musi być to pierwotna postawa, pod tym może być coś jeszcze.Jeżeli założymy że egoizm można zmieżyć na skali gdzie po lewej stronie będzie jego brak ,a po prawej jego czysta postać , to ty pewnie znalazłabyś sie błiżej lewej i chodzi o to abyś poszła w prawo.Ale nie sądze rzeby chodziło o wystudiowane czyny robione na zimno. Powinnaś raczej nauczyć sie nie MUSIEĆ myśleć o(bo z tego co zrozumiałem taki masz problem) innych przy podejmowaniu decyzji lub jakichś działań , po przez zrozumienie motywów prowokujących takie myślenie a w konsekwencji działenie.Można powiedzieć ,że twoim celem powinien być egoizm pozytywny(pomyśleć o sobie) a nie negatywny(nie myśleć o innych), bo to nie to samo.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

przez wojtek_112 13 lip 2006, 15:57
Nie jestem w stanie wprowadzić rzadnego podziału.Poprostu uważam że jest różnica.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 13 lip 2006, 18:58
Ja jestem egoistą i powiem wam że mi z tym dobrze.....wczesniej zbyt duzo uwagi poswięcałem innym....samemu "gó..o" dostając. Teraz na pierwszym miejscu zawsze stawiam siebie, dopiero później innych..... Nauczyło mnie tego życie....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez betty 13 lip 2006, 19:00
to wlasnie mialam na mysli, tylko ze ja tak nie umiem, a bardzo bym chciala miec wszystko w dupce
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

Avatar użytkownika
przez Eva 13 lip 2006, 19:18
Betty chyba mamy podobne spojrzenie ;) ale ja kiedys usłyszałam od kumpla zebym w koncu nauczyła sie brać, a nie tylko dawać wszystko z siebie. Nie potrafiłam nikomu odmowic i czesto sprawy przerastały moje mozliwosci .Dreczyłam sie tym strasznie i uwazałam sie za nieudacznika ,ktory nic nie potrafi :) . Trzeba tez zrozumiec zeby wyjsc z choroby nie robimy tego dla kogos tylko walczymy dla siebie ,a kozysci z tego i tak najczesciej pozniej maja inni. Bo my mimo wszystko lubimy czuc sie potrzebni i spieszyc kazdemu z pomoca .Tym chyba sie roznimy :) albo trzeba postawic nowa teorie - sa dwa rodzaje egoizmu :) jeden to ten ze pomagajac innym myslimy tylko o sobie o swoich z tego powodu korzysciach ,no a drugi to wiadomo nie patrzymy na nic i nikogo tylko dazymy za wszelka cene do celu. Ja ucze sie byc egoistka nie zyje zyciem moich najblizszych mam swoje zainteresowania ,a nawet niektore sa takie same jak reszty mojej rodzinki . Potrafie powiedziec nie kiedy wiem ze nie poradze sobie ,lub kiedy po prostu nie chce mi sie :) Pozdrawiam wszystkich pozytywnie nastawionych egoistow :)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez anita27 13 lip 2006, 19:27
Czasem dobrze jest byc egoista tylko ile osob z nas to potafi??
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

przez betty 13 lip 2006, 20:23
Eva wlasnie tego probuje sie nauczyc, tylko czasami sie zawodze na sobie... no nic, na wszystko potrzeba czasu... :D
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

Avatar użytkownika
przez czarna741 13 lip 2006, 20:53
tak jak piszecie :cry: :cry:
trzeba czasami byc egoistą i nauczyc się mówic NIE, bo inaczej należy miec twardą doopkę :cry: :cry:
betty też się uczę :D :D
i mam nadzieję że mi się uda :? :?
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

przez Martusia 21 lip 2006, 23:09
ja bym to określiła jako asertywność.Nie można dać sobie wejść na głowę, dać się wykorzystywać, ale wszystko z umiarem, wokół nas są też ludzie i mają uczucia.

Sama próbuję.
Kiedyś nigdy nie potrafiłam niczego odmówić, nawet kiedy mi to nie odpowiadało.Teraz nie jestem w tym mistrzem, ale nie zauważam już tego problemu u siebie na codzień.

Trudne, ale trening czyni mistrza. :)
Powodzenia.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Uczucia

Avatar użytkownika
przez grown-up19 10 sie 2006, 10:18
Witam :) Już wcześniej chciałem zacząć ten temat, a jeżeli istnieje coś podobnego to przepraszam, ja w sumie nic nie znalazłem, no może poszczególne posty.
Mam pewien problem. Teraz gdy zaburzenia nerwicowe praktycznie mi ustąpiły, a po depresji zostało tylko bolesne wspomnienie zaczynam się zastanawiać nad skutkami tych zaburzeń, w jaki sposób one wpłynęły na moją osobowośc, psychikę oraz zdolność do przeżywania różnych odczuć. Od dłuższego czasu odczuwam pewne upośledzenie umysłowe. Każda próba rozpoczęcia jakiegokolwiek związku, nowej znajomości kończy się na niczym. Miewam częste zmiany nastrojów, czasami wydaje mi się, że sam nie wiem czego chcę. Denerwuje mnie to, ponieważ w czasie oraz przed nerwicą/depresją byłem osobą bardzo uczuciową, wrażliwą, teraz jakoś to wszystko się zmieniło. Widzę, że jestem o wiele bardziej wyluzowany, nie przejmuję się niczym zbytnio. Trudno mi jednak czasami wykrzesać z siebie jakieś silniejsze uczucia, może to i lepiej, ale w pewnym sensie mi to przeszkadza. Może ktoś ma podobny problem?
Pozdrawiam:)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
03 sty 2006, 23:03
Lokalizacja
Podkarpacie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: amandia i 15 gości

Przeskocz do