Emocje w nerwicy...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Tharna 08 cze 2006, 18:52
Według mnie ...
Konflikt wewnętrzny jest to blokada świadomości na emocje, ale przy zachowaniu kontaktu podświadomości z tymi emocjami... poprostu świadomie nie odczuwamy danej emocji, a podświadomośc mimo wszystko dba o to aby organizm zareagował. Stąd ataki nerwicy i dlatego pojawiają się w momentach kiedy właściwie nic sie nie dzieje, albo działo się wcześniej, a reakcja występuje teraz.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:31
Lokalizacja
Krzynia

przez Smutna... 09 cze 2006, 20:13
Ja niestety nawet w szkole z rówieśnikami nie mam kontaktu..wciąż siedzę sama w domu i nigdzie nie wychodzę...czuję się nieszczęśliwa nikt mnie nie rozumie... :(
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

przez Minhoi 09 cze 2006, 21:53
Ja mysle sobie tak - na własny rozum, bez naukowych teorii o podświadomości, której tak naprawde nigdy nie zbadano - konflikt wewnętrzny to kłótnia pomiędzy twoimi potrzebami a przekonaniami, czego Ci nie wolno/nie wypada/nie powinieneś. Stąd flustracje, bo blokujemy siebie, nie pozwalamy sobie byc po prostu sobą. Czuc co czujemy, myslec co myslimy. Bo musi być to 'normalne', akceptowalne, powszechnie uznawane.
Twój psychiatra sam powinnien sie leczyć - nie można komuś projektować w głowie takiej prognozy:(
Zdecydowanie jestem zwoleniczką odpowiedniego dystansu, do otoczenia i samego siebie. Branie wszytskiego do siebie, wciąganie jak gąbka obciąża psychicznie. Chyba po prostu trzeba czasem mieć gdzieś i nie oglądac się za siebie.
Pozdrawiam:)
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
14 lut 2006, 13:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez snaefridur 10 cze 2006, 01:09
Też pracowałam usilnie nad zerwaniem wszelkich kontaktów.Samotność była jedyną rzeczą jakiej pragnęłam.Kontakty z ludźmi próbowałam zastąpić pracą i nauką.Ale tego się chyba nie da niczym zastąpić.
Nerwica sprawiła,że szeregi moich znajomych znacznie się przerzedziły.Zostało kilkoro,ale za to jakich...szkoda,że tak żadko się z Nimi spotykam :(.
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez Sorrow 10 cze 2006, 01:36
Ja mam wręcz przeciwnie. Z ludźmi, których znam utrzymuję bardzo dobre stosunki.
Tyle, że 3/4 znajomych w moim wieku się wykruszyło a to stali się niesłowni, jeden się stoczył i został mi jeden bliski znajomy.

A brakuje mi znajomych, bo nie mam z kim wyjść się przejść :( .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez Mizer 10 cze 2006, 16:05
aA czy mieliście kiedyś taką sytuację, że nikogo nie lubiliście?

Czy to zależy od psychozy taka rzecz, że nie lubi się osób, które mnie lubią, te osoby działają mi na nerwy.

chorobowe toto?
plis, odpowiedzcie, czy ktoś tak miał
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez Smutna... 12 cze 2006, 17:58
Droga Mizer ja mam tak często...czasami drażni mnie nawet obecność osób ktore mnie lubią czuję do nicch taką złość i niechęć..nie wiem skąd się to bierze ale mnie się wydaje że to chyba natrętne...niektóre osoby mnie po prostu drażnią nie potrafię ich znieść...czuję się niedowartościoana a ich towarzystwo wymądrzanie się zaczyna mnie dołować stżąd ta moja niechęć nawet do osób które lubię...myślę że to może wynikać z braku zaspokojenia niektórych potrzeb emocjonalnych...zwykłej zazdrości..bo jeśli ty np. nie miałaś nigdy przyjaciół, byłaś odrzucona to drażni Cię nawet to jak widzisz że bawią się i cieszą razem wspólnie gdy Ty tymczasem czujesz się niedowartościowana i zastanawiasz dlaczego ty tego nigdy nie dostałaś...to mogą być pewne wzorce i trwałe utrwalone zachowania które są w Tobie....
Pozdrawiam[/list]

[ Dodano: Pon Cze 12, 2006 6:01 pm ]
Dla mnie najgorszy w tym wszystkim jest brak zrozumienia dla nas ze strony innych...wszystko potrafię znieść ale nie to że ktoś mnie nie rozumie a nawet się nie stara zrozumieć tylko narzuca swoje myślenie..., wymądrza się, olewa nasz stan bo nie wie jak okropnie męczy się neurotyk...
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

przez snaefridur 16 cze 2006, 02:42
Powoli zaczynam mieć tego dosyć. :(
snaefridur
Offline

przez Smutna... 17 cze 2006, 12:33
Nieprawda nam na pewno jesteś potrzebna... :D ...są ludzie równie odrzuceni i smutni jak my nie koniecznie nadwrażliwi neurotycy,których nikt nie rozumie...mogą to być ludzie chorzy, starzy samotni, potrzebujący choćby rozmowy...czasami można pomyśleć też o nich...to pomaga...gdy pomaga się innym pomaga się samemu sobie... :D
pomyśl czasem o tym...jak będzie Ci bardzo źle a tu na forum pewnie wszyscy Cię rozumieją.... :D [/list]

[ Dodano: Sob Cze 17, 2006 12:34 pm ]
Jesteś nam potrzebna...my wszyscy jesteśmy tutaj sobie potrzebni... :D
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

przez snaefridur 18 cze 2006, 01:12
Chrzanić wszystko.Chciałabym móc to przespać,ale nie mogę.Normalnie juz zielona jestem na twarzy.Już nawet do neta wchodze mniej niż kiedyś.Nic mnie nie cieszy,żołądek mam ściśnięty.Znów nie mogę na siebie patrzeć w lustrze.Kiedyś cieszyłam się na telefon od mojej przyjaciółki,teraz się zmuszam,żeby odebrać.Za 2 dni egzamin,nie wiem jak to zdam,ale pieprzę.Cholera,nie mam już siły na nic.
snaefridur
Offline

BYć EGOISTĄ?

przez Marha 12 lip 2006, 23:31
Moja pani psycholog powiedział mi, że za bardzo przjmuję się innymi, i że powinnam być egistką, nauczyć się egoizmu. Jak? Ja chyba nie potrafię. Zawsze bardziej myślałam o innych. CZy to właśnie na tym polega? Czy kluczem do wyleczenia się jest egoizm?
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
23 cze 2006, 16:37
Lokalizacja
Koszalin

Avatar użytkownika
przez Krilan 13 lip 2006, 08:20
Może nie odrazu kluczem, ale chyba "cos w tym jest", wyleczyć się za cenę bycia egoistą? hmm, ciekawe ilu znas by się na to zgodziło hehe, ja chyba nie (może nie jestem aż tak cierpiącym) pozatym to chyba niemożliwe aby można zmienić swój charakter o 360 stopni.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
10 lip 2006, 12:45

Avatar użytkownika
przez Magda-27 13 lip 2006, 09:11
Marha coś w tym chyba jest, bo moja psycholożka też kazała mi się zająć bardziej sobą. Ja moge cały czas nawijać o synu, a o sobie bardzo mało mówię. Stwierdziła, że w tych moich opowieściach nie ma mnie wcale, że żyję życiem dziecka, a nie swoim. Może rzeczywiście trochę egoizmu nie zaszkodzi ;)
szukam osób chętnych podjąć współpracę z FM GROUP Polska http://www.perfumyfm.sileman.net.pl
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

przez shadow_no 13 lip 2006, 11:47
Egoizm ? Hmmm...
Wg. mnie poprostu powinno się bardziej zajmować sobą, i stawiać na swoim, egoizm to chyba nie odpowiednie do tego słowo.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 47 gości

Przeskocz do