Wątek dla kobiet w ciąży lub dla planujących ciążę

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

przez ania_taka 14 paź 2011, 17:04
ekspert_abcZdrowie
przeczytałam artykuł.... ten i wiele innych, chyba nawet już wszystko co można znaleźć w internecie na temat ciąży i nerwicy. I tylko jedna myśl mi się nasuwa po przeczytaniu tego poleconego przez Ciebie. Kobiety z nerwicą nie powinny zachodzić w ciążę.
Tylko wkurza mnie niesprawiedliwość świata, że częstko kobiety które nie chcą ciąży, biorą najróżniejsze używki w trakcie jej trwania, nie dbają o siebie, za nic mają maleństwo w brzuszku, a potem, po porodzie, czy zdrowe czy chore oddają je do domów dziecka. Natomiast takie kobiety jak ja, które pragną potomstwa, kolejnego maleństwa krzyczącego do mnie : mama, które wkładają całe swoje serce w wychowanie dziecka, które oczywiście popełniają błędy = bo są tylko ludźmi = jednak starają się z całych sił, przez takie bagno jak nerwica stoją przed oto takim wyborem: albo zajdę w ciążę i przez I trymestr oczywiście nie będę brała leków, ale ewentualnym stresem naraże swoje dziecko na.... nawet nie do końca wiem na co, albo przekażę mu "gen nerwicowy", albo będę w takim stanie że po 3 miesiącach będę musiała znowu wrócić do leków co również będzie potencjalnym zagrożeniem dla malutkiego serduszka.... albo nie dam kolejnego życia, nie zajdę w ciążę...

Czasem zastanawiam się po lekturze tak wielu artykułów czy zajście w ciążę w moim stanie (nn) nie jest samolubnym wyborem i świadomym narażaniem dziecka na ...... zagrożenia. Ale przecież w takim wypadku w ogóle nie powinnam myśleć już o potomstwie, bo nawet jak "sie wyleczę" to przecież w czasie stanu odmiennego wszystko może wrócić.

A może instynkt macierzyński który teraz tak silnie się we mnie budzi sprawi, że te 9 miesięcy przetrwam?

Myśle już od dawna, i na razie pozostane na myśłeniu co zrobić.
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
24 wrz 2011, 09:30

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

Avatar użytkownika
przez kicikici 14 paź 2011, 17:52
JA mam pytanie...nie wiem czy ktos mi moze na nie odpowiedziec:

brzmi to tak: Jakie sa zagrozenia jesli chodzi o bycie w ciazy majac Nerwice?
Ja nie biore lekow i nie mam nigdy zamiaru wiec oto nie martwie sie, natomiast czy bedac w ciazy majac nerwice cos sie dzieje z psychika?
czy narastaja jakies stany lekowe?
czy mozna popasc w post patrum depresje?
bo sie zastanawiam jak ja zajde wciaze to czy ciaza wplynie na moja nerwice lub odwrotnie , boje sie ze w trakcie ciazy ma sie inne odczucia obce z ktorymi sobie nie poradze. Albo ze brzuch mi bedzie tak ciazyc ze nie bede mogla oddychac


█▄█ █▀█ ▀█▀
█▀█ █▄█ ♥█ giяℓ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
480
Dołączył(a)
10 wrz 2011, 17:03
Lokalizacja
USA

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

przez ania_taka 14 paź 2011, 18:03
kicikici, ja mogę Ci odpowiedzień czysto teoretycznie, na podstawie tego czego naczytałam się w internecie.
Ciąża może działać w dwojaki sposób na Twoją psychikę. Może spowodować ustąpienie objawów nerwicy, albo ich częściowe wyciszenie, ale równie dobrze możę spowodować że objawi nabiorą siły. Nikt raczej przed ciążą nie będzie w stanie odpowiedzieć Ci jak będzie w Twoim przypadku. Niestety ale w zdecydowanej więszości kobietom nasilają sie objawy w odmiennym stanie. Co wcale nie oznacza że i u Ciebie czy u mnie tak musi być. Czasem kobieta tak jest zajęta swoim stanem, nowo powstającym życiem, że skupianie uwagi właśnie na maleństwie pod serduszkiem pomaga uporać się z nerwicowymi trudnościami.
Co do wpływu przewlekłego stresu i ciągłuch stanów lękowych na płód to oczywiście nie ma 100% potwierdzonych badaniami skutków, ale podobno może to spowodować niską masę urodzeniową dziecka, większą płaczliwość, podatność na nerwicę w przyszłości...
Jednak z tego co czytałam to większość kobniet z nerwicą, nawet tych bioroących leki, rodzi zdrowe bobaski. Jednak to tylko większość, nie wszystkie.
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
24 wrz 2011, 09:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

Avatar użytkownika
przez soniks 14 paź 2011, 18:09
ja ci moge odpowiedziec praktycznie
na czas ciazy i kilka pierwszych lat zycia dziecka nerwica mi zniknela
mialam niepokoje zwiazane ze zdrowiem dziecka itd. jak kazda mloda matka, ale nie bylo irracjonalnych mysli i lekow bez przyczyny
ciaza wrecz blogostan, nie tylko w przenosni, pozniej problemy takie zwykle, ogolnie bylo super
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
26 cze 2011, 14:45

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

przez ania_taka 14 paź 2011, 18:11
soniks, a czy przed ciążą brałaś jakieś leki? Kiedy odstawiłaś? i jaką masz nerwicę? korzystałaś z psychoterapii? Trochę dużo tych pytań ale chcialabym sama zajść w ciążę.
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
24 wrz 2011, 09:30

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

Avatar użytkownika
przez soniks 14 paź 2011, 18:13
PS. pozniej w kolejnych latach jak mi sie poprawialo psychicznie to zaczynalam sie bac ze jestem w ciazy :D tak mi sie kojarzylo, z dobrym samopoczuciem, humorem, optymizmem, dla odmiany nie chcialam kolejnych dzieci, balam sie kolejnej ciazy

-- 14 paź 2011, 18:17 --

ania_taka, przed ciaza byla depresja kilkuletnia, zawalnie studiow, ucieczkowosc, nerwica natrectw, nerwica lekowa, prochy rozne, zmieniane w zaleznosci od tego jakie objawy zglaszalam, nie bylam w terapii
na dzien dzisiejszy diagnozy sa bardziej rozbudowane, procz nerwicy o ktore byla wowczas mowa teraz jest borderline i chad
tak czy siak, obojetnie jakie z diagnoz za prawidlowe przyjac, objawy na czas ciazy i pierwszych lat wychowywania dziecka mi ustapily
aaaaaha, w ciazy odstawilam wszystkie leki, nie bralam nawet aspiryny jak sie przeziebilam, przestalam pic kawe, alkohol, palic
pewnie jak kicikici mowi, tak sie skoncentrowalam na dziecku ze przestalam sie wsluchiwac w siebie, to nastapilo w sposob naturalny

-- 14 paź 2011, 18:19 --

dopisze jeszcze kiedy odstawilam
odstawilam jak sie dowiedzialam, ze jestem w ciazy, lekarz mnie uspokoil ze w 6 tygodniu ciazy jeszcze wszelkie toksyny jakie dostarczam do organizmu nie maja wplywu na dziecko, wiec ... odstawilam w dniu gdy mi powiedziano ze jestem w ciazy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
26 cze 2011, 14:45

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

Avatar użytkownika
przez Sweety 14 paź 2011, 20:01
Może komuś to pomoże jeśli napiszę że mam nerwicę lękową-bardzo silną,jestem od lat na lekach i urodziłam przez ten czas 3 ZDROWYCH dzieci,które obecnie są kilkuletnie i odpukać mają się naprawdę dobrze,rozwijają się w takim samym tempie jak nie szybciej jak ich rówieśnicy,brałam leki przed ciążą,w czasie ciąży i biorę nadal,trafiłam na świetnych lekarzy,którzy mnie nie przekreślili,tylko bardzo pomogli,przeszłam też długotrwałą psychoterapię,nie bójcie się leków jeśli są naprawdę konieczne,ja z początku robiłam wszystko aby nie brać leków i naprawdę było ze mną bardzo źle,naprawdę wszystko da się pogodzić,tylko trzeba mądrze to zrobić,a nie przekreślać siebie na starcie-bo mam nerwicę to muszę zrezygnować z macierzyństwa-które jest najcudowniejszym doświadczeniem w życiu każdej kobiety przecież:) Pozdrawiam wszystkie przyszłe "nerwicowe" mamusie !!!

-- Pt paź 14, 2011 8:07 pm --

Dodam jeszcze że byłam na lekach praktycznie przez całe ciąże do końca ich trwania i wszystkie moje dzieci w momencie urodzenia miały 10 punktów w skali Apgar,najstarszy z nich osiąga już swoje pierwsze małe sukcesy w nauce :D
ŻYĆ W LĘKU TO ŻYĆ POŁOWICZNIE!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
23 cze 2006, 21:08

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

przez Czapla 14 paź 2011, 20:53
To ja też Wam napiszę: w pierwszą ciążę zaszłam jeszcze przed atakami. Ciąża była z przypadku (wedle wszelkich znaków na niebie i na ziemi nie powinnam była w ogóle zajść, ale stało się), nerwówka, niewielkie skoki ciśnienia, fatalne wyniki moczu, zatrucie ciążowe, ale skończyło się szczęśliwie cesarką i wszystko wróciło do normy. Dwa miesiące potem dostałam pierwszego bardzo silnego ataku paniki z bardzo dużym skokiem ciśnienia i uczuciem jakiegoś dziwnego głodu. Na początku lekarze podejrzewali cukrzycę albo niedocukrzenie, problemy z tarczycą, ale wszystkie badania były idealne. I padła diagnoza.. Chyba miesiąc brałam tranxen i żyłam w przekonaniu, że jestem zdrowa. Wtedy nie było takiego dostępu do Internetu, więc nie miałam jak szukać sobie ewentualnych chorób. Koło września dosłownie wszystko minęło i nawet ja o tym zapomniałam.

W tak zwanym międzyczasie (2005) zaszłam w planowaną ciążę. Byłam zdrowa, nic nie brałam, oprócz kwasu foliowego i witamin. W marcu 2006 na USG dowiedziałam się, że moje dziecko ma wadę letalną czyli śmiertelną. Wpadłam w szok. Wysłano mnie na terminację ciąży, czyli krótko mówiąc aborcję dopuszczalną przez ustawę. Po zabiegu przeżyłam straszną żałobę, depresję, załamanie, ale objawów nerwicy nie miałam i nawet nie wiedziałam już co to jest.

W 2007 byłam w kolejnj planowanej ciąży i również zdrowa, bez leków. Brałam za to leki na obniżenie ciśnienia, dwa razy mocne antybiotyki przez stany zapalne i inne. Nie muszę mówić, że cała ciąża była nerwowa i pełna łez i strachu czy aby dziecko będzie zdrowe. Było zdrowe. W czerwcu 2008 miałam kolejną cesarkę. Dali mi znieczulenie do kręgosłupa i na stole operacyjnym dostałam ataku paniki: dopadł mnie straszny lęk, zawroty głowy, mdłości i ten sam głód, to samo ssanie żołądka co za pierwszym razem. Do tego nie mogłam jakoś oddychać ani złapać powietrza. Dusiłam się. Darłam się, że umieram, ale jakoś anestezjolog nie reagował :oops: Na sali pooperacyjnej urządzenie do pomiaru ciśnienia wyło u mnie co jakiś czas bo nie mogłam się uspokoić i ciągle było za wysokie.. Po przeniesieniu do salki dwuosobowej dostałam kolejnego ataku paniki i skoku ciśnienia. Na dodatek pielęgniarka powiedziała, że jeśli mi nie przejdzie będą musieli mnie przenieść na OIOM, bo nie wiedzą czy nie nastąpiły jakieś komplikacje. Jak to usłyszałam zaczęło mną trząść jeszcze bardziej i bardziej nadawałam się do psychiatryka niż na położnictwo. Dostałam relanium i przeszło. Zasnęłam jak zabita. To samo było następnego dnia. Oczywiście wyszłam ze szpitala z przekonaniem, że umieram, bo jestem chora, że dostanę zawału..
Jakoś znowu rozeszło się po kościach. W grudniu 2009 wróciło wszystko ze zdwojoną siłą. Za chwilę miajaą dwa lata katorgi..

Powiem Wam, że nie ma reguł jeśli chodzi o ciążę. Przez swoją stratę dziecka znam całe mnóstwo kobiet, które na siebie dmuchały i chuchały i potraciły dzieci albo wskutek poronienia albo w późniejszym etapie albo z powodu wad dzieci i mnóswo takich, które w trakcie ciąży paliły, popijały, brały różne leki i mają zdrowe dzieci.
Wiem, nie ma sprawiedliwości na tym świecie.

W ciąży należy głównie zwrócić uwagę, żeby nie mieć za wysokiego ciśnienia albo nagłych jego skoków, ponieważ to może spowodować odklejenie się łożyska. Ale nie jest powiedziane, że tak się stanie.

Zależy kto jaki wyciągnie los na loterii...
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
30 sie 2010, 13:24
Lokalizacja
Warszawa

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

Avatar użytkownika
przez elwe07 14 paź 2011, 23:11
Tak czytam Was dziewczyny i muszę się odezwać w temacie...Ja mam nerwicę lękowo-depresyjną,elementy nerwicy natręctw a oprócz tego jestem niepełnosprawna ruchowo...od kilku lat myślę na temat ciąży...u mnie ciąża to zagrożenie dla zdrowia,może nawet i życia,ale fizyczny aspekt to i tak mały pikuś bo jakbym np zaliczyła wpadkę to gorsze byłyby dla mnie lęki..może nawet rozwinięcie jakieś psychozy..nie wiem...w każdym bądź razie przez skrzywioną miednicę i kręgosłup musiałabym miec tylko i wyłącznie cesarkę pod narkozą...spokoju mi nie daje myśl,że ktoś by mi tej cesarki nie chciał zrobić i bla bla bla..zastanawiam się czy nie mam tokofobii(strach przed ciążą i porodem) czy to tylko wytwór mojej nerwicy...nie wiem,ale bardzo mnie to obciąża psychicznie i chciałabym wreszcie wiedzieć na czym stoję...w sumie nigdy nie rozmawiałam o tym z ginekologiem bo się boje,że postawi na mnie kreskę...wiem,że to co piszę nie ma ładu ani składu...ale w sumie w nerwicy to chyba normalne...powiem tyle,że nawet nie dopuszczam do siebie płci przeciwnej bo boje się ew.wpadki bo czuję że to dla mnie byłby koniec...nie wiem co z tym zrobić.Jakieś pomysły?
Gdy nadwrażliwość jest jak bilet w jedna stronę stąd...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
26 cze 2011, 23:24

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

Avatar użytkownika
przez kicikici 15 paź 2011, 01:32
najgorsze jest to ze ja sie boje byc wciazy...okropnie sie boje tego..niewiem dlamnie to taki jakby koszmar ze bede miala w brzuchu cos. Boje sie ze urodze chore, albo brzydkie, albo ze znudzi mi sie..ze dopadnie mnie dol, ze udusze sie bo ciaza bedzie za ciezka, boje sie tego brzucha...ze on bedzie zaciezki..ze mi bedzie uciskac cos...ze to bedzie uczucie jak bycia najedzonym aja niecierpie tego stanu bo wtedy pzrepona az boli..i dusze sie.
BOje sie o moje cialo ze mi zgnije brzuch po ciazy..ze na porodzie zwariuje..ze z bolu nie wyrobie, ze beda nacinac...ze wykrawie sie na smierc...ze mi dziecko zabiora..no takie mysli mam wlasnie..boje sie szpitali a co dopiero rodzic w szpitalu..


█▄█ █▀█ ▀█▀
█▀█ █▄█ ♥█ giяℓ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
480
Dołączył(a)
10 wrz 2011, 17:03
Lokalizacja
USA

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

Avatar użytkownika
przez bretta 15 paź 2011, 01:38
też uważam, że najpierw trzeba zająć się sobą, doprowadzić do odpowiedniego stanu żeby potem nie być toksycznym rodzicem...
Ale z drugiej strony tak sobie ostatnio myślałam, co by było gdyby i może, tego się nikt nie dowie dopóki tego nie przejdzie, ale może ciąża by zmotywowała do zabrania się za siebie? Ja mam np. m.in. ed i jestem prawie pewna, że gdybym była w ciąży, ze świadomością odpowiedzialności za to dziecko które we mnie rośnie, robiła bym wszystko dla niego... Tak samo terapia na nerwice, na pewno bym zrobiła dużo więcej żeby znaleźć czas i zająć się sobą, póki maleństwo byłoby w brzuchu...
No ale właśnie, to jest tylko takie gdybanie do tego bardzo indywidualne, każdy inaczej czuje i myśli
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

przez ania_taka 15 paź 2011, 07:45
Bretta, ja właśnie myśle że w ciąży będąc na L4 (bo moja praca sama w sobie i tak jest okropnie stresująca a co dopiero w odmiennym stanie) miałabym czas na terapię, miałabym więcej czasu dla siebie i na walkę o siebie. Czasem niektórzy gdy mówię o chęci zajścia w ciążę patrzą na mnie właśnie tak... jakoś nie tak. Ze najpierw trzeba zadbać o siebie, terapia, leki i te sprawy.... Tylko spójrzmy na to inaczej: moja rodzinka jest 3 osobowa - ja,mąż i 6letnia córcia. Nie mogę sobie pozwolić aby teraz zrezygnować z pracy aby mieć czas na terapię, bo za co będziemy żyli? Dodam że od dwóch lat spłacamy kredyt mieszkaniowy bo w dzisiejszych czasach tródno dostać mieszkanie lokatorskie. Niestety może pieniądze szczęścia nie dają, ale zastanawianie się czy bedę miała co dać dziecku jesć też nie przyniesie mi szczęścia mimo że wówczas będę chodzić na terapię. Ponadto niestety ale NFZ nie ufam. Tylko i wyłaćznie prywatnie. Do lekarza jeżdzę raz na trzy miesiące do miejscowośći 70km od mojej, bo w pobliżu nie znalazłam nikogo - mieszkam w małym miasteczku. Ok, może nie powinnam wiecej mieć dzieci, ale obecnie instynkt macierzyński tak silnie się we mnie odzywa, że teraz czuję ze dam radę właśnie dla tego maleństwa pod serduszkiem. Ponadto schodzę powoli na mniejsze dawki leku. Psychoterapia... hmmm ile ja się na ten temat naczytałam, ile się nazastanawialam skąd u mnie mogło się to wziąć. Dochodzę nawet do pewnych wniosków, czytam ksiażkę : nerwica a rozwój czlowieka.

Ponadto nie oszukujmy się. NN to najcięższa nerwica do wyleczenia, psychoterapia może pomoże, a może nie, ale jeżeli na początku nie będzie pomagać to będę przekonywana że to za krótko. Minie rok, potem dwa... I w końcu będę za "stara" na dzidzię.

Ponadto podejrzewam że u mnie nn ma podloże bologiczne. Być może zbyt duże stężenie kortyzolu odkładanego przewlekłym stresem + osobowość anankastyczna to wywołały. Leki działają na mnie bardzo szybko i hamują wszystkie objawy. A po ich odstawieniu była tragedia. Nie wiem jak będzie teraz.

Więc jeżeli to podłoże biologiczne to żadna terapia mi nie pomoże. Ponadto może będzie tak że na czas ciązy będę wolna od objawów a potem będę miała cudowną dwójeczkę dzieci? Może dam szczęśliwe dzieciństwo kolejnemu małemu szkrabowi? Bo jako mama chyba się spełaniam całkiem ok - skoro słszę od córci że jestem najlepsza :))

ależ sie rozpisałam
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
24 wrz 2011, 09:30

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

przez Czapla 15 paź 2011, 16:01
elwe07 napisał(a):[...]jestem niepełnosprawna ruchowo...od kilku lat myślę na temat ciąży...u mnie ciąża to zagrożenie dla zdrowia,może nawet i życia,ale fizyczny aspekt to i tak mały pikuś bo jakbym np zaliczyła wpadkę to gorsze byłyby dla mnie lęki..może nawet rozwinięcie jakieś psychozy..nie wiem...w każdym bądź razie przez skrzywioną miednicę i kręgosłup musiałabym miec tylko i wyłącznie cesarkę pod narkozą...spokoju mi nie daje myśl,że ktoś by mi tej cesarki nie chciał zrobić i bla bla bla..zastanawiam się czy nie mam tokofobii(strach przed ciążą i porodem) czy to tylko wytwór mojej nerwicy...nie wiem,ale bardzo mnie to obciąża psychicznie i chciałabym wreszcie wiedzieć na czym stoję...w sumie nigdy nie rozmawiałam o tym z ginekologiem bo się boje,że postawi na mnie kreskę...wiem,że to co piszę nie ma ładu ani składu...ale w sumie w nerwicy to chyba normalne...powiem tyle,że nawet nie dopuszczam do siebie płci przeciwnej bo boje się ew.wpadki bo czuję że to dla mnie byłby koniec...nie wiem co z tym zrobić.Jakieś pomysły?


Elwe07, z tego co piszesz i z tego co wiem, to masz wszelkie wskazania do cesarskiego cięcia. Najpierw porozmawiaj ze swoim ginekologiem, ale dobrym ginekologiem. Jeśli jesteś - ujmę to dosadnie - zdrowa płciowo a Twoja niepełnosprawność nie jest całkowitą przeszkodą (a chyba nie jest), to lekarz nie ma prawa powiedzieć Ci, że masz nie mieć dzieci. Nie wiem skąd jesteś, ale w Warszawie, np. na Madalińskiego cesarki robią jak na linii produkcyjnej, jedną za drugą i nie bawią się w wyższość porodu siłami natury jeśli poród nie postępuje albo są komplikacje. U mnie wystarczyło za wysokie cisnienie. Nawet mnie nie pytali czy chcę. Nie powiem, innej opcji nie brałam pod uwagę :oops:
Nie marnuj sobie życia nie dopuszczając do siebie płci przeciwnej, żebyś nie straciła gdzieś po drodze być może swojej miłości :105: :105: :105: . Pogadaj z lekarzem o najlepszej antykoncepcji dla Ciebie i o swoich obawach.

-- 15 paź 2011, 16:16 --

kicikici napisał(a):najgorsze jest to ze ja sie boje byc wciazy...okropnie sie boje tego..niewiem dlamnie to taki jakby koszmar ze bede miala w brzuchu cos. Boje sie ze urodze chore, albo brzydkie, albo ze znudzi mi sie..ze dopadnie mnie dol, ze udusze sie bo ciaza bedzie za ciezka, boje sie tego brzucha...ze on bedzie zaciezki..ze mi bedzie uciskac cos...ze to bedzie uczucie jak bycia najedzonym aja niecierpie tego stanu bo wtedy pzrepona az boli..i dusze sie.
BOje sie o moje cialo ze mi zgnije brzuch po ciazy..ze na porodzie zwariuje..ze z bolu nie wyrobie, ze beda nacinac...ze wykrawie sie na smierc...ze mi dziecko zabiora..no takie mysli mam wlasnie..boje sie szpitali a co dopiero rodzic w szpitalu..


kicikici, nie znam kobiety gorzej nastawionej na ciążę i poród niż ja :oops: :oops: :oops: . Dla mnie ciąża oznaczała wszystko co najgorsze: miałam przed oczami wyobraźni grubą, wręcz spasioną i ledwo toczącą się słonicę, z wielkimi cycami, rozlanymi brodawkami i szeroką dupą niby gotową do porodu naturalnego, co napawało mnie obrzydzeniem, spuchnięte nogi, rozstępy i celulit... A poród naturalny jak napawał mnie obrzydzeniem i tak już mi zostało. Nasłuchałam się od bliskich przyjaciółek o koszmarnym bólu (a ja jestem histeryczka i mam bardzo niski próg odczuwania bólu), o nacinaniu krocza (brrrrr), albo rozerwanym kroczu (brrr), o rozerwanym odbycie, o zszywaniu krocza i jak to boli i widziałam na zdjęciach jak to krocze potem wyglądało, jak to wszystko było w środku rozciągnięte i że często nie wróciło już do stanu sprzed. Jakim było dla mnie szokiem gdy miałam wpadkę 10 lat temu. Moją ciążę było naprawdę widać dopiero koło 7 miesiąca. Ze względu na mój strach miałam przy każdej wizycie u lekarza wysokie ciśnienie i tym samym z miejsca wskazania do cesarki. Pierwszą miałam pod narkozą, ale długo po narkozie dochodziłam do siebie, a drugą ze znieczuleniem do kręgosłupa. W konsekwencji mam na długość około 15 - centymetrowy pasek po dwóch cięciach poniżej linii bikini, nie naruszoną pochwę, a dla pocieszenia powiem Ci, że ważę 50 kg i mam płaściusieńki brzuch, więc nie taki diabeł straszny.

Ponadto całą pierwszą ciążę psioczyłam na swoje dziecko, ale jak już pojawiło się na świecie i wzięłam ją na ręce, to zapomniałam o wszystkim, zakochałam się od razu. To jest instynkt biologiczny, który rodzi się wraz z ujrzeniem swojego dziecka, bo czujesz, że to Twoja część. Trudno Ci pewnie teraz w to uwierzyć, bo dziecko jest tylko tworem Twojej wyobraźni, ale rozumiem wszelkie Twoje lęki i obawy
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
30 sie 2010, 13:24
Lokalizacja
Warszawa

Nerwica Lękowa a ciąża, poród, połóg.........

Avatar użytkownika
przez frytka 18 paź 2011, 21:33
psychiatra zapisał mi antydepresanty. ginekolog powiedział, że jak nie zacznę ich brać to stracę dziecko. psycholog zaś, że jak nie będę ich stosować, to nie widzi możliwości pomocy mi... szkoda, że nikt nie rozumie, że sam fakt kazania mi trucia dziecka stresuje mnie najbardziej :cry: ech, już nie wiem, co robić.
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do