Wątek dla kobiet w ciąży lub dla planujących ciążę

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Zaburenia lękowo-depresyjne z niemowlakiem na rękach

przez karmen79 19 lut 2007, 15:45
Witam!!!
Od 10 lat borykam się z nerwicą i depresją.Bywało różnie, raz lepiej raz gorzej.Leczyłam się, poddawałam i tak na zmainę.
Teraz mam kochanego 4miesięcznego synka.Jak byłam w ciąży czułam sie rewelacyjnie i sądziłąm że jak urodzę to razem z syniem będe góry przenosić.
Miesiąc przed porodem wiedziałam już że będę miała cesarkę a nie musze dodawać co to znaczy dla osoby z nerwicą.
Miałam znieczulenie zewnątrzoponowe więc byłam całkowicie świadoma.Myślałam że umrę ale nie umarłam .Chęć poznania nowego człowieczka była silniejsza niż starch.
W szpitalu ciągle mnie kłuli.Na sali byłam sama Ale szczęśliwa bo dałam radę.Pokonałam nerwicę.Ja przerażona myszak która boi się swego cienia dała radę nerwicy.Nie mogłam się ruszyć ale trzymałam synka w objęciach
Cesarkę przeżyłam, ale nerwica i tym razem okazała się silniejsza niż ja.
Po powrocie do domu totalnie się załamałam.Pomimo że przeczytałm stos książek to i tak nie wiedziałam jak mam podejśc do mojego maleństwa.Nerwica znalazła sobie drogę.panicznie zaczełam się bać ze zrobię synkowi krzywdęprzy np. przy przebieraniu.Jak płakał nie wiedzialm co chce.A na dodatek zaczęły sie okropne kolki i całe godziny płaczu.
Wtrącający się rodzice którzy bardzo się zmienili i nie dawali mi spokoju.Zaczeli co płacz małego przybiegać do pokoju i mnie strofowac.Nasze stosunki zaczeły się pogarszać po raz kolejny urządzili mi piekło.
ch córeczka którą mieli pod kontrolą zaczeła bronić swego zdania i rodziny.
Ae dzięki temu wiem że nie chcę żyć z lękiem.Muszę iść na terapię by znów samodzielnie bez lęku funkconować i nie być zależna od innych.
Teraz mam cel.Pragnę by mój synek miał normalną mamę, a mąż normalną rodzinę.
Jak jest tu jakaś mama z lękami i chce porozmawiać to proszę napisz.
pozdrawiam.Karmen

karmen79@o2.pl
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
25 lut 2006, 14:08

przez anais 20 lut 2007, 12:15
Witaj Karmen.
Doskonale znam to o czym piszesz. Tez mam synka -3,5 letniego i też w ciąży czułam się super ale po jakimś czasie nerwica wróciła. miałam codziennie ataki paniki, bałam się zostawać z nim sama w domu, itp. Od roku chodzę na terapię i czuję się rewelacyjnie w porównaniu z tamtym okresem. Nie mam lęków, co nie oznacza ze nie łapię dołów ale radzę sobie ze wszystkim, nie przejmuje się tak, mam więcej siły. Wprowadziłam sporo zmian w swoim życiu, przede wszystkim wyprowadziłam się od rodziców i bardzo ograniczyłam kontakty z nimi bo codziennie były awantury albo spięcia. Wiem też mniej więcej skąd wzieła sie nerwica, czego unikać.
Nie sądziłam że terapia tak mi pomoże. wczesniej byłam u paru psychologów ale to była porazka, brałam też leki przeciwdepresyjne ale działały w odwrotny sposób, tzn jeszcze bardziej nasilały lęki. Miałam szczęscie że trafiłam do wspaniałego terapeuty, wreszcie czuję ze żyję, mogę normalnie funkcjonować, zajmować się swoim synkiem i cieszyć się z wychowywania go, odbudowywać siebie.
Myśle, ze powinnaś poszukać terapeuty, któremu zaufasz i z którym dojdziesz do źródła swoich problemów no i je przerobisz. Łatwo nie jest ale na pewno warto. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
09 lut 2007, 21:11

przez Lena 20 lut 2007, 17:41
karmen, trzymam kciuki, zeby ci sie udalo pokonac lek. walcz! bo masz dla kogo :)
Lena
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez karmen79 20 lut 2007, 17:57
Dzięki za słowa otuchy.
Właśnie jestem na etapie szukania terapeuty ale okazało sie że wcale nie jest to takie łatwe.Mieszkam w małym mieście i tutaj jest tylko jeden psycholog ale on nie podejmie się terapi.Szukam w większym mieście obok .Dzisiaj dzwoniłam ,terapeutka zawołał 80 zł :shock: , wysoko się ceni.Ale i tak narazie nie przyjmuje i skierowała mnie do swojego męża .Jak powiedziałam że wolę do kobiety i czy mogłaby mi kogoś polecić odpowiedziała że życzy powodzenia.HI HI
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
25 lut 2006, 14:08

nerwica w ciąży

przez darunia 04 maja 2007, 07:45
Witajcie,
o dzidzie walczylismy 5 lat i w koncu się udalo, jestem w 8 tyg ciąży. przez nieplodnośc ip wpakowalam sie w depresję i lęki, dzieki lekom-seroxatowi udało mi się wrócić do normalności i odstawic leki, tak sie złożyło :) szczesliwie ze zaszłam w ciąże bedąc juz po odstawieniu lekow. Niestety od jakiegoś czasu czuję ze zaczyna to wracac, boje sie o dzidzię, ze mój stres może mu zaszkodzić, a z drugiej strony przeciez nie moge brac zadnych leków i kolo si zamyka. Poradzcie co robic, czy w ciąży można brac coś, np ziołowego chociaż?
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
27 mar 2006, 11:28
Lokalizacja
Wielkopolska

przez MaRiAnEk 04 maja 2007, 08:15
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 21:29 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

przez rozi28 06 maja 2007, 23:05
ja mam nerwice od dziecka z przerwami i niedawno urodzilam trzecie dziecko. Ciaza faktycznie zmienia tzn. pod wplywem hormonow nerwica milczy.ale niestety po urodzeniu zawsze po jakis 3 miesiacach mam powrot nerwicy taki solidny , ktory mija po okolo 6 miesiacach. ale wiem jedno warto miec dzieci, kochac je .Nawet za cene cięzkich czasami przezyć .
Mnie zastanawia tylko jedna rzecz bo akurat teraz po urodzeniu tzreciego dziecka moje ataki wszystkie wygladaja tak samo , nagle robie sie czerwona , palpitacje serca i cisnienie takie że az czuje je w calej glowie uszach coś okropnego .Czy ktoś ma tez takie akcje? oczywiscie jak sie uspokoje to wszytsko mija.kontrolowalam cisnienie w ciagu dnia i jest na poziomie 120/80 a w czasie ataku to nie mierzylam bo bym nie byla w stanie.

pozdrawiam :?
co nas nie zabije to nas wzmocni!!!!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
19 lis 2006, 20:54
Lokalizacja
GDYNIA

przez Kajunia 08 maja 2007, 14:48
Mam dwoje dzieci :)
8-latek urodzony jeszcze "przed nerwicą" ;) potem była kolejna ciąża - niestety poronilam i w tym okresie nerwica zaczęła mi się baaaardzo dawać we znaki - jakiś czas brałam leki, potem trochę spokoju z okresowymi nawrotami i kolejna ciąża - i to był najspokoniejszy okres :) początek był trudny bo bałam się że znowu mogę stracić dziecko, całą ciążę brałam leki podtrzymujące ciążę ale psychicznie było bardzo ok.
Nerwica wróciła po ok roku od powrotu do pracy - a córka ma teraz 2,5 roku.

Miałam trudności z zajściem w ciążę i z donoszeniem ciąż - ale nie wiązałabym tego z nerwicą tylko innymi problemami fizycznymi.
Kasia
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
07 maja 2007, 12:13
Lokalizacja
W-wa

POMOCY-Ciąża i piekło nerwicy. Jak to przetrwać i co robić??

przez Laxi 27 maja 2007, 20:53
Witam.
Na nerwicę lękową choruje od 2001 roku.
Wszyscy tu wiedzą, jak to wygląda, więc nie będę się zbytnio rozpisywać.
Zaczęło się nagle i zmieniło całe moje życie.
Mam tego pecha, że to jedna z tych cięższych odmian, która bez leków, całkowicie eliminuje mnie z życia, a nawet na „prochach” ataki są czasem tak silne, że bez karetki się nie obywa.

Przyjmuję seroxat i xanax w dawce od 1 do 2 mg dziennie.
Nie pracuję, bo mimo wielu prób, choroba i tak wygrywała, a ja zmuszona byłam się zwalniać.

Ok. 3 tygodni temu, dowiedziałam się, że jestem w ciąży.
Obecnie jestem w 7 tygodniu.
Dopiero dwa tygodnie temu odstawiłam leki i zaczął się koszmar.
Nie potrafię ująć słowami, jak bardzo źle się czuję. Ataki paniki dopadają mnie nawet we śnie – gdy wreszcie jakoś uda mi się zasnąć. Jest tak źle, że nie mogę nawet wstać z łóżka.
Potworne, nie przemijające nawet na chwilę zawroty głowy.
Zaburzenia widzenia.
Bolą mnie nawet dźwięki – dziwne, ale możliwe. Każdy dźwięk sprawia mi ból.
Kołatanie serca.
Napady gorąca i ciągła podwyższona temp. 37,5
Drgawki, drżenie i sztywnienie kończyn.
Kłopoty z oddychaniem.
Światłowstręt.
Zaburzenia równowagi.
Świąd skóry
Oczywiście dodać trzeba wszelkie dolegliwości ciążowe z nieprzerwanymi nawet na chwilkę mdłościami.
….i już sama nie wiem co jeszcze.
Do tego dochodzą jeszcze kłopoty ze snem. Prawie nie sypiam. Jeśli już uda mi się zasnąć, budzę się co 30-50 min z atakiem lęku, a właściwie to on mnie wyrywa ze snu. Oczywiście pościel i piżamki można wykręcać, bo te kilkadziesiąt minut snu wystarczą, żebym obudziła się zlana potem.
Już nie mogę. Naprawdę nie mogę.
Myślę, że dopadła mnie jeszcze do tego jakaś gigantyczna depresja, bo wciąż płaczę i mam coraz to straszniejsze myśli, że chcę z tym wszystkim już skończyć.

Jestem sama, znaczy nie mam nikogo. „Tatuś” się zmył, a rodzina… szkoda mówić.

Mój psychiatra ma nadzieję, że wytrzymam. Teraz wyjechał.
Pytałam ginekologa, jaki wpływ na dziecko mogą mieć te wszystkie prochy, które brałam, nie wiedząc jeszcze, że jestem w ciąży. Ani on, ani psychiatra nie umieją na to odpowiedzieć. Oboje są zdania, że nie ma odpowiedniej literatury i badań, które odpowiedziały by na te pytania. Kazali wszystko odstawić i…. czekać.

Wiem, że to co powiem, wyda się straszne wszystkim mamom, ale nie poradzę nic na to co czuję, a że jestem z tym sama….
Po prostu już nie mogę.
Może gdybym nie była chora i tak strasznie się nie męczyła, było by inaczej, ale jest jak jest.
Płaczę, bo czuję się winna za to co czuję, ale już nie mogę tego znieść.
Gdy słyszę małe dzieci za oknem dostaję ataku paniki.
Wymiotuję, gdy widzę w TV reklamę z małymi dziećmi.
Koleżanka przysłała mi zdjęcia swojego nowo narodzonego dziecka, a ja na jego widok, zaczęłam się dusić.
Gdy kładę się spać i czuję, że mój brzuch się zaokrąglił (jestem bardzo szczupła i troszkę już widać), czuję jakby to nie było moja cześć ciała i nie mogę dotknąć własnego brzucha.
Widziałam USG i dostałam ataku. Nie chcę, żeby tak było.
Strasznie się boję !!!
W piątek miałam iść do ginekologa. Siedziałam na łóżku skulona i powtarzałam sobie jak mantrę, że dam radę, że tam dojdę.
Nie wiem ile tak siedziałam…udało mi się umyć i ubrać i to był chyba już szczyt tego co mogłam zrobić. Trzęsąc się w drgawkach padłam w przedpokoju i już nic więcej nie mogłam zrobić. Wiedziałam, że musze iść, ale nie byłam w stanie podnieść się z podłogi.
Nie miałam wyjścia. Wzięłam xanax, położyłam się i po pół godzinie wezwałam taxówkę.
To straszne.
Mój stan jest tak opłakany, że myślę o najgorszym, bo już nie wiem, jak mogę sobie pomóc i ……i po prostu tak bardzo się boję i chcę, żeby choć na jeden dzień, to wszystko się skończyło.
Żebym mogła otworzyć oczy i czuć się dobrze – normalnie.

Wiem, to co mówię, jest straszne….
Jak Wy ,mamy sobie z tym poradziłyście?
Czy są jakieś leki, które mogą mi pomóc?
Co ja mam robić?
Jeśli miałyście podobne doświadczenia, proszę poradźcie mi coś.


Ps. Przepraszam, ze pisze tak chaotycznie, ale patrzenie w monitor też łatwe nie jest, gdy wentylator tak głośno chodzi i ostre światło wpada do oczu.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 maja 2007, 01:26
Lokalizacja
Częstochowa

przez Marina82 10 cze 2007, 02:52
Cześć Laxi
Napisz proszę, jak sobie radzisz? Ja też mam nerwice lękową plus tiki nerwowe i roczne dziecko.
Trzymam za Ciebie kciuki ;)
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
03 maja 2007, 17:37

nerwica lękowa w ciąży

przez magda_26 09 sie 2007, 21:51
Witam. Mam pytanie. Czy są tutaj osoby które zmagają się z nerwicą i są w ciąży? Bardzo chciałabym wiedziec jak sobie radzicie z atakami paniki. Ja jestem w 16 tygodniu, ataków nie mam ale cły czas o tym myśle i staram się nad soba panować.
To jest moja druga ciąża. W poprzedniej nie miałam praktycznie żadnych problemów. Po prostu nerwica na jakiś czas minęła.
Teraz jest troszkę inaczej i przyznam szczerze ze mam tego dość.
boję sie ze będąc u lekarza coś mnie złapie a przeciez te wizyty mam co miesiąc. Mam klasyczny objaw nerwicy, czuję lęk przed lękiem. Normalnie obłed.
Fajnie by było jakby ktoś się odezwał. Pozdrawiam.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
22 kwi 2007, 16:54

Re: nerwica lękowa w ciąży

przez rozi28 09 sie 2007, 22:05
wiesz ja też cierpie na nerwice lękową i rok temu urodziłam trzecie dziecko.
Musze Ci powiedzieć że w czasie ciąży przeważnie wszystko jest ok za sprawą innej gospodarki hormonalnej :))
jak zaszłam w ciąże z trzecim dzieckiem to miałam jeszcze resztki bardzo ciężkiej depresji ktora trzymala mnie przez rok i nerwice lekową i puściło wszystko na czas ciąży , także nic sie nie martw.
co moge Ci doradzic to jedną rzecz zaraz po urodzeniu dbaj o regenerację o relaks i czas dla siebie !!!! ja zaniedbałam to i nerwica dała o sobie znać w ogromnej sile.
takze mysl pozytywnie , jestem pewna że Bóg w tak wspaniałym okresie Twojego życia nie zostawi Cie samej:)
GŁOWA DO GÓRY :D
co nas nie zabije to nas wzmocni!!!!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
19 lis 2006, 20:54
Lokalizacja
GDYNIA

przez magda_26 09 sie 2007, 22:18
rozi28 dzięki za odpowiedz. Widzisz u mnie nerwica dała znac ze zdwojoną siła właśnie po porodzie. Dlatego właśnie teraz tego się obawiam.
Napisałas ze nerwica dała o sobie znac w ogromnej sile. A jak jest teraz?
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
22 kwi 2007, 16:54

przez rozi28 09 sie 2007, 22:45
wiec moj syn ma teraz rok
kiedy miał dwa miesiące dostalam ataku nerwicy ( najgorszy atak w życiu)
było strasznie gorąco i byłam sama z trójką dzieci na plaży i nagle poczułam ze cos nie tak wiec wsadzilam je do samochodu i wracam do domu ale w trakcie jazdy myslalm ze umieram, błagałam Boga zeby zyć. miałam straszne palpitacje serca i ciśnienie chyba z 300 byłam czerwona i czułam że mi rozsadzi głowe bo zaczełam sie dodatkowo nakrecac ze umieram . w połowie drogi z sopotu do gdynia czulam ze przechodzi no i w domu było w miare dobrze ale z dnia na dzien balam sie ze to wróci no i zaczela sie spirala nakrecac. lel przd lekiem , depresja itd.
mysle ze powodem mogl byc brak snu zmeczenie i ogromny stres jaki przezylam tuz przed i po porodzie:((
no i teraz mam takie ataki srednio raz w miesiacu i juz czuje jak to nadchodzi i wtedy probuje sie uspokoic i szkoda gadac, strasznie mnie to ogranicza bo boje sie wyjazdow na urop . i wszystkich wyjazdów.
myslalam ze moze to jakas choroba ale dziwne ze w domu wsrod najblizszych ataki nie mają miejsca.
ale co do ciazy to calą przeszlam bez atakow, nawet przezylam znieczulenie zewnatrzoponowe a tak sie balam!!! ze np. porazi mi miesnie oddechowe i wogole mega filmy sobie wkrecilam:)))
bedzie dobrze zobaczysz
bede sie modlić za Ciebie i Twoją dzidziunię:)
Bóg zawsze pomaga , nawet wtedy kiedy cierpisz i myslisz ze Go nie ma , to wtedy On jest i niesie Cię na Swoich ramionach.
buźka
co nas nie zabije to nas wzmocni!!!!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
19 lis 2006, 20:54
Lokalizacja
GDYNIA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do