Test Liebovitza

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Test Liebovitza

Avatar użytkownika
przez Victorek 25 lut 2010, 00:58
Your score:
54 (fear) + 53 (avoidance) = 107

Ale oszołom...:)
Lubię takie testy robić bo podają objawy jakie mam, a pierwszą diagnozą była właśnie fobia społeczna.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Test Liebovitza

Avatar użytkownika
przez Kleopatra 25 lut 2010, 07:56
Mój wynik:
52 (fear) + 36 (avoidance) = 88
The scoring scale:
55-65 Moderate social phobia
65-80 Marked social phobia
80-95 Severe social phobia
Greater than 95 - Very severe social phobia
Czyli tak jak się spodziewałam ;-) A dziwne, podobno fobia społeczna jest u mnie tylko dodatkiem do psychozy (zespołu paranoidalnego)...
Strzeż mnie jak źrenicy oka, Ukryj mnie w cieniu swych skrzydeł
Psalm 17,8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
201
Dołączył(a)
21 lip 2008, 13:19
Lokalizacja
Śląsk

Re: Test Liebovitza

przez paradoksy 25 lut 2010, 11:15
hmm a mój psychiatra nic mi nie wspominał o fobii społecznej. :roll:
paradoksy
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Test Liebovitza

przez polakita 25 lut 2010, 12:07
paradoksy, a ty mu o tym wspomniałaś? Mi do tej pory żaden psychiatra (a byłam w sumie razem u 4 na rozmowie-diagnozie, w tym 3 prywatnie) nie zrobił pełnej analizy mojej osobowości, tego z czym mam problem. To są krótkie i powiedziałabym chaotyczne rozmowy o tym co mi akurat dolega. I jeśli ja sama nie wspomnę o fobii społecznej, to żaden z nich o to nie pytał.

Są podobno jakieś testy ale mi ich też nikt nie robił. Nie mam w związku z tym najlepszego zdania o polskiej psychiatrii. Inna sprawa że lęki to lęki i tak się je leczy podobnie, a fobię społeczną raczej leczy psychoterapia.
polakita
Offline

Re: Test Liebovitza

przez magdalenabmw 25 lut 2010, 12:23
Mi też żaden psychiatra żadnych testów nie robił. Tylko wypytują o objawy :/ Równie dobrze mogłabym sobie naściemniać i wynieść stamtąd tonę recept na psychotropy. :?

Ten test tutaj to trochę lipa jest bo wielu pytań brakuje, tj brakuje wielu sytuacji których ja sie boje a jest sporo takich których sie w ogóle nie boje- np nie boję się natrętnych sprzedawców, dzwonienia, zaczepiania ludzi itp A boję się szkoły, supermarketów, wizyt u ludzi itp a o tym nic nie ma.
magdalenabmw
Offline

Re: Test Liebovitza

przez paradoksy 25 lut 2010, 14:19
polakita napisał(a):paradoksy, a ty mu o tym wspomniałaś? Mi do tej pory żaden psychiatra (a byłam w sumie razem u 4 na rozmowie-diagnozie, w tym 3 prywatnie) nie zrobił pełnej analizy mojej osobowości, tego z czym mam problem. To są krótkie i powiedziałabym chaotyczne rozmowy o tym co mi akurat dolega. I jeśli ja sama nie wspomnę o fobii społecznej, to żaden z nich o to nie pytał.

Są podobno jakieś testy ale mi ich też nikt nie robił. Nie mam w związku z tym najlepszego zdania o polskiej psychiatrii. Inna sprawa że lęki to lęki i tak się je leczy podobnie, a fobię społeczną raczej leczy psychoterapia.


hmm mówiłam mu np. że nie lubię klientów w sklepie (jak pracowałam), to się mnie pytał, czy się ich BOJĘ czy ich nie LUBIĘ.
powiedziałam, że nie lubię.
i powiedziałam, że jak byłam ostatnio z bratem w dużym markecie i odszedł ode mnie na 2 metry dosłownie to spanikowałam i zaczęłam go wołać. mówił, że to po lekach (na początku wzmożone objawy tego, na co się leczę).
paradoksy
Offline

Re: Test Liebovitza

przez polakita 25 lut 2010, 14:32
Może po prostu nie masz fobii społecznej - każdy z nas ma zapewne trochę inny zestaw różnego typu lęków ;) Ja na przykład nie miałam nigdy lęku przed marketami - chociaż co prawda mój największy atak nerwicowy właśnie w centrum handlowym się wydarzył.
polakita
Offline

Re: Test Liebovitza

Avatar użytkownika
przez Victorek 25 lut 2010, 16:09
Tak to faktycznie prawda psychiatrzy rzadko dociekają aż tak dokładnie jakie mamy problemy, np. robiąc testy, chociaż i w przypadku testów można jak komuś zależy nakłamać.
Ale w sumie mówiąc objawy, każdy doświadczony specjalista powinien prawidłowo rozpoznać zaburzenie. Ja np. wiele lat wcześniej miałem rozpoznaną fobię od tak 16 chyba roku życia a teraz od dwóch lat mam rozpoznanie napadów lęku panicznego z dd a fobia i tak sobie trwa.
Ogólnie fobia społeczna należy do zaburzeń lękowych, nie musimy mieć konkretnie niej, np. w przypadku zaburzeń lękowych z napadami paniki, mogą pojawiać się elementy każdego z rodzaju zaburzeń, włąsnie choćby fobii społecznej albo nerwicy natręctw, po prostu takie zaburzenia mogą współwystępować ze sobą a leczenie i tak przebiega tak samo albo podobnie jeżeli chodzi o o leki, a na psychoterapii najpierw się omawia przed czym jest największy strach a potem się działa.
Ogólnie i tak uważam, że porąbane to :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Test Liebovitza

Avatar użytkownika
przez Mayu 26 lut 2010, 01:23
Your score:
40 (fear) + 33 (avoidance) = 73

65-80 Marked social phobia

Niby nie jest zle, ale ja jestem na lekach.

Ja mam jak najgorsze zdanie o psychiatrach w polsce. To ze mam depresje kazdy zauwazyl (trudno nie zauwazyc), ale zeby wykryc czemu to jakos zadnemu do glowy nie przyszlo. Dopiero w stanach. Powiedzialam psychiatrze to co zwykle kazdemu, a on na to: anxiety disorder. Jak to anxiety, co to takiego, myslalam ze depresja??? Oczywiscie ze depresja ale spowodowana przez anxiety. I tak sie dowiedzialam ze istnieje cos takiego jak nerwica. Mam nerwice lekowa- aaaaaa to dlatego boje sie wyjsc z domu, jezdzic samochodem, odpowiadac na lekcji, odbierac telefon, isc z reklamacja, rozmawiac z obcymi a nawet pisac wypracowania. Jestem ciagle przestraszona i zdenerwowana, opowiadalam to ze szczegolami (zdarzaly sie tez pokazy live) kazdemu polskiemu psychiatrze po kolei (5) i zaden geniusz nie wpadl ze to nerwica. I ze to wlasnie ten ciagly strach, i jak sie przez niego zachowuje, wywoluje depresje. To jak oni mnie leczyli, skoro nie znali przyczyny? napychaniem tabletkami? to taniej i zdrowiej przykleic sobie sztuczny usmiech na twarzy albo sie zalac. Glupi internetowy test lepszy niz polski specjalista? A moze po prostu na reke im bylo zebym jak najdluzej przychodzila i placila, placila, placila...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 lut 2010, 22:35

Re: Test Liebovitza

przez polakita 26 lut 2010, 10:41
Mayu, faktycznie nie potrafili cię dobrze zdiagnozować - depresja a nerwica to nie to samo. Ale pochodzą jakby z jednego worka zaburzeń (mówi się o zaburzeniach lękowo-depresyjnych), mi się też wydaje że depresja (nie zawsze ale zdarza się) jest wynikiem właśnie lęków bo jeśli się siedzi cały czas w domu, boi do ludzi pójść to nie dziwne że się zapadnie na depresję tak żyjąc.

Ale powiem ci tyle że obydwa te zaburzenia leczy się takimi samymi lekami (antydepresanty) plus psychoterapia, taki jest najbardziej uznany sposób. Ciekawa jestem tych różnic jak cię leczyli w Stanach a tutaj.
polakita
Offline

Re: Test Liebovitza

Avatar użytkownika
przez Mayu 27 lut 2010, 01:49
Wlasciwie roznica miedzy leczeniem w polsce a stanach jest taka ze u nas powiedza ci: wez sie w garsc, a tam nafaszeruja tabletkami. U nas leki sa dla wariatow i do tego szkodliwe, a tam kazdy cos modnego lyka, nawet dzieci. Ale to tylko takie moje subiektywne odczucie, moge sie mylic.

Tak naprawde najwieksza roznica nie dotyczy lekarstw czy metod psychoterapi, tylko ogolnego podejscia spoleczenstwa, a przede wszystkim instytucji, do ludzi z roznymi problemami. W polsce predzej bym wskoczyla do przerebla niz poszla cos zalatwic w dziekanacie. Raz probowalam i wystarczy mi do konca zycia. Nawet nic dziwnego nie zrobilam tylko widac bylo ze jestem przeploszona, zreszta jak wiekszosc petentow, a potraktowano mnie jak obwozny cyrk niepotrzebnie zajmujacy cenny czas. Zreszta co bede pisac, znamy to wszyscy. Za to w stanach wszelkie urzedy maja POMOC ludziom. Moglam normalnie pojsc do dziekanatu kiedy chcialam i spytac o cokolwiek, a tam byli wrecz szczesliwi ze jestem. I zapraszali jak najczesciej. A jak widzieli ze jestem zdenerwowana albo przestraszona to ze skory wylazili zeby tylko pomoc. Jak nagle dostalam jakiegos dziwnego leku i nie bylam w stanie napisac podania, to powiedzialam urzedniczce a ona napisala za mnie. Chociaz to wogole nie nalezy do jej obowiazkow. I jeszcze byla zadowolona. Kiedy indziej musialam przerwac semestr w polowie i mialam problem z urzedem imigracyjnym, a facetka ktora sie zajmowala wizami zamiast sie wkurzyc ze ma przezemnie problemy, to mnie pocieszala. Po tej rozmowie czulam sie lepiej niz po platnej psychoterapi. Nikt sie tam na mnie dziwnie nie patrzyl ani nie denerwowal, nawet jak dostawalam jakiejs fobi bez powodu. W koncu kazdy sie moze rozchorowac, nerwica ludzka rzecz. Normalna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 lut 2010, 22:35

Re: Test Liebovitza

Avatar użytkownika
przez sensual 27 lut 2010, 13:03
39 (fear) + 42 (avoidance) = 81

pytanie 22 to ZWRACANIE towarow w sklepie gdzie zwroty sa normalnie akceptowane


na poprzedniej stronie w tlumaczeniu jest blad "22. robienie zakupów" - nie ma w w tescie tego pytania,szkoda bo to moj najwiekszy problem...do supermarketu nie wejde, nawet jakas zabka to dla mnie wyzwanie
a co tu pisać....
Avatar użytkownika
Offline
I Mister Forum
Posty
86
Dołączył(a)
11 cze 2009, 09:21
Lokalizacja
dolnoślaskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do