Lęk przed śmiercią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez elzjaro 09 maja 2006, 21:05
Ja sie smierci juz nie boje,aczkolwiek czasami mnie przeraza.nalezy zaakceptowac ten fakt.lek przed przed smiercia to lek przed zyciem.Duzo mam lekow,autodestrukcje,ale kogo to interesuje.Pokonujac lek przed smiercia,nalezy zajac sie czyms-wskazana robota 16 godzin na dobe-wtedy nie bedziesz myslec o smierci.My nerwowcy myslimy i uzalamy sie nad soba,ale tu nam nikt w tym nie pomoze.czy panstwo obchodzi,ze my jestesmy chorzy.Nie........Masz nerwice--idz do pracy--powiedz,ze masz trzecia grupe inwalidzka,to Cie kopna w dupe,bo oni zatrudniaja tylko z druga,bo maja z tego wiekszy zysk.Wiec przestan myslec,ze masz nerwice,bo to nikogo nie interesuje tylko Ciebie i zacznij cos robic,bo jezeli nie bedziesz nic robic to nic nie bedziesz miec.Nalezy byc pochlonietym w swoich marzeniach i do nich dazyc.Ufaj tylko sobie,jezeli wierzysdz w mlosc,to zapomniej o Niej---Ona istnieje tylko w filmach.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
18 kwi 2006, 16:40
Lokalizacja
Polska

Avatar użytkownika
przez agapla 09 maja 2006, 21:16
Powiedzmy że ustaliliśmy że istnieje , ale w takim razie czy sie nami przejmuje?A teraz takie małe porównanie człowiek i jego wnętrze ,tzw mikrokosmos komórek , drobnoustrojów, bakterii itp Czy obchodzi nas jakaś pojedynczy mini organizm w naszym ciele?Chociaz stanowi naszą częćś. Można sobie tak gdybać ale prawdy dowiemy się i tak tylko po śmierci. Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez Arek 1977 09 maja 2006, 23:46
kochajacy napisał(a):milosierdzie ktore przebija swa potega kazdy grzech i kazde zlo ,gdy w sercu rodzi sie zal ze go obrazamy i prosimy go o wybaczenie on z pewnoscia to slyszy i udziela tej laski kiedy wyplywa to prosto z serca,
w momencie gdy czlowiek prawdziwie przyjmie i napelni swoje serce i dusze ta miloscia ktora pochodzi od Boga i poddaje sie jego woli i prowadzeniu z ufnoscia to wszelki lęk i poczucie winy znika


Kochający, to ciekawe, że zwróciłeś szczególną uwagę na to o czym pomyślałem, że warto by uwypuklić, zerkając na wysłany już przeze mnie post:) Same wave;) O Miłosierdziu można oczywiście bez końca (to jakby nie było, jego miara) ja dodam tylko tyle,że Jezus objawił swoje Miłosierdzie w sposób szczególny nam, ludziom z xxw poprzez swoją wielką/małą orędowniczkę-s.Faustynę Kowalską i zakładam,że zrobił to nie bez powodu;-) . Zgadzam się również z tym,iż wzbudzanie w sobie ogromnego poczucia winy w obliczu popełnienia grzechu, niesie za sobą opłakane skutki.Niestety znam wielu księży, którzy w ten sposób podchodzą do sakramentu pojednania(jego dawna nazwa wzbudzała już wiele kontrowersji-sakrament pokuty).Owszem, samo odczucie żalu i smutku jest dobre, bo po to m.in. mamy sumienie, aby rozeznać co jest dobre, co złe i odpowiednio zareagować, ważna jest też pokuta rozumiana jako powiększenie przestrzeni Miłości w sercu a nie kara za grzechy.


Virginia napisał(a):Kiedys mialam sen, lezalam naga i przerazona na dloni. Tak miescilam sie na dloni. Odarta z wszelkich barier, nieskonczenie nieszczesliwa i uwiklana
i przerazona. To byla psychiczna nagosc. Zobaczylam siebie jak bardzo jestem biedna. Jak sie szarpie. Jak walcze z ciezarami, ktore sa ponad moje sily.
Zrozumialam jak bardzo jestem bezbronna, bo nie rozumiem, bo nie odrozniam poszczegolnych wplywow. Tylko po omacku probuje sie bronic.

Patrzac na siebie zobaczylam, ze jestem dobra. I zrobilo mi sie siebie nieskonczenie zal. Zrozumialam jak wielka miloscia daze ta istote. Na jaki szacunek zasluguje.


Virginia, rzadko się wzruszam, ale Twoje świadectwo mną wstrząsnęło (bardzo pozytywny wstrząs).W mojej pamięci szczególne miejsce zajmuje następujące zdarzenie: mój dobry przyjaciel,dominikanin, podczas jednej spowiedzi poprosił mnie abym, wyobraził sobie siebie, popatrzył na siebie z boku, na Arka, który stoi bezradny w obliczu popełnianych grzechów, w którym rodzi się wielkie poczucie winy, który jest tak bardzo sfrustrowany tym,że nie potrafi siebie zrozumieć i...żebym tego Arka mocno przytulił, tak zwyczajnie przytulił.Przyznam szczerze,że się wtedy popłakałem. A czułem dokładnie to:I zrobilo mi sie siebie nieskonczenie zal. Zrozumialem jak wielka miloscia daze ta istote. Na jaki szacunek zasluguje.

Co do inteligentnych sposobów, do których ucieka się szatan,starając się nieustannie zwieść człowieka, polecam książkę C.S.Lewis'a "Listy starego diabła do młodego" (szczególnie polecam w anglojęzyvcznym oryginale - "The Screwtape Letters").

Na zachętę kilka cytatów:

Jeśli chodzi o diabły, istnieją dwa równie wielkie, a równocześnie przeciwstawne sobie błędy, w które może popaść nasze pokolenie. Jednym z nich jest niewiara w ich istnienie. Drugim wiara i przesadne, a zarazem niezdrowe interesowanie się nimi. Oni sami są jednakowo zadowoleni z obu błędów i z tą samą radością witają zarówno materialistę, jak i magika.

Piekło musimy przedstawić jako stan, gdzie każdy jest wiecznie zajęty swoją własną godnością i awansem, gdzie każdy ma do kogoś pretensje i gdzie każdy pochłonięt jest śmiertelnie poważnymi uczuciami zazdrości, własnej ważności i urazy.

Zabawne jest, jak śmiertelnicy stale wyobrażają nas sobie jako tych, którzy wtłaczają im coś w głowę; w rzeczywistości najlepszą robotę wykonujemy wtedy, gdy pewnych rzeczy nie dopuszczamy do ich świadomości.

Doprawdy, najpewniejszą drogą do Piekła jest droga stopniowa - łagodna, miękko usłana, bez nagłych zakrętów, bez kamieni milowych, bez drogowskazów.

Prawdą jest, że gdziekolwiek mężczyzna współżyje fizycznie z kobietą, tam - czy strony tego chcą, czy nie chcą - zadzierzga się między nimi transcendentalna więź, która będzie trwała wiecznie, przynosząc szczęście lub cierpienie.

Modną wrzawę każdego pokolenia skierowujemy przeciwko tym występkom, które mu najmniej zagrażają, a aprobatę jej skierowujemy na cnotę najbliższą temu występkowi, który usiłujemy najbardziej rozpowszechnić. Pojmujesz, zabawa polega na tym, by w wypadku powodzi wszyscy biegali z przyrządami do gaszenia pożaru, a w łodzi tłoczyli się po tej stronie, która już zanurza się w wodzie.

Książka jest fantastyczna, ewidentnie pisana pod natchnieniem.Życze owocnej lektury, tym którzy po nią sięgną.

greets
Stworzony jestem do tego aby być i dokonać tego do czego nikt inny stworzony nie został
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
20 mar 2006, 14:39
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Virginia 10 maja 2006, 00:31
Napewno po nia siegne. Jutro lece do ksiegarni.
Za to ty pewnie czytales "Cztery milosci" tego samego autora, jesli nie to takze serdecznie polecam!!!!
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

a ja sie boje smierci ...

przez tayson1 19 sie 2006, 09:08
witaj olu

wiem przez co przechodzisz,mam taka nerwice ze ....szkoda gadac...kiedys jak mialam atak to wzywalam pogotowie bo myslalam ze zaraz umre...dostalam od lekarza afobam biore go tylko wtedy kiedy atak nadchodzi,borykam sie z ta moja nerwica juz 4 lata,ale do psychiatry nie poszlam ,bo oni daja duzo recept i mixuja leki tak ze nie jestes w stanie nic zrobic,za to bylam u psychologa pomógł-spróbuj...oczywiscie nie pozbylam sie nerwicy ale wiem o co chodzi i wiem ze nie umre,mam leki ,ciagle mam poczucie ze cos sie stanie,nie wspomne jak musze leciec samolotem ,to jeszcze nie wsiade a juz napewno spadniemy,to samo jest jak gdzies jade autem ,a jak juz dolece na miejsce badz tez dojade to dopiero oddycham...ja tez boje sie polykac lekarstwa...jak cos wezme to czekam czy cos sie nie zaczyna dziac...koszmar
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 sie 2006, 16:33

przez Moniczka 19 sie 2006, 10:27
Widzisz,duzo przezylas po ciazy-mialas klopoty z oddychaniem.To wyzwolilo zla reakcje i teraz juz podswiadomie jak cos nie tak jest z oddechem Twoj organizm reaguje lekiem,stad nerwica i objawy somatyczne.Na nic sie nie ogladaj i koniecznie idz do lekarza.Swoja droga to moje ataki paniki sa ostatnio straszne.Nie bije mi szybko serce,tylko wrecz przeciwnie-jakby zamiera.Spadam w dol,czuje jakbym zaraz miala umrzec,omdlec,nie mam sil w rekach i nogach i nie czuje bicia serca.Robie sie blada,slaba i odczuwam straszny lek.Ma ktos z was tak?
Moniczka
Offline

przez anoolka 21 sie 2006, 13:38
witaj Ola, niestety(stety?), nie ty jedna to odczuwasz, wiem, jakie to jest okropne, bo borykam się z tym samym, na dodatek mnie nakręca dodatkowo to, że myślę nieustannie o tym, że gdyby mi się coś stało, to moje jedyne dziecko trafi do mojego eks i jego koszmarnej zony, ktorej nie moge ścierpiec, więc na samą myśl o tym, czuję że mi zamiera serce ze strachu i w ogole ze wariuję... to samo myslę,widząc jak nieubłaganie starzeją się rodzice, zawsze naiwnie sądziłam że oni są nieśmiertelni, że zawsze będą, zawsze mogą pomóc, załatwić coś, itd, przecież są tacy silni, a tu okazuje się, że czas nieubłaganie płynie....

Przepraszam, nie wiem co ci poradzić, bo sama się nie moge z tym uporac, moge Cię tylko wesprzec ciepłym słowem i zapewnić, że nie jesteś w tym lęku sama...
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 mar 2006, 09:21
Lokalizacja
Małopolskie

przez neurosis78 21 sie 2006, 16:55
Olu ,nie potrafie pocieszać,ale wiedz że nie jestes sama.Ja jak i wiele osób z tego forum jesteśmy z Tobą myślami i wierzymy,że Ci się uda.Moja przygoda z lękami też zaczęłą się od choroby serca i incydentu śmierci klinicznej.Najpierw bałam sie panicznie,że to sie powtórzy.Potrafiłam krzyczeć,żeby rodzina wzywała karetkę bo umieram.Ba,nawet na początku potrafiłam leżeć jak kłoda w łóżku bo bałam się poruszyć ,żeby moje serce nie musiało sie wysilać.Pózniej wszczepiono mi aparat podobny do rozrusznika...powinnam czuc sie teraz bezpiecznie ale niestety tak nie jest.Przeszłam też okres lęku przed lekami.Mój psychiatra wymyślił wtedy aby posadzic mnie w przychodni w rejestracji u pielęgniarek i kazał połknąć Afobam.To co wtedy tam przeżyłam było niezbyt przyjemne ,ale okazało się że nie umarłam od tej tabletki, a co najważniejsze po jakimś momencie pomogła.Wiem,że to trudne ale czasem warto sie przełamac albo zrobić cos na siłę.Trzymaj się cieplutko i staraj nie poddawać.Pozdrawiam
"Lęk przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie..."
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
20 sie 2006, 20:24
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

lek przed smiercia

przez ika1 21 sie 2006, 23:18
Witam wszystkich niewiem jak zacząć więc zacznę tak:
Mam 27 lat i od 18 roku mam nerwicę ciąglę się boję że skonam do tej pory nie rozmawiałam z psychologiem bo sie wstydzę. No więc moja nerwica zaczeła się od tego ze jak siedziałam u koleżanki coś zaczeło mi się robić przed oczami nie wiedziałam co a po tym bardzo się bałam iść do domu więc mnie odprowadziła jak juz byłam w domu zaczełam miec dreszcze i robiło mi się bardzo zimno potem doszedł strach i mój tatus wezwał pogotowie,dali mi jakis zastrzyk i powiedzieli ze to na tle nerwowym po nim sie uspokoiłam.Po jakimś czsie wróciła z podwojną siłą zaczeły mi sie duszności bałam sie całkiem wyjsc z domu a nadodatek to w nocy spałam przy swietle moje mysli krążyły wokół smierci ze nie dozyję rana. Obecnie mam męża który mnie rozumie i małe dziecko ale nerwicę mam nadal teraz nawet kupiłam sobie cisnieniomierz zeby mierzyc cisnienie bo mam tak ze jak kładę się spac to nawet mierzę sobie puls i sprawdzam sobie jak bije mi serduszko a w dalszym ciągu boje sie smierci i o moich bliskich.Miło mi ze powstała taka strona bo ludzie którzy tego nie mają nie rozumieją nas,bardzo proszę pomóżcie mi aby tego nie było mam już dość tych mysli i tego co moze sie stac naprawde choc badania wyszły dobrze nawet serce jest ok.



pa ika :oops:
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 sie 2006, 22:45

Avatar użytkownika
przez pitek 21 sie 2006, 23:57
Witam - wygląda mi to na nerwice lękową a dokładnie jakieś zaburzenia hipochondryczne prawdopodobnie na tle emocjonalnym.Powinnaś wybrać się do psychologa, który nalewno pomoże a nie zaszkodzi - tzn. znajdzie przyczynę tych dolegliwości.
Możesz oczywiście zrobić sobie badania, aby faktycznie wykluczyć jakieś choroby - jeśli się upewnisz, że wszystko ze zdrowiem jest OK pozostaje tylko się uspokoić i wyluzować :) i niemyśleć o tym...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
19 sie 2006, 13:09

Avatar użytkownika
przez Magda-27 22 sie 2006, 09:15
Ika zgadzam się z Pitkiem :) Porób sobie badania, żeby mieć pewność, że nie jesteś na nic chora, a później biegiem do psychologa. Psycholog nie gryzie, a może Ci naprawdę pomóc. Masz dla kogo żyć, więc sie nie poddawaj. Powodzenia.
szukam osób chętnych podjąć współpracę z FM GROUP Polska http://www.perfumyfm.sileman.net.pl
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

tak to znajome

przez fendi 22 sie 2006, 13:49
też miałam napady lękowe takie jak ty,też dostawałam zastrzyki na uspokojenie, tak to napady nerwicowe,cóż myślenie o dniu powszednim i przyszłości , niepewność jak to będzie , doprowadzają nas wrażliwców do takich lęków i ciężko przewidzieć , kiedy t o wróci, powiem ci że mnie pomogły - aż do dziś - zwykłe ziołowe tabletki uspakajające ,które najpierw brałam od 4-6 sztuk dziennie, potem 3 dziennie, teraz po roku nie biorę ich i jakoś się trzymam,wiem że każdemu pomaga co innego,trzeba wypróbować na sobie i powtarzać sobie to t y l k o nerwica , a nie śmierć.....pa
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
16 sie 2006, 11:18

nocne koszmary

przez kasiula 23 sie 2006, 09:30
ja mam tak samo. I właśnie wczorajsza noc była koszmarna. Przez dwie godziny myślałam, ze umieram. Serce waliło mi jak młot, drżałam i miałąm takie uczucie zapadania sie co ja odbieram jako umieranie. I bardzo ale to bardzo się tego boję. Mam 30 lat i chcę miec dziecko ale w takim stanie to niemożliwe
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
16 sie 2006, 14:44

Avatar użytkownika
przez listonosz 23 sie 2006, 09:53
dlaczego czlowiek ma stany lekowe to bardzo zlozony problem sklada sie nato moja itwoja psychika osobowosc itp mozna by tak dlugo pisac i wyglodalo by to na bardzo madre ale wydaje mi sie ze czesto powodowane to jest brakiem akceptacji przez srodowisko oraz brakiem zrozumienia tak bylo wmoim przypadku wiem jedno milosc to najwieksza bron z depresja d zycze powodzenia :lol: :lol:
Miłosc zwycięża
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
22 sie 2006, 23:03
Lokalizacja
chorzow

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do