Lęk przed śmiercią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez venom 05 maja 2006, 22:45
ja wyznaje zasade jesli ma sie cos stac (smierc) to trudno, na kazdego przyjdzie czas

carnivean
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

Avatar użytkownika
przez scajona 05 maja 2006, 23:35
mamukaroli, mam pytanie, a w jakich okolicznościach widziałaś ducha i kim on dla ciebie był? Opowiec mi troche o tym, kiedy to było, i czy sie bałaś.... może jednak DUSZA żyje po śmierci? skoro jest ktoś kto widział zmarłego po jego śmierci.....opowiec mi plis
...........w oczekiwaniu na lepsze jutro..............
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
05 gru 2005, 00:45

Avatar użytkownika
przez telimenka 06 maja 2006, 20:00
Witaj! Myślę, że osobom niewierzącym trudniej jest stawić czoła myśli o śmierci. Kiedyś czułam niesamowitą więź z Bogiem. Byłam pewna, że nic w moim życiu nie dzieje się przypadkiem, że wszystko ma jakiś głębszy sens niezrozumiały dla mnie.

Obecnie, po wielu przeżyciach moje refleksje na ten temat są podobne do Twoich... A co jeśli Życie, Wszechświat, to że coś "jest" w ogóle zamiast "nie być" to jakiś wielki kosmiczny przypadek, tragiczne i zarazem śmieszne zrządzenie losu, które nie ma wcale żadnego znaczenia...? Bardzo chcielibyśmy wierzyć, że tak nie jest... że to wszystko ma sens, że naszym praraprzodkiem nie były jednokomórkowce a koniec świata będzie początkiem nowego życia a nie nicości...

Człowiek jest jedyną istotą na ziemi, która zadaje pytanie "dlaczego jestem?" Myślę, że to ta samoświadomość istnienia nas przeraża. Zdajemy sobie sprawę z tego, że "jesteśmy" i nie umiemy sobie wyobrazić jak to jest "nie być"... nie chcemy przestać "być". Religia i wiara w życie po śmierci na pewno ogranicza więc nasz strach przed nią... Może dlatego człowiek od zawsze (od kiedy jest "człowiekiem" w dosłownym znaczeniu tego słowa) wierzy w coś (bóstwa, siły nadprzyrodzone) zamiast nie wierzyć w nic....

Życie z wiarą jest łatwiejsze, daje siłę, odporność, czujemy że należymy do jakiejś wspólnoty, czujemy że życie ma sens!
Gdy umiałam bezgranicznie zawierzyć Bogu (Gdy w ogóle nie przychodziło mi do głowy, że Jego może nie być!) byłam szczęśliwa ... chciałabym uwierzyć na nowo, naprawdę... chciałabym nie mieć tych wszystkich wątpliwości, nie snuć takich refleksji... ale nie wiem, czy po postawieniu pewnych pytań jest to jeszcze możliwe... Mam nadzieję, że tak!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez telimenka 06 maja 2006, 20:43
Wiem jak się czujesz... Też bardzo boję się, że nagle ich nie będzie... i jak ja dam sobie radę? Tak naprawdę to nigdy nie jest się gotowym na ich odejście.. więc po co o tym rozmyślać? Kiedyś myślałam, że dorośli ludzie, którzy pozakładali swoje rodziny są już przygotowani emocjonalnie do tego, że oni muszą odejść i że to naturalne... ale tak chyba nie jest...
Myślę, jednak że bycie z kimś kogo się kocha - z mężem, dziećmi pomaga przetrwać ten ból... daltego mam nadzieję (choć to może zabrzmi egoistyczne), że nie będę sama, gdy nadejdzie ten dzień... -ale to tak na marginesie.

Jeśli poczujesz się na siłach zainwestuj trochę w jakąś znajomość, wyjdź do ludzi... - to pomoże Ci oderwać się od mysli o utracie rodziny.. 3maj się!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

przez artek28 07 maja 2006, 00:52
nie lam sie mam podobne identyczne objawy
panicznie bije sie smierci i boje sie o los tych na ktorych mi zalezy
czasami jest to tak trudne ze nie daje rady ale chwila refleksji mi pomaga powierzam bogu wszystko i jakos dzieki niemu przechodzi
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 22:10
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez scajona 08 maja 2006, 23:14
ja kiedys rowniez bylam bardzo blisko Boga, moje relacje z nim zaczely sie rozluzniac jak zaczelam miec problemy z chodzeniem do kosciola (wtedy myslalam ze robi mi sie slabo i ze zemdleje a teraz wiem ze to byla nerwica) stwierdzilam ze nie bede tam chodzic skoro kazda msza to meczarnia, z myslą kiedy to sie skonczy i bede mogla wyjsc, a nie modliwta...
a teraz taka refleksja.... jesli by zakladac istnienie Boga i wszystkich rzeczy zwiazanych z tym faktem, czy myslicie ze to ze odczuwamy lęk przed byciem w kosciele, jest dziełem wroga Boga - szatana? Wracając do nerwicy, są statystyki że wiele osob chorych na nerwice popada w depresję, ktora nieleczona doprowadza do znacznej liczby samobójstw......a wiadomo-----szatan zabiera duszę osoby która sama odbierze sobie życie.

Czy mozna spojrzec na to w ten sposób że siły dobra i zła walczą nieustannie o ludzkie dusze?

Ci którzy się poddadzą ulegną słabości nie będą potrafili wyjsc z nerwicy-depresji i popełnią smobójstwo---oddadzą tym samym duszę szatanowi?

Osoba która pokona lęki, nerwicę, zbliży się do Boga zostanie z nim do konca, az Bóg sam zawoła ją do siebie---wygra i osiągnie w ten sposób życie wieczne?

To co z tym? szatan oddala nas od kosciola powodując niechęć przebywania na mszy - oddala od Boga- by tym samym wzbudzic w nas lęk przed śmiercią jako nicością - wzbudzic depresję - i samobójstwo - potem zagarnąć duszyczkę dla siebie? Czy nie?

Co powiecie na taką teorie?
...........w oczekiwaniu na lepsze jutro..............
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
05 gru 2005, 00:45

Avatar użytkownika
przez bibi 09 maja 2006, 08:38
wierze w duchy...wierze w boga...boję sie śmierci...nie miełabym lęków gdybym się nie bała smierci.
kiedyś wywoływalismy duchy z koleżankami
Były wołania...-" Duchu kim jesteś?"...-" Duchu daj znak!!"
ale ponieważ nic się nie działo to poszłyśmy spac
rano zauważyłam ze nie mam kolczyka w uchu...a ucho jest porzerwane-tak jakby mi go ktoś wyrwał z ucha---ale sama rana była zabliźniona i nie bolała!!!!!!!! :shock: Kolczyk leżał na stoliku przy którym wieczorem siedziałam :shock: i tak mam do dziś...przerwane ucho na około 0,50 cm
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez Arek 1977 09 maja 2006, 17:47
scajona, w Twojej teorii, skądinąd bardzo racjonalnej, jest wg mnie kilka niespójności, drobnych ale zasadniczych:

"(...) a teraz taka refleksja.... jesli by zakladac istnienie Boga i wszystkich rzeczy zwiazanych z tym faktem, [color=red](1)czy myslicie ze to ze odczuwamy lęk przed byciem w kosciele, jest dziełem wroga Boga - szatana? Wracając do nerwicy, są statystyki że wiele osob chorych na nerwice popada w depresję, ktora nieleczona doprowadza do znacznej liczby samobójstw......(2)a wiadomo-----szatan zabiera duszę osoby która sama odbierze sobie życie.

(3)Czy mozna spojrzec na to w ten sposób że siły dobra i zła walczą nieustannie o ludzkie dusze?


Ci którzy się poddadzą ulegną słabości nie będą potrafili wyjsc z nerwicy-depresji i popełnią smobójstwo---oddadzą tym samym duszę szatanowi?

(4)Osoba która pokona lęki, nerwicę, zbliży się do Boga zostanie z nim do konca, az Bóg sam zawoła ją do siebie---wygra i osiągnie w ten sposób życie wieczne?

To co z tym? szatan oddala nas od kosciola powodując niechęć przebywania na mszy - oddala od Boga- by tym samym wzbudzic w nas lęk przed śmiercią jako nicością - wzbudzic depresję - i samobójstwo - potem zagarnąć duszyczkę dla siebie? Czy nie?

Co powiecie na taką teorie?"[/color]


(1)
Zasadniczo, wszelkie ludzkie cierpienie(szeroko pojęte) ma swoje źródło w momencie powstania grzechu.Człowiek zanim popełnił grzech żył w pełni szczęścia i miłości. Generalnie lęk sam w sobie jest zły, choroby , w tym nerwica, też są złe,a szatan umiejętnie wykorzystuje sferę naszych odczuć związanych z przeżywaniem emocji negatywnych.Zauważ,że w przypadku nerwicy ma wielkie pole do popisu, bo jedną z ulubionych jego zagrywek jest doprowadzenie do sytuacji , w której człowiek zaczyna siebie oskarżać, obwiniać, osądzać. Diabeł, z grec. dia-ballo czyli ten, który dzieli, oskarża. Natomisat absolutnie nie prawdziwy i fałszywy jest tok myślenia zakładający ,iż nie idąc do Kościoła z powodu odczuwania silnych lęków(wewnętrznie jednak mając pragnienie spotkania się z Bogiem), oddalamy się od Boga. Tak na prawdę Bóg jest najbliżej tych, którzy cierpią.NAJBLIŻEJ. Aby dobrze to zobrazować, można np. przyjrzeć się postaci św. Maksymiliana Kolbe, który w obliczu największego cierpienia, na które był wystawiony w obozie koncentracyjnym, oddał własne życie za współwięźnia.Zmarł w celi głodowej, dobity zastrzykiem z fenolu.Przeżywanie wiary, szczególnie w kontekście choroby lub innego wielkiego cierpienia, jest sprawą bardzo indywidualną, ale w gruncie rzeczy sprowadza się do tego aby się nie zamykać na Boga, aby spróbować odczytać własne cierpienie w cierpieniu Jezusa i zrozumieć,że prowadzi ono do ZMARTWYCHWSTANIA.


(2)
Myślę, że samobójcy to ludzie, których dotknęło skrajne cierpienie i WIELKIM błędem jest "skazywanie" ich na wieczne potępienie. Człowiek nie ma absolutnie takiego prawa.Jedynie Bóg decyduje o zbawieniu.Poza tym psychologia uświadomiła nam, że samobójcy działają najczęściej pod silną presją okoliczności. Nie do końca są świadomi tego, co robią albo też czują się przymuszeni sytuacją, chęcią pozbycia się bólu itp. Psychologowie wiedzą, że akt ten wyraża często, w sposób paradoksalny i mylny, ogromne pragnienie życia i uwolnienia się od zbyt ciężkiego bagażu wewnętrznych cierpień. "Wówczas gdy poważne zaburzenia psychiczne, stany lękowe lub ogromny strach przed jakimś doświadczeniem, cierpieniem czy torturami stanowią przyczynę samobójstwa, odpowiedzialność samobójcy jest pomniejszona. (Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2282). Tak więc Kościół nadal stanowczo sprzeciwiając się aktom samobójstwa, stosuje wobec samobójców zasadę miłosierdzia i zezwala na chrześcijański pogrzeb.Gdy pewien człowiek popełnił samobójstwo rzucając się z mostu do rzeki święty proboszcz z Ars, Jan Vianey (XIX wiek) odpowiedział jego żonie: "Między mostem a wodą miał jeszcze dość czasu, aby prosić o Boże miłosierdzie."
Reasumując: Bóg zna każdego człowieka lepiej niż on sam, i w pierwszej kolejności okzuje swoje miłosierdzie, miłość i przebaczenie.Cierpienie człowieka, które pcha go w kierunku popełnienia samobójstwa jest Bogu znane najbardziej, i w momencie śmierci jest on bardzo blisko swojego dziecka.

(3) można:)

(4) To jest chyba najbardziej karkołomne stwierdzenie:) Aby zbliżyć się do Boga nie trzeba pokonywać nerwicy, tak samo jak nie trzeba stwać się lepszym aby móc być bliżej Boga. To dzięki Bogu możemy pokonać nerwicę, i dzięki niemu i jego Miłośći możemy stawać się cały czas lepszymi ludźmi.Skoro jesteśmy przy nerwicy, to paradoksalnie, właśnie dzięki niej mamy szansę poznać lepiej Boga. Człowiek , który przeżywa cierpienie jest z jednej strony atakowany przez gro negatywnych uczuć, emocji myśli etc ale z drugiej strony jest bardziej uwrażliwiony i otwarty duchowo.Spróbujmy zatem spojrzeć na siebie z większym Miłosierdziem i współczuciem, i oddajmy nasze cirepienie Bogu-On zawsze jest blisko i czeka na każdego z nas.

greets
Stworzony jestem do tego aby być i dokonać tego do czego nikt inny stworzony nie został
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
20 mar 2006, 14:39
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez kochajacy 09 maja 2006, 18:57
Arek 1977 napisał(a):To dzięki Bogu możemy pokonać nerwicę, i dzięki niemu i jego Miłośći możemy stawać się cały czas lepszymi ludźmi.


Arek 1977 to co napisales ma w sobie gleboki sens

Chcialbym tylko do tego wszystkiego dodac to ,ze zlo a precyzyjniej mowiac grzech stanowi pulapke dla psychiki ,w naszych wyobrazeniach mozemy nieprawidlowo podchodzic do zrodla wiary ,mozemy obrazowac sobie ,ze fakt popelnienia powaznego ,ciezkiego grzechu skutkuje gniewem Bozym , nieuchronna kara za to , u kogos kto ma poczucie wiezi ducha ze Stworca ,moze to rodzic potezne poczucie winy i przeslonic calkowicie cos najwazniejszego,cos duzo wazniejszego od pokuty , cos co jest wg. mnie cala istota i sensem naszego bytu ,to cos to nieskonczone milosierdzie Boze
milosierdzie ktore przebija swa potega kazdy grzech i kazde zlo ,gdy w sercu rodzi sie zal ze go obrazamy i prosimy go o wybaczenie on z pewnoscia to slyszy i udziela tej laski kiedy wyplywa to prosto z serca,
w momencie gdy czlowiek prawdziwie przyjmie i napelni swoje serce i dusze ta miloscia ktora pochodzi od Boga i poddaje sie jego woli i prowadzeniu z ufnoscia to wszelki lęk i poczucie winy znika :!: bo wtedy wiemy ze spoglada na nas ktos absolutnie przepotezny ,ktos duzo wiekszy i silniejszy od naszych nieprzyjaciol ,on daje GIGANTYCZNE poczucie bezpieczenstwa a jego milosc nas chroni i oczyszcza.
kiedy swiadomie wybieramy dobro to tym samym odrzucamy zlo , bo dobro jest calkowicie sprzeczne ze zlem
kiedy czynimy dobro to nie spotyka nas zlo , nie ima sie nas bo nijak nie przystaje do dobra.
dobro to Bog
milosc to Bog
a wystarczy tak niewiele
wystarczy uwierzyc ,zaufac i dac sie prowadzic :idea:
Gdyby nie Bog nigdy nie wyszedlbym z nerwicy , tylko jemu to zawdzieczam ,wylacznie jemu i jego prowadzeniu .

kiedy mysle o nim,
kiedy wiem ze jest wokol wszedzie,
nie wazne co stanie sie i gdzie,
on juz zawsze przy mnie bedzie.
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez Virginia 09 maja 2006, 19:58
Dla mnie szatan jest po prostu uosobieniem tych zlych energii w zyciu, osobowym wyrazeniem ich. Ale sie go nie boje, bo tak naprawde wiem, ze on nie moze wiecej niz mu na to pozwole.
Poznanie swoich slabosci, to poznanie sposobow w jaki jestesmy atakowani i ranieni. Przejzenie tych mechanizmow, pozala na uwolnienie sie od nich. Zycie w swiatlosci, blisko Boga, jakkolwiek bylby on wyrazony czy nazywany. Trzeba sobie uswiadomic, ze wszelkie zlo powstaje najpierw w myslach i tylko tam Szatan "szepcze nam do ucha", nie ma wladzy nad naszymi dzialaniami.

Kto ujarzmil swoje mysli, stal sie panem samego siebie.

Kiedys mialam sen, lezalam naga i przerazona na dloni. Tak miescilam sie na dloni. Odarta z wszelkich barier, nieskonczenie nieszczesliwa i uwiklana
i przerazona. To byla psychiczna nagosc. Zobaczylam siebie jak bardzo jestem biedna. Jak sie szarpie. Jak walcze z ciezarami, ktore sa ponad moje sily.
Zrozumialam jak bardzo jestem bezbronna, bo nie rozumiem, bo nie odrozniam poszczegolnych wplywow. Tylko po omacku probuje sie bronic.

Patrzac na siebie zobaczylam, ze jestem dobra. I zrobilo mi sie siebie nieskonczenie zal. Zrozumialam jak wielka miloscia daze ta istote. Na jaki szacunek zasluguje.
Ten sen, dal mi namiastke swiadomosci w jaki sposob widzi nas Bog.
On ogarnia czlowieka, przenika go ze wszystkich stron, on go rozumie, a przede wszystkim z wielkiej milosci chce go ocalic.

Dlatego to prawda samobojcy nie ida do piekla, to jest pochloniecie przez rozpacz. Byc moze jedyny bol jakiego doswiadczaja to to, ze mogli jeszcze tyle przezyc, a zrezygnowali.

Mialam znajomego samobojce. Oczywiscie jego smierc to byl dla mnie szok. Ale dopiero wiele miesiecy pozniej cos mnie do niego przywolalo. Tak jakby potrzebowal mnie. Przez jakis czas intensywnie modlilam sie za niego. Az w koncu odczulam pokoj myslac o nim.
To jest dla mnie znak, ze nie ma sie czego bac. Nigdy.

Trzeba tylko nieustannie rozwijac w sobie swiadomosc, obserwowac siebie i wyciagac wnioski.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Avatar użytkownika
przez agapla 09 maja 2006, 20:28
A ja trochę z innej beczki! Ostatnimi czasy ,wiele kontrowersji wzbudziło odkrycie przez amer uczonego dr.Deana Hamera tzw. genu Boga.Czyli wg. naukowców biologicznego mechanizmu odpowiedzialnego za nasze życie duchowe.Jak zwykle zdania są podzielone.Jedni twierdząprzez to że Bóg nie istnieje ( a wiara jest tylko procesem chemicznym wpisanym w nasze geny) Inni natomiast uważają , że jest to dowód na istnienie Boga, który w całej swej mądrości ,, zaprogramował'' nas tak abyśmy byli zmuszeni do szukania siły wyższej( inaczej mówiąc abyśmy o nim pamiętali)Ciekawa jestem co o tym sądzicie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez kochajacy 09 maja 2006, 20:39
agapla napisał(a):Ciekawa jestem co o tym sądzicie?


a ja uciekne od tego tematu i zadam inne pytanie
jak sadzisz
czy to co jest wokol , caly wszechswiat , cala materia i wszystko co istnieje
bylo od zawsze :?:
czy to nie mialo swojego poczatku :?:
nawet ziarnko piasku nie moze pojawic sie samo w nicosci :idea:
a cud powstania chodzby tego pierwszego ziarenka materii z ktorej wylonilo sie to wszystko juz jest dowodem na istnienie Boga - sily wyzszej i absolutnej
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez agapla 09 maja 2006, 20:57
Ja myślę że sama siła (to co rozumujemy pod słowem Bóg) pewnie istnieje ale nie koniecznie w konteście wiary katolickiej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez kochajacy 09 maja 2006, 21:00
abstrachujac od kontekstow
Bog istnieje ,nie wazne czy nazwiemy go takim czy innym slowem
ja to poprostu wiem
pozdrawiam i lece do pracy
Ostatnio edytowano 10 maja 2006, 06:47 przez kochajacy, łącznie edytowano 1 raz
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 9 gości

Przeskocz do