Lęk przed śmiercią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Hollow 29 mar 2006, 17:49
Co ja bym zrobił bez myśli o śmierci...

Ale rozumiem Cię. Kiedyś miewałem natrętne myśli nt. różnych nieprzyjemnych schorzeń, a w konsekwencji i o tym.

Dużo ciepłych myśli!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

przez Moniczka 29 mar 2006, 19:31
Anoolka,masz najzwyczjniej w swiecie nerwice lekowa-nic dodac ni ujac.Mialam tak jak Ty-noc a ja przeraznona i pewna,ze sie jutro nie obudze.Nieustanny lek,walenie serce,pewnosc ze umre,ze mam scizofrenie.To sie leczy lekami.Wyjdziesz z tego jesli tylko nerwica da Ci wreszcie od siebie odpoczac.Wtedy zrozumiesz,ze te leki byly bezpodstawne ale same objawy nerwicy lekowej sa przerazajace i to jest fakt
Moniczka
Offline

przez Kaska22 29 mar 2006, 19:35
ja też się boję śmierci,często o niej myślę.Dzisiajeszą noc mam już z głowy bo pewnie chłopak w moim mieście,właściwie miasteczko zatruł sie wczorajszej nocy alkoholem i już go nie ma.Miał 19 lat.Takie rzeczy najbardziej mnie nakręcają :(

[ Dodano: Sro Mar 29, 2006 6:36 pm ]
przepraszam za błędy
Kaska22
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez aska 29 mar 2006, 20:41
a ja miałam taki czas że ciągle myślałam że umre na zawał serca .samej śmierci się nie boję tylko tego że zostawiłabym mojego jedynego syna ,którego kocham ponad wszystko .i kto by go chował ? kto by go przytulał i całował? robił kanapki do szkoły? ta myśl mnnie paraliżowała.było to jeszcze spotęgowane tym ,że moja mama też wczesnie umarła i zostawiła 12 letniego syna nie chciałabym żeby przechodził to co mój brat. na szczęście już mi minęło.bardzo rzadko o tym myślę
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
17 lut 2006, 19:26

Re: Mania prześladowcza

Avatar użytkownika
przez dzasti13 29 mar 2006, 22:26
Ja miewam tez niera mysli natretne ,ale taram sie je z podswiadomosci wypedzac, poniewaz myslac dalej moze przerobic sie w jakis niebezpieczenstwo mnie to przeraza !wiec mysle ze najlepiej pozbycia sie tego wyperswadowania z glowy i myslenia o czyms inym lub zajecie sie czyms innym!pozdrwiam cie goroca!trzymaj sie ! :lol: :lol: :lol: :lol:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

przez moriel 30 mar 2006, 01:33
Może to wiele nie pomoże, ale mogę wygnać z Was przynajmniej jedną z obaw: osobom cierpiącym na choroby nerwicowe nie zdarza się praktycznie nigdy zapadać na inne choroby psychiczne, jak schizofrenia czy paranoja. Człowiek z nerwicą zawsze ma świadomość swojej dolegliwości - schizofrenik żyje w urojonym świecie wytworzonym przez jego własny umysł. Jakoś tak jest (nie potrafię wyjaśnić dlaczego, ale to potwierdzone medycznie fakty), że ludzki umysł wyklucza możliwość zaistnienia tych dwóch dolegliwości jednocześnie.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
30 mar 2006, 00:19
Lokalizacja
3miasto

Avatar użytkownika
przez Śmierć 30 mar 2006, 13:07
moriel, wątpie abym po jeszcze 10 latach w nerwicy ciągle miał tylko nerwice, raczej napewno, zaczeły by się jakieś jazdy ostrzejsze paranoje schizofrenie... przecież ciągły lęk może zabić.... oglądałęm ostanio oszukać przeznaczenie 3 częśćie kto oglądał ten wie.

W sklepie byłem strasznie blady, jakbym był już po tamtej stronie, na ulicy o mało co mnie nie potrącił samochód, a na końcu jak wracałem do domu, w walkmenie zajęczał hansen i zaśpiewał alley of death... musiałem szybko uciekać, na szczęcie dotarłem bezpiecznie... ale lęk przed śmiercią mam od zawsze ;] nie mogę nic zrobić, bo wydaje mi się, że zaraz i tak umrę, nienawidze siebie za to iwogóle wszystkiego wokół
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Avatar użytkownika
przez Olka 30 mar 2006, 13:22
smierc, po 10 latach nerwicy mozesz wpasc w depreche, w inne schizy itp raczej nie:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Śmierć 30 mar 2006, 13:28
Ja mam depresje od dawna, problem w tym, że powróciły mi jakieś chore jazdy zwiżane z nerwicą, fobie itp. no ale chyba nie powisz mi, że po 10 latach w takim stanie będe normalny... bo jakoś sobie nie wyobrażam, zresztą za 10 lat nie będe żył na 1000 %%% więc to mnie nie interesje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

przez anoolka 30 mar 2006, 15:17
Hej, słuchajcie, dzięki wielkie za Wasze słowa wsparcia, tak trudno rozmawiać o tym lęku z "normalnymi", ja wiem, że oni usiłują zrozumieć, ale mam wrażenie że w glebi duszy częśc osob uważa to za "zdziwianie",a ja dałabym wszystko za to,żeby znowu czuć się tak jak kiedyś -beztrosko, bez lęku, po prostu wolna,bo ten lęk mnie zniewala, ogranicza,esh...
Ale staram się z tym walczyć, zaciskam zęby, łykam prochy i udaję dzielną, staram się wynajdowac sobie ochłaniające mnie różne czynności, nawet banalne, typu sprzątanie, ukladanie na półkach, segregowanie itp.
Trochę pomaga, trzeba jak najczęściej "odwracać myśli", myśleć o innych, np. jak komus pomoc.

Bylam dziś u lekarza, ekhm, panstwowa służba zdrowia i psychiatra to jest to,Jezuu, ile biednych,sfrustrowanych ludzi w kolejce, ciasno,duszno i moja klaustrofobia od razu sie reaktywowała :(

Mam zmienione leki na Coaxil 12,5 mg(2x dziennie) i Zomiren 1mg (2xpół tabl.),nie wiem, co to za diabel ten drugi, nic o nim nie piszecie, o Coaxilu tez coś mało...
Nie sądzicie, że mam za szybko zmienione leki? (ostatnie 2 tyg. zażywalam Xanax 0,25mg 2x i Lexotan 3mg 2x pol tabl., wcześniej nic, oprocz ziolowych dziadostw) Przecież leki potrzebuja czasu żeby zadziałać...chociaż z drugiej strony te właściwie g**** pomogły...
a tak nawiasem mówiac mam wrażenie, że znowu zostałam "zbyta' lekami, nie wiem, czy byłam w gabinecie 10 minut, widocznie działa tam prawo serii, recepta, nastepny proszę, itd. :evil:

Niby wyszlo dziś słonko, a ja mam samopoczucie grobowe, wydaje mi się, że dookoła są same psie kupy, szare budynki i zmęczeni, sfrustrowani ludzie...
Boże, pozwól mi (nam wszystkim!) cieszyć się znowu światem...


Napiszcie coś proszę jak wiecie o tych lekach-bo ulotki stawiają włosy na glowie, wiecie, efekty uboczne itd. :?


I dzięki za to, że jesteście.
Naprawdę, wielkie dzięki!
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 mar 2006, 09:21
Lokalizacja
Małopolskie

Avatar użytkownika
przez Olka 30 mar 2006, 18:24
Śmierc ja mam nerwice od 7 lat, jestem normalna i za kolejne trzy lata bede również normalna.......chyba ze mi odbije wieksza szajba niz mam....heeh:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

przez Pustka 31 mar 2006, 09:05
Olu!
Ja zmagam sie z nerwica od ponad 10 lat...przeszlam chyba wszystkie mozliwe leki-oczywiscie o zawal, raka, AIDS, guza mozgu,chorobe psychiczna, uduszenie sie i td i tp...mam 24 lata,a wiec jak zaczelam chorowac mialam ok 15...bylam nastolatka,a balam sie jak staruszka i wiesz co mi pomoglo...czas!Teraz wiem,ze skoro zyje nadal i jeszcze nie umarlam,to raczej nie mam raka ani guza mozgu:)Tyle razy juz wydawalo mi sie,ze to zawal,ze to koniec,ze tym razem na pewno umre,ze teraz juz mnie az tak te napady nie przerazaja,bo wiem,ze i tak skoncza sie dobrze:)bo juz tyle razy je mialam,ze naprawde trudno zliczyc:)Poza tym jestem osoba wierzaca i to chyba pomaga mi troche mniej bac sie smierci,bo wierze,ze czeka nas wspaniale zycie:)pozdrawiam i zycze powodzenia w ujarzmianiu lekow:)
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
28 mar 2006, 11:20
Lokalizacja
Toruń

przez Krzychu 01 kwi 2006, 19:35
Cześć kochani! niektórzy juz mnie znają i znają tą sutuację, która mnie spotkała. W ubiegłym roku umierałem kilkanaście razy, pewnego razu jak mnie dopadło na wykładach to wybiegłem przed budynek i podczas hiperwentylacji zacząłem wzywać rk-ę. Wtem nagle przede mna stanęła moja żona , która szła do mnie i zaczęła mnie okładać torebką - krzycząc ja ci zaraz dam pogotowie juz mi na wykłady! Moje dzuszności natychmiast ustapiły, choć w pierwszych kilku minutach czułem się strasznie - żadnej pomocy, a ja umieram. Dodam że moja zona jest wtajemniczona w temat nerwicy lękowej na którą się leczę od jakiegoś czasu. Wiem,że to nieraz nie jest śmieszne, ale my wiemy,ze z tym da sie żyć, a im bardziej zdamy sobie sprawę ,że to nasze emocje tym jest łatwiej. Jesteśmy silniejsi od nerwicy!!! Pozdrawiam! ;)
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
15 mar 2006, 19:45

Avatar użytkownika
przez emiflo 01 kwi 2006, 21:12
ja również się boję smierci , ale bardziej bólu i bezsilności które jej towarzyszą. Odpycham te myśli, ale czasami i tak wracają , szczególnie przy wysokim tętnie i jak mi ciało drży, to wtedy właśnie czuję taką bezsilność i strach.
---Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy -----Charles Chaplin
*****************************************
---Sekretem szczęśliwego życia jest wyrozumiałe akceptowanie zmian ----- James Stewart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:09
Lokalizacja
Sieradz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do