Lęk przed śmiercią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Lęk przed śmiercią

przez paradoksy 07 sie 2011, 16:28
klaudia napisał(a):a strach przed smiercia bliskich to chyba nawet gorszy! ze umra przede mna i ja tego nie dam rady przejsc.

wczoraj bylam na spacerze z psem i obok jest autostrada (tam gdzie ja spaceruje jest zagrodzone od autostrady) i uslyszalam huk i zapiszczal pies. dostalam takiej histerii, ze samochod psa walnal, ze moj chlop przeszedl przez siatke i wyszedl na autostrade. powiedzial, ze pies lezal skulony a drugi obok niego i samochody zwalnialy. jak on chcial podejsc to pies sie podniosl i zaczal uciekac z tym drugim psem. no tak, bo zwierzeta (i ludzie tez) w szoku maja duzo sily, wiec pies na pewno pobiegl ale gdzies tam zaraz zdechl.
nie jestem w stanie spokojnie jakos zaakceptowac, ze takie rzeczy sie zdarzaja. zaraz mam film caly, ze psa stuknelo, ze pewnie mozna go uratowac i jak ja nie pomoge to zdechnie. ze lezy na autostradzie i zaraz po nim przejedzie samochod i jak go nie uratuje to moja wina bo przeciez moglam uratowac!!!

mam tak samo, ale oprócz histerii ryczę jak pojebana. nie umiem sobie z tym poradzić.

-- 07 sie 2011, 16:29 --

hm..u mnie lęk przed śmiercią bliskich również występuje, tylko że nie ma podłoże "jedynie" w mojej podświadomości
ja taką stratę przeżyłam już 2 razy, nie potrafię się z nią pogodzić i tyle. i boje się, ze to się powtórzy. a nie powinno :-|
paradoksy
Offline

Lęk przed śmiercią

przez Miss Worldwide 07 sie 2011, 17:20
paradoksy, no ja tez rycze i nie mozna mnie uspokoic. nazywam to wlasnie histeria. nie moge nad tym zapanowac. nie wiem czy to taka wrazliwosc poprosty czy cos w mozgu popieprzone.
nie przezylam straty najblizszych i nie chce nawet o tym myslec. 10 lat temu psa mi samochod przejechal i pol roku nie nadawalam sie do zycia. spalam i ryczalam. zasypialam o 1 w nocy a o 4-5 juz sie budzilam i ryczalam. okropne uczucie bezradnosci i pustki. i to byl psiak a nie osoba. nie chcialabym tego drugi raz przezyc. po 10 latach jak wspominam sunie czy wypadek to potrafie sie rozryczec i uczucie pustki mnie rozdziera. jest to okropne. 10 lat a ja dalej potrafie sie rozryczec!!!!!!!!!!!!! jak tylko mi sie przypomni od razu sie zrywam i cos zaczynam robic i mysli odpedzam bo okropne uczucie smutku. moja rodzina tez kocha nasze psiaki ale mowia, ze jakby sie cos stalo to by im bylo bardzo smutno, moze i by poplakali, ale nie zatrulo to by zycia. nie wpadliby w histerie, depresje itd. ze pies to nie czlowiek. no tak, pies to nie czlowiek wiec ja wiem jak starte psa przezywalam i nie chce nawet myslec jak to bylby czlowiek!!!!!!
http://www.youtube.com/watch?v=XiCrniLQGYc


Pristiq 100mg
Lorazepam okolo 3-4mg na dobe, staram sie teraz aschodzic powoli, doszlam do 2.5mg
Tramadol na bol. Staram sie nie brac, chyba ze juz mocno kregoslup boli

Wczesniej: rozne benzo, seroxat, wenla, duloksetyna.
Offline
Posty
880
Dołączył(a)
02 sty 2006, 03:39
Lokalizacja
Alicante/Szczecin

Lęk przed śmiercią.

przez Kuba13579 19 sie 2011, 21:40
Myślenie o śmierci
Witam wszystkich, jestem tu nowy.
Zarejestrowałem się po to, abyście pomogli rozwiązać mi problem. Mianowicie mam 13 lat i cały czas dręczą mnie różne myśli. Nie wiem, czy jest to depresja, ale tak podejrzewam. Cały czas myślę o śmierci i boję się jej. Nie dawno ciężej chorowałem, więc dało mi to do myślenia. Mimo, iż sam jestem w młodym wieku i mam nadzieję, że jeszcze trochę pożyję, to dręczy mnie myśl o utracie rodziców. Wiem już, że jestem dzieckiem z wpadki, jednak mimo wszytko kocham ich i szanuję. Moja mama ma 57 lat, a tata 63. Wiem, że tutaj, na Ziemi zostało im już nie aż tak wiele życia. W dodatku palą, piją alkohol, nie oszczędzają się (o co ich prosiłem wielokrotnie) przez co pogarszają swoje zdrowie. Niedawno na dodatek zaczęli chorować, co zmartwiło mnie jeszcze bardziej. Boję się po prostu, że za niedługo mogę stracić któreś z nich. Próbuję się pocieszać, że nawet jeśli, to spotkam ich kiedyś w zaświatach, jednak nie mam na to pewności. Proszę, pomóżcie mi, co robić, żeby o tym nie myśleć. Pomóżcie mi też, jak przekonać ich do dbania o zdrowie, bo na tym mi zależy.
Ostatnio edytowano 19 sie 2011, 22:08 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 sie 2011, 21:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lęk przed śmiercią

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 sie 2011, 22:10
Kuba13579, Porozmawiaj z rodzicami o tym, jak ich bardzo kochasz, że lękasz się o ich zdrowie, że nie są już tacy młodzi, żeby szanowali się dla Ciebie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Lęk przed śmiercią

przez piotrekd04 21 maja 2012, 19:29
macie coś takiego, że nagle pojawia się wam taki natrętny lęk, że umrzecie zaraz... że za chwile będzie koniec i nic nie możecie poradzić... i choć wiadomo, że to irracjonalne, nie można sobie tego przetłumaczyć :( i ta myśl, że tabletki uspokajające już nie pomogą
Offline
Posty
91
Dołączył(a)
02 wrz 2011, 23:10

Lęk przed śmiercią

przez Tukaszwili 21 maja 2012, 21:47
Miewałem dość często taką myśl. Z reguły wiązało się to z tym, że wkręcałem sobie, iż za moment po prostu zatrzyma mi się serce. Teraz po kilkumiesięcznej terapii miewam takie ogólne przemyślenia na temat śmierci i przemijania. Ciężko z tego wybrnąć. A wracając do tych nagłych i silnych myśli o zgonie, to muszę przyznać, że mi Lorafen pomagał. Łykałem, 30 min czekałem i pełen spokój, każda myśl wydawała mi się absurdalna i mogłem się radować z tymczasowego ukojenia.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Lęk przed śmiercią

Avatar użytkownika
przez mamma 22 maja 2012, 00:21
Te lęki są rzeczywiście chyba najokropniejsze. Pamiętam mój największy częstoskurcz napadowy serca. Stałam, chyba przez 30 min i bałam się poruszyć, tzn. zmienić pozycję ciała. Na szczęście, kiedy to się stało miałam w ręce telefon komórkowy i mogłam zadzwonić do męża, żeby natychmiast z pracy przyjechał do domu. Jak przyjechał, to zaraz poczułam się lepiej, bo on jest przeszkolony w udzielaniu pierwszej pomocy i reanimowaniu :P Ale nie musiał tej wiedzy na mnie wypróbowywać, bo na sam jego widok strach mi minął :D

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
129
Dołączył(a)
03 maja 2012, 00:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do