Lęk przed śmiercią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez luthien 11 gru 2007, 22:50
Ja się nie boję śmierci, wierzę, że tam czeka na mnie coś lepszego niż tu na ziemi, ale za to okropnie boję się bólu. :?
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

przez cleo27 11 gru 2007, 23:15
Jovita napisał(a):no wlasnie moim najwiekszym problemme jest lęk przed smiercia ale nie chodzi mi tutaj o lek ze zaraz umre tylko o to ze boje sie smierci - ze ten czas szybko zleci i bede juz babunia ktora bedzie czekala juz tylko na smierc i za kazdym razem kiedy sobie pomysle o starosci i o tym ze dopadnie mnie wtedy w kazdej chwili to nie moge normalnie zyc i dopada mnie lęk.. przeciez to zycie szybko zleci i kiedys bedzie trzeba umrzec , wiec po co cokolwiek robic skoro kiedys i tak umre... nie no musze sie otrzasnac i zaczac cos tym robic bo nie chce sie bac starosci ani smierci - musze cos z tym zrobic.



Mam niestety to samo,dokładnie takie same myśli.....jak brałam magnez i wit b complex to one były jakby mniejsze
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

przez moniczka_toruń 12 gru 2007, 10:19
Jovita napisał(a):no wiec u mnie to jest chore ja nie mysle normalnie jak kazdy czlowiek o smierci u mnie poteguje to okropny lek i mysli samobojcze ze jak sobie pomysle o starposci i ze za jakies 40 lat mnie czeka to czekanie na smierc to az mi sie odechciewa zyc , po prostu tragedia - nie mam na nic ochoty i tych mysli nie da sie przegnac !! to nie jest normalne akurat u mnie!




Jovitko, to za 40 lat zrobimy na forum zrzutę. Kupimy Ci ładny berecik (moherowy rzecz jasna - bo ciepły) i radioodbiornik, i z ojcem dyrektorem będziesz razem się psychicznie nastawiać do tego doniosłego aktu ;-)
Sorki za ten żarcik ale chciałabym, żebyś choć na chwilę poprostu uśmiechnęła się!
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
07 paź 2007, 09:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Jovita 12 gru 2007, 18:03
cleo27 napisał(a):jak brałam magnez i wit b complex to one były jakby mniejsze


biore dokladnie B complex i magnez regularnie , to prawda sa one mniejsze ale sa , no coz na pewno sie nie poddam bez walki ;)


moniczka_toruń napisał(a):Jovitko, to za 40 lat zrobimy na forum zrzutę. Kupimy Ci ładny berecik (moherowy rzecz jasna - bo ciepły) i radioodbiornik, i z ojcem dyrektorem będziesz razem się psychicznie nastawiać do tego doniosłego aktu ;-)


he he zapamietam to sobie - super pomysl , tylko ten ojciec dyrektor hmmm bedzie trudno :mrgreen: :mrgreen:
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez moniczka_toruń 12 gru 2007, 22:30
Ja dziś mam stresa, bo sama na noc w domku jestem i nie muszę mówić jak to miło jest, bo wyobraźnia oczywiście podpowiada, że na pewno coś się stanie... Ja tu sama... Bez pomocy (gdyby co się jednak zechciało zdarzyc :)
A nakręcić się tak, zeby faktycznie się źle poczuć to jak wiemy wszyscy - chwila moment. Także mam nadzieję, że szybciutko zasnę, bo to chyba najlepszy lek - poprostu przespać ten czas.
Radio i berecik sobie daruję :) ale może jakieś barany chociaż na szybko przeliczę!

dobrej nocki życzę Wszystkim...
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
07 paź 2007, 09:42

przez agnieszas25 13 gru 2007, 10:35
maiev napisał(a):tyle Wam powiem - mam to samo - to aż obsesyjne. Najepiej jakbym nie czytała gazet, książek, nie oglądała tv i nie rozmawiała z ludźmi. Zawsze gdzieś pojawia sie jakaś wzmianka o chorobie o śmierci - ogólnie o jakimś cierpieniu a mi od razy się "włącza" ten lęk - aż mnie cierki przechodzą. Boję się panicznie- to nawet się nasila. Dla mnie to jest takie niezrozumiałe - bo w zasadzie żyje żeby umrzeć. Dziwne i straszne. Wczoraj widziałam wypadek - ja się od razu potrafię postawić w sytuacji osoby będącej w tym pogniecionym wraku - masakra jakaś, Chciałabym nie mieć wyobraźni - bo to przekleństwo jakieś.
Najgorsze jest że nikt nie wie kiedy to się stanie. Patrzę na moje rzeczy - do których jestem przywiązana - i myślę że może jutro czy tam kiedyś zostaną one po mnie i ktoś je wyrzuci. codziennie łapię przez to doła - przez ten cały lek prze końcem. kiedyś to mnie ta cała niepewność tak wkurzała że az myślałam czasem że może faktycznie lepiej samemu sobe wybrać ten moment.... Smutne ale prawdziwe. Żyć i cay czas bać sie śmierci to też nieciekawie. Patrzcie jakie to durne - idę na zakupy co normalnie ludziom sprawia przyjemność. A mi? O nie...u mnie się pojawia natrętna myśl - po co mi ta bluzka - mozę nie zdążę jej użyć - tylko szkoda. Normalnie paranoja. czasem nie wiem czy się z tego śmiać czy płakać. Przeważnie to drugie. Nie znam drugiej osoby która tyle myśli o śmierci. A tak staram się o tym nie myśleć, a to wraca i wraca.....:( normalnie idę, bo znowu się nakręcę. ...


Normalnie jakbym to ja napisala.....................a mam 25 lat i tak jak piszesz czuje sie jakbym juz stala nad grobem :cry:
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
29 paź 2007, 15:17

Avatar użytkownika
przez Jovita 13 gru 2007, 14:26
agnieszas25 napisał(a):Normalnie jakbym to ja napisala.....................a mam 25 lat i tak jak piszesz czuje sie jakbym juz stala nad grobem


robisz cos z tym?
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez agnieszas25 14 gru 2007, 08:47
Chodze do psychiatry i biore leki................................bez nich nie dala bym rady....................................do tego jeszcze te okropne ataki paniki ze to sie stanie jutro i nie zdaze sie z nikim pozegnac............................mysle jak oni dadza sobie rade gdy mnie juz nie bedzie...............................to jakis koszmar.........................mysle nad jakas polisa na zycie aby zabezpieczyc moja rodzine................................. :cry: Schiza jakas

Dzis ledwo wstalam a juz jestem taka zmeczona ze szok..................a jak przezyc caly dzien............................nie pamietam kiedy sie ostatnio usmialam ale tak do rozpuchu..............nie pamietam..........................w srodku wszsytko mi drzy............................a jak mam napad leku to az mnie cale cialo szczypie..............nienawidze tego uczucia..................ile tak mozna wytrzymac jeszcze
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
29 paź 2007, 15:17

przez moniczka_toruń 14 gru 2007, 10:03
agnieszas25, załóż sobie tą polisę - strzeżonego Pan Bóg strzeże, więc nie zaszkodzi a Ty będziesz miała jeden problem mniej na głowie. Staraj się eliminować problemy, te które się realnie da.

Ja teraz przed końcem roku, zrobiłam listę rzeczy do dokończenia jak np. oddanie jakiejś ksiażki kolezance, odebranie spodni od krawcowej, które lezą u niej od maja itp.
Jak się przyłożyłam to wyszedł mi taaaakiiii spis, że ambitnie do tego podchodząc - każdą wolną chwilę (po pracy) na to przeznaczam i dosłownie nie ma czasu na myślenie/filozofowanie/puszczanie wodzy wyobraźni.

Do domu jak docieram po całym dniu w pracy, lataniu po mieście - załatwiając te drobiazgi, to poprostu tak zmęczona jestem - że kąpiel i padam spać. I to jest chyba najlepsze lekarstwo na nerwice, nie dać sobie czasu na jakieś zbyt głębokie analizy i myślenie. Na prawdę wydaje mi się, że w tym tkwi problem tej choroby. A ja na serio sie lepiej czuję. A teraz święta, więc i porządki, i prezenciki, także jeśli Ktoś chce sobie dzień zająć to może od wczesnego poranka do wieczora!

A co do postu Maiev w kwestii wypadków to też tak mam ale wtedy i tak na siłę wsiadam do swojego autka i jeżdzę nim, poprostu na przekór sobie i swoim lękom. Mimo, że się boję, że coś się może stać, to tłumaczę sobie na logikę, że jak ma coś sie stać, to się w kuchni na rozlanej wodzie poślizgnę... No nie? :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:12 am ]
p.s. agnieszas25

napisz coś o sobie więcej, może wspólnie wymyślimy dla Ciebie jakiś "program naprawczy"...? :)

Trzymaj się dzielnie i pamiętaj, że nie jesteś sama!
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
07 paź 2007, 09:42

przez agnieszas25 14 gru 2007, 10:34
Sama nie wiem co napisac.......................mam tysiac mysli na minute i ani jednej dobrej.........................wszystko jest zle.............boli mnie zoladek............boli mnie zycie a smierci sie boje................co za ironia.......................a najgorsze ze nie moge sie niczym zajac.............doslowinie niczym................................bo na nic nie mam sily jestem tak slaba :cry:
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
29 paź 2007, 15:17

Avatar użytkownika
przez Jovita 14 gru 2007, 12:51
agnieszas25 napisał(a):Chodze do psychiatry i biore leki................................



tylko tyle???????????????? tutaj potrzebna jest terapia , leki tylko zalecz twoj stan , kobietko idz do jakiegos psychoterapety nie czekaj!!

zacznijcie cos robic w tym kierunku bo prochy za was nic nie zrobia!!!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez moniczka_toruń 14 gru 2007, 21:00
agnieszas25 a pracujesz? uczysz się?

Jovita ma rację, że same tabletki to taka "proteza" którą można się podeprzeć ale sprawy nie załatwią za Ciebie żadnej. Dodadzą Ci sił, żebyś mogła stawić czoło złemu samopoczuciu ale nie rozwiążą żadnego problemu.

Ja akurat nie wierzę w psychologów, wierzę za to w czystą przyjaźń, w to, że ktoś rozmawia ze mną, bo chce mi pomóc, jest szczery i bezinteresowny. Masz kogoś takiego obok siebie?
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
07 paź 2007, 09:42

Avatar użytkownika
przez Jovita 14 gru 2007, 23:31
moniczka_toruń napisał(a):Ja akurat nie wierzę w psychologów, wierzę za to w czystą przyjaźń, w to, że ktoś rozmawia ze mną, bo chce mi pomóc, jest szczery i bezinteresowny.


to znajdz takiego ktoremu uwierzysz , bo widocznie trafialas na tych "zlych" i stad twoja opinia o ile sie nie myle!~

jesli przyjazn ci pomaga to znaczy ze nie jest z toba zle ;)
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez agnieszas25 15 gru 2007, 10:39
Nie ucze sie............rzucilam studia bo stracilam motywacje do nauki........................ale pracuje........a na rozmowy z psychologiem lub kims podobnym nie mam sil..........................nie chce mi sie opowiadac o sobie..............choc o tym myslalam ale to jeszcze nie teraz................................nie umiem tego wytlumaczyc..................a najsmieszniejsze jest to ze sama jestem psychologiem
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
29 paź 2007, 15:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do