Lęk przed śmiercią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Paniczny strach przed śmiercią.

Avatar użytkownika
przez Agressia 20 lip 2007, 23:17
Czy wy tez odczuwacie taki paniczny strach przed śmiercią?
Tak nagle uświadamiacie sobie, że kiedyś umrzecie, że was nie będzie, że ten czas za szybko leci...Czujecie sie jak w horrorze, bez wyjścia.
To kiedyś sie stanie, na pewno. Najgorsze ze nie da sie przed tym uciec.

Ja tak mam.
Na szczęście rzadziej i krócej niż jak byłam młodsza.
Gdy miałam jakieś 10 lat bałam sie patrzeć na bezchmurne niebo w nocy, bo uświadamiałam sobie jaka ja mała jestem...kojarzyło mi się to ze śmiercią.
Bałam się nawet oglądać serial 'samo życie' bo tytuł przypominał mi śmierć.
Gdy już wpadałam w panikę, gdy już czułam sie jak w klatce biegłam do mamy z krzykiem "mamo, ja umrę!". Po kilku chwilach przechodziło.
Wiem, to głupie...nie, to jest chore!

Właśnie z jakieś 30 minut temu znów dopadło mnie to przeraźliwe uczucie. Byłam w łazience, doszło do mnie, ze za jakiś czas mnie nie będzie...wszystko zaczęło mi z rąk wypadać, cholernie sie bałam, próbowałam skupić myśli na czymś innym...po minucie przeszło.

Mimo że krótki i rzadki to najgorszy mój lęk.
Te kilka sekund są moimi najgorszymi sekundami.

Jak sobie radzić?
Czy z wiekiem to przejdzie?
"Tylko umysł czyni człowieka prawdziwie szczęsliwym"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 gru 2006, 17:44
Lokalizacja
Olkusz

Avatar użytkownika
przez focir 20 lip 2007, 23:36
Nie wiem czy przejdzie, chyba wtedy kiedy uwolnisz się od nerwicy, albo zaczniesz wierzyc w lepsze zycie po smierci.....Wyobraz sobie smierc jako cos innego niz do tej pory.Pomysl, ze smierc jest przeniesieniem na inne życie, gdy umierasz, stajesz się kimś innym, nie pamiętasz, ze wczesniej zyłas jako Ty.Pomysl, ze to nie boli, ze nie ma sie czego bac.
Ja smierci sie troszkę boję tylko z tego powodu, ze nie chce zostawic mojej córeczki i ukochanego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
13 gru 2006, 13:37

Avatar użytkownika
przez scrat 21 lip 2007, 01:24
Każdy będzie musiał kiedyś przez to przejść. Jedni boją się bardziej, inni mniej a jeszcze inni panicznie...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez koshmar 21 lip 2007, 12:51
mnie też to męczy! wiem o co ci chodzi! a masz może czasem tak jakbyś nie rozumiała tego świata, jakbys była innym stworzeniem?

ps ja mam raczej jak patrze w dzień na niebo.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
01 paź 2006, 18:19

przez cleo27 24 lip 2007, 23:13
mam to samo, u mnie nasila się to w nocy,budzę się z lękiem ze kiedyś umre i ze czas tak szybko leci :cry:
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Strach przed śmiercią-Pomocy!!

Avatar użytkownika
przez Geisha 31 lip 2007, 17:59
Jestem tutaj nowa i w sumie trafiłam tutaj szukając informacji na temat guza mózgu, którego obsesyjnie sobie wmawiam przez ostatnie 3 lata.
W sumie zaczynało się bólami głowy, takimi zwyczajnymi, cała głowa mnie bolała, lekarz na coś zwalał i mijało. Już było wszystko w porządku, kiedy to zaatakowal mnie przeszywający ból głowy. Wygląda to mniej więcej tak, że mam miejscowe bóle, kłucia głowy (na środku z tyłu no i czasem z boku), czasami przechodzi również na przód głowy i w inne miejsca (jak się kładę to jest mi jakoś lepiej). Mam wrażenie, że głowa nie należy do ciała, że jest czymś wypełniona, że drętwieje. Przy okazji boli mnie czasami kark i kręgosłup. Bez przerwy mam zatkane uszy. Chodze jakby przytłumiona, jakby ktoś mnie ciągnął jak worek ziemniaków. Jak się opiekuje moim 2 letnim siostrzeńcem i się nie martwie, że umre to nic nie boli (taki prosty przykład zobrazowania sytuacji :).
Zaczęłam znów sobie wmawiać, że mam raka albo tętniaka i nie miałam jeszcze żadnych badań, więc jako takie podstawy są, aczkoliwek już pewne kroki poczyniłam. Tak się zastanawiam jakie badania byłyby w tym wypadku najlepsze :?: :?: :?: Chociaż przeglądająć mnóstwo artykułów to jedynym moim objawem jest osłabienie wzroku, które nastąpiło właśnie 3 lata temu. No i te bóle głowy, ale to jedynie kiedy faktycznie ból miejscowy sie przesuwa na całość.
Ciągle przytłaczające mnie myśli o wszechobecnej śmierci (mimo mojego nastoletniego wieku) dały mi się we znaki kiedy to 2 dni temu opuściłam towarzystwo, ruszyłam spać i dostałam tak nagłego ataku paniki i histerii, że myślałam, że umieram. Mianowicie podcięło mi nagle nogi (zupełnie jak z waty), ręce drżały, serce waliło, łzy same leciały z oczu. Przytłaczała mnie świadomość tego, że życie sie skończy, a ja pewnie mam raka, i że sobie nie poradze jak umrą najbliźsi i najlepiej by było jakbym się w ogóle nie urodziła no i chciało mi się strasznie wymiotować. Pewnie wygląda to chaotycznie, ale tak właśnie było. Zupełnie jakbym była w jakiejś sytuacji bez wyjścia, albo postawiona przed jakimś okrytnym faktem. A w sumie moje wydarzenia z przeszłośći (życie 9 miesięcy pod dachem z umierającą babcią) jakoś mnie utwardziły w przekonaniu, że taka kolej rzeczy. Płakałam 40 minut i zaczęłam powoli wmawiać sobie, że jednak nic mi nie jest no i zasnęłam. Rano było wszystko ok, nawet pojawiła się chęć życia :)
Dodam do tego, że gdy znajdowałam się poza domem dzwoniłam cały czas do rodziców żeby się upewnić, że żyja :? :? Miałam wtedy ataki odrętwienia i również lęki o własne życie, aczkolwiek nie tak straszne jak ten 2 dni temu.
Mimo, że w domu sytuacja jest niezła, kiedyś było inaczej. Rodzice się kłócili a ja zawsze bałam się zostawać sama, bałam się duchów, ciemności. Moja mama leczyła się na nerwice (również miała lęki, aczkolwiek nie wiem w jakiej postaci bo nie lubi o tym mówić) i leczyła się Seroxatem z tego co mi wiadomo.
Teraz zastanawiam się czy mam jednak wybrać się najpierw do psychiatry, bo czytając różne posty doszłam do wniosku, że jednak coś z moim zdrowiem psychicznym jest źle. Co wy o tym sądzicie?? Nadal mam się doszukiwać raków i tętniaków, czy lepiej zasięgnąć opinii dobrego psychiatry? Proszę o wsparcie ! Z góry dzięki![/b]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
31 lip 2007, 17:15

przez xxxx 31 lip 2007, 18:30
Na swoim przykładzie:
Proponuję konsultację z neurologiem bądź neurochirurgiem jeśli chcesz to możesz jeszcze z okulistą (badanie dna oka). KT głowy, badanie dna oka.. Jakie jeszcze badania?Powie Ci neurolog...
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
25 lip 2007, 12:57

przez świerq 01 sie 2007, 14:10
W nerwicy chyba bardziej boimy się życia dlatego ciągle myślimy o śmierci , jedno i drugie przeraża ,nie wiem co bardziej....

raz miałem taki napad paniki że rzeczywiście bałem się że umrę, ale od tamtej pory się oswoiłem...

A tak a propos to nikim jest tylko ten kto musi mówic że ktoś jest nikim by móc czuc sie kimś

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:15 pm ]
ja zawsze kiedy mam napad lęku to patrzę na ludzi myślę że oni też umrą , to uspakaja...

a tak poza tym to polecam na nerwicę słuchanie muzyki, ona działa na podświadomośc i naprawdę odpręża...

polecam "deep forest" sweet lullyby;)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
16 lip 2007, 18:06

Avatar użytkownika
przez anulka78 01 sie 2007, 20:55
Wczoraj w nocy obudził mnie ból żołądka... koszmarny ból... chwile potem poczulam sie slabo... obudzilam meża... jego glos slyszalam jak zza sciany, przytlumiony... świst w uszach... zmierzylam temperaturę zeby sprawdzic czy nie mam gorączki bo bylo mi bardzo zimno.... 35,5... za niska... czulam sie okropnie... blagalam męża zeby wezwal pogotowie bo ja .. umieram... czułąm jak znikam... oddalam się....
Strasznie sie balam... spanikowalam... przestalam myslec... byl tylko lęk... przed smiercią.... :? nienawidze tego uczucia.....

Mam nadzieje ze dzis nie wróci....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 mar 2007, 13:04

przez angola 01 sie 2007, 21:15
Wielu rzeczy w moim życiu się bałam...
Śmierci również, nawet wychowywałam dzieci PT:"Jak umrę, to muszą sobie poradzić" Nie umarłam, lęk minął. Teraz wiem, że co ma być, to będzie i nie ma siły. Jest mi lżej. Lęk nic nie zmieni. Czy się boisz, czy nie to i tak to co masz zapisane- stanie się. Więc lepiej szukać frajdy i lepszego komfortu, niż bać się tego co nieuniknione
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
29 lip 2007, 16:09

przez Anik. 01 sie 2007, 21:46
Geisha ja tez dzisiaj czytając tutejsze posty stwierdziłam,że z moim zdrowiem psychiczym nie jest najlepiej ;)
i moze to nie pocieszenie(a moze jednak) ja mam prawie identyczne objawy,gdy mnie dopada to świnstwo,a strach,że za chwile umre jest obezwładniający
według mnie powinnaś opowiedziec o tym psychiatrze(wszyscy tak tu radzą)lub psychologowi,a dla świetego spokoju porób sobie badania,żeby wykuczyc guza mózgu,wtedy zabierzesz sie za walke z nerwicą
to wszystko tkwi w naszej głowie! trzeba tylko nauczyć sie z tym walczyć
i żyć
zycze ci powodzenia i trzymam kciuki,odezwij sie jak sie czujesz
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
01 sie 2007, 11:52

Avatar użytkownika
przez Geisha 01 sie 2007, 22:37
Anik. Byłam dzisiaj u mojej lekarki rodzinnej.. super kobieta nigdy niczego nie zostawi tak sobie. Przeglądałyśmy karte no i w sumie 1,5 miesiaca temu mialam badania krwi i nic mi nie wyszlo wiec od razu wykluczylysmy jakies raki czy inne paskudztwa (rozmawialam jeszcze z dziewczyna na forum o tym ze ona z autopsji wie ze jak cos sie dzieje to w tych badaniach juz to widac) Zobaczymy jak bedzie dalej bo dostalam skierowanie do neurologa, ale kolejki sa straszne a za tydzien ruszam na 2 tygodnie do Anglii brata odwiedzic. Jak mnie to dopadnie tam to chyba zwariuje. NIe wiem kompletnie co wtedy robic?? Troszke sie uspokoilam, aczkolwiek nie jest do konca dobrze. Taka moja mala rada to rozmowa z kims bliskim.. naprawde pomaga :) Dzisiaj przez 4 godziny bylam nastawiana ze nic mi nie jest i czuje sie lepiej, ale niestety to wrazenie ze smierc jest wszedzie.. koszmar. Marze tylko o tym zeby obudzic sie kiedys rano i stwierdzic ze dobrze sie czuje, a wieczorem nie bac sie przed snem ze nie przezyje nocy.. nerwica.
[/i]Jeszcze nie bralam zadnych silnych lekow, czy nie powinnam najpierw zaczac od czegos ziolowego?? Poki sie nie przebadam do konca i nie trafie do psychiatry, musze sobie jakos sama pomagac..
Bez zdrowia życie nie jest życiem; życie nie jest do wyżycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
31 lip 2007, 17:15

Lek przed smiercia:(

przez Pustka 25 paź 2007, 09:02
Dzien dobry!
Ostatnio zlapal mnie irracjonalny lek przed smiercia...nie tylko jestem hipochondryczka i jak tylko mocniej zabije mi serce,to mysle,ze to zawal,ale na dodatek po prostu mam ciagle takie mysli (jakby przeczucia),ze umre:(To okropne...mam 25 lat i wiem,ze w moim wieku ludzie w ogole o tym nie mysla,a ja ciagle jakbym miala 90 lat:(Jak bylam mlodsza taki sam lek mialam o smierc mojej mamy...czasami w nocy mnie taki atak lapal,ze bylam pewna,ze mama zaraz umrze...ja wiem,ze to glupie,ale boje sie,ze te przeczucia sie spelnia:(Czy ktos z Was tak ma i jak sobie z tym radzi??
pozdrawiam
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
28 mar 2006, 11:20
Lokalizacja
Toruń

Avatar użytkownika
przez Jovita 25 paź 2007, 10:24
to wcale nie jest glupie , mam to samo i nie radze sobie z tym , strasznie boje sie smierci , mam 20 lat a czuje sie jakbym miala 80 i jakbym miala zaraz umrzec.. w myslach mam wizje swojej smierci jak to sie dzieje jak reaguje moja rodzina itp Czuje ze w kazdej chwili moge umrzec ... czuje sie psychicznie coraz gorzej i boje sie ze w koncu cos sobie zrobie. W moim przekonaniu nie ma co zakladac rodziny , studuiowac czy pracowac bo i tak kiedys umre a te 30 czy 40 lat szybko leci i bede stara i bede i tak musiala kiedys umrzec !! to jest okropne bo nie moge normalnie zyc..
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 10 gości

Przeskocz do