Lęk przed śmiercią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez maiev 21 mar 2007, 14:06
koopa napisał:
boje sie że moje szczęście zniknie, rozwieje sie..........

cholerka --ja też. Teraz, dzisiaj, wczoraj. Boję sie że jak zaczynam powoli wychodzić na prostą to akurat....brr. Nie napiszę tego. I tak wiecie o co chodzi
:(
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez malaczarna_8 22 mar 2007, 20:35
FiRe86 napisał(a):Musisz to polubic i spróbowac z tym walczyc ja juz prawie zdrowym jestem jupiii

tego sie nie da polubic, chocbym bardzo chciała to nawet nie mam ochoty sie z tym dziadostwem zaprzyjazniac ale Tobie gratuluje i zazdroszcze:)

didado1 napisał(a):najlepszym lekarstwem na lęk przed śmiercią sobie powiedziec ok umrę jasne że umrę ale kiedys nie tu i nie teraz Exclamation Exclamation Exclamation

to nie takie proste, a jak w ogole nie chce sie o tym słyszec ani teraz ani za 50 lat.....

pewnie gdyby mozna było powiedziec sobie tylko: ok od teraz jest juz wszystko dobrze, nie boje sie smierci bo i tak mnie kiedys dopadnie...chyba nigdy mi to przez gardło nie przejdzie.
Now I'm lost and I'm screaming for help
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 lut 2007, 18:27
Lokalizacja
wawa

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 25 mar 2007, 22:38
a mnie naszlo takie pytanie...............
dlaczego boimy sie smierci, skoro to naturalny proces :?:
boje sie bardzo , chcialabym wychowac moje dzieci, pomagac im, i doczekac sie wnukow, jestem fizycznie zdrowa, wiec czemu sie boje ze umre niespodziewanie, jak z tym zyc?
taki lęk jest bardzo beznadziejny, bo przeciez czy bede sie bala, czy nie, jak bede miala umrzec to umre i nic niebede mogla na to poradzic, wiec mysląc objektywnie, takie leki sa bezzasadne i do niczego nieprowadza....
ale oczywiscie na tym polega nerwica (tak mowi psychiatra), nerwica dobija z kazdej mozliwej strony, niedaje normalnuie zyc i funkcjonowac, wiec co :?: mam ja polubic? zrozumiec? co mam do cholery zrobic, zebym mogla wreszcie cieszyc sie tym, czym powinnam. niepchalam sie na ten cholerny swiat, a skoro bog postanowil zebym, sie urodzila, to chce zyc tak, jakie mam do tego prawo :!: :!:
co takiego zrobilam, czym sobie zasluzylam, ze umarlam, jeszcze zyjąc, za co tak slono musze placic?
DLACZEGO :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?:
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Róża 26 mar 2007, 13:20
Kochane Ciałko-odpowiedź masz w swoim podpisie ;) Nie ma nic przypadkowego na tym świecie,wszystko ma swój cel,tylko cierpliwości.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Neurotic Guy 26 mar 2007, 19:33
Róża napisał(a):Kochane Ciałko-odpowiedź masz w swoim podpisie ;) Nie ma nic przypadkowego na tym świecie,wszystko ma swój cel,tylko cierpliwości.


Człowiek sie narodził i tyle.Jedynym jego celem jest przeżyc.Jesli istnieje Bóg to dał on człowiekowi wolną wole - może wybierac.Nie rozumiem tych którzy ciągle na niego najezdzają.Podobnie jak tych którzy twierdzą iż takie było ich przeznaczenie.Nie ma czegos takiego jak przeznaczenie.To zwykła forma usprawiedliwiania sobie własnych błędów do których nie potrafią sie przyznac.Łatwiej zwalic wine na przeznaczeie czy na Boga niz przyznac sie do błędu i własnej głupoty.Nasza przyszlosc zalezy od naszych indywidualnych decyzji ( a te powinny byc przemyslane ).tez boje sie smierci ale nie zapominam ze mam 99% wpływu na swoje zycie.
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 17:42

przez marmarc 26 mar 2007, 21:31
"Śmierć tym większym bywa postrachem, im życie jest uboższe i bardziej wegetatywne; a im bardziej duchowe, kulturalne, bogate w siły i w pełni rozwinięte, tym lęk przed śmiercią jest mniejszy. To co w nas boi się śmierci, to organizm, roślina.Ślepe przywiązanie do życia to przejaw nędzy życiowej. A najpiękniejszą czarę z największą satysfakcją się w końcu rozbija"
Henryk Elzenberg, Kłopot z istnieniem.

Ciekawe co? Ale chyba trochę ...nieludzkie... nieżyciowe...
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez wiatr 26 mar 2007, 22:21
,, Lęk przed śmiercią" :roll: Tak naprawdę nigdy nie zastanawiałam się czy boję się śmierci. Nigdy. Być może dlatego,że zawsze nawet w momentach najtrudniejszych mojego życia, bardzo a to bardzo pragnęłam coś wielkiego dokonać , osiągnąć by być z siebie dumna że mi się udalo .Zawsze tłumaczyłam sobie,że każdy człowiek nasi na sobie krzyż co powiązane jest z cierpieniem, a jak cierpienie minie to znak że go pokonałam ale nie krzywdząc drugiego człowieka. I tak krok po kroku. A jak zdarzyło mi się w tej wędrówce kogoś zranić to natychmiast naprawiałam błąd, prosząc o wybaczenie. Nadal tak postępuję, a kiedy nastąpi moment w którym będę musiała odejść z tego pięknego świata ten krzyż zostanie mi zdjęty na znak końca mojej wędrówki. Marzeniem moim jest tylko, by ktoś gdy będzie się ze mną żegnał włożył mi pieniążek do kieszonki na bilet do nieba.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Aklo 27 mar 2007, 23:14
Mądre słowa. Gratuluję Ci takiego postępowania
Tak trzymać :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
20 mar 2007, 01:27

nie mogę się przełamać

Avatar użytkownika
przez Ewik 22 16 kwi 2007, 15:42
Witam wszystkich!
Pisze po raz pierwszy i troche dziwnie się z tym czuje. Ale skoro już tu jestem to chyba coś znaczy. Dzisiaj jest mi tak źle, że musze komuś się wyżalić, komuś kto rozumie co czuje.
Z nerwicą walczę od 3 lat. Bywało naprawdę różnie. Czasem tak fatalnie, że myślałam o śmierci, a czasem znośnie. Nawet myślałam, że już nauczyłam się z tym żyć, ale ostatnio wszystko się zmieniło. :( Miesiąc temu wyszłam za mąż. Myślałam, że moje lęki znikną przy bliskiej osobie. Niestety jest jeszcze gorzej. Już sobie nie radze....
Znowu zaczęłam myśleć o śmierci :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
344
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:58
Lokalizacja
Ruda Śląska

przez Ewika 16 kwi 2007, 17:14
Witaj Ewik,

wiesz - to pewnie dlatego, że nastąpiła duża zmiana w Twoim życiu, nowe zadania .. i stąd te lęki znów :(
wiem - bo mam podobnie. Też bardzo źle reaguję na duże zmiany. No a wejście w małżeństwo to duża zmiana ....
Mam nadzieję że będzie Ci to mijać.

Chodzisz jeszcze na terapię?

Pozdrawiam Cię cieplutko.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
12 kwi 2007, 19:51
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez Ewik 22 17 kwi 2007, 13:33
Cześć Ewika. Nie chodze na terapie i nigdy nie chodziłam. Może dlatego, że dotychczas żaden z moich psychologów mi tego nie zaproponował.
Zresztą do psychologa też już nie chodze, bo to i tak nic nie zmieniało. Od trzech lat jest tak samo.
Dziękuje za pozdrowienia.
Buziaczki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
344
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:58
Lokalizacja
Ruda Śląska

=(

Avatar użytkownika
przez animka 18 kwi 2007, 22:57
Nie mam na nic siły… ledwo wiążę koniec z końcem … mój świat po raz kolejny się zawalił .. nie widzę nic tylko pustkę … boję się przyszłości … nie chce zmian !
Nie chce mi się żyć a jednocześnie pragnę cieszyć się życiem w każdym jego momencie … jednak to wszystko mnie przerosło … nie wydaje mi się żebym sobie z tym wszystkim poradziła … ja nie widzę sensu … poddałam się … nie potrafię już udawać …
:( :( :( :( przepraszam Was, musiałam sie gdzieś wygadac
Trudno jest iść przez życie wieloma drogami jednocześnie ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
24 wrz 2006, 00:49

Avatar użytkownika
przez Marla_30g 19 kwi 2007, 11:08
Animko

Nie wiem co się wydarzyło w Twoim życiu tak bardzo złego,że mówisz że zawalił Ci się świat...że nie chcesz żyć a jednoczesnie chcesz brać to życie pełnymi garściami...Tyle co mogę Ci powiedziec na tą chwilę to to że po mgle i ciemnych chmurach zawsze jest słońce..czasem wystarczy mały promyk aby poczuć się lepiej..Kochana,wiem jak bardzo potrafi być ciężko,bo ja też ledwie wiążę koniec z końcem a jeszcze mam tą znienawidzoną depresję i nerwicę,gdzie nieraz tak bardzo mnie boli pod żebrami że muszę bez ruchu siedzieć 3 godziny aż mnie puści i ataki krzyku i histerii...W każdym razie spróbuj pomyśleć choć trochę pozytywnie,że jesteś na swiecie po to aby być komuś potrzebna i któremu bardzo trudno by bylo bez Ciebie życ..Trzymaj się i pozdrawiam Cię i ściskam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:12
Lokalizacja
Katowice

przez cinnamon_inspiration 19 kwi 2007, 12:50
Ja tez sie boje przyszlosci, tego, ze sobie nie poradze w zyciu jak bede musiala opuscic dom, ale najbardzioej tego, co czeka mnie w zyciu po zyciu... I mimo tych lekow nie potrafie sie zmobilizowac, by zadbac o lepsza przyszlosc. Z dobrej uczennicy stalam sie zla itd.

Pani psycholog dala mi ciekawe zadanie do wykonania, mianowicie odkładanie lęku na później :mrgreen: Podam to na przykladzie nie zwiazanym z tematem, ale ukazujacym wszystko ladnie. Np. jesli ktos ma fobie przed spoznianiem sie, to mowi sobie "do pracy mam na 8 i jesli do 7,50 nie bede na takiej-i-takiej ulicy to dopiero wtedy zaczne sie martwic." Zrob tak samo, jesli za iles tam czasu nie bedziesz potrafil znalezc pracy, dopiero wtedy zacznij sie martwic, choiciaz wiesz, jest takie powiedzenie "nie jestesmy odpowiedzialni za to, co nam sie przytrafia, ale za to, jak na to reagujemy". Jaka jest roznica czy bedziesz sie bac, czy sobie to podarujesz jesli chodzi o znalezienie zajecia? Nic ci ten strach nie da.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:54 am ]
animka

Co sie stalo kochanie? Moze pomozemy ci rozwiazac sytuacje?
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 14 gości

Przeskocz do