Lęk przed śmiercią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez vaness :) 05 lut 2007, 00:04
śmierć...

To naturalne, że sie jej biomy. Nie można jednak za dużo o niej myśleć-szczególnie w młodym wieku. Każdy z nas ma przed sobą jeszcze wiele chwil, zarówno tych gorszych jak i lepszych. I chociażby dla tych drugich, mimo, że czasem jest ciężko-warto ŻYĆ.

Jeżeli spojżeć z punktu widzenia wiary jest początkiem życia wiecznego. Czegoś lepszego, niż tutaj. I na każdego przyjdzie odpowiedni czas. To niesamowite, jak ludzi wierzący, szczególnie starsi, są spokojni kiedy odchodzą... Nawet, kiedy są chorzy np. na raka i umieraja w ogromnych cierpieniach. Dla nas może to być pewnego rodzaju abstrakcja.

Czy ja się boję śmierci? Nie wiem. Nie przeżylam nigdy tak ogromnego lęku mysląc o własnej śmierci. Co innego, gdyby odeszli jacyś moi bliscy...
Chociaż ostatnio myślałam, że jeżeli byłabym skazana na karę śmierci teraz-wiedziałabym, kiedy odejdę- doszłam do wniosku, ze nie byłabym gotowa.

Podsumowanie? Żyjmy... !! :) Mimo wszytsko-warto!
...nie chodzi o to, aby CIERPIEĆ...
...ale żeby ŻYĆ-mimo cerpienia...

nadzieja nie umiera ostatnia. ona NIGDY nie umiera.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 lut 2007, 21:56

Avatar użytkownika
przez Sofia 05 lut 2007, 12:13
Jak pozbyc sie tych natretnych mysli ?? Jak sobie wytlumaczyc ze smierc jest sprawa naturalna ? Co zrobic zeby sie nie bac ? Moze ktos mi odpowie.
Dziel sie twym chlebem z innymi,
bedzie smaczniejszy.
Dziel sie twym szczesciem,
bedziesz szczesliwszy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 15:06
Lokalizacja
z daleka

Avatar użytkownika
przez Eva 05 lut 2007, 12:50
Sa sprawy na które mamy wpływ i możemy je zmieniać , ale są też takie rzeczy na które niestety nie mamy żadnego wpływu i trzeba je zaakceptować . Przeciez nie można stale myśleć o śmierci takie myśli trzeba wypierać , to jest ciężko ale przecież w ten sposób sobie nie pomagamy tylko jeszcze bardziej dołujemy nasze dusze . Co ma być to i tak bedzie ....cieszmy sie tym co mamy w danej chwili i bierzmy z pokorą to co będzie nam dane .
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Sofia 05 lut 2007, 13:08
Mysle ze musze popracowac nad soba.Choc to bedzie trudne. :cry:
Dziel sie twym chlebem z innymi,
bedzie smaczniejszy.
Dziel sie twym szczesciem,
bedziesz szczesliwszy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 15:06
Lokalizacja
z daleka

Avatar użytkownika
przez jones 06 lut 2007, 03:40
Ja się boję śmierci panicznie - to największy i najokropniejszy mój lęk, który odczuwam coraz silniej, od wielu wielu lat.
Lęk, który towarzyszy mi w każdej minucie każdego dnia, który mogę zagłuszyć tylko alkoholem albo snem (kiedy w końcu usypiam).
Lęk który przeszkadza mi żyć i który sprawia, że muszę ze sobą coraz bardziej walczyć żeby "normalnie" egzystować, bo coraz silniej się z życia wycofuję i jestem coraz bardziej przerażona i zmęczona (samym lękiem i jemu współtowarzyszącym stresem i napięciem).

Boję się tego że śmierć zjawi się znienacka, nieoczekiwanie, że uderzy tak, że nie będę mieć możliwości żadnej obrony czy ucieczki (co samo w sobie jest oczywiście nielogiczne - bo to przed chorobą czy katastrofą można ewentualnie uciec, ale przed śmiercią się nie da - bo jak - to ostateczność).

Przeszłam kiedyś przez etap dość zaawansowanej hipochondrii, teraz generalnie nie trzęsę się przy każdym bólu, wysypce czy np. zawrotach głowy - dość sobie z tym radzę (choć i tak się muszę uspokajać - powtarzać sobie że to zwykły ból, który zaraz minie itp).
Ale niestety mój lęk przeszedł w stopień bardziej zaawansowany - teraz się boję dużo więkzsej ilości czynników które mogą spowodować potencjalną śmierć. COdziennie po wiele razy przeglądam różne fora i wiadomości z kraju i ze świata żeby np. sprawdzić czy czasem gdzieś nie wybuchła epidemia, albo nie wystrzelono do nas rakiety z bombą. Codziennie, w każdym drobiazgu czy najgłupszej czynności widzę potencjalną możliwość spowodowania zagrożenia, które może zakończyć się śmiercią. Nie mogę już tego znieść.
Teraz na przykład boję się że coś zaraz uderzy w mój dom i mnie zabije, albo że mam sepsę bo mnie boli gardło.
Idiotyczne i śmieszne. Wiem. A równocześnie chyba nie wiem, bo jestem autentycznie przerażona.
::: be yourself, no matter what they say :::
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
12 gru 2006, 20:03
Lokalizacja
Kraków

przez nitka 20 lut 2007, 01:02
Przepraszam, ale aż mnie skręca jak czytam co wymyślasz. POKAHONTAZ dziewucho, weź Ty się do roboty wtedy Ci się rozjaśni!!! DO ROBOTY!!![/url]
"To jest szczęśliwy dzień. Bo otworzyłam oczy, poruszyłam ręką, bo mam coś do zrobienia i mogę mówić..."
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

przez Angie 20 lut 2007, 10:02
Witam. Ja też się boję dorosłości. Mam wrażenie że wszystko już za mną. Mam 25 lat a traktuje się mnie jak złom. Wydaje mi się też, że ten świat jest nieco durny, w reklamach, agencjach modelek, dosłownie wszędzie dopuszczają same 14 letnie dzieci. W jakim szoku byłam kiedy jedna z firm kosmetycznych pokazała w swoim spocie babcię! Ale to tylko kropla w morzu. Świat zwariował na punkcie młodości, wręcz dziecięcości, a jak jesteś po 20stce to już na złom się nadajesz.

Moim największym lękiem jest to że nigdy nie zrobię w życiu tego czego bym chciała, bo już jest na to za późno. Kiedyś chciałam zajmować się muzyką, sporo ćwiczyłam, ale rodzice wybijali mi to z głowy, podobnie jak wyczynowe uprawianie sportu, o czym zawsze marzyłam. Bardzo chciałam też pisać, ale jak ciągle trzeba chodzić do roboty od rana do wieczora to już nic się nie chce. Mam dobrą pracę, nie narzekam. Jednakże nudzę się w niej straszliwie. Tęsknię za czasami dziecięcej naiwności kiedy wyobrażałam sobie że może pojadę na olimpiadę i zdobędę kiedyś medal. Dziś wydaje mi się to takie głupie i dziecinne. A jednak za tym tęsknię...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
09 sty 2007, 00:27

Czy tez macie takiego pecha???

przez Iwcia24.9 28 lut 2007, 12:58
ze np wychodzicie z domu ze slym samopoczuciem , roztelepani od srodka a tu jeszcze natykacie sie na pedzaca na sygnale erke , ktora bierze czlowieka na waszych oczach???Bo ja ostatnio mialam takiego pecha!Nie daj ze sama nie moge poradzic sobie ze smiercia, chorobami i omdleniami- bo sie ich boje a tu jeszcze taki klops!!!Jak sobie z tym radzicie???Ps.Dodam jeszcze ze nigdy nie zemdlalam a strasznie sie tego boje- bo kiedys w Kosciele zemdlala przy mnie dziewczyna , mialam juz dosc - wyszlam i od tamtej pory(juz prawie 2 msc) nie bylam w Kosciele!Prosze o jakies porady i wskazowki
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
13 sie 2005, 15:03
Lokalizacja
podkarpacie

Avatar użytkownika
przez Ania1987 28 lut 2007, 14:02
Przede wszystkim nie można być jasnowidzem i się nakręcać, bo właśnie to utrzymuje nas w tej chorobie (boimy się rzeczy, które nas nigdy nie dotknęły lub zdarzyły się tylko jeden raz). Spróbuj w tą niedzielę udać się do kościoła i przekonać się, że nic Ci się nie stanie, jak nie będziesz mogła wytrzymać całej mszy to wyjdź, nic na siłę, ale gwarantuję, że jak Ci się uda się przełamać to będziesz bardzo z siebie zadowolona. Trzymam kciuki :D :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez FiRe86 28 lut 2007, 23:40
TO TYLKO NERWY, LĘK, PANIKA

Ludzie nie poddajcie się nerwy tak działają, mnie ostatnio bolał brzuch i myslałem,ze mam wrzody i ze zaraz padne a to nie tak to nerwy mnie nakręciły... Jesteście młodzi, silni i zdrowi a te lęki zostawcie starcom... Nerwica moze wszystko ze do głowy wpadnie ci cos głupiego, ma bardzo bardzo podobne objawy do choroby wiencowej, nerwica je tylko imituje oszukuje, wiec czego sie bac, zrób wszytskie badania i dowiesz sie, ze to tylko nerwy... Mi ostatnio serce waliło jak nie wiem co, bol w klatce, cisnienie wysokie a na mysl mi przyszedł wylew, albo zawał wstałem i powiedziałem dośc az sie uspokoiło... Aha gdy się dostaje zawału albo wylewu to człowiek nie jest taki nakręcony nastraszony, po prostu nie ma siły umiera nie umie mówic, a nie biega jak szalony ze strachu po mieszkaniu

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:42 pm ]
Ja to wiem, bo mój tata miał zawał i byłem przy nim widziałem wszystko :(((
Życie jest piękne i cudowne,
Lecz nerwica jes tylko utrusnia,
Warto ją pokonać dzielnie... :)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lut 2007, 12:02
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 03 mar 2007, 12:21
FiRe86 gratuluje. gratuluje ci tego ze umiesz sobie to przetlumaczyc, ale neistety, wiekoszosc z nas wlasnie tego niepotrafi. ja np tak jak jones, tez wiem ze niektore rzeczy o ktorych mysle, np ze spadnie jakis meteoryt i pozabija moje dzieci i wszystkich ludzi to myslenie nielogiczne, albo ze dostane zawalu, tez wiem ze niedostane, a jednoczesnie panicznie sie tego boje. tez wiem jak wyglada np wylew, kiedys na przystanku facet przewrocil sie i po prostu umarl. na wylew. on niepanikowal, nielatal i niebal sie po prostu to byl moment. gdybysmy umieli sobie to tak przetlumaczyc to byloby wszystko ok. no ale na tym polega wrednosc tej choroby.... trzeba sie pomeczyc porzadnie zeby ją z siebie wykurzyc. pozdrawiam wszystkich serdecznie
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

przez FiRe86 03 mar 2007, 22:29
CIALO liceum DUSZA muzeumDokładnie, masz wiele racji... Każdy się boi ale jestesmy młodzi wszystkie badania mamy OK, więc czego się obawiać a zawał i wylew są od razu... Tylko trochę się wkurzyłem, ze wszyscy tu nie radzą, trzeba im pomóc bidulki :)
Życie jest piękne i cudowne,
Lecz nerwica jes tylko utrusnia,
Warto ją pokonać dzielnie... :)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lut 2007, 12:02
Lokalizacja
Katowice

przez malaczarna_8 06 mar 2007, 13:51
To co mowicie oczywiscie jest racja. To tylko nerwy, ale co mi po takiej swiadomosci. przeciez wiem ze kolatanie serca, bezsennosc, dusznosci, bole i wiele innych cholernych rzeczy, z ktorymi codziennie sie borykam, rodza sie w mojej glowie, ja to wiem, bo przerabialam z milion razy "zawal", "wylew", "raka", "cukrzyce", "ptasia grype", "paraliz" i wiele wiele innych. Szkoda ze z tej swiadmosci nic nie wynika, bo lęki towarzysza mi ciagle.
a najbardziej mnie wkurza jak ktos mi mowi: nic ci nie jest, to tylko nerwica, wez sie w garsc, a przeciez gdybym potrafiła to bym to zrobiła, bo nie jest mi z tym fajnie...
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 lut 2007, 18:27
Lokalizacja
wawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do