Lęk przed śmiercią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

pomocy

przez piekna14 02 sty 2007, 23:56
nie nigdy nie bralam lekow.ale bylam u 3 psychologow.zaden mi nie pomogl.boje sie strasznie chce normalnie zyc planowac przyszlosc a nie bac sie ze jej nie dorzyje pomozcie mi!
Chciałabym żyć normalnie.....
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
31 gru 2006, 16:57
Lokalizacja
http://217.153.38.135:2006/

przez Kas19 02 sty 2007, 23:57
witaj moniczko:) widzisz czytajac twoje posty mam wrazenie jakbym ja to napisala. Moja nerwica zaczela sie dokladnie po smierci mojego dziadzi... bylam z nim bardzo zwiazana jak zmarl to nie plakalam nie wiem tak jakbyl wylaczyla sie ze swiata... nic nie mowilam zamknelam sie w sobie pozniej jakos zaczelam rozumiec ze kogos juz nie ma:( i zaczely sie w tedy ze mna problemy balam sie wychodzc z domu ze jak bedzie mi sie cos dziac to karetka po mnie nie zdazy przyjechac balam sie chodzic do kosciola bo Bog kojarzyl mi sie wylaznie ze smiercia... raz bylo mi tak duszno ze pojechalam do szpitala oczywiscie o erce nie bylo mowy zebym po nia zadzwonila.. bo do mojego dziadzi nie zdazyla dojechac wiec i ja sie balam. Babcia ze 100 razy opowiadala mi jak dziadzia umieral:( to bylo okropne np jak jezyk mu sie zapadl to wyobraz sobie ze musialm przytrzymywac sobie jezyk palcami tak sobie wmawialm ze mam to samo. Plakalam codziennie bo nie chcialam umrzec zaczelam sie z kazdym zegnac... eh ze niby moj koniec jest bliski myslalam ze oszaleje tak sie balam i do tej pory boje smierci Uwazam ze jest to najgorszy z lekow:( Pozniej byla smierc Papieza ktora rowniez przezylam i miesiac pozniej moj kolega zabil sie samochodem uderzajac w drzewo. Od tamtej pory na cmentarz nie chodze...o pogrzebach nie wspomne:( Tak jak ty uwielbialm sobie planowc. Cieszylam sie kazdym dniem. Bylam osoba pogodna kazdy mowil ze ja zmarlego na nogi bym postawila..a teraz??? tamtej kaski juz nie ma:( boje sie kazdego dnia boje sie ze moge umrzec...a tak bardzo nie chce ja chce zyc!!! nawet sie juz zastanawiam cholera moze to nie jest nerwica???? moze faktycznie mam umrzec ja juz nic nier wiem!! no moze tylko to ze moje zycie sie zmienilo juz nic nie jest takie jka bylo;( jak wigilia to 5 osob przy stole...jak u Ciebie eh Od czerwca jakos nerwica z niknela ale niestety od tygodnia znowu wrocila:( juz stracilam nadzieje ze moge ja zwalczyc a objawy te same(dusznos, wrazenie ze glowa mi peka, bol serca, i wrazenie ze jestem po za swiatem rzeczywistym...)i oczywiscie lek przed smiercia Pozdrawiam
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
06 kwi 2006, 20:48
Lokalizacja
ostrowiec

przez grzela083 03 sty 2007, 00:56
witam.
mam prawie 24 lata.. prawie identyczne mam objawy co wy...
moze jeszcze wspomnie ze u mnie pojawija sie zawsze wieczorem i jak nie moge zasnac.... wtedy trace kontakt z zeczywistoscia, przestaja panowac, boje sie , wydaje mi sie ze to koniec ze nie ma juz nic... ze jest ciemnosc ze smierc.... czesto przed takim atakie zaczyna zle sie czuc czyli nastepuje wzrost cisnienia.... zrywam sie z luzka zaczynam biegac i wychodze na dwor zeby oddychac sierzymm powietrzem...
boje sie mierci, jak nie moge znasnac zle mysli opanowuje mnie i liczenie baranow sie na nic nie zdaje... mam to gowno od 7 roku a mam prawie 24lata... jak bylem dzieckiem ryczalem dniami i nocami i jezdzili ze mna po lekarzach---nie pamienatm za duzo wiem tylko ze przeszlo i mialem takie nieliczne slabe atki zktorymi sobie radzilem....
jakies pol roku temu dostalem w glowe butelka a po kilku dniach w wyniku zawrotow spadlem z roweru (przypierniczylem glowa w asfalt az mnie tydzien na obserwcji trzymali) po tym mialem jazdy takie ze utraty pamienci itp... no i zaczemy sie ataki.... zaczelo sie od snow....
nagle kiedys obudzilem sie w nocy mialem straszny sen... spanikowalem
nie moglem oddychac , ruszac sie , nie nie kojarzylem, kiedy strasza dala mi ziola zamist sie uspokoic serce malo mi sie nie urwalo....bylo zle...
ale przetrwalem do dzis.... od tamtego czasu mialem moze juz kilka atakow... jutro ide do psychiatry tak szczeze mowiac leki mam zawsze wieczorem i w nocy... uwaga teraz bedzie smiesznie ..najchetneij bym skopal dupe tej nerwicy lekowej .... dobrze ze jest to forum bo ono daje sile .... ludzie piszcie tu ..to wasza szansa zeby przetrwac , kazdy z nas wie jak to jest byc chorym.... ja choruje juz dlugo i kazdemu polecam isc do lekarza bo ja nie chodzilemi dopiero jutro ide ... ale zaluje ze wczesniej nie poszedlem napewno by bylo lepiej...
piszcie piszcie piszcie.... to pomaga i daje sile....
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
26 gru 2006, 12:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez RIKA 03 sty 2007, 09:20
Witajcie. Jak czytam wasze posty to tak jakbym czytała o sobie u mnie zaczęło si,ę to jakieś 10 lat temu byłam w ciąży z drugim dzieckiem i wtedy zmarł mój dziadziuś i od tego się zaczęło bałam się o siebie że nie przeżyję porodu, że umrę i zostawię dzieciaki. 10 lat cierpienia z samą sobą nie chodzę na pogrzeby .na cmentarz nie pójdę sama nigdy :!: boję się również jechać samochodem jako pasażer :!: :!: bo jako kierowca nie pojadę nigdy choć prawo jazdy mam 15 lat kiedy mój mąż wyjeżdża do pracy to boję się o niego.Nigdy nie pomyślę że będzie ok tylko , że coś się stanie. Cała rodzina mówi że panikuję nikt mnie nie rozumie.Ado tego nienawidzę swojej pracy ,gdy tam wchodzę to robi mi się niedobrze boję się że zemdleję że umre . boję się jechać sama pociągiem ,boję się wyjść sama na miasto, boję się nocy :cry:
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:52
Lokalizacja
CZęSTOCHOWA

przez Dąbrówka 03 sty 2007, 09:34
Kochani -też tak mam: lęk przed chorobami i śmiercią mnie nie opuszcza no i wszystko widzę w czarnych kolorach. Ciągle sie boję o mnie i moją rodzinę, że mojemu mężowi, który dużo jeździ coś się stanie, że ja zachoruję na raka albo co innego i nie zdążę odchować dzieci i czasami zastanawiam się czy mnie Bóg nie pokaże w końcu, że tak sobie wmawiam, że coś na pewno się stanie. Oczywiście nikt z bliskich mnie nie rozumie. Powinnam być szczęśliwa, bo wszystko jak najlepiej się układa, tylko ja i moja nerwica niszczą wszystko.....
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

przez RIKA 03 sty 2007, 10:10
witaj <Dabrówka> a jak sobie z tym radzisz bo ja już nie potrafię gdy ogarnia mnie lęk popadam w jeszcze gorszy lęk i to pociąga za sobą panikę i wtedy robi mi się słabo nogi i ręce drża i boję się że to zawał serce wali jak oszalałe i nie jestem w stanie funkcjonować a nad sobą słyszę głos załamanego męża <co się z tobą dzieje jesteś nam potrzebna> i jeszcze gorszy strach biorę tabletkę piję nerwosol i na jakiś czas spokój ale to wraca już mam dość :cry:
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:52
Lokalizacja
CZęSTOCHOWA

przez Dąbrówka 03 sty 2007, 15:56
Jak ja sobie radzę? Staram się funkcjonować normalnie, bo i też nie mam innego wyjścia; pracuję, mam dwójkę jeszcze małych dzieci, psa więc nie mogę tylko leżeć i ryczeć nad swoim losem (chociaż zdarza się że tak właśnie robię). Właściwie nie mam wsparcia w nikim z rodziny, bo uważają że sama siebie nakręcam - w sumie to im sie nie dziwię, bo ileż można słuchać, że boli mnie głowa, że mi się kręci, że wzrasta mi ciśnienie, że już nie mogę, że umieram.....ten kto tego nie doświadczył nigdy nie zrozumie.....niestety:( Kilka razy bardzo źle poczułam się w pracy i powiedziałam w końcu o swoich problemach nerwicowych koleżankom i jakież było moje ździwienie kiedy powiedziały, że nigdy by nie przypuszczały że mi coś jest, nic po mnie nie widać. Gdyby wiedziały ile razy opanowuję swoje ataki zza biurka, ile razy uciekałam do toalety aby głęboko pooddychać i nie raz ukryć łzy i swoją bezradność. Te ataki....KOSZMAR! Byłam już leczona, stwierdzono u mnie nerwicę depresyjno-lękową ale leki pomogły na 1/2 roku i nastąpił nawrót. Pracuję nad psychiką i były okresy, kiedy czułam że żyję i następował atak - trudno zacząć pozytywnie ponownie myśleć po takim ataku i od nowa się pozbierać. Pracuję jednak nad soba ciągle ale coraz bardziej myślę że to Syzyfofa praca ale muszę, mam dzieci......
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

śmierć ze starości

przez piekna14 07 sty 2007, 14:20
ja sie boje smierci nawet tej ze starosci.nie umie wypbrazic sobie tego ze kiedys mnie poprotu nie bedzie.boje sie okropnie czasami lek mnie tak lapie ze nie umie z siebie slowa wydusic.boze pomocy!juz nie wiem jak zyc
Chciałabym żyć normalnie.....
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
31 gru 2006, 16:57
Lokalizacja
http://217.153.38.135:2006/

Avatar użytkownika
przez Neśka 09 sty 2007, 16:26
Ania1976...tak dobrze okresliłas podłoże mojego strachu przed śmiercią...
Moje myslenie jednak jest obsesją...własną śmierc zaczęłam widzieć wszędzie:(
W zyciu miałam wiele planów, wszystko się spaprało.
Dziś nie jestem w stanie wyjść z domu, wyjechac, bo boje się, że zginę, że umrę gdzieś...
Boje się, ze nie zdąże nacieszyc sie pełnią zycia, a tak bym jeszcze chciała doznac tego uczucia.
Myślę sobie: "Co będzie, jesli będzie wypadek, ktoś mnie zabije, napadnie..." Nawet, gdy postanawiam coś zmenić wszytsko kończy się na tym, że boje się, ze umrę... Największym źródłem strachu są dla mnie inni ludzie - psychopatyczni mordercy, gwałciciele...
Tak strasznie się boję...ciemnych ulic, obcych ludzi, samotności....podróży, zmian. Widze ich wszędzie... Żyję bojąc się, nie potrafię nic zmienić. strach jest silniejszy. Nikt nie rozumie...

Przepraszam, musiałam się wyżalić.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

:( :( lęk przed śmiercią cześć 2. !

przez mamtegodosc 14 sty 2007, 16:26
Od około dwóch miesięcy boli mnie głowa. Po odstawieniu tabletek jakiś czas miałam napady lękowe... bałam się o własne życie i zdrowie. Jakiś czas temu około 2 miesięcy przyjmowałam beta karoten stosując się do dziennej dawki jednej tabletki. W internecie pisze że niemożna tego przedawkować ! .. Od około tygodnia mam wrażenie że tak jednak się stało. Cała się trzęsę .. drętwieją mi ręcę mam krótki oddech.. boli mnie głowa .. i znowu boje sie spać sama:(. Niech ktoś mnie pocieszy .. ?.. Obawiam się ze krew w pewnym momencie zatrzyma sie i przestane funkcjonować:( od nadmiaru witaminy A nie mam już sił... pomóżcie :(:(:(.. W jakimś stopniu pomoga mi słowa :(.. tak bardzo sie boje:(
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 gru 2006, 18:24

przez sisi1234 14 sty 2007, 20:37
spokojnie, nie umrzesz od tego!!!! moja mama jest pielegniarka-pytalam jej.ale powinnas jak najszybciej odstawic te leki i pojsc do specialisty, masz wymeczony organizm, potrzebujesz spokoju, odpoczynku i lekarskiej pomocy.postaraj sie troszeczke
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:19

Avatar użytkownika
przez Niteczka 14 sty 2007, 20:53
Hej
Tez tak mam, cokolwiek biore z leków mam wrażenie ze cos mi sie dzieje złego :cry: meczy mnie to strasznie bo niby sie boje brac czegos a wiem dobrze ze bez leków sie nie obejdzie. Czasem nawet wit.C potrafi mi zaszkodzic oczywiscie tylko w mojej głowie ale przekłada sie to tez na mój organizm - trzese sie, boli głowa, płtyki oddech, problemy ze spaniem :cry:
to wszytko jest w naszej głowie :smile: ja to wiem i jestem pewna ze ty tez to wiesz tylko nie bardzo radzimy sobie z tym...ale mam nadzieje ze pociesz ci ze nie jestes w tym sama ;)
Pozdrawiam
I am alone at a crossroads
I'm not at home in my own home
And I've tried and tried to say what's on my mind
I'm so tired of pretending...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
03 sty 2007, 19:39
Lokalizacja
Głogów

przez sisi1234 14 sty 2007, 20:58
Niteczka ma racje. ja wczoraj dostalam ataku paniki i wzielam xanax na uspokojenie, bylam pewna, ze mnie zabija, ze wlasnie umieram.dzis wzielam codzienna porcje lekow i myslalam, ze to cos innego, ze cos sie ze mna dzieje, pomylilam leki, wzielam inne, za duzo, albo za malo... nie jestes w tym sama
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:19

przez misiaczek 18 sty 2007, 23:43
hej <NITECZKO> ja też mam takie same objawy idę do lekarza dostaję lek kupuję i nie biorę bo się boję np. w nowy rok miałam napad lęku wzięłam 1/2 ataraxu i wydawało mi się że się duszę póżniej za kilka dni został mi przepisany coaxil i też wzięłam 1 tabl. i te same uczucie płóytkiego oddechu a wykupiłam już neurol ipronal rudotel cloranxen i wszystkiew leki leżą bo myślałam że ja po nich się żle czuję aż wstyd mi iść znów do lekarza po następną receptę kur... już mam dość ale powiem ci że "rozmowa" z Wami bardzo mi pomaga po raz pierwszy w życiu komuś się pożaliłam i przekonałam że nie jestem sama jak dopada mnie atak szybko siadam na kompa i piszę pewnioe bez sensu ale mi lepiej dziękuję wam że jestescie
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
04 sty 2007, 11:04
Lokalizacja
CZęSTOCHOWA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Arielka1988 i 16 gości

Przeskocz do