Lęk przed śmiercią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Dąbrówka 24 sie 2006, 11:03
Kasiula mam takie same objawy - to uczucie zapadania się jest okropne (też myślę, że zaraz mi się coś stanie - mam wizje że zapdnę w śpiączkę albo co innego związanego z głową).
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

przez neurosis78 24 sie 2006, 11:25
Mnie też dopada to uczucie zapadania...to jest straszne.Myślałam,że to objaw jakiejś (realnej)choroby a tu widze,że innych też to męczy.Co ta psychika z nami robi :shock: wrrrrrr grrrrrrr :evil:
"Lęk przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie..."
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
20 sie 2006, 20:24
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

przez Dąbrówka 24 sie 2006, 11:37
a macie coś takiego jakby prąd przez głowę przeszedł? Siedzę sobie np. przed komputerem, czuje się nawet dobrze a tu nagle jakby prąd przeleciał mi przez mózg - aż się muszę złapać biurka, bo boje sie że spadnę i wszystko waraca do normy. Nienawidzę tego uczucia.
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez neurosis78 24 sie 2006, 11:54
Dąbrówka widzę,że męczą nas podobne objawy.Ja też nie mogę poradzić sobie z moimi bólami głowy i jakimis dziwnymi akcjami typu "przeszycie prądem".Bierzesz jakies tabletki na to?? Może warto byłoby pójść do neurologa,ale ja już mam dość lekarzy :?
"Lęk przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie..."
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
20 sie 2006, 20:24
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

przez Dąbrówka 25 sie 2006, 09:42
uffff, znaczy to też nerwicowe. Do neurologa nie idę, bo nie wierzę że pomoże (tak jak ogólny i inni) - jedyny lekarz, który mi pomógł i wiem że pomoże to niestety PSYCHIATRA - dobry psychiatra!. Niezawodny lek to magnez (pisałam już jak po końskiej dawce wróciłam na dłuższy czas do życia), psychotropy pomagaja ale chwilowo (tuszują objawy), odstawiasz i po krótkiej chwili znowu wszystko wraca, ale z leków które brałam bardzo sobie chwalę Alprox - na mnie działa rewelacyjnie. Wystarczy, że wezmę 1/4 tabletki wtedy kiedy czuję sie źle (mam te różne dolegliwości) i zaraz wszystko mija i nawet jak chcę to nie mogę sie zdenerwować.
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

Śmierć/Strach przed śmiercią

przez anioleczek007 28 lis 2006, 15:10
Czasem tak jest chyba w życiu, że jedynym wyjściem jest śmierć. Nigdy tak nie myślałam. Przenigdy. Zawsze myślałam wręcz przeciwnie, że śmierć niczego nie rozwiązuje. Dzisiaj najchętniej skończyłabym ze wszystkim. Z tą nieustanną walką z wiatrakami. Z tą nieustanną zmianą leków. Z tym faszerowaniem się coraz to innymi lekami. Dzisiaj o godzinie 14:05 nienawidzę siebie życia i całego świata. Jestem sama w domu. Do wieczora. Zdążyłabym spokojnie wrzucić w siebie po raz ostatni te kilkadziesiąt tabletek i poczuć błogostan. Boję się siebie. Boję się swoich myśli. Boję się tego, co teraz piszę, ale muszę wyrzucić to z siebie:(
Spadłam na dno. A myślałam, że już bardziej nie można. Od maja chodzę do psychiatry i ciągle mam zmieniane leki. Nic na mnie nie działa. Sertralina zamiast pomagać chyba mnie dobija. Nie nadaję się do życia. Boję się wszystkiego. Mam 3 w 1. Depresję. Bardzo poważne zaburzenia lękowe. I nerwicę natręctw, za którą najbardziej siebie nienawidzę. Boję się każdego dnia. Boję się wstać rano. Boję się odebrać telefon. Boję się ludzi. Boję się starości. Boję się choroby. Boję się bólu fizycznego. Boję się siebie. Boję się swoich myśli. Boję się żyć. Nie mam siły żyć. Walczyłam, ale nic się nie zmienia na lepsze. Chciałam walczyć. Chciałam sobie pomóc. Nie daję rady. Nie poznaję samej siebie. Nie mam siły ani walczyć ani „wziąć się w garść”.
Wiem. Nie zrobię tego, bo jestem tchórzem.O ile łatwiej byłoby gdybym się odważyła:(
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 14:13

przez kukubara 28 lis 2006, 15:22
Anioleczku..a ja Ci mowie ,ze dasz rade..pomalutku..spokojnie..nie ma tak ,ze nie dziala.Jedni musza dluzej szukac..inni nie..juz widze ,ze jestes dzielna napisalas to wszystko..a to dowod na to,ze chcesz zyc..jestes odwazna.Trzymam kciuki..wiesz..jakis czas temu..czulam sie podobnie..normalnie nawet wypicie wody bylo dla mnie problemem..zaufaj mi ...bedzie dobrze,przesylam Ci moja cala dobra energie i przytulam mocno.
"wypromuj milosc ..specu od reklamy"
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
11 lut 2006, 14:09
Lokalizacja
wawa

Avatar użytkownika
przez Radison 28 lis 2006, 20:18
Wiesz, głowa do góry. To nie jest tak, że nic nie zostało, że wszystko jest złe. To, co czujesz to jest obrzydliwa pajęcza nić, krępująca Ciebie. Dlatego zawsze trzeba dostrzegać pociechę płynącą z tego, że nic nie umarło. Jest tylko chwilowo nieosiągalne. Trzymaj się :!:
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Kubelek 28 lis 2006, 20:57
Wiesz co?? Nigdy nie bylem w takim stanie jak Ty, ale wydaje mi sie ze nigdy nie mozna sie poddac. Wiem, ze dasz rade poradzic sobie ze swoimi problemami. Pozdrawiam cieplitko.
świetlistymi istotami jesteśmy nie surową materią
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
22 wrz 2006, 15:30

Avatar użytkownika
przez IceMan 28 lis 2006, 23:06
anioleczek007 napisał(a):Nie zrobię tego, bo jestem tchórzem.

A wcale nie :smile: , zrobisz, bo na tym forum nie rejestrują tchórzy ;) .

anioleczek007 napisał(a):Chciałam walczyć. Chciałam sobie pomóc. Nie daję rady.

A ja wierzę że dasz sobie radę. Głowa do góry :smile: .
anioleczek007 napisał(a):Spadłam na dno. A myślałam, że już bardziej nie można.

Jeżeli nie może być gorzej, to może już być tylko lepiej.
anioleczek007 napisał(a):ciągle mam zmieniane leki. Nic na mnie nie działa. Sertralina zamiast pomagać chyba mnie dobija.

Nie wiem czy mogę się wypowiadać na temat leków ale może poczytaj posty innych osób na tym forum, jak czytałem to nie zawsze pomagają, czasem pogłębiają depresję bo człowiek czuje się tak jak w senny pochmurny dzień, tylko to wtedy trwa cały czas.
anioleczek007 napisał(a):I nerwicę natręctw, za którą najbardziej siebie nienawidzę.

Dlaczego? Przecież to nie wybiera, nie możesz siebie za to nienawidzieć.
anioleczek007 napisał(a):O ile łatwiej byłoby gdybym się odważyła Sad

Spróbuj! Jesteś Aniołeczkiem a takie aniołki się nie poddają, a jak jeszcze 007 to taka z ciebie agentka że musisz sobie poradzić ;) . Ale już w 100% poważnie - wiele osób wychodziło z tych chorób i dlaczego ty miałabyś być od nich gorsza?? Masz takie same prawo do normalnego, szczęśliwego życia jak każdy inny człowiek. I wierzę, że je wykorzystasz. Połóż się spać, a następnego dnia wstań i uwierz, że naprawdę możesz to zwalczyć. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego... Wyjdziesz z tego, to cię nie złamie!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez anioleczek007 29 lis 2006, 13:57
bardzo Wam wszystkim dziękuję ,Tobie-Piotrek-w szczególności 8) najgorsze jest to,że dzisiaj czuję się trochę lepiej(to akurat w sumie dobrze...)ale wczorajszy dzien pamiętam jakby przez mgłę,tak jakbym nie była sobą....dużo wczoraj o tym wszystkim myślałam i jedyne co mi się wydaje słuszne to to,że ja w głębi duszy siebie nienawidzę....za to,że jestem jaka jestem,chciałabym być całkiem inna....akceptuję w miarę swoje ciało,ale nie akceptuję reszty :( zawsze chciałam być idealna we wszystkim co robię...nie obchodzi mnie,że nikt nie moze byc ideałem...to do mnie nie dociera:(nienawidzę siebie za te natrętne myśli i za to,że nie jestem taka,jak w swoich marzeniach.....ehh....dziękuję Wam....
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 14:13

Przyszłość wzbudza we mnie lęk/przed dorosłością/śmiercia

Avatar użytkownika
przez pokahontaz 30 lis 2006, 21:58
Mój problem jest wręcz śmieszny. Ja chyba nie chcę... dorosnąć... Zobacz, jaki to paradoks: jak jesteśmy małe, to bawimy się w "dom", zakładamy mamy szpilki i się malujemy. Kiedy jesteśmy już większymi dziewczynkami, marzymy o wielkiej miłości i niezależności, rodzi się w nas młodzieńczy bunt, najważniejsze są akceptacja, przynależność i akceptacja do jakiejś grupy, subkultury. Jeszcze parę lat później chcemy już mieszkać z naszymi facetami, marzymy, żeby zamiast uczyć się do maturki, mieć już pracę, być niezależną od rodziców. A kiedy to już mamy, tzn. ja mam: właśnie w maju napisałam maturę, mam chłopaka, z którym jestem 24h/ dobę, rodzice dali mi pełną niezależność... kiedy to mam, właśnie tego nie chcę, chcę być ciągle tą pomysłową nastolatką z tysiącem bransoletek na reku, z koszulką z pacyfką, która nie cierpi gotować, nie sprząta swojego pokoju, kiedy nie ma na to ochoty i nie myśli o tym, czy zrobiła pranie... Taka jeszcze byłam przed maturą, a teraz chyba budzą się we mnie niepotrzebne potrzeby spełniania schematów: tzn. dziewczyna po maturze, to już kobieta, która powinna umieć prać, gotować, dobrze i szybko sprzątać, powinna już być poważna, no przecież pracuje, powinna polubić styl elegancki itd. Czy tak jest z ludźmi po 20-tce??? Jak się zmieniają? Czy są tacy sami, bo przecież zmieniają się tylko sprawy 3-planowe, nie oni sami? Jak to jest, czy społeczeństwo narzucająć nam pewne stereotypy, nie krzywdzi nas??? Piszcie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 lis 2006, 11:45
Lokalizacja
Z Głębi Duszy

Avatar użytkownika
przez hyte 30 lis 2006, 22:08
wiesz zaczym ja najbardziej tesknie : jak bylem maly szedlem do mamy i mowilem_ mamo to ja ide sobie polezec i pomarzyc!Moglem tak lezec i snuc i snuc to bylo jak przenies sie do innego wymiaru. a teraz ta doroslosc wszystko jest takie zawodzace nie tak jak sobie wymazylem znaczy sie nie jest tak latwo trzeba walczyc na piesci z zyciem zeby do czegos dojsc a gdy juuuuz prawie to masz nagle lekarz mowi ze jestes zdjagnozowany z depresja......i jak tu sie nie wkurwic!!! bo /cenzura/ mam wszystko a juz mnie niecieszy!rozumiecie co mam na mysli?to jest tak jak z syzyfem i tym kamieniem pchasz ten piprzony kamien pod gore a on i tak spada w dol!!! :evil:
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

Avatar użytkownika
przez Lusi 01 gru 2006, 11:33
Ktoś tu chyba trochę przesadza.
Pokahontaz, kto Ci powiedział, że jak się jest "dorosłym" to trzeba być drętwym? Ja mam 30 lat, jestem mężatką, mam dziecko, prowadzę "normalny" dom a jednak nie zramolałam.
Wcale nie jestem elegancka, ubieram się tak jak lubię. No jasne, że czasem trzeba się odwalić ale to nie jest problem. Nawet, kiedy ubiorę się elegancko jest to strój "z jajem", w którym jestem na luzie.
Wszystkie rzeczy związane z utrzymaniem ładu w domu robię wtedy, kiedy mam na to ochotę. A jak mi się nie chce to nie robię nic.
Poważna jestem wtedy, kiedy wymaga tego ode mnie sytuacja nie ludzie. Zazwyczaj jestem nieco postrzelona, uwielbiam się wydurniać.
Mam głęboko w nosie stereotypy, wzory i schematy. Jestem taka jaka jestem i dobrze mi z tym. Nie zamierzm zmieniać się tylko dla tego, że jestem "dorosła" i że w moim wieku czegoś tam robić nie wypada. Nie wypada to nasrać na stół a reszta to rzecz gustu. I chrzanię to co inni myślą na mój temat - ich sprawa, chcą być sztywniakami niech są.
Nie ma takiego prawa, które nakazywałoby zachowywać się według z góry ustalonego schematu.
Poprostu NIE MA.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 19 gości

Przeskocz do