Leki do końca życia?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez kamilwin 02 gru 2012, 20:42
samuraxo napisał(a):
agapla napisał(a):A ja powiem tak jestem zdecydowaną przeciwniczka leków ,napisałeś ze masz 30 lat jesteś teraz młody a co bedzie dalej jak ,będziesz cały czas jechać na lekach? pomyślałeś o tym?niedługo młodośc sie skończy przyjda inne dolegliwości REALNE a co z organizmem ? Sorki może będe brutalna ale naprawde musisz chcieć się z tego wyleczyć ,stań twarzą w twarz ze swoim lękiem innej drogi nie ma ,jak dla mnie przez całe życie jazda na wspomagaczu to nie życie!Dla przykładu moja matka jest ciężko chora i musi brać leki bardzo poważne przez całe życie ,ja patrze na to codziennie jak te leki ją wykańczają ,pomału rozwalają cały organizm.Czy ty będac zdrowy (bo nerwica to nie choroba) chcesz się skazać na coś takiego? Pomyśl nad tym :idea:



A pomyślałaś sobie, że gdyby nie leki to pewnie już dawno wisiał by na lince bo nie wytrzymałby tyle lat w takim stanie?
A pomyślałaś sobie, że jego dolegliwości są realne tylko nie widzisz ich gołym okiem bo są pod czaszką w mózgu?
A pomyślałaś sobie, że osoby z nerwicą i depresją mają zaburzoną pracę mózgu, neuronów, pomniejszone jego niektóre obszary?
Stań twarzą w twarz ze swoim lękiem hahahaha, kur... za dużo filmów chyba się naoglądałaś. Komuś bez nogi pewnie powiesz żeby wyobraził sobie, że ją ma to zacznie chodzić. Myślę, że śmiało powinnaś przenieść się w średniowiecze gdzie ludzi z epilepsją palili na stosie gdyż myśleli, że są opętani i podobnie było u ludzi z lękiem tylko tych nie palili (no chyba, że nieszczęśnik dostał ataku).

A pomyślałaś, że nerwica wykańcza organizm? Mózg który steruje pracą każdego narządu jest chory, nie do końca sprawny i można dostać zawału, duszności, padaczki ze skrajnego wyczerpania tym stanem itp itd.......

Są różne odmiany nerwic i depresji. Są takie wywołane jakimś przeżyciem, a są też takie które pojawiły się bez konkretnej przyczyny i je wyleczyć najtrudniej i raczej już tylko farmakologicznie. Polecam się dokształcić w tym temacie bo nie napisałem tu nawet 1/10 tego co wiem, jestem zaspany jeszcze i nawet mi szkoda tracić więcej czasu na znachorów.

Jeśli według Ciebie nerwica to nie jest choroba tylko taki tam kaprys naszej wyobraźni to gratuluje bystrości i radze puknąć się w czoło... Może w skroń to coś się tam przestawi na lepsze...

Aha i benzodiazepiny nie rozwalają całego organizmu tylko rozregulowują układ GABA i jest potem mega nadwrażliwy bo musi znowu nauczyć się pracować bez benzo więc trzeba powoli zmniejszać dawki i cierpieć jakiś czas.

Gdybyś miała tak ciężkie objawy jak ja i autor tego tematu to byś nawet gówno zjadła żeby pomogło. Gwarantuje :)
Ah no ale jak dostałem padaki rok temu z powodu nerwicy i skrajnego wyczerpania to pewnie też moja psycha i powinienem stanąć twarzą w twarz z lękiem (żebym dostał zawału tym razem, chociaż w sumie jak mam stanąć twarzą w twarz z lękiem skoro odczuwam go nawet na klopie? Ciągle stoimy i się na siebie gapimy, nie pomaga).

Witki opadają...


No tak. Ty masz najgorzej na świecie - najwięcej fobii, najsilniejsze lęki. Reszta stresuje się przed kartkówką z WOSu.
"Sztuka Zarządzania Strachem"
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
20 lis 2012, 11:22

przez samuraxo 02 gru 2012, 21:27
kamilwin napisał(a):
samuraxo napisał(a):
agapla napisał(a):A ja powiem tak jestem zdecydowaną przeciwniczka leków ,napisałeś ze masz 30 lat jesteś teraz młody a co bedzie dalej jak ,będziesz cały czas jechać na lekach? pomyślałeś o tym?niedługo młodośc sie skończy przyjda inne dolegliwości REALNE a co z organizmem ? Sorki może będe brutalna ale naprawde musisz chcieć się z tego wyleczyć ,stań twarzą w twarz ze swoim lękiem innej drogi nie ma ,jak dla mnie przez całe życie jazda na wspomagaczu to nie życie!Dla przykładu moja matka jest ciężko chora i musi brać leki bardzo poważne przez całe życie ,ja patrze na to codziennie jak te leki ją wykańczają ,pomału rozwalają cały organizm.Czy ty będac zdrowy (bo nerwica to nie choroba) chcesz się skazać na coś takiego? Pomyśl nad tym :idea:



A pomyślałaś sobie, że gdyby nie leki to pewnie już dawno wisiał by na lince bo nie wytrzymałby tyle lat w takim stanie?
A pomyślałaś sobie, że jego dolegliwości są realne tylko nie widzisz ich gołym okiem bo są pod czaszką w mózgu?
A pomyślałaś sobie, że osoby z nerwicą i depresją mają zaburzoną pracę mózgu, neuronów, pomniejszone jego niektóre obszary?
Stań twarzą w twarz ze swoim lękiem hahahaha, kur... za dużo filmów chyba się naoglądałaś. Komuś bez nogi pewnie powiesz żeby wyobraził sobie, że ją ma to zacznie chodzić. Myślę, że śmiało powinnaś przenieść się w średniowiecze gdzie ludzi z epilepsją palili na stosie gdyż myśleli, że są opętani i podobnie było u ludzi z lękiem tylko tych nie palili (no chyba, że nieszczęśnik dostał ataku).

A pomyślałaś, że nerwica wykańcza organizm? Mózg który steruje pracą każdego narządu jest chory, nie do końca sprawny i można dostać zawału, duszności, padaczki ze skrajnego wyczerpania tym stanem itp itd.......

Są różne odmiany nerwic i depresji. Są takie wywołane jakimś przeżyciem, a są też takie które pojawiły się bez konkretnej przyczyny i je wyleczyć najtrudniej i raczej już tylko farmakologicznie. Polecam się dokształcić w tym temacie bo nie napisałem tu nawet 1/10 tego co wiem, jestem zaspany jeszcze i nawet mi szkoda tracić więcej czasu na znachorów.

Jeśli według Ciebie nerwica to nie jest choroba tylko taki tam kaprys naszej wyobraźni to gratuluje bystrości i radze puknąć się w czoło... Może w skroń to coś się tam przestawi na lepsze...

Aha i benzodiazepiny nie rozwalają całego organizmu tylko rozregulowują układ GABA i jest potem mega nadwrażliwy bo musi znowu nauczyć się pracować bez benzo więc trzeba powoli zmniejszać dawki i cierpieć jakiś czas.

Gdybyś miała tak ciężkie objawy jak ja i autor tego tematu to byś nawet gówno zjadła żeby pomogło. Gwarantuje :)
Ah no ale jak dostałem padaki rok temu z powodu nerwicy i skrajnego wyczerpania to pewnie też moja psycha i powinienem stanąć twarzą w twarz z lękiem (żebym dostał zawału tym razem, chociaż w sumie jak mam stanąć twarzą w twarz z lękiem skoro odczuwam go nawet na klopie? Ciągle stoimy i się na siebie gapimy, nie pomaga).

Witki opadają...


No tak. Ty masz najgorzej na świecie - najwięcej fobii, najsilniejsze lęki. Reszta stresuje się przed kartkówką z WOSu.



/cenzura/ to ja piszę o typie i o sytuacji, że choroba ta jest bardzo ciężka i należy się leczyć farmakologicznie, objaśniam działanie benzodiazepin czy tam ich odstawienia i co wtedy ma miejsce, a Ty mi /cenzura/, że użalam się nad sobą? /cenzura/ ci do mnie pierdolony szmatławy i nic nie warty chuju. Takie kurwy jak Ty to tylko do piachu wpierdolić. Nigdzie nie napisałem, że mam najgorzej bo takich osób z zaburzeniami są miliony psi chuju. Tak staram się być kulturalny i miły, a ty wmawiasz mi, że piszę to czego nawet nie napisałem. Albo masz schizofrenie to potraktowałbym Cie ulgowo lecz zmień dział, a jeśli nie to z chęcią rozkurwiłbym Ci ten zjebany i pusty łeb swoim potężnym /cenzura/, a potem ruchał Twoje zwłoki i rzygał na plecy z obrzydzenia.
Pozdrawiam i całuski
PeAcE

Wiesz czemu tak napisałem? Bo nauczyłem się, że do śmiecia inaczej nie można :) Nie dociera, trzeba pisać jak do marginesu, znaleźć wspólny język. Pozdro
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
25 maja 2010, 02:23

przez kamilwin 02 gru 2012, 21:33
samuraxo Pozdrawiam równie serdecznie! :)
"Sztuka Zarządzania Strachem"
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
20 lis 2012, 11:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Leki do końca życia?

Avatar użytkownika
przez Artemizja 03 gru 2012, 05:04
samuraxo, za ten post dostajesz ostrzeżenie.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Leki do końca życia?

przez julapp 03 gru 2012, 10:25
ja chodziłam do wielu lekarzy ale w sobotę pierwszy raz odnowego lekarza ułyszałam ze leki bede brała do kona zycia biorac pod uwage lata mojego leczenia a tu juz uzaleznienia.nie umiem wstac bez tabletki chcialam to odstawic bo juz mi sie snia te tablety ale jak nie wezme to dostaje leki nawet na zevraniu ostatnio bylam-kude jak to siedzi w głowie-siedziałam,rozmawiałam i przypomniało mi sie ze nie mnie nie asekuruje ze zapomniałam wziasc tabletki i pózniej juz mnie strach sparalizował i podobnie mam 32 lata i biorę leki dwanaśie lat odośmiu nie było dnia bez tabletki
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 gru 2012, 10:12

Leki do końca życia?

przez samuraxo 03 gru 2012, 12:28
Lilith - Rozumiem, trochę mnie ponosi przy tego typu ignorantach.

julapp - Ile lat jakie leki bierzesz? Jeśli benzodiazepiny to chyba tolerancja wzrosła by już drastycznie?


Nie wiem czy naprawdę autor tematu nie musi zwiększać dawek, a lek działał przez 12 lat tak samo bo to trochę nierealne ale jak by nie rosła mi tolerancja to brałbym do końca życia małe dawki na pewno. Problem benzodiazepin to właśnie rosnąca tolerancja przy czym narastające uzależnienie i spustoszenie w miejscu ich działania wtedy przy czym odstawienie to piekło.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
25 maja 2010, 02:23

Leki do końca życia?

przez kamilwin 03 gru 2012, 13:31
samuraxo

1.
Gdybyś miała tak ciężkie objawy jak ja i autor tego tematu to byś nawet gówno zjadła żeby pomogło. Gwarantuje :)


Mój post odnosił się do tego, więc mi nie pisz, że nic takiego nie napisałeś, bo napisałeś. Nie wiesz jakie objawy ma, czy miała autorka tego wpisu, ale "wiesz, że Ty masz dużo gorsze". Skoro ona poradziła sobie bez leków, to znaczy, że nie miała tak ciężkich objawów jak Ty. Taką tezę postawiłeś. Ja się z nią nie zgadzam.

2.
Lilith - Rozumiem, trochę mnie ponosi przy tego typu ignorantach.


Przeczytaj jeszcze raz swój wpis adresowany do mnie. Wcześniej weź może sobie zażyj jakiś lek uspokajający, żebyś się nie zdenerwował za bardzo. Jeśli pisanie o ruchaniu moich zwłok, słanie przekleństw w co drugim słowie, to dla Ciebie dowód na to, że "trochę Cię poniosło", to nie chcę wiedzieć jak się zachowujesz gdy jesteś naprawdę zdenerwowany.

Lilith

Rozumiem, że post niedoszłego gwałciciela moich zwłok uznałaś za adekwatny i zgodny z regulaminem forum. Ciekawy jestem co on tam napisał w miejscach, które ocenzurowano, skoro kurwy i chuje wiszą sobie na forum :) Chyba jednak nie chcę wiedzieć.

Na lekach się nie znam, więc nie będę się tu więcej wpisywał. Po prostu nie chciałem się zgodzić z tezą głoszoną przez samuraxo jakoby ci, którzy wyszli z nerwicy i lęków bez zażywania leków, mieli słabsze objawy, lęki. Może mieli, a może nie mieli. Ciężko to porównywać.Tyle.

Pozdrawiam!
"Sztuka Zarządzania Strachem"
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
20 lis 2012, 11:22

Leki do końca życia?

Avatar użytkownika
przez Artemizja 03 gru 2012, 13:44
Rozumiem, że post niedoszłego gwałciciela moich zwłok uznałaś za adekwatny i zgodny z regulaminem forum.
:shock: Skoro przyznałam ostrzeżenie Użytkownikowi samuraxo za ten post,to znaczy,że uznałam,że Regulamin złamano.To nie jest logiczne?Zastanów się zanim zaczniesz mieć pretensje i coś skomentujesz :roll: A cenzura przekleństw jest automatyczna-tak w kwestii wyjaśnienia :?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Leki do końca życia?

przez kamilwin 03 gru 2012, 14:04
Ok. Nie wiedziałem, że cenzura jest automatyczna.

Pozdrawiam.
"Sztuka Zarządzania Strachem"
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
20 lis 2012, 11:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 28 gości

Przeskocz do